lutego 08, 2014

Spotkanie szorstkiego stopnia | Oriflame, Nature Secrets, Krem do rąk 'Malina i mięta'


Sesja to czas, kiedy łatwo popaść w depresję. Mój mózg ledwie dyszy i nie chce już przyjmować żadnych informacji, pomimo że tylko niewiele z tych koniecznych posiada. Stwierdziłam, że może trzeba sobie trochę odpuścić i porządnie się zrelaksować. Marzę o jednym dniu całkowitego leniuchowania i niewychodzenia z łóżka, ale niestety to jeszcze nie ta pora. 

Biorę więc kawę (drugą dzisiaj), nakładam krem do rąk, co by po raz kolejny utwierdzić się w swojej opinii i skrobię do Was - może też macie sesję i w ramach odpoczynku coś poczytacie?

Dzisiaj znowu będzie o kremie do rąk, bo zima (chociaż wyglądając przez okno nie jestem przekonana, że mamy luty) sprzyja wysuszeniu tej części ciała. Może i mrozów nie mamy, ale sezon grzewczy trwa w najlepsze. Co tam nam proponuje Oriflame?




Kilka słów od producenta:

Odśwież swoje zmysły dzięki ekstraktom z chłodząco-nawilżającej mięty i ochronnej maliny, które zawarte są w tym kremie do rąk.
Skład:


Cena:
12 zł/75 ml 


Tubka niby całkiem ładna, ale niestety niefunkcjonalna, bo ciężko z niej wydobyć krem, pomimo że jest go jeszcze całkiem sporo. I to jest cecha nie tylko tego kremu, ale podobnie wykonanych opakowań w Oriflame. Kiedy kładę się spać o 1 w nocy i chcę przed snem nasmarować dłonie, to naprawdę ostatnią rzeczą, jaką chce mi się robić, jest siłowanie się z tubką.


Sam krem jest w sobie gęsty i zbity - lubię, kiedy kosmetyk ma treściwą konsystencję.
Zapach tej oriflame'owskiej serii też jest naprawdę ładny i zachęcający, bo faktycznie jest to malina z nutą mięty. Zapach jest bardzo letni i orzeźwiający. 
Krem świetnie się rozprowadza i praktycznie od razu się wchłania, nie zostawiając tłustej warstwy.

ALE... 
Krem nie nawilża. I w tym momencie pojawia się mój śmiech, bo przecież to jego podstawowe zadanie. Moje przesuszone ręce piją krem jak szalone i już po chwili ponownie mam poczucie suchości. Smaruję więc dłonie jeszcze raz, później jeszcze raz i okazuje się, że zostało pół tubki. Produkt jest mocno niewydajny, skoro trzeba go kilkukrotnie nakładać.

Ładny zapach niestety nie zatuszuje braku właściwości, a i cena jest mocno przesadzona. Krem może więc posłużyć jako dodatek podczas relaksu (aromaterapia?), ale nie jako podstawa pielęgnacji dłoni.

Ocena:
2,5/5

26 komentarzy:

  1. Co prawda sesja już za mną ale o kremie chętnie poczytałam :) Szkoda, że nie nawilża bo przecież od tego jest :d aktualnie używam kremu farmony waniliowego i poza pięknym zapachem działanie ma całkiem niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby wydawałoby się, że to zwykły krem do rąk i że tutaj nie trzeba niczego specjalnego, a jednak nie jest dobrze.

      Usuń
  2. Dawno nie miałam nic z Oriflame i raczej nie prędko coś ta kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś byłam zafascynowana tą firmą, ale zdecydowanie mi przeszło, szczególnie, gdy zaczęłam blogować :)

      Usuń
  3. Oj to nie dla mnie on w takim razie:( A szkoda, bo zapach musi być obłędny...

    OdpowiedzUsuń
  4. Totalna porażka. Krem musi mocno nawilżać, zwłaszcza zimą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj, słabiutką ocenę dostał...

    ps. nie wiem czy wiesz, ale zupełnie przypadkiem odkryłam, że chodziłyśmy razem do szkołu, do gimnazjum ;)? i jeśli się nie mylę to nawet pochodzimy z tego samego miasteczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się już zgadałyśmy! Ach, jaka ta blogosfera mała! ;)

      Usuń
  6. szkoda ze taki słaby bo chetnie skusilabym sie ze wzgledu na zapach.....

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie go nie lubię... Nie pamiętam, jak do mnie trafił, jakoś przypadkowo, ale wiem, że na pewno sama go nie kupię. Zresztą pewnie nawet nie skończę tej tubki. Ma jakąś dziwną konsystencję i dziwnie się wchłania, ręce po nim są dziwnie tępe... Ogólnie jest jakiś DZIWNY.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Nie zauważyłam jakiegoś efektu tępości, a takie konsystencje bogate lubię, więc mi to nie przeszkadzało. Głównym problemem jest to, że po prostu nie nawilża ;)

      Usuń
  8. Oj no co to za krem, który nie nawilża? :P trochę kiepsko z nim :)
    Widzę, że mamy ten sam szablon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam. Szablon jest ogólnodostępny, więc mogło się zdarzyć ;)

      Usuń
  9. Świetna recenzja, bardzo szczegółowa. W kwestii kremu do rąk zawsze ufam sprawdzonemu ulubieńcowi z isany, żeby się nie przejechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Też używam Isany, niedługo napiszę recenzję :)

      Usuń
  10. hej ; ) miło mi poinformować, że nominowałam Cię do Leibster Blog Award, zapraszam do zabawy. Informacje oraz pytania znajdziesz u mnie http://urodowadzialaczka.blogspot.com/
    Dodaję do obserwowanych i liczę na wzajemność.
    Zapraszam : )

    OdpowiedzUsuń
  11. ja już mam dwa tygodnie ferii za sobą, teraz jeszcze jeden a potem poprawka : p A kremu nie kupię oj nie, bo jednak mam parę swoich bubelków, ale w niższych cenach : )

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki wielkie za 'cynk', bloga mam już dość długo, ale ostatnio robiłam rewolucję graficzną i kasowanie postów, być może pomieszałam coś w ustawieniach. Nie miałam pojęcia, że coś takiego mi się na blogu pojawiło, ale od razu rzuciłam się do usuwania, bo nic mnie nie doprowadza do szewskiej pasji bardziej niż weryfikacja maciupcich cyferek na zpikselowanym obrazku gdy chcę po ludzku wystawić komuś komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znoszę takich produktów - ma nawilżać, a tego nie robi. No trudno, wśród kremów do rąk to dość częsty problem :D Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  14. znam ten ból kiedy jedyna myśl jaką ma się w głowie to "byle do końca sesji" :) ja od dwóch dni nic nie robię, odpoczywam i regeneruję siły:D a co do kremu to nienawidzę takich rozczarowań! zwłaszcza w zimę kiedy drażnią mnie suche dłonie a krem okazuje się totalną klapą!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapach musi być boski, ale skoro nie nawilża, to nawet nie myślę o zakupie. Swoją drogą fajnie byłoby mieć żel pod prysznic o takim aromacie. To by było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest taki żel! Tyle, że... wysusza skórę...

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jeśli spodobał Ci się mój blog, zapraszam do obserwowania, co będzie motywować mnie do dalszej pracy!
Nie reklamuj się - staram się zaglądać do wszystkich, którzy komentują moje posty.

Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami na poruszane przeze mnie tematy :)