Wakacyjny lookbook | Nowości w akcji | Rose Boutique, Renee, Answear, H&M

12 lipca 2019

Wakacyjny lookbook | Nowości w akcji | Rose Boutique, Renee, Answear, H&M

sukienka_w_kwiaty_maxi_blog_blogerka

Witam Was serdecznie po wakacyjnym urlopie, z powodu którego na blogu była chwilowa cisza. Ale podczas wyjazdu nie próżnowałam - udało mi się sfotografować wszystkie nowości ubraniowe, które kupiłam właśnie z myślą o tym wyjeździe! :)

biała_letnia_sukienka_koronka_roseboutique

Zaczniemy od sklepu Rose Boutique, w którym robiłam zakupy po raz pierwszy. Znajdziecie tam wiele uniwersalnych ubrań. Ja zdecydowałam się na dwie białe sukienki z koronkowymi zdobieniami. Jedna z nich jest bardziej zabudowana, druga natomiast na cienkich ramiączkach. Do koszyka wrzuciłam też prosty T-shirt (na zdjęciu poniżej), którego jedyną ozdobą są falbanki na rękawach. W przypadku koszulki jestem naprawdę zadowolona z jakości materiału - to bawełna z domieszką elastanu. 

oryginalna_jeansowa_spódnica_guziki_renee

Ponownie zajrzałam też do Renee - ten sklep nigdy mnie nie zawodzi. Kupiłam bardzo oryginalną, ale też odważną spódnicę jeansową. Ma bardzo mocno wykrojony przód, guziki układające się w skos, duże kieszenie i pasek, który można zawiązać na kokardę. 

kapelusz_lato_wakacje_grochy_duże_rondo

Skoro wakacje, to nie mogło zabraknąć kapeluszy! Zamówiłam dwa z myślą o zatrzymaniu jednego, bardziej pasującego modelu, ale nie byłam w stanie się zdecydować. Pierwszy kapelusz ma mniejsze rondo, czarny sznurek i różowy kolor - dodatkowo połyskuje dzięki cekinom. Drugi model jest zdecydowanie większy, a jego ozdobą jest chustka w grochy.

grochy_kapelusz_klapki_kokarda_renee

Przed urlopem zorientowałam się, że nie mam żadnych klapek. Zakochałam się w tych kokardach w grochy! Minusem jest to, że niestety nie są przeszyte i rozwiązują się podczas chodzenia, ale buty są tak urocze, że im to wybaczam. 


Bardzo polubiłam niedawno kupione w H&M jeansy z wysokim stanem, więc zdecydowałam się na kupno kolejnych. Tym razem wybrałam fason "mom jeans", w którym suwak jest zastąpiony guzikami. Spodnie mają efekt ombre, bo nogawki są zdecydowanie jaśniejsze od góry, na udach mają też lekkie przetarcia koloru. 

torba_koszyk_modna_torba_lato_2019_answear

Na koniec kolejna torebka z Answear, której kupna nie planowałam, ale naprawdę mnie urzekła. To koszyk do noszenia w ręce z ozdobnymi chwostami. W środku jest różowy worek, który ściskamy za pomocą sznureczków i torebka jest zamknięta. Model fajny na wakacje, ale raczej nie na intensywne wojaże, bo jej noszenie cały dzień z dużym obciążeniem może być niekomfortowe.

A co Wy lubicie nosić na wakacjach? :)



Eveline, Luksusowa mgiełka samoopalająca | Muśnięcie słońca w butelce

27 czerwca 2019

Eveline, Luksusowa mgiełka samoopalająca | Muśnięcie słońca w butelce

eveline_tani_samoopalacz_mgiełka_samoopalająca_blog_recenzja

Spędzając ogrom czasu w pomieszczeniach przed komputerem - w biurze i w domu, trudno więc złapać mi opaleniznę mimo słonecznej pogody. Z natury mam bardzo jasną, wręcz przezroczystą skórę, a, nie oszukujmy się, kiedy jest opalona, wygląda zdecydowanie lepiej. I właśnie dlatego postanowiłam sięgnąć po słońce w butelce.

