sierpnia 11, 2015

Makijaż w czasie upałów? | Co ja o tym myślę | Dwa makijażowe zestawy: na co dzień i na wyjście


Dzisiaj postanowiłam podjąć temat, który jest bardzo na czasie, ale wywołuje też wiele dyskusji. Czy makijaż w czasie 40-stopniowego upału to dobry pomysł? 

Dla mnie makijaż jest narzędziem, które pomaga nam poczuć się dobrze i zwiększać naszą pewność siebie, dlatego uważam, że gorące lato wcale nie jest powodem, by z tego rezygnować. Make up trzeba jednak odpowiednio dopasować do panującej pogody i naszych potrzeb. 

Jaki powinien być makijaż w czasie upałów?

Przede wszystkim lekki! Rezygnujemy z ciężkich podkładów, kamuflaży i wielu warstw. Stawiamy na kosmetyki korygujące. Kontrolujemy mat, ale z drugiej strony stawiamy też na rozświetlenie, które będzie wyglądało jak naturalny blask naszej skóry. 

Czy latem codziennie nakładam make-up?

Latem znacznie częściej z niego rezygnuję. Opalona skóra wygląda lepiej - często mniej widoczne są nasze niedoskonałości - prześwitujące żyłki, cienie pod oczami, wypryski szybciej się zasuszają... Ale pamiętajcie, że opalanie nie jest sposobem na leczenie trądziku, bo skóra odwdzięczy nam się większym wysypem! 

Makijaż latem a zimą

Latem stawiam na ochronę przeciwsłoneczną i wyrównanie kolorytu twarzy. Niewiele trzeba, aby wyglądać dobrze. Zimą zdecydowanie bardziej wolę cięższe podkłady. Mam cienką skórę i przy bladej cerze popękane i fioletowe naczynka są mocno widoczne. W zimnych miesiącach makijaż działa także pozytywnie na rzecz naszej twarzy - stanowi ochronną powłokę przed mrozem i wiatrem. 

Zestaw na co dzień


Jeśli czeka mnie dłuższa wizyta na mieście, bo jest trochę spraw do załatwienia, to wtedy zdecydowanie lepiej czuję się, kiedy na twarzy mam chociaż minimalny make-up. Przygotowany zestaw pozwala mi go jednak wykonać dosłownie w 5 minut.

Na twarz palcami nakładam krem CC Eveline, który delikatnie wyrównuje koloryt, nie przykrywając niedoskonałości. Daje też efekt rozświetlenia, który przez kilka godzin od nałożenie wygląda naprawdę ładnie. Później koniecznie trzeba powtórzyć pudrowanie, bo świecenie daje już nieświeży efekt. Nakładam dosłownie jedną cienką wartstwę, ale za to dokładam trochę więcej pudru Pierre Rene, aby mat dłużej się utrzymywał. Puder, który widzicie dodatkowo wygładza cerę, ale nie jest wyczuwalny na twarzy.

W związku z lekkim makijażem twarzy ciężki korektor pod oczami nie jest wskazany, dlatego stawiam na Time Balm od theBalm. Jest to korektor o bardzo lekkim kryciu, który daje ładne rozświetlenie i odświeża spojrzenie. Pozostawia jednak "mokry" efekt, dlatego trzeba go porządnie przypudrować - w przeciwnym razie rozpuszcza tusz i wchodzi w zmarszczki mimiczne.

Tusz jest u mnie obowiązkowy. Mogę nie nałożyć żadnego podkładu, ale rzęsy muszą być podkreślone. Tego lata towarzyszy mi Rimmel z serii Wake Me Up. Nie ma rewelacyjnej trwałości ani nie daje spektakularnego efektu, ale jego orzeźwiający zapach ogórka świetnie sprawdza się w letni poranek. 

Podkreślam też brwi, bo jest to jeden z najważniejszych elementów makijażu, choć często niedoceniany. Cień z Inglota świetnie się u mnie trzyma i daje radę w największych upałach.  

Jeśli mam ochotę, na policzki lądują kulki brązujące z Oriflame. Pozostawiają one złotą poświatę, która wygląda genialnie na opaleniźnie - jakbym właśnie wróciła znad morza.

Na usta jedynie balsam Joanny z serii Oleje Świata, aby chronić je przed wysuszeniem przez słońce.


Zestaw na wyjście

 
Kiedy czeka mnie większe wyjście, do makijażu przykładam się znacznie bardziej, ale również stawiam na jego lżejszą wersję. 

W tym zestawie pojawia się krem BB The One od Oriflame, który ma gęstszą konsystencję i lepsze krycie, a dodatkowo zawiera filtr przeciwsłoneczny. Zauważyłam też, że całkiem ładnie trzyma mat. Pod oczy nakładam mój ulubiony korektor L'Oreal. Puder oraz cień do brwi pozostają takie same jak w poprzednim zestawie.

Tutaj jednak dokładam konturowanie - bronzer Bahama Mama oraz róż z Bell, który daje satynowy efekt, dlatego można zrezygnować z rozświetlacza (a więc jedna warstwa na twarzy mniej!).


