Ulubieńcy lata | Prouve, Andrea, Bielenda, Eveline, NeoNail

17 września 2019

Ulubieńcy lata | Prouve, Andrea, Bielenda, Eveline, NeoNail

aliexpress_esencja_włosy_andrea_perfumy_zapach+prouve_51

Wraz z nadejściem września, przyszły też chłodne wieczory i poranki oraz - niestety - coraz krótsze dni. I powiem Wam, że dosyć niespodziewanie poczułam jesień! W salonie stanął już wrzos, a codziennie towarzyszą mi woski zapachowe. Poczułam więc potrzebę podsumowania lata. Zapraszam Was na wakacyjnych ulubieńców, których w tym roku nie jest zbyt wielu.

Prouve, nr 51


O tym zapachu wspominałam Wam już przy okazji postu o mojej kolekcji perfum. Dosyć długo stał na półce nieużywany (dostałam go w prezencie), bo nie spodziewałam się po nim zbyt wiele, a świetnie wpasował się w mój gust! To słodki (takie lubię najbardziej ;)) zapach, ale jednocześnie ciepły - w sumie to właśnie teraz sprawdzi się najlepiej, więc na pewno będę go dalej używać. Bardzo fajnie się rozwija - najpierw czujemy słodycz, odrobinę wanilii, by na końcu orzeźwić ten zapach nutą czarnej porzeczki. Dzięki niej zapach nie jest mdlący ani męczący. Bardzo zaskoczyła mnie też jego trwałość, bo jest wyczuwalny przez cały dzień.

Esencja do włosów Andrea


Jeśli interesujecie się tematem włosów, to na pewno słyszałyście o chińskiej esencji Andrea. Patrzyłam na nią z przymrużeniem oka - kosztowała na Aliexpress tylko kilka dolców. Buteleczka jest mała, bo dodajemy tylko kilka kropel do szamponu, ale produkt jest naprawdę wydajny. Zwykle specyfiki na porost włosów kosztują krocie, a tutaj buteleczka to koszt kilkunastu złotych. Na początku nie widziałam jakichś szczególnych efektów, ale spojrzałam na moje aktualne zdjęcia i przeżyłam szok. Włosy przez ostatnich kilka tygodni urosły w zaskakującym tempie, chyba z kilkanaście centymetrów, gdzie zwykle mogłam liczyć na 1-1,5 cm w ciągu miesiąca. Znacznie mniej też wypadają, w zasadzie jedynie tylko przy czesaniu. 

eveline_mgiełka_samooplająca_bielenda_olejek_z_drobinkami_złoty_eliksir_na_lato_jak_podkreślić_opaleniznę

Eveline, Luksusowa mgiełka samoopalająca


Z natury mam bardzo bladą skórę, a dodatkowo dużo czasu spędzam w zamkniętych pomieszczeniach, więc zarówno trudno mi się opalić, jak i utrzymać opaleniznę po urlopie. Tego lata pomagała mi mgiełka od Eveline, o której już mogliście czytać na blogu. Efekt, jaki daje, jest równomierny, choć bardzo subtelny, dosłownie jak muśnięcie słońcem. Mnie to jednak odpowiada, bo jest bardzo naturalny, ale co najważniejsze - produkt nie zostawia plam.


Bielenda, Złoty eliksir


Kiedy mamy już tę opaleniznę - niezależnie od tego, czy sztuczną, czy naturalną - to warto byłoby ją podkreślić. Przez większość lata, w szczególności na nogi, nakładałam olejek ze złotymi drobinkami od Bielendy. Faktycznie, kiedy się przyjrzymy, to widać, że na skórę został nałożony brokat, ale z boku wygląda on bardzo dobrze. Skóra wydaje się błyszcząca, lekko wilgotna, zdrowa. Dodatkowo, olejek jeszcze tę skórę pielęgnuje, przez cały dzień jest świetnie nawilżona i odczuwa się przyjemny komfort. 

neonail_plumeria_scent_lakier_hybrydowy_hybryda_jasny_pastelowy_fiolet

NeoNail, Plumeria Scent


Bardzo dawno nie uzupełniałam mojej kolekcji lakierów, ale w te wakacje czegoś mi brakowało. Wybrałam się do salonu NeoNail, chcąc powiększyć swój zbiór o markę inną niż Semilac, i sprzedawczyni naprawdę świetnie mi doradziła. Taki odcień marzył mi się w sumie od dawna - pastelowy, rozbielony fiolet, który będzie jednocześnie kryjący. Plumeria Scent wpisał się idealnie w moje oczekiwania, choć takie mleczne odcienie wymagają precyzji, by dobrze się prezentować.

