marca 05, 2015

Bez efektu | Love Me Green, Maseczka do twarzy regenerująca


Dzisiaj coś zupełnie nowego - maseczka firmy, ktora jeszcze nie miała okazji pojawić się na blogu. Love Me Green to marka ciekawa, bo w swojej ofercie ma kosmetyki z dobrymi, naturalnymi składami. Ale niestety maseczka regenerująca to już drugi produkt tej firmy, który się u mnie nie sprawdził. 


Maseczka zamknięta jest w przyjemnej dla oka i wygodnej w użyciu tubce. Ma postać bardzo lekkiego kremu. W trakcie zabiegu nie zasycha na twarzy, ale też się nie wchłania. Przez lekką konsystencję jej zmywanie nie stanowi żadnego problemu.

Niestety maseczka ma dla mnie bardzo nieprzyjemny zapach - przypomina mi jakieś lekarstwo, jakby syrop. Po jej nałożeniu właściwie nie odczuwa się nic. A ja liczyłam na bardzo głębokie nawilżenie. 

Pomimo dobrego składu po użyciu nie widzę żadnego efektu. Skóra wprawdzie nie jest nieprzyjemnie ściągnięta, ale nie zauważyłam, aby maseczka w ogóle nawilżała. Być może przy częstym i regularnym stosowaniu pomaga w utrzymaniu ładnego kolorytu i delikatnie rozjaśnia skórę. Jednak nazwanie maseczki regenerującą powoduje, że można od niej wymagać czegoś więcej. Do tego producent zaleca trzymanie jej na twarzy aż 20 minut.


Uwielbiam maski do twarzy, bo często efekt jest zauważalny juz po pierwszym użyciu. Dla mnie maska ma działać szybko i intensywnie. Niestety pozycja od Love Me Green w ogóle nie przypadła mi do gustu. Do tego kosztuje aż 70 zł za 75 ml. Faktycznie jest wydajna, ale cóż z tego, skoro nie daje uczucia odżywienia skóry? 

Nie lubię wydawać aż tak ostrych sądów o kosmetykach i staram się szukać plusów, ale tę maseczkę stosowałam już wielokrotnie i w różnych stanach mojej cery. Zawsze po użyciu miałam odczucie, że nic się nie wydarzyło. 

*Produkt otrzymany na spotkaniu blogerek. 

14 komentarzy:

  1. To rzeczywiście troszkę kiepsko, jak maseczka nie daje efektów ;-) ja ostatnio przekonałam się do maseczek z Pefekty, są doskonałe nooo i efekt od razu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam z Perfecty chyba matującą i faktycznie działa. Ja uwielbiam maseczki Ziaji z glinkami :)

      Usuń
  2. nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku tej marki i raczej się nie skuszę :-)
    śliczne zdjęcia zamieszczasz, tkwi w nich niesamowity klimat. jak Ty to robisz? :-)
    + obserwuję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To między innymi zasługa obiektywu. Ale ja też staram się jak mogę :)

      Usuń
  3. Szkoda że się u ciebie nie sprawdza, zwłaszcza że nie była tania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście jej nie kupiłam, tylko dostałam na spotkaniu blogerskim ;)

      Usuń
  4. Dlatego ja przy moim budżecie boję się kupować drogie kosmetyki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym kupiła, byłabym bardzo niezadowolona ;)

      Usuń
  5. Też mam tą maseczkę i w sumie też jestem z niej średnio zadowolona. Na pewno nie robi ze skórą nic złego, ale super efektu też nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie szkodzi, ale za 70 zł wymagania są spore :P

      Usuń
    2. Za taką kwotę oczekiwałabym efektu wow... niestety, skoro maseczka regenerująca nie regeneruje, nie odżywia i nie nawilża, to po co ją nazywać regenerującą?

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)