W moje ręce wpadła samoopalająca mgiełka od Eveline i muszę przyznać, że jestem zadowolona!

eveline_tani_samoopalacz_mgiełka_samoopalająca_blog_recenzja

Mgiełka jest niesamowicie łatwa w użyciu - wygodnie się ją aplikuje i rozsmarowuje, nie spływa, nie brudzi i nie tłuści ubrań. Przy nakładaniu wyczuwalna jest trochę dziwna woń, ale bardzo szybko się ulatnia i nie czuję jej na ciele.

A jak efekty? Jeśli liczycie na ciało wyglądające jak po wakacjach na plaży, to możecie się zawieźć. Ale jeżeli zadowoli Was efekt lekko muśniętej słońcem skóry - to będzie to coś dla Was. Kolor takiej sztucznej opalenizny jest bardzo ładny, złoto-brązowy. Przez kilkanaście aplikacji nie zdarzyło mi się, aby produkt zostawił smugi czy zabarwił mi ręce. Dla utrzymania efektu warto używać mgiełki co 3-4 dni. Mnie zdarza się aplikować ją nawet codziennie.

Dodatkowym plusem są właściwości pielęgnujące - na pewno znajdą się o wiele lepsze balsamy, ale skóra nie jest przesuszona, a w dotyku jest gładka i napięta.

Podsumowując, na pielęgnująco-opalający produkt w tak przystępnej cenie (ok. 20 zł) warto zwrócić uwagę. 

Używacie samoopalaczy, czy uznajecie tylko naturalne opalanie? 

Ulubieńcy wiosny: Bielenda, Eveline, Alterra, Bielenda i inni

22 czerwca 2019

Ulubieńcy wiosny: Bielenda, Eveline, Alterra, Bielenda i inni


Lato zaczęło się bardzo gwałtownie, na długo przed tym aż pojawiła się odpowiednia data w kalendarzu :) Dlatego dziś na blogu podsumowuję wiosnę i pokażę Wam kilka perełek, które umilały mi ostatnie tygodnie!

Opaska do maseczek


Jak robić maseczki, to w wersji glam! Opaska, która przytrzyma włosy podczas maseczkowania, może być urocza ;) Ja swoją akurat dostałam przy zakupach w moim ukochanym sklepie Renee, ale widziałam, że takie same modele są dostępne na Aliexpress.

Miss Sporty, Really Me!, nabłyszczający balsam do ust


Jeśli zależy Wam na trwałości koloru, który nakładacie na usta, to ten produkt Was nie zadowoli. Dlaczego więc znalazł się w ulubieńcach? Bo stosuję ten błyszczyk zawsze wtedy, kiedy czuję, że mam przesuszone usta, nie mam czasu zastanawiać się nad wyborem pomadki lub po prostu nie mam na nią ochoty. Nakładam balsam w kilka sekund ściętym aplikatorem i mam nawilżone oraz błyszczące usta w kolorze delikatnego różu. Spokojnie można go używać nawet bez lusterka, bo nie wymaga żadnej precyzji. 

Masażer do twarzy z różowego kwarcu


Odprężona skóra to zadowolona skóra. A roller do twarzy pomaga ten efekt uzyskać. Stosować go można różnie - na suchą skórę, na olejek lub podczas aplikacji maski w płacie, by podkręcić jej działanie. Podczas ostatnich upałów wkładam masażer do lodówki... to dopiero ulga! Roller ma dwie końcówki różnej wielkości, więc nada się do masażu większych partii twarzy, jak i precyzyjnego dotarcia np. do skóry pod oczami. 


Alterra, olejek do twarzy z granatem 


Niska cena, łatwa dostępność, nawilżona i rozświetlona skóra. Olejek Alterra stosuję co kilka dni na noc - jest tłusty i dosyć słabo się wchłania, ale świetnie działa na moją skórę. Co ciekawe, olejku używa też moja mama, bo jest bardzo uniwersalny. 

