kwietnia 10, 2014

Fotorelacja z weekendu w Krakowie


Ostatni weekend marca udało mi się spędzić w Krakowie. Wycieczka ta wywołała u mnie szczególne wrażenia, bo czekałam na nią właściwie od roku. Na studiach cały semestr poświęciłam na pisanie pracy, w której Kraków pełnił główną rolę. Nie mogłam się powstrzymać od tego, by zobaczyć miejsca, o których piałam. Oczywiście byłam już w Krakowie, ale z tych wycieczek pamiętam niewiele. Teraz jestem dorosła i inaczej odbieram tego typu wizyty - chciałam znaleźć atmosferę tego miasta.

Dlaczego taki post? Z kilku powodów. Po pierwsze, blog to nie tylko kosmetyki i recenzje, ale również autor, który za nim stoi. Oczywiście w każdym tekście autor odsłania cząstkę siebie, a w dzisiejszej notce będzie to część ogromna. Czytając literaturę, poszukuję w niej mocnego podmiotu, który da mi poczucie autentyczności. Tak też poznawanie autora bloga, którego się czyta, wydaje mi się dość nęcącym zajęciem. Po drugie, w Krakowie udało mi się poznać inne blogerki, które od jakiegoś czasu podczytuję. Po trzecie, chciałabym się z Wami podzielić tym, co dzięki Krakowowi wchłonęłam - a są to wzruszenie dużego rzędu. Może robię się sentymentalna, ale w mieście, gdzie Historia czeka za rogiem, nie da się inaczej.

W tym poście nie zobaczycie zdjęć z pozami a'la modelka i w pełnym makijażu, ale potargane wiatrem włosy, podkrążone po nieprzespanej nocy oczy i marszczki mimiczne od uśmiechu. Tak było!

Razem z moją towarzyszką, Agatą, wyruszyłyśmy w piątek w południe do dawnej stolicy Polski. Zmęczenie po całym tygodniu pracy i podróży oczywiście nie sprzyjało zwiedzaniu, ale był długi spacer po Starym Mieście. Po dotarciu do hostelu naszym oczom ukazał się taki widok. Pokój pod Wawelem... i serce zabiło nam szybciej!


Następny poranek spędziłyśmy na konferencji naukowej. Ja wyrwałam się na samotny spacer po Wawelu. Jeśli nigdy nie zwiedzaliście sami, to polecam Wam spróbować.




A po południu Rynek i ulica Floriańska, w tym nie tylko drogeria i fast-foody, ale też Jama Michalika, czyli miejsce spotkań dawnego kabaretu Zielony Balonik, z niesamowitym wnętrzem i gęstą atmosferą papierosowego dymu.




Niedziela zapowiadała się bardzo wymagająco i taka też była. Nie udało się nawet wypełnić planu, bo po prostu nie da się zaplanować, jak długo będziemy chłonąć atmosferę miejsca.
Zaczęło się bardzo intensywnie. Już o 8.00 rano byłyśmy na Wawelu. Wiecie, że jest to zupełnie inne miejsce, kiedy nie ma tam ludzi? Bez blichtru, tysiąca turystów, w lekkiej mgle odnalazłyśmy Wawel takim, jaki jest naprawdę.


Kolejne zdjęcie z serii 'Szczerzenie japy" ;)


Chwila refleksji nad ogromem Zamku, na której przyłapała mnie Agata.


Smok chciał zionąć ogniem, ale zobaczywszy mnie, wydał z siebie jedynie maluteńki płomyczek. Smok wawelski pokonany!


Później spacerowałyśmy po Rynku i Starym Mieście.


 A kiedy zmarzłyśmy, wybrałyśmy się na kawę ;)


Później zwiedzałyśmy Dom Mehoffera. Była to dla mnie bardzo ważna sprawa, związana z moją pracą magisterską. Wsiąkłam totalnie w młodopolski klimat. Takich ujaranych turystek jak my chyba tam jeszcze nie mieli ;)


Park Jordana, czyli miejsce relaksu krakowian.


Odwiedziłyśmy też Muzeum Narodowe - gmach główny oraz Sukiennice. Największe emocje wywołało u mnie zobaczenie na żywo Szału Podkowińskiego.

A o 15.00 spotkałyśmy się z Justyną i Karoliną na krakowskim Rynku.


Wybrałyśmy się razem do pijalni czekolady Wedla, gdzie pochłonęłyśmy ze smakiem desery. Dziewczyny są prześliczne i przesympatyczne! Bardzo cieszę się, że mogłam je poznać. A w sobotę 12 kwietnia spotkamy się ponownie, ale tym razem we Wrocławiu.
Kochane, pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za cudowne spotkanie!



A pod koniec dnia odpoczynek przy drinku u Hawełki (było pycha!).


Wawel nocą też przyciąga wzrok.


W poniedziałek w południe musiałyśmy już wracać do Wrocławia, ale ostatnie chwile spędziłyśmy, słuchając hejnału i kupując obwarzanki na zapas.

Tak wyprawa w środku semestru pozwoliła mi się po prostu zresetować i nie myśleć o wszystkich obowiązkach i problemach. I wiecie co? Chce mi się przez to jeszcze więcej podróżować!

*Część zdjęć pochodzi ze zbioru Agaty, której serdecznie dziękuję za ich udostępnienie i zgodę na publikację.