A jak Wam kosmetycznie minęło lato? :)




BeBeauty, Fantasy Mask | Zwierzęce maski na tkaninie z Biedronki

13 września 2019

BeBeauty, Fantasy Mask | Zwierzęce maski na tkaninie z Biedronki

biedronka_be_beauty_maska_na_tkaninie_w_płacie_blog_recenzja_test_efekty_cena

Na pewno wiele z Was robi zakupy w Biedronce, więc kiedy zobaczyłam, że są w niej dostępne maski w płacie, pomyślałam, że mogą Was one zainteresować i warto poddać je testowi, bo być może zastanawiacie się nad kupnem. Szczególnie, że mam już duże doświadczenie w tym temacie, ale wiecie o tym, jeśli śledzicie mnie na bieżąco.

Maski, jak na ten typ produktu, mają przystępną cenę - ok. 5 zł - oraz oczywiście świetną dostępność. Zwierzakowy print ewidentnie jest kopią znanych masek ze Skin79 (które również miałam okazję testować) - dostępne są cztery wersje: owca, lisek, świnka i sówka. Muszę przyznać, że maski bardzo dobrze dopasowują się do twarzy, otwory na oczy i usta są w odpowiednim miejscu - tutaj do ideału w zasadzie brakuje tylko przecięcia na policzkach. Płat doskonale przylega do twarzy, więc sprawdzi się u aktywnych, którzy niekoniecznie przepadają za leżeniem plackiem z maseczką na twarzy :)

Wszystkie wersje mają bardzo ładny i nienachalny, kwiatowy zapach. Są nieźle nasączone esencją, ale myślę, że mogę je nazwać jednymi z bardziej "suchych", jakie stosowałam.

biedronka_be_beauty_maska_na_tkaninie_w_płacie_blog_recenzja_test_efekty_cena_świnka_detox

Detoxowa Świnka Balbinka


Nadruk tej maseczki podoba mi się najbardziej z tego niewielkiego zoo. Zadaniem tego produktu jest regeneracja oraz wygładzenie i wyrównanie kolorytu, które mamy osiągnąć dzięki ekstraktowi z zielonej herbaty i kwasom AHA. To od tej wersji zaczęłam swój test i bardzo zaskoczyło mnie, że odczuwałam niekomfortowe szczypanie, a po zdjęciu tkaniny skóra była ściągnięta. Zauważalny był efekt rozjaśnienia, ale niestety kolejnego dnia czekał na mnie wysyp niedoskonałości. 

biedronka_be_beauty_maska_na_tkaninie_w_płacie_blog_recenzja_test_efekty_cena_nawilżająca_nawilżenie_owca

Nawilżająca Czarna Owca


Przy tej masce również bardzo odczuwalne było mrowienie, ale także przyjemny chłód podczas nakładania. Po zabiegu pozostała bardzo lepka warstwa, cera była delikatnie rozświetlona i trochę nawilżona, ale nie bardziej niż robi to przeciętny krem. Następnego dnia skóra miała ładniejszy koloryt i zauważyłam mniejszą produkcję sebum. Producent obiecuje na opakowaniu zredukowanie podrażnień i natychmiastowy efekt nawilżenia dzięki zawartości ekstraktu z zielonej algi i roślinnego hydrokompleksu.

biedronka_be_beauty_maska_na_tkaninie_w_płacie_blog_recenzja_test_efekty_cena_oczyszczenie_oczyszczająca_lisek

Oczyszczający Lisek Chytrusek

Dzięki destylatowi z oczaru wirginijskiego i wodzie kokosowej lisek ma pozostawiać cerę oczyszczoną i promienną. Tutaj również odczuwalne było szczypanie podczas zabiegu, a efekt był niezbyt zauważalny - cera trochę rozjaśniona i niestety delikatnie ściągnięta.

biedronka_be_beauty_maska_na_tkaninie_w_płacie_blog_recenzja_test_efekty_cena_sówka_regeneracja

Regenerująca Sówka Łamigłówka


Sówka chyba przypadła mi do gustu najbardziej. Ekstrakt z pomarańczy i olej Monoi mają stymulować skórę do regeneracji, odświeżyć ją i przyspieszać gojenie uszkodzeń. Wspomniany wcześniej efekt mrowienia czy ściągnięcia przy tej wersji był najmniej odczuwalny. Skóra po zdjęciu była rozjaśniona, zaczerwienienia i stany zapalne mniejsze. Następnego dnia skóra była w odrobinę lepszej kondycji, ale nie jest to efekt, który zapadłby mi w pamięci.