L'biotica, Peeling mechaniczny 'Ekspresowa odnowa'


Wspomniałam Wam kiedyś, że najbardziej lubię kremowe peelingi do twarzy i taki jest właśnie produkt marki L'biotica. Ma w sobie naturalne drobinki z pestek brzoskwini i łupin orzecha arganowego. Przecudownie pachnie - brzoskwinią właśnie. Wygładza skórę, ale zarazem sprawia, że nie jest podrażniona i przesuszona po użyciu peelingu. Ma śliczne, wręcz luksusowo wyglądające opakowanie, które jest zakończone dzióbkiem, dzięki czemu można łatwo wydobyć odpowiednią ilość produktu. 

Bielenda, Multiwitaminowa esencja 4w1


Takie produkty lubię! Producent obiecuje nam pielęgnację, regenerację, tonizację oraz nawilżenie. I zdecydowanie mogę się z tym zgodzić! Po nałożeniu esencji czuję, że skóra jest oczyszczona i odświeżona, ale jednocześnie nawilżona. Świetnie nada się do podrażnionej skóry - stosowałam ją nawet po zabiegach z kwasami. W składzie znajdziemy kwas hialuronowy, kwas glikolowy czy witaminę B3. Z ogromną przyjemnością kupię ten produkt ponownie.

Eveline, Luksusowy przeciwzmarszczkowy płyn micelarny


Nie wiem, czy ten micel faktycznie działa przeciwzmarszczkowo, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że znalazłam godnego następcę różowego Garniera. Naprawdę świetnie radzi sobie z makijażem zarówno twarzy, jak i oczu, w tym tuszu. Odkąd go używam, pozbyłam się problemu pandy pod oczami. Płyn dosyć intensywnie pachnie - zapach jest ładny, ale w przypadku tego typu produktów jakoś wolę wersje bezzapachowe. Opakowanie mieści w sobie aż 500 ml płynu! W sam raz do codziennego stosowania. 


Bielenda, Egzotyczny regenerujący olejek do ciała


Olejek Bielendy codziennie wieczorem dostarcza mi w łazience namiastki tropików. Cudownie pachnie kwiatami i owocami. Aplikuje się go w formie sprayu, co ma swoje plusy i minusy. Mgiełka jest całe szczęście bardzo delikatna, produkt nie rozlewa się po prostu na skórze. Olejek zostawia na skórze film, ale jest on bardzo przyjemny, absolutnie nie brudzi nie tłuści ubrań. Skóra jest mięciutka, nawilżona, a nawet bardziej jędrna i napięta.

Spieniacz do szamponu


Praktyczny gadżet z Aliexpress dla dziewczyn, które lubią dbać o swoje włosy. Odkąd nie nakładam szamponu bezpośrednio na włosy, tylko najpierw go rozpuszczam w wodzie i spieniam, moje kosmyki są w zdecydowanie lepszej kondycji na długości. Wystarczy kilka pociągnięć za uchwyt, by uzyskać fajną pianę!

Czy znacie moich ulubieńców? Dajcie znać w komentarzach!

4 kosmetyczne rozczarowania ostatnich tygodni | Resibo, BasicLab, APN Cosmetics, Isana

17 czerwca 2019

4 kosmetyczne rozczarowania ostatnich tygodni | Resibo, BasicLab, APN Cosmetics, Isana

resibo_olejek_do_demakijażu_blog_recenzja_bubel

Już wkrótce poznacie kosmetycznych ulubieńców wiosny, więc dla równowagi, aby nie było zbyt idealnie, kilka kosmetyków, które się u mnie nie sprawdziły w ostatnich tygodniach. Zapraszam!

