Żylaki nóg: jak im zapobiegać i jak je leczyć?

29 września 2016 8 komentarzy
jak zapobiegać żylakom jak leczyć żylaki jak usunąć żylaki

Żylaki to nie tylko problem estetyczny, ale przede wszystkim zdrowotny. Powstają, kiedy krew naciska z coraz większą siłą na ściany żył w nogach, które pod jej wpływem muszą się rozciągnąć i już nie wracają do swojego stanu pierwotnego. Krótko mówiąc, żylaki to nieprawidłowe poszerzenia żył. Skóra robi się coraz cieńsza, a żylak jest widoczny jako niebieska, zgrubiona linia. 

Niestety ten problem dotyczy również mnie. Żylaki są uwarunkowane genetycznie i jeśli Wasi rodzice je mają - istnieje duże prawdopodobieństwo, że to schorzenie dopadnie też Was. W takim wypadku profilaktyka jest szczególnie ważna, bo możemy zrobić sporo, aby żylakom zapobiegać. Dlatego dzisiaj istotny post o tym, co zrobić, aby ustrzec się przed żylakami, i jak je wyleczyć, jeśli już się pojawią.

jak zapobiegać żylakom jak leczyć żylaki jak usunąć żylaki

Moja historia


Moja historia jest bardzo krótka. Ze względu na młody wiek zignorowałam dwie najważniejsze rzeczy, które wskazywały na to, że mogę cierpieć na żylaki, bo wiązałam tę chorobę z osobami w wieku dojrzałym. Jak już wspomniałam, żylaki są uwarunkowane genetycznie i ja tę skłonność odziedziczyłam po moim tacie. Nie zwracałam też uwagi na puchnięcie stóp czy uczucie ciężkości nóg - uważałam to za normalne po całym dniu. Zauważyłam zgrubienie na łydce, ale postanowiłam się tym szczególnie nie przejmować.

Mniej więcej dwa lata temu, kiedy miałam na sobie sukienkę i szpilki, koleżanka studiująca wtedy medycynę zwróciła mi uwagę na to, że mam na nodze żylaka. Przy okazji otrzymałam oczywiście ostrzeżenie i masę rad - wtedy zrozumiałam, że sprawa wymaga interwencji i zaczęłam działać w tym kierunku - w ten sposób problem na razie się nie pogłębił.


Jak zapobiegać żylakom?


Być może nie zdajecie sobie sprawy, jak wiele od nas zależy i jak wiele możemy zrobić w tym temacie. Dbajmy o swoje zdrowie!

jak zapobiegać żylakom jak leczyć żylaki jak usunąć żylaki

Dieta, sport i ćwiczenia


Wszystko oczywiście zaczyna się od środka - najważniejsze jest ograniczenie soli w diecie, która zatrzymuje wodę w organizmie i prowadzi do obrzęków. Ściany naczyń krwionośnych możemy wzmocnić przez jedzenie owoców jagodowych - jeżyn, malin, jagód i truskawek. Nadwaga oraz ciąża również sprzyjają powstawaniu tego schorzenia.

Brak ruchu to jedna z głównych przyczyn powstawania żylaków, dlatego dobrze jest uprawiać sporty wzmacniające mięśnie nóg, jak spacery, pływanie, jazda na rowerze czy taniec. Trzeba być natomiast ostrożnym z bieganiem, ponieważ może w niektórych przypadkach powodować zbyt silny nacisk na nogi.

Moją zmorą jest siedzący tryb życia - osiem godzin w biurze, a potem jeszcze często w domu przy dodatkowych zleceniach czy blogu. Wiem, że to prawdziwe zabójstwo dla moich żył. Co robić w takim przypadku?

  • przede wszystkim nie zakładać nogi na nogę, co działa jak opaska uciskowa i zwiększa ciśnienie krwi w nogach;
  • starać się jak najczęściej wstawać od komputera - ja robię spacery do koleżanek z działu, do toalety albo żeby umyć kubek (po kawie, a jakże!);
  • wykonywać proste ćwiczenia podczas siedzenia: kręcenie stopami, zginanie ich w dół i w górę, prostowanie nóg w kolanach (uwierzcie mi, że można to robić nawet pod biurkiem ;)).