Podsumowując, maski na tkaninie z Biedronki okazały się niestety przeciętniakami. Bardzo nie podobało mi się nieprzyjemne mrowienie podczas aplikacji. Nie czułam, że daje mojej skórze coś dobrego, że jest ona wypielęgnowana i ukojona. Żeby dostrzec jakikolwiek efekt trzeba było się naprawdę mocno przyjrzeć i spróbować znaleźć plusy w tych maskach. Czy warto je kupić? Według mnie niestety nie są godne uwagi. 

Testowałyście zwierzakowe maski w płacie z Biedronki?

Niekosmetyczni ulubieńcy #12

7 września 2019

Niekosmetyczni ulubieńcy #12


Witajcie po krótkiej przerwie w nowym, tym razem niekosmetycznym poście! Pokażę Wam, co szczególnie umilało mi czas w ostatnich tygodniach :)

Sztuczne kwiaty... jak żywe!


Czy patrząc na te tulipany w wazonie, pomyślelibyście, że są sztuczne? Wyhaczyłam świetną okazję na Aliexpress - dzięki recenzjom ze zdjęciami. Dzięki temu teraz w mojej sypialni mam piękny bukiet przez cały czas! Kwiaty wyglądają naprawdę zjawiskowo, są cieniowane, a bukiet składa się z różnych odcieni różu. 


Bielizna Etam


Zawsze miałam problem z doborem bielizny przez nietypowy rozmiar. Niewiele firm oferuje mały obwód i dużą miseczkę. Ostatnio postanowiłam poszukać biustonoszy z koronkowymi plecami i tak trafiłam do sklepu Etam. Okazało się, że jest możliwe znalezienie bielizny wygodnej, ładnej, dopasowanej i w przystępnej cenie. Pierwszy zakup tak mnie zachwycił, że wkrótce postanowiłam dokupić kolejne modele. I tak zaopatrzyłam się w dwa ozdobne biustonosze, jeden z miękkimi miseczkami, jeden bezszwowy oraz jeden model idealny do ubrań z głębszym dekoltem. 


Biała herbata z granatem Lipton


Stojąc w kolejce do kasy w Biedronce, zauważyłam pudełko tej herbaty i postanowiłam, że spróbuję. Już po pierwszym łyku wiedziałam, że to to! I od razu kupiłam kolejne opakowanie, bo pustoszeje w zastraszającym tempie. Napój jest przepyszny i teraz wiem, że częściej będę zerkać w kierunku białej herbaty.

Jednorazowe torebki do herbaty


Nadchodzi sezon herbaciany - w mojej szafce jest kilka herbat liściastych, ale często rezygnowałam z ich picia z czystego lenistwa, bo nie chciało mi się potem szorować zaparzacza z osadu. Jednorazowe torebki z Aliexpress rozwiązały ten problem - wsypuję, zawiązuję, delektuję się ulubionym napojem, a potem wyrzucam do kosza. Za 100 sztuk zapłaciłam zawrotną kwotę dolara. Kiedy paczka z torebkami dotarła do mojego biura, wszyscy w pracy tak się zainteresowali, że również od razu postanowili zakupić sobie taki gadżet :D


Smoothie


Lato to doskonała okazja na tworzenie smoothie. Muszę przyznać, że wcześniej w tej kwestii było u mnie ubogo - wrzucałam do blendera jeden lub dwa owoce i zalewałam mlekiem. Niestety prawdopodobnie nie toleruję mleka i nabiału (będę to sprawdzać przez badania), dlatego zaczęłam szukać alternatyw. W Internecie można znaleźć całą masę przepisów, które łączą w sobie warzywa i owoce w pyszną i witaminową bombę. Na zdjęciu widzicie koktajl ze szpinaku, banana, gruszki i nasion chia z odrobiną wody. 