Resibo, Olejek do demakijażu


Resibo na pierwszy rzut oka jest marką bardzo obiecującą, ze względu na dobre składy swoich produktów, więc testy postanowiłam rozpocząć od ich kultowego olejku do demakijażu. Spodziewałam się dobrze oczyszczonej, miękkiej i nawilżonej skóry, ale niestety otrzymałam rozmazany makijaż i nieprzyjemny zapach starego tłuszczu, który wyczuwam nawet po zmyciu olejku wodą... O ile z podkładem jakoś daje radę, o tyle próba zmycia make-upu oczu kończy się tragedią. Aplikacja olejku za pomocą pompki jest wygodna, a do produktu producent dołączył odpowiednią ściereczkę. Niestety jest biała, więc po kilku użyciach doprowadzenie jej do oryginalnego koloru to droga przez mękę. Do tego, pomimo prania w wysokiej temperaturze, tłuszcz wnika we włókna i dość szybko ściereczka jest do wyrzucenia. Teraz kosmetyku używam do domycia resztek po wstępnym demakijażu płynem micelarnym. Albo robię coś źle (próbowałam nakładania go na suchą i mokrą cerę), albo ten sposób na zmywanie makijażu jest kompletnie nie dla mnie. Minusem jest też wysoka cena produktu, choć jest on wydajny. 

basiclab_antypespirant_apn_cosmetics_żel_pod_prysznic_amazonia_blog_recenzja_bubel

BasicLab, Antyperspirant


Z tym gagatkiem też się nie polubiliśmy. Teoretycznie antyperspirant jest bezwonny, ale ja dość szybko po jego użyciu czuję się bardzo nieświeżo, a ubranie pod pachami ma dziwny zapach. Być może wchodzi w jakąś dziwną reakcję z moją skórą, ale moja opinia nie jest odosobniona. Miałam kilka buteleczek i jedną oddałam mamie - jej zdanie jest dokładnie takie samo. 


APN Cosmetics, Żel pod prysznic 'Amazonia'


Czy można zepsuć żel pod prysznic? Można! Wprawdzie ten produkt żadnej krzywdy mi nie robi, ale wygląda i pachnie... niemal jak płyn do mycia naczyń Ludwik. Gwoli ścisłości - produkt dostałam, nigdy nie wybrałabym takiego zapachu. Nawet nie będę się rozpisywała w temacie tego kosmetyku. 


Isana, Pianka do golenia 'Malina i Jaśmin'


Niedawno przypomniałam sobie o genialnej piance do golenia marki Isana i wyruszyłam na jej poszukiwanie. Pamiętam, że miała fioletowe opakowanie, ale nie odnalazłam jej na półce (może produkt jest już wycofany?). Mając jednak dobre doświadczenia z marką, zdecydowałam się wybrać inną wersję. I niestety to już nie jest to - pianka nie jest tak przyjemna, aksamitna i kremowa jak tamta. Bardzo szybko znika ze skóry, trzeba jej naprawdę sporo nałożyć, żeby móc wykorzystać jej działanie. Zapach też jest sztuczny - pachnie jak najtańsze landrynki lub lizaki, czyli przypomina mi cukier wymieszany z barwnikiem.


Dajcie znać, czy mieliście do czynienia z tymi produktami i jakie jest Wasze zdanie na ich temat!

Wiosenno-letnie nowości w mojej szafie | Answear, H&M, Selfieroom, Renee i inni

12 czerwca 2019

Wiosenno-letnie nowości w mojej szafie | Answear, H&M, Selfieroom, Renee i inni


Nie da się już tego ukryć - ja naprawdę kocham ubrania i zakupy! Uwierzycie, że do tego postu przygotowywałam się przez kilka tygodni?! Zawsze zależy mi na tym, żeby w miarę możliwości pokazywać zakupione rzeczy na sobie. Czas podsumować, co nowego znalazło się w mojej garderobie, a będzie tego sporo, bo oprócz ubrań pojawiły się też torebki i buty (czy można mieć ich za dużo? ;)). Dla ułatwienia marki lub sklepy będę zapisywała w nawiasie.