Co możemy dodatkowo zrobić w domu?


Chociaż przez kilkanaście minut dziennie starajmy się trzymać nogi w górze - przynajmniej 15 cm powyżej poziomu serca, co pomoże krwi odpłynąć z nóg i znów zacząć poprawnie krążyć. Jeśli to możliwe, podczas snu trzymajmy nogi na podwyższeniu.

Unikajmy sauny i gorących kąpieli - wysoka temperatura prowadzi do rozszerzania naczyń krwionośnych i zalegania krwi w nogach. Kąpiel kończmy zawsze chłodnym prysznicem, zaczynając od nóg.


Ubrania i buty


Często nie zdajemy sobie sprawy, że ubiór również może pogłębiać problemy z żylakami - nie powinniśmy ściskać łydek ciasnymi spodniami, skarpetkami czy podkolanówkami. Wiadomości są złe również dla wielbicielek szpilek - to obuwie, które niestety jest bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia ze względu na nienaturalne wygięcie stóp, dlatego powinniśmy wybierać buty, w których obcas nie ma więcej niż 5 cm.

jak zapobiegać żylakom jak leczyć żylaki jak usunąć żylaki pończochy przeciwzylakowe

Pończochy przeciwżylakowe


Pończochy przeciwżylakowe były pierwszą rzeczą, ku której skierowałam swoje kroki, kiedy dotarło do mnie, że problem żylaków również dotyczy mnie. 

Trzeba przyznać, że nie wyglądają zbyt zachęcająco, ale naprawdę przynoszą ulgę. Dzięki temu, że są dość grube nie tak łatwo je zniszczyć czy przetrzeć, co zdarza się przy zwykłych rajstopach. Szczególnie, że często jedna para takich pończoch kosztuje kilkadziesiąt złotych. Zakładanie jest bardzo proste, a w ciągu dnia są w zasadzie nieodczuwalne, doskonale trzymają się nóg i nie przesuwają się - oczywiście, jeśli ich rozmiar jest prawidłowy. To bardzo ważne, aby dobrać pończochy dopasowane do zaawansowania schorzenia. Jeśli nie macie jeszcze żylaków, ale zauważacie niepokojące objawy (obrzęk, uczucie ciężkości nóg, pajączki, wystające żyły), lub są to dopiero początki, wystarczą pończochy pierwszego stopnia kompresji. Rozmiar dobieramy, mierząc aż pięć różnych miejsc na nodze po przebudzeniu, ale producenci zawsze mają specjalną tabelę, która ułatwia poprawny wybór. Takie pończochy naprawdę działają i ściągając je po całym dniu, odczujecie ogromną różnicę - nogi będą lekkie jak piórko i nie będą Wam towarzyszyć uciążliwe objawy.

jak zapobiegać żylakom jak leczyć żylaki jak usunąć żylaki żel z kasztanowcem

Żele z kasztanowcem


Kasztanowiec to składnik, który pomaga uszczelniać naczynia krwionośne i również zapobiega wszystkim wcześniej już wspomnianym niedogodnościom. Ostatnio codziennie rano wcieram lekki żel z kasztanowcem, miłorzębem i babką lancetowatą w łydki, który jest przeznaczony dla osób z pajączkami, opuchnięciami i właśnie żylakami. 


Jak leczyć / usunąć żylaki?


Czasem jednak nie uda nam się odpowiednio wcześnie zareagować i żylaki pojawią się na naszych nogach - co wtedy możemy zrobić? 

Tradycyjnym, a zarazem najbardziej inwazyjnym sposobem jest po prostu operacyjne wycięcie żylaków. Całe szczęście pojawiają się coraz bardziej nowoczesne techniki leczenia, np. skleroterapia w wypadku mniejszych zmian, która polega na podaniu specjalnego środka obkurczającego żyły, albo zamknięcie naczyń laserem lub falami radiowymi. 