A jakich ulubieńców Wy miałyście tego lata? :)

Niedziela dla włosów | Maska z olejem arganowym w czepku od Biovene

26 sierpnia 2019

Niedziela dla włosów | Maska z olejem arganowym w czepku od Biovene

 maska_maseczka_włosów_w_czepku_zabieg_biovene_rossmann_efekty_cena_blog_test

Wczoraj w końcu miałam czas na to, żeby poświęcić go trochę więcej włosom. Zdecydowałam się na bardzo ciekawy zabieg - maskę, która umieszczona jest od razu... w czepku. Jak zapewne wiecie, odżywka, maska czy olej mają szansę lepiej zadziałać, jeśli zabiegowi będzie towarzyszyło ciepło, bo łuski włosa będą rozchylone i składniki odżywcze będą miały możliwość wniknąć głębiej w ich strukturę. I dlatego właśnie warto nałożyć na włosy czepek, a jeszcze lepiej zrobić to na przykład podczas kąpieli. Pamiętajcie, aby spłukać preparat chłodną wodą - wtedy łuski się domkną, a włosy staną się lśniące. 

maska_maseczka_włosów_w_czepku_zabieg_biovene_rossmann_efekty_cena_blog_test

Przejdźmy jednak już szczegółowe do rytuału, który zafundowałam swoim kosmykom. Włosy dwukrotnie umyłam szamponem Buna do włosów cienkich i osłabionych - produkt mogę określić jako przeciętny. Nie szkodzi, nie wysusza i nie powoduje plątania, ale nie zauważyłam też po nim szczególnego efektu. Podczas drugiego mycia do mieszanki szamponu i wody dodałam kilka kropel osławionej esencji Andrea. Zdecydowałam się ją kupić, bo potwornie zaczęły mi wypadać włosy, szczególnie podczas czesania. Już myślałam, że ten produkt nie działa, ale ewidentnie potrzebuje on trochę więcej cierpliwości. Dziś zauważyłam na linii czoła baby hair, a na szczotce jest też mniej kosmyków.

Następny etap to właśnie maska w czepku od Biovene, którą ostatnio otrzymałam od marki w prezencie w paczce PR-owej - u mnie to wersja z olejem arganowym. Mam obawy, że przy długich i gęstych włosach czepek może być trochę za mały, ale może jestem przyzwyczajona do dużych, materiałowych turbanów, których używam na co dzień do osuszania włosów po myciu. Czepek jest wykonany z grubej tkaniny i dostosowujemy go do głowy, zaklejając go dołączoną taśmą. Po nałożeniu czepka dodatkowo masujemy głowę, aby lepiej rozprowadzić zawarty w nim produkt. Producent zaleca pozostawienie maski na włosach 20 minut, ja dałam jej pół godziny. Następnie dokładnie spłukałam kosmetyk i dodatkowo na skórę głowy nałożyłam żel aloesowy.

Włosy po wysuszeniu były przede wszystkim wygładzone i lśniące, nawet końcówki wyglądają zdrowo, a u fryzjera byłam (jeśli dobrze pamiętam) jakieś 4 miesiące temu (jak ten czas leci!). Efekt utrzymał się nawet dziś po kolejnym myciu. Trochę obawiałam się, że fryzura może być obciążona przez dużą zawartość olejów, ale nic takiego się nie stało. Efekty możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. 

maska_maseczka_włosów_w_czepku_zabieg_biovene_rossmann_efekty_cena_blog_test
maska_maseczka_włosów_w_czepku_zabieg_biovene_rossmann_efekty_cena_blog_test

Myślę, że taka maska w czepku może być fajną opcją dla leniwych czy takich, którzy chcieliby olejować włosy, ale nie chcą się zajmować całą otoczką. Minus? Cena za jeden zabieg to aż 15 złotych - w tej cenie spokojnie kupimy puchę dobrej maski i zwykły foliowy czepek, a efekt będzie naprawdę porównywalny. Aktualnie w Rossmannie (gdzie dostępne są produkty Biovene) trwa promocja 2+2 właśnie m.in. na odżywki do włosów, więc to może być okazja na wypróbowanie tego typu produktu.

Co myślicie o masce w czepku? Wolicie gotowe czy jednak standardowe rozwiązanie? 

HIT BLOGEREK: Origins, Drink-Up Intensive Overnight Mask | Całonocna maska nawilżająca

22 sierpnia 2019

HIT BLOGEREK: Origins, Drink-Up Intensive Overnight Mask | Całonocna maska nawilżająca

blog_maska_na_noc_całonocna_origins_drink-up_intensive_overnight_mask_opinia_recenzja_blog_działanie_cena

Często kupując kosmetyki, ulegam poleceniom influencerek - zapewne też lubicie sprawdzać opinie przed zakupem. Ja dodatkowo lubię konfrontować te urodowe hity z moimi doświadczeniami i przedstawiać je na blogu. I tak też jest w przypadku dzisiejszego bohatera. Osławiona intensywnie nawilżająca maska całonocna (!) marki Origins (która ma za zadanie ugasić pragnienie naszej cery!) znalazła się w moim posiadaniu. 

