marca 16, 2014

Skarb Maroka | Yves Rocher, Oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym


Oliwki pod prysznic wdzierają się powoli do naszych łazienek i stają się trendem. Nie dość, że myją, to mają też pielęgnować i nawilżać nasze ciało. Komuż nie spodobałby się taki pomysł?

Kilka słów od producenta:


Oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym to kosmetyk, który pielęgnuje skórę w trakcie kąpieli pod prysznicem. Oliwka w złocistym kolorze, pod wpływem wody zmienia się na skórze w mleczną piankę, która pieści skórę, pozostawiając ją odżywioną, aksamitną w dotyku i zmysłowo pachnącą. Kosmetyk wykorzystuje tradycyjny, marokański składnik zwany "płynnym złotem Maroko" - olejek arganowy. Yves Rocher wyselekcjonował olejek arganowy w 100% biologiczny - bez pestycydów, niemodyfikowany genetycznie, pozyskiwany tradycyjnymi metodami. 
Źródło: yves-rocher.pl
Skład:


 Cena:
32 zł/ 200 ml


Mnie spodobał się bardzo. Oliwka jest bardzo gęsta, tworzy delikatną, mleczną pianę. Nie jest ona taka jak przy typowych żelach pod prysznic, ale wystarczająca, aby można było umyć ciało.

Niestety mam spore zastrzeżenia do zapachu. Wiem, że woń tego produktu wywołuje różnorakie opinie i sporo dziewczyn ją lubi. Jest to więc kwestia bardzo indywidualna. Ja niestety nie mogę znieść tego zapachu. Jest on bardzo intensywny i utrzymuje się na skórze. Pod prysznicem używam gąbki i przy następnym jej użyciu cały czas wyczuwam zapach oliwki. Niestety odbiera mi to przyjemność użytkowania i dla mnie jest sporą wadą.


Design butelki przypadł mi do gustu. Jest ona wykonana z miękkiego plastiku i ma całkiem fajny dozownik, dzięki czemu nie wylewa się zbyt dużo tego "płynnego złota". Niestety, jak możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu, producent nie był zbyt przenikliwy i zapewne nie przyszło mu do głowy, że pod wpływem wody i wilgoci naklejki się odkleją. Szkoda, bo lubię, gdy opakowania ładnie wyglądają na półce.

I najważniejsze na koniec - czy to naprawdę działa? A i owszem! Skóra faktycznie jest miękka i nawilżona. Używałam tej oliwki w dni lenia, kiedy nie chciało mi się nakładać balsamu. Nie jestem jednak pewna, czy można by taką oliwką całkowicie zastąpić "tradycyjne" nawilżanie. Według mnie to właśnie dobra opcja od czasu do czasu. Jako ostatnią kwestię zostawiłam dość frapującą mnie rzecz. Wydaje mi się, że przy dłuższym stosowaniu oliwki powoduje ona zapychanie porów. Zauważyłam pogorszenie stanu mojej skóry na dekolcie, która jest podatna na zanieczyszczanie się. Nie widzę innego winowajcy, więc wszystko spada na ten produkt.

Podsumowując, 32 zł za oliwkę pod prysznic to gruba przesada. W życiu nie użyłabym tego produktu, gdyby nie to, że dostałam go za darmo przy zakupach. Zapach jest dla mnie okropny i nie do przeskoczenia (choć teraz, pod koniec butelki, prawie się przyzwyczaiłam), a prawdopodobne zapychanie dyskwalifikuje go u mnie całkowicie. Nie zmienia to faktu, że idea oliwki bardzo mnie zainteresowała i chętnie wypróbuję tę z Lirene - miałyście może?


Ocena:
3/5


Edit: Doczytałam w internetach i Waszych komentarzach, że olej arganowy ma zapach... kozy (nigdy nie wąchałam prawdziwego oleju). Z tego trzeba by wnioskować, że ta kompozycja zapachowa daje taki efekt, a nie jedynie ten olej (choć może to on jest w głównej części sprawcą?). Dziękuję za zwrócenie na to uwagi! :)

30 komentarzy:

  1. Ojej 3/5 ? ja używam już 3 buteleczki ! jest dla mnie idealny :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinia zawsze jest rzeczą subiektywną :) Czytałam sporo pozytywnych recenzji tego produktu, ale niestety na minus są zapach, cena, nieestetyczne odklejanie się naklejek i prawdopodobne zapychanie porów. Dla mnie tych wad jest, jak widać, sporo :)

      Usuń
  2. Też nie lubię jak mi nie odpowiada zapach, wtedy niechętnie sięgam po taki kosmetyk. A ten olejek arganowy to widzę że jest, ale w śladowych ilościach, nawet za zapachem, więc producent się nie postarał :P Nie wiem w takim razie, czy ma to jakikolwiek wpływ na zapach tego olejku. Wąchałaś kiedyś prawdziwy olej arganowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wąchałam nigdy prawdziwego oleju :( Ale Ania też niedawno na swoim blogu pisała o żelu pod prysznic z olejem arganowym z YR i też śmierdział.
      Muszę w takim razie jakoś poznać zapach prawdziwego oleju. Być może to nie jego zapach, ale w kompilacji kilku składników dało to taki okropny efekt?

