Seria AA z algami: żel oczyszczający, tonik łagodzący, krem nawilżająco-korygujący

21 lipca 2016 5 komentarzy
aa hydro algi

Remont w końcu zakończony, ósemki już prawie nie doskwierają, czyli w końcu wracam powoli do żywych i do blogowania. Z drugiej strony stwierdzam, że taka przerwa wcale nie jest złym pomysłem i pomaga nabrać dystansu. W ogóle zauważyłam, że w lipcu na innych blogach też zdecydowanie mniej się dzieje, więc coś jest na rzeczy w tym wakacyjnym okresie. 

Dzisiaj przychodzę do Was z całą serią kosmetyków do pielęgnacji twarzy, która towarzyszy mi od kilku tygodni - to produkty AA z algami, których głównym zadaniem ma być głębokie i wielogodzinne nawilżenie skóry. A co z tego wyszło?


Postanowiłam, że zrobię mały "ranking" i najpierw zacznę od kosmetyku, który okazał się najlepszy i najbardziej warty zainteresowania, czyli kremu nawilżająco-korygującego.

Krem ma przyjemną, aksamitną konsystencję i jest bardzo lekki, w zasadzie wchłania się od razu po nałożeniu, ma też miły zapach. Jego największą zaletą jest to, że działa na skórę jak opatrunek. Mimo że moja nie jest szczególnie wrażliwa, po nałożeniu mam wrażenie niesamowitej ulgi i komfortu. Cera jest w dotyku miękka, gładka i nawilżona. Nie zauważyłam żadnego wpływu na niedoskonałości. Krem nadaje się pod makijaż i stanowi dobrą bazę szczególnie pod ciężkie, wysuszające podkłady. Nie ma właściwości matujących, ale tego producent nie obiecuje. Faktycznie delikatnie wpływa na poprawę kolorytu i zmniejszenie zaczerwienień. Myślę, że krem będzie świetną opcją dla skóry wrażliwej i szukającej ukojenia.


Żel oczyszczający dla cery mieszanej uplasował się na drugim miejscu tego zestawienia. Żel jest dość gęsty, ale świetny w aplikacji. Pieni się delikatnie, co dla mnie jest dużym plusem, bo nie lubię po myciu opłukiwać twarzy z piany przez kilka minut. Nie wysusza skóry, nie powoduje jej ściągnięcia, ale nie zauważyłam też, żeby nawilżał. Kosmetyk bardziej nadaje się do porannego oczyszczania, na noc wolę coś "mocniejszego". Zapach jest naprawdę świetny, przywodzi na myśl czystość i jakieś morskie minerały. Wrażenia z użytkowania żelu są pozytywne, ale z drugiej strony kosmetyk nie wyróżnił się niczym szczególnym i wiele takich można spotkać na rynku.


Zdecydowanie do gustu nie przypadł mi tonik łagodzący, bo pomimo nazwy u mnie działa zupełnie odwrotnie. Mam wrażenie, że skóra po jego użyciu jest podrażniona, a podczas przecierania twarzy wydaje się jakby suchy i drażniący. Teoretycznie jest bezzapachowy, ale ja wyczuwam tam alkoholową nutę, która bardzo mi przeszkadza, choć warto wspomnieć, że w składzie toniku absolutnie nie ma alkoholu. Niestety nie jestem zadowolona z kosmetyku i zdarzało mi się pomijać go podczas porannej rutyny z tego powodu. Nie wydaje mi się więc, aby nadawał się do skóry wrażliwej lub alergicznej, biorąc pod uwagę, jak zadziałał na moją mieszaną cerę.

Znacie tę serię? Jak u Was się sprawdziła?
Czytaj dalej »

6 kosmetyków, które warto zabrać na wakacje

16 lipca 2016 12 komentarzy

Moi drodzy, przepraszam Was za dłuższą niż zwykle przerwę na blogu, ale odchorowuję usunięcie ósemek i trochę zabrakło mi sił do pisania. W przyszłym tygodniu kończę remont w mieszkaniu, a potem wyjeżdżam na See Bloggers, co również może być powodem opóźnień. Wracam jednak z pełną siłą do Was od sierpnia.
 
Na pewno przed wieloma z Was wakacyjne wyjazdy. U mnie w tym roku prawdopodobnie zapowiada się jedynie weekendowy wypad do Gdyni na See Bloggers, ale spędzenie wolnego czasu z książką na balkonie wcale nie jest gorszą opcją wypoczynku :)

Jakie kosmetyki warto zabrać ze sobą na wakacje? Co nam się może przydać, co może nam ułatwić życie?