29 komentarzy:

  1. Świetna relacja i ładne zdjęcia oczywiście ;) Uwielbiam Kraków, to takie klimatyczne miasto, że od razu chce się tam zostać na dłużej. To Ty piszesz już magisterkę? ;) Ja chyba opóźniona jestem bo nie wiedziałam, że Ty już na ostatnim roku ;P I widzę spotkanie udane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo klimatyczne miasto. Zapewne osoby, które tam mieszkają odbierają to trochę inaczej. Ja też już nie czuję tak Wrocławia. Ostatnio wracałam ok. 1 w nocy i dopiero wtedy znów takie miłe wrażenia miasta do mnie wróciły.
      Jestem na IV roku, ale już wymagają od nas wyników w pracy, a że było w Krakowie coś, co mi się przyda, to żal nie skorzystać :)
      Spotkanie było bardzo udane! :)

      Usuń
  2. Zazdroszczę tak udanego wyjazdu i czekam z niecierpliwością na to, aż sama poznam dziewczyny :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po Twojej relacji mam ochotę wybrać się do Krakowa w najbliższy wolny weekend :)
    Śliczne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedź koniecznie!
      Za zdjęcia dziękujemy, bo są wytworem częściowo moim, a częściowo Agaty :)

      Usuń
  4. Fajna wycieczka :) planują moją lepszą połówkę wyciągnąć na wycieczkę do jakiegoś miasta, ale coś opiera się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. swojego czasu praktycznie jeden weekend w miesiącu spędzałam w Krakowie, ale nigdy tak intensywnie jak Ty :) chciałam także studiować w Krakowie, ale los zadecydował inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Los się układa różnie. Ja od pierwszej wizyty we Wrocławiu wiedziałam, że chcę tutaj być i się udało :)

      Usuń
  6. Świetna relacja, z przyjemnością przeszłam przez Twoją krakowską wizytę i tym samym nabrałam chęci na zaczerpnięcie tej atmosfery osobiście! Pomyślę nad małą wycieczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że i czytelnikom jest miło :) Kraków polecam z całego serca :)

      Usuń
  7. Piękne zdjęcia i świetna relacja, przeczytałam jednym tchem:) Narobiłaś mi ogromnej ochoty na wyjazd do Krakowa, w którym też nie byłam już kilka lat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam absolutnie, polecam! Szczególnie takie wycieczki po latach, kiedy nie krępują nas inni, są bardzo wartościowe :)

      Usuń
  8. Piękne zdjęcia, pogoda Wam dopisała! Mam nadzieję, że mnie jutro Wrocław też przywita słonkiem :P I do zobaczenia w sobotę! :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martwię się troszkę pogodą, ale ma być ciepło. Życzę Ci miłej podróży i czekamy z Agatą w sobotę w K2, żeby Cię wyściskać :)

      Usuń
  9. Sama byłam niedawno na weekend w Krakowie i faktycznie - cudowne miasto. Ma w sobie jakiś niepowtarzalny klimat. Pewnie gdybyśmy tam zdecydowały się mieszkać podczas studiów to nie czułybyśmy tego uroku. Chociaż kto wie... Przecież tam nawet tramwaje zdają się tworzyć ten specyficzny, starodawny klimat! Rety, jakie one muszę być stare ;) Wrocław jest w porządku, ale myślę, że nie umywa się do Krakowa.

    Świetna relacja :) Do zobaczenia w sobotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że urok zatraciłby się po kilku miesiącach :) Faktycznie są te świetne tramwaje, ale zaczynają się też już pojawiać nowe. Nie zmienia to faktu, że Kraków jest niezwykle klimatyczny i bardziej "ścisły" niż Wrocław. Krakowski Rynek jest cudowny. Jednak przebija w tym Wrocław. Choć Wrocław uwielbiam, szczególni piękny jest zimowym wieczorem, kiedy prószy śnieżek. Rozpływam się wtedy na spacerach :)

      Usuń
    2. Właśnie! Do zobaczenia w sobotę. Oczekujemy z dziewczynami na Ciebie, abyśmy w końcu mogły się poznać! :) Myślę, że polonistki znajdą wspólny język. Tym bardziej, że będą aż cztery w jednym pomieszczeniu :P

      Usuń
  10. Kraków jest magiczny :) Sama mam z nim związane cudowne wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) Teraz też mam wspaniałe wspomnienia :)

      Usuń
  11. Swietne zdjęcie jednym słowem wyjazd udany ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. jutro spotkanie, a mnie wysypało na połowie twarzy! to chyba z tej radości na samą myśl o jutrze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glinka, glinka i jeszcze raz glinka. A do tego woda termalna i do jutra będzie dobrze! :)

      Usuń
    2. nie mam wody termalnej ani czasu na maseczki z glinki :P trudno, będę Was straszyć o ile nie uda mi się zamaskować co nieco :P

      Usuń
  13. Angelika Ś. mnie też wysypało, ale już jako tako wyglądam. W końcu muszę jakoś wyglądać :D
    Dawno tak dobrze nie wyszłam na zdjęciach, Agata dodała mi tymi fotkami otuchy!:)
    Do jutra :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zmaseczkowałam :D Agata jutro nam zrobi super fotencje <3
      Do zobaczenia! :*

      Usuń
  14. Przekonałaś mnie, że warto tam pojechac. Kraków będzie następnym miastem, do którego wybiorę się w podróż.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie tam... Nigdy nie byłam, co roku żałuję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)