      Usuń
    2. Mam olejek arganowy z Mydlarni Franciszka. Powiem Ci, że śmierdzi zwierzęciem - krową, kozą czy czymś tam. Smaruję nim twarz tylko na noc, bo gdybym się wysmarowała za dnia, to jeszcze by ktoś pomyślał, że właśnie wyszłam ze stajni..:P A pewnie zapach tego olejku pod prysznic aż taki nie był :D

      Usuń
    3. Nie jestem dobra w opisywaniu zapachów, chociaż nie śmierdzi mi żadnym bydłem, więc pewnie wszystkie te składniki dają taki efekt, co nie zmienia faktu, że zapach jest (jak dla mnie) tragiczny.
      Naprawdę różne są opinie co do zapachu tego olejku :)

      Usuń
  3. ja dostałam go kiedyś za 1 gr. przy zakupach, był super, ale 32 zł bym za niego nie dała.

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda że taki bubel szczególnie że lubię produkty tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Olejek arganowy bardzo lubię, bo chociaż faktycznie śmierdzi, to ma znakomite działanie na moją cerę. Co do tej oliwki, to raczej nie ma w niej nic co by warte było poświęceń (znoszenia tej dziwnej woni), a cena faktycznie wygórowana. Wybieram się do YR niebawem i mam nadzieję, że nie uraczą mnie prezentem w postaci tej oliwki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - właściwości nawilżające mogę uzyskać ze zwykłego balsamu, więc nie zależy mi szczególnie na tym produkcie :)
      Oliwka była całkiem niedawno dodawana do zakupów, więc nie powinni jej tym razem dołączyć :D

      Usuń
  6. Żele z oliwkę Lirene miałam i bardzo lubię:) Ta oliwka też wygląda ciekawie, ale cena faktycznie nieco wysoka. No i musiałabym najpierw wyniuchać ten zapach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musze koniecznie kupić Lirene :)
      Nie wiem, ale jakiś telepatycznie czuję, że ten zapach nie przypadłby Ci do gustu po ostatnim "śmierdzielu" z YR :D

      Usuń
  7. olej arganowy daje kozą? hmmm chyba nie miałabym ochoty wcierać w siebie kozy :P
    jeśli z kozy, to tylko pędzle :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wąchałam, ale relacje są wiarygodne :D

      Usuń
  8. nie dałabym tyle za kosmetyk pod prysznic.
    mam naturalny olej arganowy i jego zapach ani trochę nie przypomina mi kozy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam dzisiaj w internetach, że jeśli nie ma tego zapachu, to olejek może nie być oryginalny O_o
      Ale ja nigdy go nie miałam, więc trudno mi potwierdzić tę teorię.

      Usuń
  9. eh, na początku w składzie gliceryna i olej rzepakowy ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam go w sobotę ale dobrze że nie kupiłam, takie produkty nie są dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze, już myślałam że znalazłaś coś fajnego o milutkim zapachu. A jeszcze to zapychanie... ehh czyli szukamy dalej ideału :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam szczerze, że z YR miałam jedynie balsam i mleczko które pachnie obłędnie - innych produktów jeszcze nie testowałam ;) Miałam 100% olej arganowy i dla mnie nic a nic nie przypominał zapachu KOZY :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy piszą, że jeśli nie śmierdzi, to olej może być podróbką... Cóż, muszę kiedyś wypróbować na swojej skórze ;)

      Usuń
  13. a zastanawiałam się nad nim ale wybralam inny produkt do kąpieli i dobrze ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmm ja lubię ten produkt za to jaki efekt pozostawia na skórze. Cena jest niestety nieznośna jak dla olejku, ale moim zdaniem raz ja jakiś czas można sobie pozwolić na małe szaleństwo. Zapraszam cie serdecznie na http://desbonbons2135.blogspot.fr/

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak dla mnie ten olejek się sprawdził, nawet zapach mi się podobał, dostałam również przy jakiś zakupach, później po czasie sprawdziłam jaką ma cene i oczy mi wyszły, a tak jeszcze odnośnie oleju arganowego, jeżeli nie pachnie kozą, to znaczy że został w jakiś sposób przefiltrowany, rafinowany jeżeli nie ma żadnego zapachu. Nie znaczy to od razu że podróbka, ale jeżeli nie ma zapachu to i swoje własćiwości też mógł utracić w częsci tej jego obróbki,.:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dokładnie informacje. W Internecie dziewczyny pisały, że to może świadczyć o nieoryginalności. Ale bezpieczniej kupić śmierdzący olejek :P

      Usuń
    2. No dokładnie, śmierdzący olejek jest najbardziej wartościowy, trzeba tylko sie przyzwyczaić do tego smrodka :):)

      Usuń
  16. Hej z tego co się orientuje przez łatwo odklejająca się naklejkę na opakowaniu łatwiej jest ono poddawane recyklingowi:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)