Kosmetyczne podsumowanie zimy, czyli ulubieńcy

17 marca 2016

Z utęsknieniem czekam na wiosnę. Mam już dosyć szarości, chmur i deszczu! W ramach przegonienia zimy zapraszam Was na kosmetyczne podsumowanie tej pory roku, czyli ulubieńców! Będzie trochę kosmetyków i gadżetów, które już znacie z wcześniejszych wpisów, ale będą też nowości z kolorówki.


Biolaven, Żel myjący do twarzy

Zima zdecydowanie nie sprzyjała mojej urodzie - skóra łatwo się przesuszała, więc ten żel tym bardziej się u mnie sprawdził, bo delikatnie oczyszczał cerę bez żadych efektów ubocznych. Skóra nie była ściągnięta ani podrażniona. Produkt ślicznie pachnie winogoronami z nutą lawendy. Żel nie pieni się zbyt mocno, więc jest łatwy do spłuknięcia, a dozowanie pompką działa bez zarzutu.

Batiste, Suchy szampon

Po dłuższej przerwie powróciłam ponownie do świetnego szamponu Batiste. Muszę przyznać, że niejednokrotnie uratował mi... głowę, bo noszenie czapek negatywnie wpływało na moje włosy - znacznie szybciej traciły świeżość i nie miały objętości. Dzięki Batiste mogłam odświeżyć fryzurę przed wieczornym wyjściem i mieć pewność, że wygląda dobrze. Ostatnio towarzyszyła mi wersja zapachowa "floral & flirty blush" w wiosennym klimacie na przekór zimie.


Cien, Koncentrat do rąk

Całkiem niedawno wspominałam Wam, jak miłym zaskoczeniem okazał się ten produkt. Wprawdzie nie pachnie zbyt dobrze, a konsystencja jest tak gęsta (aż chciałoby się powiedzieć skoncentrowana), że bardzo trudno wydobywa się go z opakowania. Działanie zrekompensowało jednak wszelkie niedogodności, bo moje dłonie zregenerowały się po trudnych przejściach - pozbyłam się łuszczenia i uczucia suchości. Bardzo polecam!

Sylveco, Pomadka odżywcza z peelingiem

Im dłużej mam do czynienia z tą pomadką, tym bardziej doceniam jej właściwości. Peeling i pomadka w jednym to naprawdę idealne rozwiązanie - dzięki drobinkom cukru trzcinowego usta są wygładzone, a dzięki olejom i woskom nawilżone. Pomadka przynosi ukojenie, także przy bardzo nieprzyjemnych pęknięciach, a nawet strupkach.



Silikonowa myjka do twarzy

Myjka zastąpiła mi elektryczną szczoteczkę, która niestety powodowała podrażnienia. Dzięki niej skóra jest dobrze oczyszczona, ale w sposób delikatny. Można też znacznie lepiej dotrzeć do miejsc trudno dostępnych, np. przy skrzydełkach nosa.


Calypso, Gąbka celulozowa

Moje pierwsze gąbki celulozowe pochodziły z Oriflame, ale po kupieniu tych z firmy Calypso widzę różnicę. Te są bardziej mięsiste i miękkie. Gąbeczka służy mi przede wszystkim do zmywania maseczek, które często są gęste i zasychające, więc trudno się ich pozbyć. Dzięki gadżetowi proces usuwania jest niesamowicie szybki. 


Bourjois, Róż do policzków 'Rose d'Or'

To jeden z tych róży, które są bardzo uniwersalne i którym trudno zrobić sobie krzywdę. Struktura kosmetyku jest zbita, dlatego najlepiej nakładać go pędzlem z gęstym włosiem, który nabierze dużo produktu. Według mnie mała pigmentacja jest zaletą - produkt idealny dla bladziochów i osób niedoświadczonych w osłudze róży. Dodatkowo, na twarzy daje rozświetlający efekt, ale bez rzucających się w oczy drobinek. 


Inglot, Konturówka do brwi w żelu

To stosunkowa nowość w mojej kosmetyczce, ale już po pierwszym użyciu wiedziałam, że będzie z tego miłość. Konturówka daje szansę na precyzyjne zaznaczanie brwi i wypełnianie ubytków, a do tego jest nieziemsko trwała i ma sporą paletę kolorystyczną. Odkąd ją kupiłam, używam jej codziennie.