Jeśli jesteście zainteresowani tematem leczenia i usuwania żylaków, a także miejscami, w których można takich zabiegów dokonać, polecam Wam artykuł na portalu Tourmedica, który jest przeglądem wszystkich aktualnie dostępnych metod. Pomoże Wam znaleźć odpowiednie dla siebie rozwiązanie, poznać wady i zalety poszczególnych zabiegów, ale również wybrać specjalistę. 


Mam nadzieję, że żylaki nie są Waszym problemem. Jeśli jednak zauważyliście niepokojące objawy - zacznijcie działać!


*Post powstał we współpracy z Tourmedica.pl


Czytaj dalej »

MÓJ HIT! Bielenda, Uszlachetniony olejek arganowy + sebum control complex

27 września 2016 14 komentarzy
uszlachetniony olejek arganowy sebum control complex

O olejku Bielenda, który okazał się ulubieńcem ostatnich tygodni, wspominałam Wam już kilkukrotnie. Ale w związku z tym, że zdenkowałam produkt, to czas się z nim ostatecznie rozprawić - i nadal utrzymuję, że to mój mały hit, podobnie jak maska korygująca na noc Bielendy [recenzja], którą poznałam rok temu. W czym tkwi jego siła?

Pogodziłam się z tym, że moja cera nigdy nie będzie idealna... Jednak przez kilka ostatnich miesięcy kompletnie nie mogłam jej doprowadzić do stanu, w którym wyglądałaby znośnie. W końcu udało mi się odkryć kilka rzeczy, które mi pomogły [Jak pokonałam poważny kryzys cery?] i jedną z nich był właśnie olejek Bielendy, którego skład bazuje na oleju arganowym.

uszlachetniony olejek arganowy sebum control complex

Różnicę zauważyłam już po kilku użyciach, a po kilku tygodniach stosowania oceniam zmniejszenie się moich niedoskonałości o połowę. Zdecydowanie też rzadziej pojawiały się nowe wypryski, a jeśli już coś wyskoczyło, to goiło się szybciej niż zazwyczaj. Skóra nabrała zdrowego kolorytu - przestała być ziemista, a pojawił się rumieniec. Zmieniła się też jakby "gęstość" skóry i stała się miękka w dotyku. Krótko mówiąc, polepszył się ogólny stan cery.

Dodatkowo, aplikacji kosmetyku towarzyszył przepiękny zapach oraz wygodna aplikacja w postaci pipety.

Minusy produktu? Niewielka wydajność, długie wchłanianie i brak wpływu na wydzielanie sebum, o którym wspomina producent. Niestety olejek zawiera trójglicerydy, które, paradoksalnie, mogą działać komedogennie, a na które zwróciliście mi uwagę przy okazji innego wpisu. Ja na ten składnik także muszę uważać, ale tutaj całe szczęście nie znajduje się na początku składu i, jak widać, w tym wypadku mi nie zaszkodził. U mnie kosmetyk sprawdził się doskonale i na pewno jeszcze do niego wrócę!

Mieliście już styczność z tym olejkiem? Jakie są Wasze ulubione produkty marki Bielenda?

Czytaj dalej »

Semilac, 028 Classic Wine | Klasyka dla kobiety pewnej siebie

24 września 2016 25 komentarzy

semilac 028 classic wine

Jesień witam odcieniem wina na paznokciach. Jak już niejednokrotnie wspominałam, ta pora roku to dla mnie idealny czas na ciemne i nasycone barwy - szczególnie bordo i fiolet. Na dobry początek jesieni do mojego manicure'u wybrałam Semilac Classic Wine.

semilac 028 classic wine

Nazwa jak zwykle idealnie odzwierciedla kolor lakieru, bo to naprawdę odcień głębokiego wina, który zdecydowanie możemy zaliczyć do gamy klasycznych i ponadczasowych. 

Jak już zapewne zauważyliście, zawsze opisując lakiery, zastanawiam się, do kogo ten odcień najlepiej pasuje i jakie uczucia we mnie wywołuje, kiedy go noszę. Classic Wine przywodzi mi na myśl kobietę wytworną, elegancką i pełną klasy - taką jak gwiazdy starego kina. To nie odcień dla dziewczynki, ale kobiety pewnej siebie, znającej swoją wartość, dojrzałej (niekoniecznie w sensie wieku :)). Kolor przez swoją głębię zwraca uwagę i rzuca się w oczy.

