października 02, 2015

Słodycz bez kalorii | Laura Conti, Zero Calorie, Fantazyjny balsam ochronny 'Guma do żucia'


W kosmetykach do twarzy staram się unikać parafiny. Jedynym wyjątkiem są balsamy czy masła do ust, bo ten składnik działa dobroczynnie na moje spierzchnięte wargi. Parafina znalazła się w składzie bohatera dzisiejszego wpisu, czyli balsamu ochronnego Laura Conti, który zalegał długo na dnie szuflady. Czas było go jednak wyciągnąć, bo, jak się okazuje, zasługuje na uwagę!


Opakowanie jest proste i spokojnie zmieści się w kieszeni spodni. Jego kolor - słodki róż - nawiązuje do koloru gumy do żucia, z którą wiele ma wspólnego, bo ją właśnie przypomina zarówno zapach (niestety trochę chemiczny), jak i smak pomadki. Stąd jej nazwa 'zero kalorii', bo mamy coś słodkiego, ale na pewno nie grozi nam przybycie na wadze. 

Pomadka ma genialną, masełkowatą konsystencję, którą bardzo lubię w balsamach do ust i która sprawia, że jej używanie jest ogromną przyjemnością. Niektórzy uważają to za wadę, bo taka pomadka jest narażona na złamania i rozpuszczenie w wysokich temperaturach, ale z moją przez całe, upalne lato nic się nie stało. Aksamitna i miękka konsystencja powoduje, że balsamu używa się dużo i często, co niestety negatywnie wpływa na jego wydajność, ale można mu to wybaczyć, bo kosztuje jedynie 4 zł.


Nawilżenie utrzymuje się dość długo i jest dla mnie całkowicie satysfakcjonujące. Nie mamy tutaj do czynienia z efektami chłodzenia czy mrowienia, co dla mnie jest plusem, bo nie lubię tego typu wynalazków, uzyskujemy jedynie bardzo subtelny połysk.

Odkąd używam tej pomadki nie mam problemu z przesuszeniem ust i suchymi skórkami, więc nic więcej nie jest mi potrzebne.

16 komentarzy:

  1. Balsamy do ust o tej porze roku sa nie do zastapienia! uwielbiam!

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam pomadki o zapachu gumy "balonowej"! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam kokosowy, ale okazał się niewypałem. Miał chemiczny zapach (i smak), kleił się na ustach, a do tego pozostawał na nich jakąś srebrną taflę - coś okropnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta tafla musiała wyglądać strasznie :D Kojarzą mi się takie tanie pomadki z dzieciństwa z taką fioletową poświatą :D

      Usuń
  4. Też często wracam do zapomnianych kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
  5. Smak i zapach.. jest po prostu śmierdzący jeżeli mogę tak to nazwać.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie nie mam takiego odczucia... choć zapach może jest lekko chemiczny ;)

      Usuń
    2. A gdzie kupiłaś to cudo?

      Usuń
    3. Dostałam rok temu na spotkaniu blogerskim, ale chyba te kosmetyki są dostępne online :)

      Usuń
    4. Widziałam je w Rossmannie :)

      Usuń
  6. Fajna pomadka, teraz coraz częściej będzie potrzebna :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Za 4 złote takie cudo :o jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam zapachy mleczna czekolada i pana cotta i niestety pomadki były dla mnie zbyt sztuczne, mocno wazelinowe... za tłuste ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)