Quick tip: Jak wyczyścić szczotkę do włosów?

15 listopada 2018

Quick tip: Jak wyczyścić szczotkę do włosów?


W dzisiejszych czasach jesteśmy zabiegani, często nie mamy czasu na wyszukiwanie i czytanie obszernych informacji. Sama żyję w szybkim tempie i właśnie dlatego postanowiłam dla Was przygotować nową serię postów - Quick tip. Będą to krótkie wskazówki przedstawiające szybkie i praktyczne triki urodowe. Mam nadzieję, że takie materiały będą dla Was przydatne!

Czyszczenie szczotek do włosów, w szczególności z gęstym, naturalnym włosiem nie należy do najprzyjemniejszych. Wierzę jednak, że nie zapominacie o tej czynności, bo oprócz samych włosów w szczotkach osadza się martwy naskórek, łój czy kurz. Czesanie się brudną szczotką znacznie skraca świeżość fryzury! W zależności od ilości czasu swoje szczotki myję co 2-4 tygodnie, ale włosy usuwam z nich codziennie. Mam sposób na to, by zrobić to naprawdę szybko i dokładnie!


1. Zaczynam od pozbycia się wszystkich włosów ze szczotki przy użyciu specjalnego przyrządu, który kupicie dosłownie za kilka złotych w Rossmannie. Do wyczyszczenia plastikowej szczotki możecie też użyć wykałaczki, a do tej z naturalnego włosia gęstego grzebienia.

2. Drugi etap to po prostu zmoczenie szczotki. Ja dla celów instruktażowych całe mycie przeprowadziłam w miseczce, ale zdecydowanie wygodniej będzie to robić w łazienkowej umywalce.

3. Czas na mycie! Do tego celu używam delikatnego szamponu lub płynu do higieny intymnej. W przypadku szczotek plastikowych od razu przechodzę do czyszczenia szczoteczką do zębów, która pozwala dotrzeć w każdy zakamarek szczotki. Wykorzystuję do tego starą, zużytą szczoteczkę do zębów - mamy więc możliwość małego recyklingu ;) W przypadku szczotki z naturalnego włosia, najpierw namydlam całość, tak jakbym myła włosy, a potem domywam wnętrze szczoteczką.

4. Teraz wystarczy dokładnie wypłukać szczotkę pod bieżącą wodą i pozostawić do wyschnięcia!


Cettua, Ujędrniające płatki pod oczy | Szybki sposób na lepszy wygląd skóry pod oczami

11 listopada 2018

Cettua, Ujędrniające płatki pod oczy | Szybki sposób na lepszy wygląd skóry pod oczami

cettua_ujędrniające_hydrożelowe_płatki_pod_oczy_test_recenzja_blog

Która z nas nie lubi szybkich sposobów na poprawę naszego wygląda? Takie właśnie są najlepsze, bo to w prostocie tkwi siła! Ja ostatnio znalazłam taki sposób na lepszy wygląd skóry pod oczami! Mowa o ujędrniających hydrożelowych płatkach marki Cettua, która jest dostępna w Douglasie.

W kartoniku za kilkanaście złotych znajdziemy aż pięć zabiegów pod oczy. Są one jeszcze oczywiście dodatkowo zabezpieczone opakowaniem z grubszej folii, a każda para płatków jest zapakowana osobno, więc absolutnie nic nam nie wyschnie.

cettua_ujędrniające_hydrożelowe_płatki_pod_oczy_test_recenzja_blog

Co odróżnia te płatki od innych, które odnajdziemy w drogerii? Nie są one zanurzone w płynie, lecz po prostu przyklejone do plastikowej warstwy. Jedna strona jest sucha i miękka, a druga lepiąca się. To sprawia, że aplikacja jest  bardzo prosta, płatki doskonale przylegają do skóry, a my w czasie kiedy się pielęgnujemy, możemy spokojnie robić coś innego, bo nie ma szans na to, aby coś nam się przesunęło czy spadło.

Po nałożeniu odczuwalny jest wyraźny i bardzo przyjemny chłód, a efekty są widoczne od razu po ściągnięciu. Skóra jest rozjaśniona, napięta i sprężysta. Zmarszczki mimiczne są wygładzone, a cienie pod oczami mniej widoczne. 

Jestem oczarowana i na pewno te płatki znajdą się jeszcze w moim kosmetycznym kuferku. Oczywiście musimy pamiętać, że jest to pielęgnacja doraźna, a efekt nie utrzyma się zbyt długo.


Polećcie swoje ulubione płatki pod oczy!