Pomimo że od pewnego czasu staram się wybierać bardziej klasyczne i stonowane ubrania, nie mogłam się powstrzymać, kiedy zobaczyłam słodki T-shirt z flamingami i ananasami (Reserved) - idealny na lato! Co ciekawe, naprawdę fajnie komponuje się z marynarką ze zdjęcia. Szukałam jakiegoś modelu z lekkiego materiału, zależało mi też, żeby marynarka nie była zbyt krótka i miała różowo-szary kolor. A gdybym jeszcze trafiła na dwurzędową, to już byłoby zupełnie cudownie! Wymagań miałam więc całkiem sporo. Marynarka wprawdzie się nie zapina, ale nawet ma tak uroczy detal jak guziki ze zwierzęcym motywem (Tally Weijl)!


Przeglądając szafę, zauważyłam, że nie mam prostej koszulki z długim rękawem - królują u mnie koszule. Wybrałam dosyć nieoczywisty kolor - jakby pudrowo-lawendowy. Bluzka dopasowuje się do ciała, ma dekolt w łódkę i guziki, które można rozpiąć (Selfieroom).

Jeansy z wysokim stanem w stylu vintage (H&M) to mój najlepszy zakup od kilku miesięcy. Naprawdę je uwielbiam, bo pięknie podkreślają figurę, wydłużają nogi, podkreślają talię i eksponują kostki, czyli najszczuplejszą część nóg. Jeszcze chyba nigdy nie miałam jeansów, w których czułabym się tak genialnie.


Sukienki, które zobaczycie na powyższych zdjęciach, zebrały sporo komplementów (Selfieroom). Bordowa bardzo podkreśla kształty - jest elastyczna, ale dobrze będą w niej wyglądać szczupłe dziewczyny, bo może niestety eksponować boczki. Jest bardzo zabudowana, ale przy moim wzroście pokazuje też nogi. Fajnie wygląda zarówno z butami na obcasie, jak i w sportowej wersji z tenisówkami. Pierwszy raz mam taką sukienkę midi, ale kwiatowy motyw, różowy kolor i falbany bardzo mnie zaintrygowały, kiedy ją przez przypadek zobaczyłam. Niestety mam spore zastrzeżenia co do jej jakości, bo rozpruła się w kilku miejscach po jednym założeniu, ale moja reklamacja została natychmiast rozpatrzona pozytywnie, więc mam nadzieję, że po prostu trafiłam na felerny egzemplarz. 


Kolejna klasyczna rzecz, której mi brakowało, to czarne, wąskie spodnie (H&M). Nie jest to jeans, choć tak na pierwszy rzut oka wygląda. Nogawki są proste, a stan również jest wyższy. Jedynym minusem jest to, że przeokropnie przyczepiają się do nich wszelkie kłaczki. 

Czarny T-shirt nie musi być nudny! Ma wyszczuplający krój i dekolt w serek, ale błyszczące gwiazdki sprawiają, że rzuca się w oczy (Answear).

Brakowało mi też w mojej kolekcji prostych kolczyków - zależało mi, żeby były to srebrne koła (H&M). Mają w sobie coś eleganckiego. 


Poszukiwania czarnych topów idealnych pod marynarkę zakończone (H&M)! Aktualnie jest jednak zbyt gorąco, żeby je z tą marynarką nosić ;) Jeden jest gładki, dwuwarstwowy, na cieniutkich ramiączkach, drugi zaś ma prążki i guziki biegnące przez cały środek. 


Wydaje się, że moja szafa jest pełna, ale nie znalazłam w niej żadnego jasnego, rozpinanego sweterka, który nie byłby długi. Początkowo planowałam wybrać kolor szary, ale pomyliłam się przy składaniu zamówienia i dotarł do mnie piaskowy odcień, który okazał się świetny (H&M)!

Kolejny klasyczny T-shirt do kolekcji - tym razem w złote, lekko połyskujące pasy (Answear), który nada się pod sweter i marynarkę. 