Kremy / olejki z filtrem


Morze, jezioro, góry? Nieważne! Gdziekolwiek się wybieracie, zawsze miejcie ze sobą krem z filtrem. Ochrona przeciwsłoneczna jest niesamowicie ważna - nie tylko ze względów zdrowotnych. Promienie słoneczne na niechronionej skórze powodują szybsze starzenie się i powstawanie zmarszczek, a także przebarwienia. Opalajcie się z głową, nie leżcie na słońca długimi godzinami. Warto opalać się powoli i stopniowo, wtedy unikniecie oparzeń, bąbli i łuszczącej się skóry, dzięki czemu będziecie mogli się cieszyć dłużej piękną opalenizną.

Jeśli szukacie dobrego filtra do twarzy, mogę Wam z czystym sumieniem polecić emulsję matującą Vichy z faktorem SPF 50. Im dłużej używam tego kremu, tym bardziej go lubię. Nie bieli twarzy, blask nie przebija przez podkład, a nawet mam wrażenie, że make-up lepiej się utrzymuje dzięki kremowi, który działa jak baza. Jeśli chodzi o ciało, to wkrótce rozpoczynam testowanie suchego olejku do ciała Dax Sun, którego forma jest bardzo intrygująca. Wprawdzie ochrona nie jest zbyt wysoka, ale myślę, że na opalanie na balkonie wystarczy.


Mgiełki do ciała


Perfumy podczas silnego działania słońca, a tym bardziej podczas opalania, są raczej niewskazane, bo mogą powodować przebarwienia na skórze. Zresztą nierzadko są po prostu zbyt "ciężkie" podczas upałów. Ja wolę zdecydowanie w czasie wysokiej temperatury użyć owocowej, odświeżającej mgiełki do ciała. Zapach nie jest zbyt przytłaczający, a ja od razu czuję się lepiej - świeżo i lekko. Rewelacyjne są mgiełki z Avonu - wybór zapachów jest ogromny, a do tego mają niezłą trwałość. W swoim składzie mają jednak alkohol, więc trzeba na nie uważać.


Odżywka do włosów w sprayu


Podczas wyjazdów włosy mogą naprawdę sprawić problem. Nie ukrywajmy - nikt nie chce spędzać nad nimi kilkudziesięciu minut dziennie na wakacjach. Jeśli macie miejsce w walizce, niezłym pomysłem może być zabranie odżywki w sprayu. Włosy dostaną zastrzyk odżywienia, a my nie musimy "tracić" czasu na nakładanie, zmywanie, itd. 

Ja właśnie denkuję odżywkę z kolagenem Joanny, która nie jest może jakaś rewelacyjna, ale delikatnie nawilża włosy i przede wszystkim ułatwia rozczesywanie, co może być cenne, kiedy fryzura jest wysuszona przez słońce i sól morską. Następna w kolejce jest u mnie ekspresowa odżywka regenerująca Gliss Kur - brzmi dość obiecująco.


Balsam do ust


Balsam do ust to pozycja obowiązkowa na wakacjach - słońce nad morzem, wietrzna pogoda na szczytach górskich - to może spowodować niezłe spustoszenie na naszych wargach. Szczególnie polecam Wam pomadkę peelingującą Sylveco, która na wyjeździe może Wam naprawdę przynieść ulgę. Oprócz dawki nawilżenia, spowoduje usunięcie obumarłego naskórka dzięki zatopionemu w pomadce cukrowi trzcinowemu. Jeśli natomiast wolicie kolorową wersję to tylko Baby Lips - balsam, który jest już chyba trochę zapomniany, a jakiś czas temu robił furorę. Kolor oczywiście nie utrzymuje się zbyt długo, ale usta na pewno będą wypielęgnowane. 

Cień w kremie


Nie wiem jak u Was, ale u mnie skomplikowane makijaże i wakacyjny wyjazd nie idą ze sobą w parze. Ani na plaży, ani na górskim szlaku perfekcyjny makijaż nie jest Wam potrzebny. Urlop to też dobry czas na to, aby dać skórze trochę odpocząć od kosmetyków i make-upu. Wieczorna kolacja albo impreza wymagają jednak lepszego przygotowania się - wtedy niezastąpiony będzie cień w kremie. Dlaczego? Po pierwsze, jest trwalszy niż zwykły cień i często nie trzeba już nakładać pod niego bazy. Po drugie, jest łatwy w obsłudze - wystarczy nałożyć odrobinę palcem. Nie trzeba spędzać czasu nad blendowaniem, a do kosmetyczki wkładać pędzli do makijażu oczu. Po trzecie, makijaż jest lekki i nie ma wielu warstw. 