Nowości w mojej szafie | Urlopowy i jesienny lookbook :)

7 listopada 2018

Nowości w mojej szafie | Urlopowy i jesienny lookbook :)


Przez ostatnie dwa miesiące w mojej szafie pojawiła się cała masa nowości! Powody? Dość późny wyjazd na urlop, no i oczywiście zmiana sezonu na jesienny, więc uzupełnienie garderoby było obowiązkowe. Mam nadzieję, że w dzisiejszym wpisie, w którym są nie tylko ubrania, ale również piękne widoki, znajdziecie coś inspirującego :)


Zacznijmy od... butów. Mój tata zawsze się śmieje, że kobieta powinna mieć tyle butów, żeby codziennie ubierać inne. Obawiam się, że ostatnio zacznę się do tego zbliżać ;) Zakup, który najbardziej mnie zaskoczył, to szare, zamszowe kozaki za kolano. Nie spodziewałam się, że będą wyglądały aż tak dobrze! Zwróciłam szczególną uwagę na to, aby buty miały zamek i były wiązane w okolicy ud, dzięki czemu można je dopasować. Obcas jest całkiem spory i choć buty są wygodne, to po kilku godzinach noszenia stopy odczuwają pewien dyskomfort.  

Potrzebowałam też do swojej kolekcji prostych, klasycznych szpilek... Nie do końca mi to wyszło, bo zdecydowałam się na różowy kolor :)


Płaskie buty za kostkę w lekko męskim stylu to Lasocki. Zaletą butów jest wygoda oraz to, że są skórzane i mają przeszycie w miejscu, gdzie skórzane buty często nieestetycznie się łamią. Są idealne na aktualną pogodę, bo nie są ocieplane.  

Przed wakacjami chciałam też kupić coś na kształt trampek i zdecydowałam się na cudne różowe creepersy z grubą sznurówką i złotymi wstawkami, które sprawiły mi problem przy kontroli na lotnisku ;)

Kozaki, szpilki i creepersy kupiłam online w sklepie Renee. To moje pierwsze zakupy tam, ale stronę mogę Wam polecić. Nie miałam problemu ze zwrotem nietrafionego rozmiaru czy reklamacją jednej pary butów, która okazała się niepraktyczna. 


Botków z odkrytymi palcami jeszcze u mnie nie było! To model, którego nie nosiłam ostatnio zbyt często, bo pogoda musi być odpowiednia. Buty ozdobione są "drewnianym" obcasem i kokardą z chwostem. Teoretycznie są proste, ale według mnie mają w sobie to "coś". Botki znalazłam w sklepie CCC.


Postanowiłam też wyposażyć swoją szafę w więcej sukienek. Czarna sukienka z Mohito naprawdę przyciąga wzrok, bo sporo się tu dzieje: rękawy o długości 3/4 z gumką i sznureczkami, koronka przy dekolcie, na plecach i na dole sukienki. Fajnie sprawdzi się podczas chłodniejszego letniego dnia, jak i do jesiennej stylizacji z kozakami czy długim swetrem.

Drugą sukienkę znalazłam w sklepie Peek & Cloppenburg. Zainteresowała mnie szczególnie nietypowymi ramiączkami i rozwiązaniem przy dekolcie, luźnym dołem i ładnie dopasowanym odcięciem w talii. Z tyłu przy szyi jest nawet zapinana na mały guziczek, co sprawia, że plecy też prezentują się efektownie.


Sportowa, oversize'owa sukienka również pochodzi z tego sklepu. Ma rzucający się w oczy kolor, wiązanie w talii i białe lampasy. Naprawdę fajnie wygląda z tenisówkami. Minus? Niestety okropnie się gniecie.


Ostatnia sukienka jest ze sklepu bonprix i jest to typowo wakacyjny wybór. Co w niej takiego oryginalnego? Wiązanie na szyi, zabudowana aplikacja z przodu, odkryte plecy i odważny, tropikalny wzór. Długość maxi idealnie do niej pasuje!


Rzadko chodzę w bluzkach na ramiączkach, dlatego postanowiłam to zmienić. Ta bluzka z bonprix kupiła mnie przede wszystkim ozdobnym rozwiązaniem wokół dekoltu i górnej części pleców. Folkowy deseń też jest dosyć nietypowy. 


Wprost z wakacyjnego klimatu przenosimy się w typowo jesienną atmosferę! Szukałam jakiejś fajnej, przejściowej kurtki na co dzień i udało mi się znaleźć pikowany model w Reserved. Nie pomyślałabym wcześniej, że wybiorę taki intensywny kolor żółty, ale czy ten kolor nie jest doskonały na obecną porę roku?


