kwietnia 25, 2014

Wielkie rozczarowanie | Essence, Baza pod cienie 'I Love Stage'



Baza pod cienie ważna rzecz i bez niej ani rusz, bo nie ma nic gorszego niż zrolowane cienie do powiek już w połowie dnia. Skuszona przez YouTube zakupiłam bazę od Essence, która miała być niedroga i skuteczna.  

Do tej pory używałam ArtDeco, ale także ta baza ma swoje wady: po pierwsze cena, po drugie dość szybkie twardnienie, które uniemożliwia korzystanie i produkt musi wylądować w koszu, mimo że jest zużyty w połowie. Essence miało być wybawieniem od tych problemów.


Bazę od Essence dostajemy całe szczęście nie w słoiczku, lecz w opakowaniu podobnym do błyszczyka z gąbkowym, całkiem przyjemnym aplikatorem.  

Niestety już pierwsze spotkanie z produktem budzi pewne zastrzeżenia, bo ma on okropny, pomarańczowy kolor.


Niestety jest to pewne utrudnienie, szczególnie przy makijażu w odcieniach cielistych (których ja akurat dość często używam). Oczywiście próbowałam nauczyć się z bazą współpracować. Najpierw nakładam ją na dłoń, a potem wklepuję w powiekę nieprzesadną ilość. Mimo wszystko cienia trzeba nałożyć całkiem sporo, aby nie przebijał spod niego pomarańcz, co ma wpływ na uzyskiwany efekt. Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia cielistego i matowego cienia Inglot (niestety starł mi się numer).


Wyraźnie widać, że kolor cienia z bazą jest znacznie ciemniejszy i uzyskał delikatny blask (co niekoniecznie jest pożądane przy odcieniu matowym). Nie zauważyłam negatywnego wpływu bazy na nakładanie czy rozcieranie cieni.

Teraz sprawa najważniejsza - czy baza przedłuża trwałość makijażu oczu? Dla mnie w stopniu niezadowalającym. Make-up ze zdjęć został wykonany cieniami Inglota, które uważam za niezłe jakościowo. Niestety po pięciu godzinach cienie już zaczęły się zbierać w załamaniach, a po ośmiu były całkowicie zrolowane. Przy tańszych cieniach zdarzało się, że wyglądały nieświeżo wkrótce po nałożeniu. (Pierwsze zdjęcie wykonane jest w świetle dziennym, drugie z lampą, ponieważ było już ciemno.)



Nie będę pobłażliwa, bo od bazy wymagam, aby cienie trzymały się powieki bez uszczerbku przez dwanaście godzin. Faktycznie taki efekt uzyskiwałam przy ArtDeco.

Na obronę można wziąć fakt, że I Love Stage kosztuje ok. 11 zł za 4 ml i wygląda na to, że wystarczy naprawdę na długo. Ale cóż z tego, skoro nie spełnia swojej podstawowej funkcji? Jestem bardzo niezadowolona i zastanawiam się, jak w ogóle zużyć produkt, który nie działa.

Macie jakichś ulubieńców wśród baz pod cienie do powiek?

Przypominam o rozdaniu z okazji setnego posta:

23 komentarze:

  1. Też jej nie lubię, a zbiera tyle ochów i achów. Przede wszystkim okropny pomarańczowy kolor! Fajne jest tu tylko to, że ma fajna konsystencję, nie zasycha w słoiczku i można ją nakładać aplikatorem. Ale mimo to, już jej więcej nie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Też jej nie kupię, bo co z tego, że mało kosztuje, jak jest to właściwie kosmetyk zbędny. Naprawdę po pozytywnych opiniach spodziewałam się więcej po tym produkcie.