Standardowo już polecam Wam Color Tattoo i odcień On and On Bronze. Osoba, która wymyśliła ten kolor, zdecydowanie zna się na rzeczy. Naprawdę nie musicie się martwić, że makijaż będzie płaski i bez wyrazu, bo ten cień zapewni Wam wszystko, co jest potrzebne. Kolor jest neutralny i pasuje każdemu, a zarazem pięknie się mieni i nie jest nudny.


Żel antybakteryjny do rąk


Podczas urlopu pewnie nieraz będziecie jadać w dziwnych miejscach i nie zawsze komfortowych warunkach. Nie musicie jednak na siłę szukać łazienki i martwić się o czystość rąk podczas posiłku - wystarczy zabrać ze sobą żel antybakteryjny do rąk, który usunie wszelki brud i zarazki

U mnie rewelacyjnie sprawdza się żel firmy Carex lub CleanHands. Od niedawna testuję też piankę do rąk dla dzieci Bentley Organic - to będzie świetna opcja, jeśli macie wrażliwe dłonie i obawiacie się alkoholu, który odpowiada za dezynfekcję w tego typu produktach.


Pakujcie się mądrze na wakacje i zabierajcie ze sobą to, co może Wam się naprawdę przydać. Poniżej przypominam Wam dwa posty, które mogą Wam pomóc w przygotowaniu się na wyjazd. Życzę Wam udanych urlopów!



Czytaj dalej »

Jak dbam o dłonie, paznokcie i skórki?

10 lipca 2016 18 komentarzy

Wraz z regularnym manicure hybrydowym zaczęłam przykładać większą wagę do pielęgnacji dłoni. Przecież powiedzenie mówi, że dłonie są wizytówką kobiety. I zdecydowanie w tym powiedzeniu jest sporo prawdy. Teraz wyrobiłam już sobie nawyk pewnych zabiegów, które pozwalają mi zadbać o wygląd nie tylko dłoni, ale także paznokci i skórek. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać, jak wygląda moja pielęgnacja i jakich produktów obecnie używam.


Codzienna rutyna


W codziennej pielęgnacji towarzyszą mi ostatnio trzy produkty. Rano używam bardzo lekkiego, owocowego kremu Balea. Niestety nawilżenie nie jest szczególne, ale szybko się wchłania i nie zostawia na skórze filmu, a do tego cudownie, wakacyjnie pachnie!


Wieczorem stawiam na coś treściwszego - koncentrat do rąk Cien, który na pewno sprawdzi się u osób ze sporymi problemami. Bardzo silnie nawilża, a do tego wspomaga leczenie problemów, takich jak suche placki czy łuszczenie skóry. Do skórek używam osobnego, bardzo tłustego produktu - kremu na wzmocnienie paznokci Yves Rocher. Przy sumiennym, codziennym używaniu powoduje, że skórki wolniej narastają i nie zadzierają się.



Przygotowanie do manicure


Pierwszym etapem jest u mnie wykonanie peelingu, do którego używam specjalnego olejku z drobinkami Yves Rocher. Zdecydowanie nie jest to must have, bo podobny efekt uzyskamy poprzez zmieszanie olejku i cukru i wmasowanie tej mieszanki w dłonie. 


Przy nadawaniu kształtu najczęściej używam rossmannowskich pilniczków For Your Beauty - wybór kształtów i gramatur jest spory. Czasem stosuję też pilniczki Semilac z zestawu startowego do hybryd.

Skórki usuwam świetnym preparatem Sally Hansen, który zapewne doskonale znacie. Ja mam bardzo silne skórki, więc żel nie rozpuszcza ich całkowicie, ale regularne stosowanie daje dobre efekty. Po nałożeniu żelu skórek pozbywam się drewnianymi patyczkami. Sporadycznie zdarza mi się wyciąć jakąś skórkę - robię to tylko wtedy, jeśli faktycznie uparcie nadal odstaje.



A na koniec...


Jeśli wykonuję manicure hybrydowy, ostatnim etapem jest u mnie zastosowanie olejku NeoNail. Ekspresowo (choć raczej doraźnie) poprawia wygląd skórek wokół paznokci. Jest wygodny w aplikacji dzięki sztywnemu pędzelkowi i ślicznie wygląda, bo ma w sobie zatopione małe kwiatuszki.