To, co w pierwszej chwili zwraca uwagę w tym kosmetyku, to zapach i konsystencja. Zapach bardzo ładny i pobudzający - owocowy, ale nie za słodki. Na początku nie mogłam dojść do tego, co mi przypomina, ale teraz już wiem i odpowiedź jest prosta - zdecydowanie jest on po prostu brzoskwiniowy! I nie ma on nic wspólnego z chemicznymi odpowiednikami, lecz jest jak cudownie soczysty owoc. 

Produkt zaskakuje swoją gęstością, która przypomina kremowe masło, dzięki temu nakłada się go naprawdę bajecznie. Ja aplikuję zawsze porządną, grubą warstwę podczas wieczornej pielęgnacji. Istotne jest to, że maska długo się wchłania, więc lepiej nie nakładać jej tuż przed położeniem się spać. Przecież szkoda wytrzeć cały produkt w poduszkę, bo nie będzie miał szans zadziałać, a mamy mu przecież dać na to całą noc, jak wskazuje nazwa i zalecenie producenta. 

blog_maska_na_noc_całonocna_origins_drink-up_intensive_overnight_mask_opinia_recenzja_blog_działanie_cena

Skład produktu jest niezwykle bogaty, wypełniony olejami i składnikami wprost z natury - jest ich tak dużo, że nawet nie jestem ich tu w stanie wymienić. 

Będąc szczerą, nie jestem pewna, czy maska spełni oczekiwania skóry suchej czy podrażnionej, bo po aplikacji nie odczuwa się uczucia ulgi czy nałożenia kompresu. Ale mogę ją polecić do cery mieszanej, nawet z niedoskonałościami. Rano budzimy się z cerą nawilżoną, rozjaśnioną i bardziej miękką. I moja skóra czuje się po niej komfortowo cały dzień - zauważyłam, że po jej użyciu produkcja sebum jest zdecydowanie mniejsza, a wygląd i trwałość makijażu zdecydowanie lepsza. Ostatnio niestety zaliczyłam okropny wysyp i obawiałam się, jak moja cera zareaguje na ten produkt, a sprawdził się świetnie. Maska ta w połączeniu z tonikiem z kwasem doprowadziła moją skórę do względnej stabilizacji. 

Zdaje się, że aktualnie pojawiła się nowa wersja tej maski wzbogacona o wodę z lodowca, kwas hialuronowy i masło z awokado, a jej pojemność zmniejszono ze 100 ml do 75 ml, za które trzeba zapłacić ok. 90 zł. Czy to dużo jak na maseczkę? Pewnie. Ale trzeba też wziąć pod uwagę, że tubka wystarczy nam na naprawdę wiele użyć, a kosmetyku tego typu nie aplikujemy codziennie. Ja w przypadku droższych produktów zawsze poluje na okazje i zniżki - i Wam też to polecam! :)

Czy Wam też spodobała się całonocna maseczka od Origins? 

Cała prawda o pędzlach Zoeva | Zestaw Rose Golden Luxury Set Vol. 1 po 4 latach używania - aktualizacja

16 sierpnia 2019

Cała prawda o pędzlach Zoeva | Zestaw Rose Golden Luxury Set Vol. 1 po 4 latach używania - aktualizacja

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

Jestem pędzlomaniaczką i nie boję się do tego przyznać! Zauważyłam pewną zależność - kiedy myję swoją kolekcję pędzli, to mam wrażenie, że nie ma to końca, a kiedy ich używam, ciągle brakuje mi jakichś modeli ;) 

W ocenach pędzli jestem surowa i wymagająca - według mnie ich prawdziwą jakość można ocenić dopiero po kilku latach używania, dlatego dzisiaj przychodzę do Was z takim postem. Przed podjęciem decyzji o zakupie zestawu zdecydowanie chciałabym wiedzieć, czy jest wart swojej ceny. 

Dwa lata temu pokazałam Wam, jak wyglądają moje pierwsze pędzle marki Zoeva - wtedy po dwóch latach użytkowania wyglądały niemal jak nowe:


Dziś aktualizuję Wam sytuację - pędzle są ze mną już 4 lata i korzystam z nich bardzo intensywnie. Pokażę Wam z bardzo bliska, jak wygląda Rose Golden Luxury Set Vol. 1 (teraz są już dostępne trzy części setu Rose Golden!) po takim czasie. Na początek przypomnijmy sobie, z jakich modeli składa się zestaw:

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

110 Face Shape


Mały, lekko zaokrąglony pędzel do konturowania, który umożliwia bardzo precyzyjną aplikację produktu.