Czarna, koronkowa bluzka (Medicine) świetnie sprawdzi się u dziewczyn, które mają figurę gruszki, bo trochę powiększa ramiona. Niestety jest dosyć gruba, a do tego ma ciemny kolor, więc nie nada się na gorące, słoneczne dni. Z tyłu jest zapinana na suwak. 

Spódniczka skradła moje serce (Answear)! Dzięki niej dowiedziałam się, że przy wyższym stanie mogę sobie pozwolić na mini. Do tego ma nieoczywisty kolor, a wręcz ciekawą strukturę. 

Kwiatowe kimono z frędzlami i dużymi kieszeniami wyzwala we mnie odrobinę szaleństwa (Sinsay) ;) Fajnie sprawdza się do narzucenia na top w letnie poranki. 


Czas na buty! Zaszalałam z czerwonymi szpilkami (Answear). Urzekło mnie przede wszystkim to, że nie są w całości zabudowane, a paski bardzo ciekawie się układają. 

Wszędzie prześladowały mnie sandałki z cienkimi paskami, ale trochę przerażała mnie wizja ich noszenia, bo nie wydawały mi się zbyt wygodne. I dlatego właśnie zdecydowałam się na model na słupku (Renee), który stabilizuje stopę przy tak cienkich paskach. Postawiłam też na rzucający się w oczy żółty kolor. 


Na wiosnę wybrałam natomiast espadryle na niskim koturnie w panterkę... drapieżnie (Selfieroom) ;)

Czerwone koturny to jest to (Renee)! Może na pierwszy rzut oka wyglądają na toporne, ale są bardzo komfortowe w noszeniu, a dodatkowo nie są zapinane, tylko wiązane sznurkiem, który zakończony jest chwostem. Na zdjęciu z różową sukienką możecie zobaczyć, jak wyglądają na nodze.

I znów moja miłość do wysokiego stanu - w szarych szortach z lekko podwiniętymi nogawkami wyglądam naprawdę przyzwoicie (H&M). Jednolity kolor pozwala mi na szaleństwo przy dobieraniu góry. 

Nie mogło też zabraknąć najmodniejszej w tym sezonie plecionej torebki (Answear)! Nie zmieści się w niej zbyt wiele rzeczy (portfel, telefon, klucze), ale za to, jak wprowadza letni klimat! Jest naprawdę dobrze wykonana, ma wypełnienie zapinane na zamek. Długi sznurek umożliwia przewieszenie jej przez ramię. 


Otrzymałam też przesyłkę z dwiema rzeczami od BerryLook - granatowa sukienka midi z kieszeniami, z której ostatecznie jestem tak średnio zadowolona, bo troszkę mnie powiększa, oraz miętowa torebka-kuferek, która zaskoczyła mnie swoją pojemnością!


Polowanie na strój kąpielowy po kilku tygodniach boju w końcu zakończyło się sukcesem. Ze względu na mój biust jest mi dość trudno znaleźć dobrze podtrzymujący model, który jeszcze będzie miał jakiś ładny wzór... Ale w końcu udało się w Calzedonii. Cieszę się, że strój nie jest gładki, tylko ma tropikalny deseń. Mam nadzieję, że kiedyś zabiorę go w prawdziwe tropiki ;)


Dajcie znać, co spodobało Wam się najbardziej!

Gadżety Kobiety: 6 interesujących urodowych gadżetów z Aliexpress

5 czerwca 2019

Gadżety Kobiety: 6 interesujących urodowych gadżetów z Aliexpress

ciekawe_tanie_gadżety_uroda_blog_aliexpress

Jestem ciekawa, czy wśród moich czytelników jest wiele fanów Aliexpress. Ja zaczęłam z tej strony korzystać dopiero kilka miesięcy temu - wcześniej wydawało mi się, że jest to skomplikowane, szczególnie jeśli chodzi o płatności. Ale teraz notorycznie coś zamawiam :D

Na Aliexpress można znaleźć wiele interesujących gadżetów, czasem nawet nie wpadlibyśmy na to, że coś takiego istnieje, wiele rzeczy można też kupić w bardzo przystępnych cenach. Dziś mam dla Was przegląd kilku przydatnych w dbaniu o urodę drobiazgów.