Inglot, Cień sypki 115

Mój pierwszy pigment, który urozmaica mój makijaż oka od kilku tygodni. Dodaję go w wewnętrznym kąciku albo na środku powieki, a make-up pięknie się mieni, stając się bardziej wielowymiarowy i wyrazisty. Kolor jest trudny do określenia - to coś na skraju koloru łososiowego i różowego złota. Wybrałam go, bo wydał mi się najbardziej pasujący do kolekcji cieni, z którymi można by go łączyć.


Zoeva nr 227 / Luxe Soft Definder

Jeśli ktoś spytałby mnie o idealny pędzel do blendowania, to poleciłabym właśnie ten. Nie wiem, w czym tkwi jego tajemnica, ale doskonale rozciera cienie i pomaga w uzyskaniu pięknej mgiełki koloru w zewnętrznym kąciku i przejść pomiędzy poszczególnymi odcieniami. Do tego pędzelek jest mięciutki i świetnie wygląda.




ZAPRASZAM NA PROFILE W SOCIAL MEDIACH:

29 komentarzy

  1. Silikonowa myjka i pomadka Sylveco ciekawią mnie chyba najmocniej. Obie mam w planach do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również bardzo lubię pomadkowy peeling Sylveco :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę sobie w końcu kupić tę myjkę, już 2 razy ją oglądałam :) A róż uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Silikonowa myjka jest super! Nie dość, że świetnie oczyszcza to jeszcze przy okazji robi masaż. Wyczytałam gdzieś, że fajnie wmasowuje się nią olejek w twarz (tą końcówką z okrągłymi wypustkami), spróbowałam i rzeczywiście, twarz jest po takim masażu zrelaksowana i mila w dotyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie pomyślałam o masażu olejkiem i myjką! :)

      Usuń
  5. Żadnego z wymienionych kosmetyków nie miałam, ale ciekawy pomysł na wpis, ponieważ pokazuje ulubieńców z okresu, w którym działanie kosmetyku może zostać dogłębnie przetestowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość z tych kosmetyków używałam wcześniej i miałam już swoją opinię na ich temat :)

      Usuń
  6. Lubie delikatne róże dlatego chyba ten z Bourjois będzie dobry chyba go sprawdzę : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomadka ochronna z peelingiem brzmi bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy jest ten krem z Lidla :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Batiste to mój must-have, natomiast żel Biolaven budzi we mnie mieszane uczucia (trochę ściąga mi skóę na policzkach)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ten żel kompletnie nie wysusza skóry, a policzki mam na to podatne :)

      Usuń
  10. Znam pomadkę Sylveco :) Jest moim zdaniem naprawdę świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sylveco pomadka peelingująca u mnie jest niezastąpiona! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pigmenty Inglot potrafią być wisienką na torcie a ja jeszcze nie mam ani jednego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, koniecznie się w jakiś zaopatrz :)

      Usuń
  13. Bardzo lubię ten krem do rąk :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajni ci Twoi ulubieńcy, chociaż żadnego z przedstawionych produktów nie miałam okazji używać ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię zapach tej wersji Batiste ;) Muszę też wypróbować żel Biolaven i powoli zaczynam zastanawiać się nad konturówką do brwi Inglota :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam żel Biolaven <3 to także mój ulubieniec, podobnie jak szampon Batiste. Zimą włosy potrafiły mi się przetłuszczać nawet tego samego dnia i Batiste ratował mnie w kryzysowych sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z włosami taka sama sytuacja. Umyłam je rano, a wieczorem już zaczynały się przetłuszczać i nie miały objętości :(

      Usuń
  17. Ta pomadka kusi mnie już od dawna! A pędzelek u mnie tak dobrze się nie sprawdza, jak dla moich oczu jest po prostu kujący ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trafił Ci się jakiś felerny egzemplarz? Mój jest mięciusieńki :)

      Usuń
  18. Pomadka Sylveco to również mój bezapelacyjny ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudne zdjęcia
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://sialabala.blogspot.com/

    PS: Za każdą obserwację oraz komentarz się odwdzięczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie się to komponuję, lecz olejkiem też spoko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)





SZABLON BY: PANNA VEJJS.