Lakier ma kremowe wykończenie i kryje przy dwóch warstwach, ale niewprawna ręka może mieć problem z jednolitym nałożeniem koloru. Bordo często jest problematyczne i łatwo o nierówności i prześwity. Bardzo widoczne są też nawet delikatne ubytki i starcie końcówek.

Ja do swojej stylizacji dołożyłam brokatowy lakier Gold Disco, żeby dodać więcej błysku i przełamać trochę powagę klasycznego odcienia 028.

semilac 028 classic wine

Jak Wam się podoba taki klasyczny odcień? Lubicie ciemne kolory na paznokciach?

Czytaj dalej »

DUŻO nowości z ostatnich tygodni

21 września 2016 35 komentarzy
organizer akrylowy z biedronki

Ostatnie kosmetyczne nowości pojawiły się w... maju (klik)! I uwierzcie mi, że przez ten czas nie kupowałam nic oprócz wacików. W ostatnich tygodniach dopadł mnie jednak całkowity zakupowy szał i mam Wam do pokazania masę niesamowitych rzeczy. Już nie mogę się doczekać! :)

Nie planowałam zakupu nowego organizera akrylowego, ale kiedy weszłam do Biedronki i zauważyłam w koszu ostatni (!) egzemplarz, stwierdziłam, że to przeznaczenie. I tak właśnie znalazł się u mnie. W sumie produktów do ust mam sporo, więc się nie zmarnuje. 


Na fali popularności azjatyckich kosmetyków kompletnie napaliłam się na maski w płacie od Skin79, choć nie przepadam za tego typu produktami. Wybrałam te z serii "owocowej". Chciałabym Wam opisać swoje wrażenia - ciągle czekam na jakiś spokojniejszy wieczór, żebym mogła ich użyć i takowy nie chce nadejść! ;)

Stwierdziłam też, że na potrzeby bloga przeprowadzę test bibułek matujących, który zapewne będzie dla Was interesujący i pomocny. Odwiedziłam kilka drogerii i kupiłam wszystkie rodzaje, jakie udało mi się znaleźć - Inglot, Marion, Wibo, Life, Cettua. Mój proces testowy jest mniej więcej w połowie, więc wyników możecie się spodziewać wkrótce.


W mintishopie postanowiłam zrealizować kilka swoich kosmetycznych marzeń. Największym była ostatnio paleta Zoeva Naturally Yours, a do zakupu skłoniła mnie znakomita jakość pędzli tej marki. Używam jej codziennie, odkąd ją kupiłam i na razie sprawdza się świetnie - cienie mają niezłą trwałość, choć wolałabym, żeby wpadały bardziej w brzoskwiniowe tony niż złote. Na pewno będzie jeszcze okazja, żeby o palecie napisać więcej.

Przy okazji dość krytycznego podsumowania pędzli Hakuro (klik), napisałam Wam, że zachwycił mnie jednak pędzel do brwi H85. Postanowiłam dokupić kolejną sztukę, ponieważ do makijażu brwi używam pomady, która zasycha na włosiu, a nie mam czasu na ciągłe mycie pędzli. Okazało się jednak, że nowa wersja jest trochę grubsza i jestem ciekawa, czy pędzel będzie się równie dobrze sprawdzał.

Postanowiłam wypróbować jakiś podkład z mojej listy do przetestowania (klik) i padło na L'Oreal True Match ze względu na jasną kolorystykę idealną na zimę. Opinie co do tego fluidu są podzielone i w zasadzie się nie dziwię, bo na razie nie mam zdania. Konsystencja jest bardzo lejąca, podkład jakby zasycha na twarzy, ale nie utrzymuje matu zbyt długo. 

Do zakupowego koszyka przy okazji dorzuciłam tonik hibiskusowy Sylveco, który od długiego czasu chodził mi po głowie ze względu na ciekawą, żelową konsystencję.