127 Luxure Sheer Check


Ścięty, puchaty pędzel do różu, który nakładając produkt, od razu go blenduje - świetnie sprawdzi się więc również przy mocno napigmentowanym kosmetyku. 

102 Silk Finish


Zaokrąglony pędzel do podkładu z gęstym, zbitym włosiem. Świetnie radzi sobie z rozprowadzaniem podkładu bez smug.

106 Powder


Bardzo duży puchaty pędzel do pudru, którym można omieść twarz, pozbyć się niepotrzebnych osypanych drobinek np. cieni do oczu, a także rozblendować zbyt dużo produktu użytego do konturowania. 


142 Concealer Buffer 


Mały, zbity kulkowy pędzel. Teoretycznie służy do rozprowadzania korektora, ale ja wolę go używać do czyszczenia cieni przy makijażu oczu czy pomadki, która wylała się poza kontur ust.

227 Luxe Soft Definer


Puchaty pędzel do cieni, który nada się zarówno do nakładania ich na całą powiekę, w zewnętrznym kąciku, jak i blendowania.

231 Luxe Petite Crease


Pędzel z czubkiem, który umożliwia precyzyjniejsze nałożenie cieni, np. podkreślenie załamania, wewnętrznego kącika czy dolnej powieki.


317 Wing Liner


Płaski, skośny pędzel do eyelinera. Świetny właśnie do rysowania kreski. Na upartego można nim również podkreślić brwi, choć w tym przypadku nie będzie to do końca komfortowe, bo włosie jest do tego trochę za długie i zbyt giętkie.

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

Po tych kilku latach nadal uważam, że to dobry zestaw bazowy, bo posiada pędzle, którymi wykonamy pełny makijaż zarówno twarzy, jak i oczu. Oczywiście, jeśli bardziej interesujecie się make-upem, to będzie on niewystarczający, ale na początku świetnie się sprawdzi. Tym bardziej, że po tak długim okresie nadal nie mogę przyczepić się do jakości tych pędzli. Do setu dołączona jest też naprawdę świetna, piękna i dobrze wykonana kosmetyczka. Pędzle są smukłe i dobrze leżą w dłoni, więc nie ma obaw o to, że wyślizgną nam z ręki podczas malowania czy mycia. 

W tym czasie podczas mycia wypadło może kilka włosków, włosie jest nadal miękkie i się nie przebarwiło (nawet mimo używania naprawdę napigmentowanych produktów), ale co najważniejsze - klei doskonale trzyma, a skuwki w żadnym modelu nie odczepiły się od trzonków. Faktycznie włosie jest trochę mniej sprężyste niż na samym początku, ale problem nie jest na tyle duży, żeby wpływał na sposób aplikowania kosmetyków i uzyskiwane efekty. 

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog
zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

Tutaj możecie zobaczyć pędzle z naprawdę bliska. Jak widzicie, napisy zupełnie się nie starły, zapewne dlatego że są one wytłoczone. Trzonki są troszkę porysowane, ale i tak mniej niż pędzle innych marek, które posiadam. Najbardziej ucierpiały skuwki - widać na nich ubytki i wytarcia (pokazałam Wam pędzel do konturowania, który wygląda najgorzej, a także inne, na których zniszczenia są znacznie mniejsze), ale jak możecie zauważyć na innych zdjęciach, uszczerbki nie rzucają się aż tak mocno w oczy, a tym bardziej nie wpływają na użytkowanie. 

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

Czy po kilkuletnim doświadczeniu z pędzlami Zoeva nadal je polecam? Zdecydowanie tak! I ciągle uważam, że są warte swojej ceny. Wolę przeznaczyć na dobre pędzle większy budżet i móc się nimi cieszyć naprawdę długo. 

Aktualnie w Polsce Zoeva jest dostępna tylko w Sephorze, ale zdradzę Wam sekret - ja w zeszłym roku w Black Friday kupowałam pędzle bezpośrednio na stronie marki ze zniżką i darmową przesyłką ;) Tym bardziej, że ceny ciągle rosną - ja zapłaciłam za zestaw 4 lata temu 260 zł, obecnie trzeba w niego zainwestować aż 320 zł.

Czy Wy też jesteście fankami pędzli Zoeva? :)