      Usuń
  2. Też ją miałam, użyłam 3 razy i poszła w świat. Jest tragiczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co z nią zrobić, bo to naprawdę nie nadaje się do użytku, a jednak trochę szkoda mi ją wyrzucić :/

      Usuń
  3. dobrze wiedzieć, będę trzymać się od niej z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tej nie miałam, miałam bazę z Hean i byłam bardzo zadowolona a do tego była bardzo wydajna, teraz mam z avon ale już nie jestem aż tak zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Spróbuj tej z Avonu - na promocjach po 10-12 zł. W słoiczku, co prawda, ale fajna konsystencja, cielisty kolor (nie podbija kolorów cieni, ale też ich nie zmienia) i nie schnie w opakowaniu w mgnieniu oka - mnie udało się ją wypacokować, zanim zmieniła konsystencję z musu na głaz. Nie wiem, czy trzyma 12 h, nigdy nie mam makijażu przez tyle godzin, ale po około 9 godzinach wciąż daje radę. A ta z Essence - faktycznie, żenada. Aśka z PannaJoannaMakeUp się nią zachwycała, skończył mi się Avon, to kupiłam tę i różnica między nimi jest diametralna...;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie po wysłuchaniu recenzji Asi ją kupiłam. Cóż, nietrafiony produkt totalnie. Może faktycznie zainteresuję się bazą z Avonu, bo wkrótce będę musiała coś kupić. Ten badziew totalnie nie daje rady.

      Usuń
  6. Gdybym poczekała z zamówieniem w którym jest ta baza, w życiu nie zakupiłabym jej. Paczka właśnie do mnie idzie i po twojej recenzji jestem nastawiona na najgorsze. Hmm i co z nią zrobić, gdy okaże się fatalna. ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety komentarze pod postem również potwierdzają moją opinię. Dobrze, że kosztuje jedynie 11 zł, więc da się to jakoś przeboleć. Nie nastawiaj się na wiele, bo trudno cokolwiek z niej wykrzesać.

      Usuń
  7. A ja jestem z tej bazy bardzo zadowolona :) Mam również bazę z Avonu, ale w porównaniu z tą z Essence wypada dość kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie dziwi, szczerze mówiąc. Ale możliwe, że mam bardziej tłuste powieki i u Ciebie w ogóle naturalnie cienie się dłużej trzymają :)

      Usuń
  8. Miałam, używałam. Nie jest dobra, ale nie jest też najgorsza. Na dzień i na krótki makijaż jest ok. Dla mnie ideałem nadal pozostaje virtual, którego nic nie jest w stanie a razie pobić. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tę bazę, jeszcze starą wersję. Była super! Też zaschła, ale pamiętam, że płaciłam za nią ok. 10 zł. Nie wiem, czy mamy to samo na myśli. Potem moja mama kupiła jakąś nową wersję, która już była sygnowana jako Joko.

      Usuń
  9. Szkoda, że się nie sprawdziła:( Ja bardzo lubię bazę Lumene. Kosztuje chyba tyle co ArtDeco ok. 30 zł, jest bardzo wydajna (swoja mam ponad rok, robiłam kuzynce sporą odlewkę, a końca nie widać) i wygodna w aplikacji (tubka).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 30 zł jest ok, jeśli po pół roku nie trzeba jej wyrzucać do kosza :) Będę się rozglądać za czymś :)

      Usuń
  10. Moje ulubione bazy to Too Faced i Urban Decay, ale znalazłam coś tańszego i bardziej dostępnego. Mam tu na myśli bazę z The Balm. Szczerze polecam, bo według mnie jest o wiele lepsza od ArtDeco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za sugestie! Na pewno bliżej przyjrzę się tym produktom :)

      Usuń
  11. Ja dość rzadko używam na co dzień cieni ale jeśli już używam to bazą jaką pod nie stosuję jest baza Bell w słoiczku o matowym i lilijkowym kolorku :) jak na moje makijażowe zdolności i wymagania spisuje się naprawdę dobrze :) tej z Essence nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że Bell też ma bazę. Sprawdzę :)

      Usuń
  12. Aktualnie używam bazy z JOKO :) tej w ogóle nie znam, ale kolo ma okropny ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. gapa ze mnie i usunęłam Twój komentarz:P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)