Ostatnio poczułam potrzebę wzmożonej pielęgnacji okolic oczu. Ze względu na małą ilość snu niestety pogłębiły się moje cienie pod oczami, a makijaż noszę ostatnio nawet 12-14 godzin dziennie, więc skóra potrzebuje nawilżenia. Ponownie zdecydowałam się na płatki kolagenowe pod oczy BeautyFace, pomimo że wcześniej mnie nie zachwyciły. Tym razem wybrałam wersję rozjaśniającą z ogórkiem, mając jednak nadzieję na pozytywne rezultaty. 

Moja zalotka po prostu przestała podkręcać rzęsy, więc stwierdziłam, że czas wymienić ją na coś lepszego. Po przebadaniu opinii w Internecie postawiłam na wychwalaną zalotkę Inglot. Szczerze mówiąc, na razie nie jestem zachwycona, ale może jeszcze się dotrzemy, bo operuje się nią inaczej niż moją starą, więc być może muszę się do niej przyzwyczaić.

evree olejek do demakijażu krem do stóp

Jeśli chodzi o demakijaż oczu, to mam już swoich faworytów, ale zawsze chętnie testuję nowości, bo są to produkty, które zużywam bardzo szybko. Postanowiłam kupić produkt marki evree, bo darzę tę markę ogromną sympatią. Dlatego do koszyka wpadł też krem do stóp tej firmy, który zapowiada się świetnie - dobrze nawilża i genialnie pachnie moją ukochaną lawendą.

pikowana srebrna poduszka podkładka do manicure

Już od kilku miesięcy myślałam o kupieniu poduszki do manicure'u. Wprawdzie teoretycznie bardziej przydaje się wtedy, kiedy komuś malujemy paznokcie, ale okazuje się, że dzięki takiej podkładce mam lepsze podparcie i dłonie leżą stabilniej. To zdecydowanie ułatwia wykonanie manicure'u. Nie chciałam takiej typowej poduszki z pokrowcem frotte... Przez przypadek trafiłam na srebrny, pikowany model i wiedziałam, że już nie odpuszczę. Czyż nie wygląda glamour?


Jeśli śledzicie mnie na Instagramie, wiecie, że w ostatnią sobotę wybrałam się na pokaz Semilac. Uwierzcie m, że trudno wyjść tam z pustymi rękami, bo nowości kuszą nas z każdej strony!

Każdy uczestnik pokazu otrzymuje w prezencie dwa kolory z edycji limitowanej, czyli Lazure Dream (błękit) oraz Cherry & Berry (wiśnia z drobinkami). Ja jeszcze dodatkowo nie mogłam oprzeć się wyjątkowemu odcieniowi z najnowszej kolekcji My Story - mowa o Boyfriend Jeans, czyli nieoczywistemu połączeniu błękitu i szarości.

semilac semiflash

Paznokcie z efektem metalicznym zapowiadają się na hit tej jesieni, więc zaopatrzyłam się już w specjalny pyłek Semiflash, który na pewno niedługo zaprezentuję na blogu. Aby móc go wykonać, musiałam dokupić Top No Wipe, który nie posiada warstwy dyspersyjnej. Postanowiłam też wyposażyć się w cieniutki pędzelek do zdobień, dla którego znajdę na pewno wiele zastosowań, oraz blok polerski - tak przy okazji, bo dość szybko się niszczy przy regularnym wykonywaniu hybryd.

Co szczególnie zainteresowało Was z moich nowości i o czym chętnie przeczytacie na blogu? :)

Czytaj dalej »

Ulubieńcy lata | Bielenda, Perfecta, Vichy, Balea, Eveline, Semilac

18 września 2016 26 komentarzy
bielenda_argan_face_oil_perfecta_skin_drink_żel

Pogoda we Wrocławiu wyraźnie wskazuje na to, że lato się skończyło. Nie ubolewam jednak bardzo, bo są rzeczy, które lubię w jesieni. Długie wieczory pod kocem z książką lub filmem to bardzo moje klimaty. W najbliższych tygodniach z pewnością nie będę się nudzić! 

Ale skoro koniec lata, to czas na kosmetyczne podsumowania wakacyjnych miesięcy, czyli ulubieńców!

