Nowości w mojej szafie | Ubrania, biżuteria, buty

11 lipca 2018

Nowości w mojej szafie | Ubrania, biżuteria, buty


Praca nad dzisiejszym wpisem zajęła mi ok.... 11 godzin (!), ale powiem Wam szczerze, że dawno żaden post nie sprawił mi tak dużo frajdy. Dlaczego tak długo? Bo chciałam Wam pokazać produkty w użyciu, a nie po prostu powieszone za wieszakach. W tym wpisie znajdziecie całą masę pięknych rzeczy, które pojawiły się w mojej szafie w ciągu ostatnich tygodni. Aby Was nie zanudzić, będę mieszać kategorie nowości, a znajdziecie tutaj zarówno ubrania, jak i buty oraz biżuterię. Mam nadzieję, że będzie Wam się miło oglądało :)


Lubicie sportowe stylizacje? Ja zdecydowanie muszę mieć na taki look nastrój. Ale jak widać coś bardziej na luzie, może być również dziewczęce! Na wyprzedaży w Terranovie upolowałam T-shirt i pastelową bomberkę w kwiaty. Czerwone buty marki Reebok, które dostałam od sklepu Footway, zmieniły moje myślenie o obuwiu sportowym. Dzięki siateczce są super lekkie i przewiewne, kolor zdecydowanie rzuca się w oczy. Od dawna marzył mi się też zestaw pierścionków w różnych rozmiarach, które można by różnorako komponować na palcach - dorwałam je w Bijou Brigitte. Pierścionków było mi mało, więc dodałam błyszczące, cekinowe bransoletkami z mojego ulubionego sklepu ze sztuczną biżuterią, czyli Katherine. Cała pozostała biżuteria, jaką zobaczycie w tym wpisie, pochodzi właśnie z tego miejsca.


Długie kolczyki z chwostami to hit tego sezonu. Kiedy je tylko zobaczyłam, od razu się w nich zakochałam, choć miałam pewne obawy, czy będą na tyle odważna, by je nosić. Niepotrzebnie, bo naprawdę je uwielbiam - ten błękitny kolor jest pełny optymizmu, prawda? Druga para kolczyków to łapacze snów w kolorze złota, a piórka kołyszą się przy uchu w czasie noszenia.

Odkąd zaczęłam pracę zawodową, poczułam, że muszę trochę zmienić swój styl i stałam się ogromną fanką koszul. Czy biała koszula musi być nudna i sztywna? Niekoniecznie! Co pokazuje cudnie utkany kolorowymi kwiatami model z Mohito. Koszula ma jednak minus, bo straszliwie się gniecie. Do koszuli dodałam klasyczne, granatowe spodnie w kant o długości 7/8 marki Sinsay. Zwykle nie wybieram modeli na gumce i już wiem dlaczego - w zasadzie po kilku założeniach się rozciągnęła, a spodnie nie mają możliwości założenia paska. Będzie koniecznie interwencja krawiecka.


Bardzo dawno zakupiłam duży, kwiecisty naszyjnik. Ozdoba spodobała mi się na tyle, że postanowiłam dokupić kolejny model, ale tym razem w srebrnej oprawie. Najczęściej noszę go do sukienek lub kombinezonów.

Długi, złoty naszyjnik jest bardzo uniwersalny - zakładam go, kiedy mam ochotę mieć coś na szyi, ale nic mi za bardzo nie pasuje lub nie mam pomysłu. Wisiorek z łapaczem snów jest tak charakterystyczny, że wybieram go raczej do stonowanych stylizacji.


Teraz czas na coś typowo letniego - tropikalny bezrękawnik z Reserved (ma kołnierzyk, więc nada się również do biura) oraz spodenki w grochy z H&M. Pazura całości dodałam chokerem, który jest granatowy tak jak dolna część stylizacji. 

Ramoneska oraz klasyczna koszula w niebiesko-białe pasy (Sinsay) to w zasadzie elementy obowiązkowe w każdej szafie. Koszula doskonale sprawdzi się w pracy (swoją drogą jest naprawdę fajnej jakości), a po nałożeniu ramoneski mamy wieczorowy look idealny na drinka po stresującym dniu.


Na koniec jeszcze trochę ozdobimy ręce. Bardzo delikatną bransoletkę z gwiazdkami ubieram, kiedy nie mam ochoty na to, aby biżuteria zbyt mocno rzucała się w oczy. Przeciwwagą jest pełen kolorów sznur w stylu boho zaplatany wokół dłoni (zapięcie jest na magnes - co za wygoda!).

Uwielbiam różowe złoto, więc ten zegarek skradł moje serce... Ale okazało się, że bransoleta się nie reguluje, więc będę szukać sposobu na wymianę paska, bo tarcza jest naprawdę piękna!


*post zawiera link sponsorowany
Aktualna pielęgnacja twarzy | Lipiec 2018

6 lipca 2018

Aktualna pielęgnacja twarzy | Lipiec 2018

pielęgnacja_twarzy_latem_blog

Czas na zaktualizowanie mojej porannej i wieczornej pielęgnacji twarzy - będą perełki, ale będą także kosmetyki, które nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Zapraszam Was na dzisiejszy wpis!

pielęgnacja_twarzy_latem_blog

Podczas porannej pielęgnacji twarzy najważniejsze jest dla mnie orzeźwienie, zmycie resztek kosmetyków użytych wieczorem oraz nagromadzonego w nocy sebum.