Jak jesień to i oczywiście sweater weather, więc nie mogło zabraknąć tutaj swetrów! Dwa z nich są bardzo proste i cienkie - szary ze złotą nitką jest z Terranovy, a fuksjowy z Sinsay. Długi, melanżowy sweter jest niesamowicie ciepły i mięciutki - znalazłam go w Reserved i jestem nim oczarowana. 


Nie lubię kiedy jest mi zimno, a najwięcej ciepła ucieka nam przez... głowę. Z tego względu aktualnie podczas chłodnych poranków zdecydowanie zakładam coś na uszy. W czerwonym berecie z Terranovy czuję się cudownie, a różowa czapka Sinsay towarzyszy mi przy luźnym lub sportowym looku. Chłód mi niestraszny!


Na koniec kilka bazowych koszulek. Czarna i biała z bonprix mają modne ostatnio "sznurowania" na dekolcie - świetnie wyglądają pod marynarką albo swetrem z wycięciem. Pozostałe dwie koszulki z Sinsay zakupiłam z myślą o warstwowym ubieraniu się zimą.


Jestem ciekawa - które nowości spodobały Wam się najbardziej?



Kosmetyczne nowości z ostatnich miesięcy

28 października 2018

Kosmetyczne nowości z ostatnich miesięcy


Wiecie, że ostatnie nowości kosmetyczne mogliście zobaczyć trzy miesiące temu? Ostatnio moje zakupy kręciły się wokół uzupełniania szafy, produkty kosmetyczne spadły na dalszy plan. Choć dzięki temu pozwoliłam sobie na kilka droższych i bardziej wyselekcjonowanych rzeczy. Udało mi się skorzystać z ciekawych obniżek w Sephorze czy Douglasie. Mam nadzieję, że jesteście ciekawe!

Zaczynamy od dwóch pielęgnacyjnych produktów, które stały się hitem blogerek już kilka lat temu. Mowa o intensywnie nawilżającej, całonocnej maseczce od Origins oraz złuszczającym toniku Pixi. Testy dopiero przede mną, więc na razie nie opowiem Wam o swoich pierwszych wrażeniach, choć muszę przyznać, że jestem podekscytowana!


Baza pod cienie od Urban Decay to kolejny kultowy produkt. Używałam go już kilka razy i jestem oczarowana - ta baza będzie wybawieniem dla osób o tłustych powiekach. Powoduje, że w miejscu jej użycia nie wytwarza się sebum, a cienie utrzymują się przez wiele godzin.

Do mojej kolekcji dołączyły też dwie nowe wody perfumowane. Postawiłam na słodkie, kwiatowe odcienie - czyli moje ulubiony nuty. Pierwszy to Mon Paris od Yves Saint Lauren, który świetnie współgra z moją skórą i czuję go na sobie przez cały dzień. Drugi to Be Delicious w wersji Fresh Blosson Donny Karan, który dopiero czeka u mnie na swoją premierę, bo przywiozłam go ze sobą z urlopu. 


Krem pod oczy Clinique Pep-Start to trochę spontaniczny zakup. Czytałam o nim kiedyś na blogach i ze względu na zniżkę postanowiłam go wypróbować. Krem wyróżnia to, że na końcu dozownika posiada plastikową kuleczkę, którą masujemy skórę pod oczami podczas aplikacji produktu.


Zauważyłam ostatnio, że moja skóra pod oczami wymaga intensywniejszej pielęgnacji, więc do koszyka wpadły mi płatki pod oczy marki Cettua. Od razu je przetestowałam i niesamowicie zadowolił mnie efekt. Skóra była bardzo napięta i wygładzona, a zmarszczki zniwelowane. Przy okazji z tej samej półki wzięłam też bibułki matujące - niezbędne na co dzień w torebce.

Ostatni punkt to maseczki w płacie od It's Skin, gdzie również załapałam się na zniżkę. Wybrałam wersję z granatem, awokado oraz perłami. 

Jak zwykle jestem ciekawa, co najbardziej zainteresowało Was z poniższych kosmetyków!


MUA Luxe, Velvet Lip Laquer 'Tranquility' | Naprawdę długotrwała pomadka do ust w odcieniu nude

23 października 2018

MUA Luxe, Velvet Lip Laquer 'Tranquility' | Naprawdę długotrwała pomadka do ust w odcieniu nude

trwała_matowa_pomadka_mua_velvet_lip_tranquility_swatche_blog

Trudno znaleźć mi pomadkę, która na moich ustach będzie trzymała się przez wiele godzin, ale... udało się! Matowa pomadka w płynie od Make Up Academy zbiera w Internecie mieszane opinie, lecz mnie bardzo przypadła do gustu.

