listopada 27, 2015

Zalotne spojrzenie z Ardell Demi Wispies


Moja przygoda ze sztucznymi rzęsami jest krótka i niezbyt intensywna. Rozpoczęłam ją od chyba najbardziej rozpoznawalnego modelu marki Ardell, czyli Demi Wispies. 

Mam z natury bardzo krótkie rzęsy, więc kiedy doklejam sztuczne, są one mocno widoczne, dlatego zostawiam je raczej na specjalne okazje, wieczorne wyjścia i makijaż fotograficzny.

Rzęsy Ardell mają tę przewagę nad innymi, że posiadają niezwykle plastyczny pasek, dzięki któremu nawet niewprawna ręka bez problemu je dopasuje. Mając inne modele rzęs, nie mogłam sobie poradzić z ich przyklejeniem, z Ardell udało mi się to już przy pierwszej próbie. Pasek jest dość długi, więc u wielu osób rzęsy będą wymagały skrócenia. Ja tego nie zrobiłam, więc na oku widzicie ich długość wyjściową.


Demi Wispies w porównaniu do innych modeli nie są bardzo długie i gęste, przez co możliwe jest przemycenie ich nawet w dziennym makijażu, choć nie jest to raczej wersja dla małych oczu. Myślę, że dziewczynom z dość długimi naturalnie rzęsami uda się dzięki nim uzyskać piękny efekt zagęszczenia. Na początku noszenia rzęsy są wyczuwalne, ale z czasem można przyzwyczaić się do tego dość dziwnego odczucia.

Sztuczne rzęsy powiększają optycznie oczy i nadają spojrzeniu wyrazu, dzięki temu, że włoski w zewnętrznym kąciku są dłuższe od tych w kąciku wewnętrznym.

Pomimo wielokrotnego i niezbyt delikatnego używania pasek nie uszkodził się, nie zaczęły też wypadać pojedyncze włoski. Choć zdecydowanie po zdjęciu rzęs widać, że trochę już przeszły - winię jednak za to w dużej mierze siebie, bo to na nich uczę się poprawnego ich zakładania i ściągania.

Ceny rzęs wahają się od 12 do 16 zł, nie ma do nich dołączonego kleju.

 W makijażu użyłam:
podkład: Revlon ColorStay 150 Buff | korektor: L'Oreal True Match Ivory | puder: Pierre Rene Compact Powder | brwi: cień Inglot | Cienie: paleta Sleek 'Garden of Eden' | eyeliner: L'Oreal Super Liner Perfect Slim | tusz: L'Oreal Volume Million Lashes So Couture So Black | rzęsy: Ardell Demi Wispies | brozner: theBalm Bahama Mama | róż: Inglot | rozświetlacz: theBalm Mary-Lou Manizer | pomadka: Wibo Eliksir nr 01

27 komentarzy:

  1. Jako swoją pierwszą parę sztucznych rzęs kupiłam właśnie Demi Wispies. Przykleiłam je na górną powiekę i przeraziłam się trochę efektem, bo moje małe oko wyglądało wręcz teatralnie :P Najpierw rzucały się w oczy rzęsy, a potem dopiero ja :D Wpadłam więc na "genialny" pomysł skrócenia ich z długości.. W konsekwencji zepsułam je całkowicie :P Teraz, kiedy na wyjątkową okazję chcę dokleić sztuczne rzęsy używam kępek, bo dają u mnie ładny, naturalny efekt :) P.S. Piękne zdjęcia, piękna Ty! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztuczne rzęsy to jest trudny temat - nie każdemu pasują, nie każdy będzie się w nich dobrze czuł. Ja sobie zaszaleję od czasu do czasu ;) Kępki dają zdecydowanie naturalniejszy efekt, zagęszczają ładnie rzęsy, ale na razie mam problem z ich przyklejaniem :D
      Dzięki za komplement! :)

      Usuń
  2. Całkiem fajnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny makijaż. Rzęsy wyglądają dość naturalnie ;) Ja ze sztucznymi rzęsami nie mam dużego doświadczenia. Próbowałam kiedyś z kępkami, ale nie potrafiłam ich odpowiednio poprzyklejać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten model wygląda dość naturalnie, ale rzuca się w oczy i tak ;)
      Ja mam z kępkami podobny problem - strasznie się namęczę przy klejeniu, a przy tych rzęsach to jest naprawdę proste :)

      Usuń
  4. ładnie się prezentują, do tego fajny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie lubię sztucznych rzęs ale bardzo ładnie wyglądają Twoje oczy :) Jakby bardziej zalotnie i tak kobieco! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię te rzęsy:) i też na nich się uczyłam:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Super wyglądają :-) Ja używałam ostatnio serum do rzęs, więc póki co serum ładnie mi wydłużyło rzęsy :-) Pozdrawiam i zapraszam do mnie! (obserwuję w g+, żeby byc na bieżąco :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Revlon Colorstay to chyba Twój ulubiony podkład? Niesamowicie na Tobie się prezentuje :) Nie zapchał Cię? Nie wysuszył? Ja po latach przerwy chcę wrócić do niego, bo kilka lat temu miałam wersję do cery mieszanej i tłustej, natomiast teraz chcę wersję dla cery suchej i normalnej :) A makijaż piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to mój wielki ulubieniec :) Efekt jest trochę "oszukany ", bo to głównie zasługa światła i srebrnej blendy, ale na pewno inny podkład wyglądałby inaczej :)

      Usuń
    2. U mnie ColorStay spisuje się świetnie - nie zapycha i nie wysusza, a mam cerę mieszaną :)

      Usuń
    3. A jak radzisz sobie z jego wydobywaniem do końca?

      Usuń
    4. Po prostu cały czas stoi do góry nogami :D

      Usuń
    5. O proszę, ciekawy sposób :) ja nim każdorazowo potrzasalam, ale niestety nie udało sie wydobyć wiele i sporo sie marnowało :(

      Usuń
    6. Też zupełnie wszystko nie wyleci, ale strata nie jest duża :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)