Jeśli robię odpoczynek od hybryd, natłuszczam całą płytkę paznokcia oraz skórki masłem shea Indigo codziennie przed snem - pięknie pachnie, jest treściwe, a do tego ma silne właściwości nawilżające i pielęgnujące.


A jak Wy dbacie o dłonie? Co jest w Waszym niezbędniku?

Czytaj dalej »

Aktualna pielęgnacja włosów

6 lipca 2016 23 komentarze

Pielęgnacja włosów to dla mnie trudny i dość uciążliwy temat. To ciągła walka, niestety z licznymi upadkami. Moje włosy są bardzo wymagające, rzadko coś je zachwyci - są cienkie, podatne na strączkowanie, łatwo je obciążyć... Dlatego też temat włosów rzadko pojawia się na blogu. Postanowiłam jednak tym razem zrobić wyjątek i pokazać Wam moją obecną pielęgncję wraz z minirecenzjami produktów. 


Codzienna rutyna


Niestety jest zmuszona myć włosy codziennie, co robię (niestety) każdego poranka po wstaniu z łóżka. Ostatnio towarzyszą mi dwa rosyjskie szampony. Pierwszy z nich to Natura Siberica szampon do włosów przetłuszczających się, który okazał się bardzo przeciętny - ma ziołowy zapach i dość nieźle oczyszcza włosy, innych pozytywów nie zauważyłam. Drugi to Tradycyjny Syberyjski Szampon 'Objętość i blask', który jest wart zainteresowania, bo pięknie nabłyszcza, wygładza, a nawet wręcz nawilża włosy. Jedynym problemem jest to, że jego zbyt częste używanie powoduje u mnie szybszą utratę świeżości, dlatego przeplatam go z wcześniej wspomnianym szamponem. 

Po umyciu włosów nie mogę się obejść bez odżywki. Na kosmykach ląduje albo bardzo fajna odżywka Balea z olejem arganowym, która dociąża włosy, albo odżywka do włosów farbowanych Cien, która ma taką wydajność, że zastanawiam się, ile miesięcy zajmie mi jej użycie. Im dłużej jednak jej używam, tym bardziej wydaje mi się nudna. Wprawdzie jest przyzwoita, bo coś tam wygładza, ułatwia rozczesywanie, ale też nie daje spektakularnych efektów.



Po myciu i odżywieniu przychodzi czas na inne zabiegi. Ostatnio jako wcierki używam serum łopianowego z ElfaPharm, które bardzo miło mnie zaskoczyło - mam wrażenie, że naprawdę działa i ograniczyło wypadanie włosów, bo widzę ich mniej na szczotce czy ubaniach. Odnoszę też wrażenie, że włosy szybciej rosną (oceniam po odrostach), dlatego na razie jeszcze wstrzymuję się z ponownym rozjaśnianiem. Bardzo często używam też delikatnej odżywki w sprayu, wręcz mgiełki, z kolagenem Joanny. Nie zauważyłam żadnych efektów oprócz łatwiejszego rozczesywania, ale pomaga uporać się z jakimś upartym kołtunem. 

Co kilka dni zabezpieczam końcówki silikonowym serum BioVax A+E. Nie robię tego zbyt często, bo moje włosy źle reagują na zbyt dużą warstwę nagromadzonych silikonów i bardzo się wtedy strączkują.


Pielęgnacja specjalna


Jeśli mam dłuższą chwilę (co ostatnio zdarza się raczej rzadko), wprowadzam do pielęgnacji kolejne produkty. Olejuję włosy olejkiem Alterra 'Migdały i papaja', który daje efekt nawilżonych i dociążonych włosów (całość zostawiam pod czepkiem mniej więcej na godzinę) lub przed myciem stosuję lnianą maskę do włosów Sylveco, jeśli mam trochę mniej czasu. 
Ostatnio staram się przynajmniej raz w tygodniu używać regenerującej maski aloesowej do włosów cienkich Pilomax i po kilku użyciach jestem zakochana. Włosy są niesamowicie miękkie w dotyku, ładnie się układają i jakby dłużej zachowują świeżość. Maska ma ciekawą konsystencję i zapach. I o ile wcześniej używane przeze mnie kosmetyki tej marki raczej się nie sprawdzały, tak ten na razie zapowiada się na włosowy hit. Mam nadzieję, że będzie tak dalej!

Jestem ciekawa, czy ktoś ma podobne problemy z włosami do moich. Macie jakieś absolutnie sprawdzone produkty do pielęgnacji włosów?

Czytaj dalej »




SZABLON BY: PANNA VEJJS.