Na wyjście musi być też makijaż oczu! Aby poprawić jego trwałość przed cieniami nakładam bazę MIYO Eye Do! Stawiam przede wszystkim na cienie kremowe, które w gorący dzień sprawdzą się zdecydowanie lepiej niż suche cienie, które od razu się zrolują. Dlatego też na całej powiece ląduje Color Tattoo On and On Bronze. Efekt, jaki pozostawia, jest tak świetny, że w zasadzie można by już zakończyć na tym, ale ja jeszcze konturuję oko dwoma cieniami z palety Au Naturel Sleek. W zewnętrznym kąciku używam brązowego, brokatowego cienia Conker, a kącik wewnętrzny rozświetlam cudownie mieniącym się złotem Taupe. Za rzęsy odpowiada tusz L'Oreal Volume Million Lashes, który ładnie je rozdziela i dość dobrze radzi sobie w gorące dni.

Dokładam też makijaż ust. Stawiam na matową, zastygającą pomadkę, aby mieć pewność, że nie wyleje się poza kontur ust. W związku z tym, że makijaż oka jest neutralny, mocniej akcentuję usta i nakładam pomadkę w płynie NYX w odcieniu Antwerp

Tak prezentują się moje dwa zestawy makijażowe w ostatnich dniach. A Wy rezygnujecie całkowicie z make-upu w upały?



19 komentarzy:

  1. jeżeli wychodzę gdzieś na dłużej, to zawsze się maluję, ale w upały raczej bardzo minimalny makeup :) podkład/korektor, puder, tusz i kredka do brwi obowiązkowo

    OdpowiedzUsuń
  2. W upały też robię minimalny makijaż :) Tusz, brwi, krem BB ,róż lub puder brązujący i różowa pomadka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli przebywam w domu to się nie maluję. Mniej więcej raz czy dwa razy w tygodniu wykonuję makijaż gdy akurat gdzieś wychodzę itp. Teraz gdy moja twarz jest opalona mogłabym zrezygnować z jej malowania bo wygląda dobrze :-) na wakacje zabrałam kilka kosmetyków ale nie robiłam pełnego makijażu codziennie ale też nie było takich upałów jak teraz więc nawet jeśli wykonałam makijaż to nie spływał po chwili z twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się nie maluję w domu ;) A twarz opalona wygląda lepiej, dlatego też zdarza mi się wyjść bez makijażu. Zimą jest gorzej :P

      Usuń
  4. Jeśli już się maluję to też chętnie sięgam po ten CC krem :) Ale tak jak piszesz - raczej rezygnuję w tą pogodę z nakładania czegokolwiek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w te upały całkowicie zrezygnowałam z malowania się na co dzień :) robię makijaż tylko jeśli wychodzę gdzieś wieczorem :) nie używam teraz też żadnych podkładów, bo uważam, że na tę pogodę są dla mnie za ciężkie, chętnie sięgam jednak po kremy bb czy cc. Mam też ten krem cc z eveline, który pokazujesz, ale nie za bardzo go polubiłam. Według mnie nie daje on efektu rozświetlenia, ale takie nabłyszczenie (nie wiem do końca jak to określić).. w każdym razie ten efekt mi się nie za bardzo podoba :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się podoba przez kilka godzin. Potem w połączeniu z sebum już nie wygląda dobrze ;)

      Usuń
  6. W moim przypadku to czy upały czy nie to i tak stawiam na delikatny makijaż, w takim czuję sie najlepiej ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój makijaż w upały w tym roku to tylko emulsja spf 50+ i puder matujący i bronzer w jednym z Lovely.
    Czasem cień w żelu Rimmel i tusz wodoodporny. Ale najczęściej są to tylko 2 kosmetyki na twarz a i tak mam wrażenie, że dla skóry to być może za dużo.Lato to chyba jednak bardziej sezon na filtry niż na makijaż. Szczególnie tak gorące jak w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz podkłady również mają filtry, więc nic się nie kłóci. Byle nałożyć cienką warstwę i się nie szpachlować, żeby spływający pot nie zrobił smug na twarzy :D

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Opakowanie theBalm są tak niesamowite, że kuszą ;)

      Usuń
  9. Też uważam, że nie trzeba w lecie rezygnować z makijażu i choć faktycznie częściej nie mam ochoty go nakładać, to jednak często go noszę :) Ale również wybieram inne kosmetyki niż w pozostałych porach roku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również nie jestem zwolenniczką makijażu w upał - skóra przede wszystkim musi odpocząć a kosmetyki tak czy siak będą wchodzić w różnego rodzaju reakcje z promieniami słonecznymi. Przede wszystkim podstawą jest filtr UV.
    Zresztą po co mi makijaż skoro zaraz spłynie wraz z potem który leje się z twarzy? Szkoda kosmetyków ;)
    Natomiast na wieczorne wyjścia, kiedy jest dużo chłodniej jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W upały staram się mię jak najmniej na twarzy

    OdpowiedzUsuń
  12. a jak już się pomalowało to koniecznie trzeba mieć też przy sobie bibułki matujące, by zebrać nadmiar sebum bez niszczenia makijażu :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja nie wyobrażam sobie żeby wyjść bez makijażu nawet latem. Faktycznie makijaż jest wtedy lżejszy. Podoba mi się paletka z cieniami

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie latem królował brązer z theBalm:) Jako że nie jest tak chłodny jak wszyscy piszą, to idealnie służył mi do opalania twarzy:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)