Aplikator jest typowo błyszczykowy, można nim naprawdę bardzo precyzyjnie nałożyć szminkę. Zapach produktu jest dosyć chemiczny - przypomina mi właśnie zapach moich pierwszych błyszczyków. Mnie szczególnie nie przeszkadza, bo po nałożeniu kosmetyku kompletnie go nie czuję. 

trwała_matowa_pomadka_mua_velvet_lip_tranquility_swatche_blog

Mój odcień pomadki to Tranquility, czyli ciepły kolor nude (w sumie nazwa całkiem nieźle do niego pasuje, prawda?). Zdecydowanie lepiej czuję się w makijażu w kolorach ciepłych, a już najlepiej wręcz w jesiennych, dlatego kolor bardzo mi się spodobał.

Konsystencja jest bardzo gęsta, a produkt kryjący, dlatego lepiej nakładać go z rozwagą, aby nie uzyskać sztucznego efektu "skorupy".

trwała_matowa_pomadka_mua_velvet_lip_tranquility_swatche_blog

Trwałość pomadki jest dla mnie wręcz imponująca - spokojnie wytrzymuje przez pół dnia, kiedy piję i jem niezbyt tłuste potrawy. U mnie ściera się ładnie, ale po większym jedzeniu bezpieczniej jest skontrolować sytuację - po kilku posiłkach może nam zostać jedynie mocny ślad konturu. Nie mogę powiedzieć, że w ogóle nie zostawia śladów na kubkach i szklankach, ale są niewielkie. Pomadkę trudno jest nawet zmyć zwykłym płynem micelarnym. Mając taką trwałość, trzeba się liczyć z pewnymi konsekwencjami - kosmetyk wręcz wżera się w usta, zastyga, co powoduje podkreślanie suchych skórek i przesuszanie ust. Mnie nie wyrządził dużych szkód, ale jeśli macie wrażliwe usta, aplikacja będzie możliwa raczej sporadycznie.

Wybór kolorów jest całkiem spory (choć nie wszystkie są łatwo dostępne), a cena śmiesznie niska, ok 12-15 zł. Ja na ten produkt trafiłam kompletnie przypadkiem, otrzymując go przy okazji jakiegoś eventu. Nie miałam co do niego żadnych oczekiwań, dlatego jestem miło zaskoczona! Dodam również, że pomadka często zbiera komplementy w pracy :)

Jak Wam się podoba kolor Velvet Lip Laquer?

Cosnature, Masło odżywcze do ciała z masłem shea i tonką | Czas na... masło!

17 października 2018

Cosnature, Masło odżywcze do ciała z masłem shea i tonką | Czas na... masło!

cosnature_odżywcze_masło_do_ciała_na_jesień_blog_opinia_recenzja

Witajcie po dłuższej przerwie! Moja nieobecność była spowodowana wyjazdem na urlop (mam nadzieję, że widzieliście na Instagramie ;)) oraz kryzysem zdrowotnym, który staram się pokonać. Wierzę, że wkrótce wrócę do formy i będziemy się tutaj widywać częściej!

Kiedy rozpoczyna się jesień, lekkie lub chłodzące balsamy zamieniam na cięższe i bardziej odżywcze konsystencje. Tak też stało się w tym sezonie i w mojej łazience pojawiło się naturalne masło marki Cosnature.

cosnature_odżywcze_masło_do_ciała_na_jesień_blog_opinia_recenzja

Masło ma bardzo gęstą i bogatą konsystencję, więc zamknięcie go w słoiku ułatwia aplikację. Ze względu na bogactwo składników nawilżających trzeba się trochę napracować przy jego nakładaniu, ponieważ początkowo maże się i zostawia biały film. Dla mnie zapach nie jest szczególnie atrakcyjny, trochę nijaki ze słodkawą nutą. Jednak po przejściu tego etapu czeka nas już tylko dobrodziejstwo działania produktu.

W ciągu kilku dni masło doprowadziło moją przesuszoną i łuszczącą się skórę do świetnego stanu. Nie dość, że kosmetyk dogłębnie nawilża, to dodatkowo skóra jest miękka i sprężysta, ale bez nieprzyjemnej tłustości. 

cosnature_odżywcze_masło_do_ciała_na_jesień_blog_opinia_recenzja

Skład produktu jest warty bliższego przyjrzenia się, bo znajdziemy tu masło shea, masło kakaowe, olej ze słodkich migdałów czy ekstrakt z fasoli tonka. Masło kosztuje ok. 25 zł za 200 ml, dlatego warto zapolować na promocję.

Znacie markę Cosnature?