Przyrząd do spieniania kosmetyków 


O "spieniaczu" dowiedziałam się z blogów i teraz towarzyszy mi codziennie przy myciu włosów. Od dłuższego czasu bardziej przykładam się do tej czynności - nie nakładam kosmetyku bezpośrednio na włosy, tylko najpierw rozpuszczam go w wodzie. Do tej pory robiłam to w zwykłym pojemniku. Teoretycznie nie ma oczywiście w tym sposobie niczego złego, ale "spieniacz" radzi z tym sobie zdecydowanie lepiej i szampon dokładnie się rozpuszcza, a powstałą pianę można wykorzystać do umycia włosów na ich długości. Do pojemnika nalewamy wody, a na sitko, które jest w środku, produkt - ubijamy miksturę wystającym uchwytem i gotowe!

ciekawe_tanie_gadżety_uroda_blog_aliexpress

Zamykany pojemnik na pędzle


Pojemnik na pędzle z pokrywką był moim marzeniem. Uwielbiam swoją kolekcję pędzli i staram się o nią dbać, ale jednocześnie lubię też ją eksponować, co wiąże się z tym, że na włosiu zbiera się kurz. Taki pojemnik to genialne rozwiązanie! W Polsce na razie dość trudno znaleźć typu gadżet, a jeśli już, to cena jest dosyć wysoka. Na Aliexpress kupiłam największą wersję pojemnika, na jaką udało mi się trafić - ma trzy przegrody: dwie małe z tyłu i jedno dużą z przodu. Wypełnienie trzeba kupić osobno - zwróćcie na nie baczną uwagę. Ja wybrałam drobne, szklane kulki, które nie rysują trzonków pędzli. 

Pojemnik na waciki / patyczki


Taki pojemnik to bardzo banalna rzecz. Można kupić wersję z pokrywką oraz taką przeznaczoną typowo na waciki z dziurą z przodu do ich wyciągania. W ogóle na Aliexpress odkryjemy absolutne królestwo, jeśli chodzi o akrylowe organizery. Pojemniki ze zdjęcia nie są ze sobą połączone. Mogą stać osobno lub jeden na drugim, jeśli chcecie zaoszczędzić miejsce. Model z wieczkiem idealnie nada się na patyczki, ale ja trzymam w nim duże płatki kosmetyczne, których używam do demakijażu twarzy. 

ciekawe_tanie_gadżety_uroda_blog_aliexpress

Buteleczka na perfumy


A gdyby była możliwość mieć zawsze przy sobie swoje ulubione perfumy, także w podróży? Wystarczy odpowiednia buteleczka! Mieści się w niej kilka mililitrów i jest "ładowana" od dołu. To bardzo wygodne rozwiązanie.

ciekawe_tanie_gadżety_uroda_blog_aliexpress

Wyciskacz do tubek


Czasem gadżetom muszę nadać swoje własne nazwy, jak wiecie, opisy na Aliexpress potrafią być naprawdę kreatywne ;) Ten prosty przyrząd w kształcie ust pomaga wycisnąć z tubki wszystko to, co najlepsze! Prosta rzecz, która jest pogromcą tubkowych problemów. 


Wałek do twarzy z kwarcu


Ten masażer to wspomagacz relaksu. Kamień utrzymuje chłód, dzięki czemu masaż jest bardzo przyjemny i może być pomocny przy obrzękach. Wałeczka używam przy maseczkach w płacie, dzięki czemu wyciskam jeszcze z nich dobroczynną esencję i wmasowuję ją w skórę. Przyrząd ma dwa końce i dwa rozmiary wałków, więc nada się zarówno pod oczy, jak i większych części twarzy.


Który gadżet spodobał się Wam najbardziej? A może zachęciłam Was do upolowania czegoś na Aliexpress? :)