Bielenda, Argan Face Oil + Sebum Control Complex


Olejek arganowy do twarzy od Bielendy to mój absolutny hit ostatnich tygodni. Wystarczyło dosłownie kilka użyć, aby moja cera od razu się poprawiła - niedoskonałości się zmniejszyły, koloryt się wyrównał, cera po prostu ożyła. Ma wygodne dozowanie w postaci pipety i piękny zapach. Skóra jest miękka i nawilżona, nie zauważyłam jednak żadnego wpływu na zmniejszenie produkcji sebum. Minusem jest to, że długo się wchłania i nie jest zbyt wydajny - już prawie dobijam dna, a zgodnie z zaleceniami producenta używam go tylko na noc. Mam ochotę poznać więcej produktów do pielęgnacji Bielendy!

Perfecta, Energizujący żel-scrub


Ten produkt pokazywałam już Wam wielokrotnie, ale jestem zakochana w jego zapachu. Ogólnie nie jestem jakąś wielką fanką zapachu mięty, ale tutaj jej nuty działają na mnie oszałamiająco! Nazwanie żelu energetyzującym zdecydowanie oddaje jego charakter. Skóra jest czysta, ale nie jest ściągnięta, a ja czuję się odświeżona i zrelaksowana. Ma w sobie mikrogranulki, które są kontrowersyjne, ale bez nich też bardzo polubiłabym się z produktem dzięki zapachowi, który jest największym atutem. To było pysznie pachnące lato!

vichy_spf50_balea_żel_paradise_beach

Balea, Żel pod prysznic Paradise Beach


Pina colada pod palmami na plaży... Podczas prysznica całkowicie odlatuję w egzotyczne klimaty. Czy muszę dodawać coś więcej? :) Teraz już rozumiem, czemu żele Balea robią w blogosferze taką furorę. Koniecznie zajrzyjcie na półkę z Baleą, jeśli traficie do drogerii DM.

Vichy, Emulsja matująca SPF 50+


Czyli pierwszy filtr do twarzy, z którym w końcu się dogadałam. Nie bieli twarzy i nie skraca trwałości makijażu. Po zaschnięciu pozostawia lekko pudrową powłoczkę, która dobrze współpracuje z podkładem. W końcu nie świecę się jak kula dyskotekowa po użyciu filtra! Obszerniejszą recenzję przeczytacie tutaj:


eveline_velvet_matt_semilac_022_mint

Eveline, Velvet Matt Wild Fuchsia


Szczerze mówiąc, po pierwszym użyciu nie sądziłam, że polubię się z tą pomadką, ale kolor jest absolutnie obłędny - to głęboka fuksja. Szminka ma formę błyszczyku, a aplikatorem dość ładnie można wyrysować kontur pomimo tak mocnego koloru. Pomadka nie zasycha do całkowitego matu, lecz daje raczej satynowy efekt - niestety zostawia po sobie ślady na szklankach i sztućcach. Kolor jakby fabuje usta i po niezbyt tłustym jedzeniu nadal będzie widoczny. Całe szczęście pomadka nie wylewa się poza kontur ust w czasie dnia, choć bardziej wyciera się od środka niż na zewnątrz - nie wygląda to jednak źle. Dzięki satynowemu wykończeniu nie wysusza ust tak jak inne matowe produkty. Myślę, że jest to jednak produkt, który nie każdemu przypadnie do gustu.

Semilac, 022 Mint


Mięta to kolor, który najbardziej kojarzy mi się z latem i często wybieram go w swoich stylizacjach. Mint od Semilac to połączenie niebieskości i zieleni, które jednak bardziej idzie w stronę turkusu. Ma wykończenie kremowe i kryje przy dwóch warstwach. Bardzo lubię go łączyć z pastelowym różem, także w wersji ombre.

Poniżej możecie zobaczyć pomadkę i lakier w akcji :)


A jak u Was kosmetycznie minęło lato? Jakie kolory wybieraliście w makijażu i na paznokciach? :)

Czytaj dalej »




SZABLON BY: PANNA VEJJS.