W tym momencie rano skórę myję cytrynowym musem ze Skin79, o którym Wam ostatnio pisałam. Konsystencja jest przyjemna i lekka, a sam produkt delikatny, ale kompletnie nie odpowiada mi zapach, który kojarzy mi się ze środkami czystości... Kolejnym krokiem jest tonik - w tej roli hamamelisowa propozycja od Evree. To jeden z fajniejszych toników, jakich miałam okazję używać - ma ładny zapach, daje poczucie odświeżenia i odnoszę wrażenie, że przy regularnym stosowaniu zwęża pory.

Potem przechodzę do nawilżenia. Pod oczy nakładam różany krem Evree, który może nie jest rewelacyjny, ale nieźle sprawdza się pod makijaż, bo nie warzy się na nim korektor, a sam krem ma rozświetlające drobinki, co pomaga mi ukryć cienie pod oczami. Do nawilżenia twarzy mam przygotowane dwa zestawy, dopasowane do tego, czego akurat oczekuje moja skóra. Jeśli wieczorem nakładam złuszczającą maść, rano muszę ratować się czymś mocniejszym, dlatego używam Alantanu plus, o którym przeczytałam w Internecie. Natłuszcza skórę, pomaga przy suchych skórkach i wrażliwej cerze. Jeśli mam ochotę na coś lżejszego sięgam po krem Avene do cery wrażliwej, z którego nie jestem zadowolona. Słabo nawilża i ma dziwny sposób aplikacji, który skrywany jest przez niepozorny korek. Żeby krem był bogatszy, dodaje do niego jedną pompkę olejku z granatem Alterra - swoją drogą naprawdę fajnego.

pielęgnacja_twarzy_latem_blog

Wieczorem oczywiście zaczynam od demakijażu. W tym momencie testuję mleczko Douglas, ale zdecydowanie bardziej wolę płyny micelarne, bo pomimo że producent nie każe mleczka spłukiwać, to po jego użyciu czuję, że skóra jest oblepiona. Twarz domywam pastą Ziaji z serii liście manuka - ostatnio stwierdziłam jednak, że jest dla mnie trochę za mocna do używania codziennie, więc będę ją stosować co drugi dzień.

Tonik jest dokładnie taki sam jak rano. Przed snem pod oczy nakładam krem ze śnieżną algą z Avy, ale kompletnie nie widzę działania tego produktu - ani nie nawilża, ani nie wygładza skóry. Na twarz nakładam zmiennie wspomniany już olejek z Alterry oraz maść Acne-derm, którą pokazuję wyjątkowo, bo jest dostępna bez recepty. Zalecił mi ją dermatolog jako preparat, który można stosować latem podczas dużego nasłonecznienia. Jesienią wrócę do czegoś działającego jeszcze bardziej złuszczająco. Z maścią mam relację love-hate - irytuje mnie w niej to, że nie przyspiesza kompletnie gojenia się blizn po niedoskonałościach.

Tak wygląda moja aktualna pielęgnacja twarzy - które z produktów są Wam znane?



Test masek Jeju Jelly Mask od Skin79 / Skin glow, soothing, vitality

1 lipca 2018

Test masek Jeju Jelly Mask od Skin79 / Skin glow, soothing, vitality

skin79-maska-w-płacie-żelowa-jeju-jelly-mask-test-opinia-blog

Mam nadzieję, że choć trochę tęskniliście za testami azjatyckich masek w płacie, bo ja bardzo! Tym razem pod lupę wzięłam "żelowe" maski Jeju Jelly Mask Skin79.

W tym poście będzie to wyglądało trochę inaczej niż zwykle. Zawsze opisywałam Wam każdy rodzaj maski osobno, ale w tym przypadku nie ma to większego sensu, bo moje spostrzeżenia są bardzo podobne. 

Ta seria to cienkie, bezbarwne płaty nasączone kleistą, galaretowatą esencją. Konsystencja powoduje, że złożony w opakowaniu płat jest tak zlepiony, że bardzo trudno go rozłożyć i zaaplikować na twarz. Taki problem występował przy każdej z tych masek i jest to wyjątkowo uciążliwe, bo nie dość, że zajęło mi to sporo czasu i wymagało cierpliwości, to moje włosy, ręce i ubrania były pobrudzone.

Po nałożeniu odczuwalny jest bardzo wyraźny chłód, który latem może być naprawdę miły i odprężający. Po kilku minutach pojawiało się jednak u mnie delikatne szczypanie i mrowienie.


Efekty zabiegów niestety mnie nie powaliły. Skóra nie była szczególnie nawilżona, choć wydawała się bardziej wygładzona w dotyku. Zaczerwienia ani wypryski nie zostały złagodzone, nie zauważyłam następnego dnia zmniejszonego wydzielania sebum. Najlepiej wypadła maska czerwona, czyli skin vitality, po której użyciu następnego dnia ogólna kondycja cery była lepsza, wydawała się ona odświeżona, koloryt był wyrównany, a makijaż lepiej się trzymał.

Seria Jeju Jelly Mask kompletnie nie wywarła na mnie wrażenia, szczególnie biorąc pod uwagę moje wcześniejsze doświadczenia z azjatyckimi maskami w płacie. Ogromnym minusem jest dla mnie aplikacja - przecież czas spędzony z maseczką na twarzy ma być maksymalnie relaksujący i przyjemny. 


Skin79, Yum Yum Cleanser Lemon | Azjatycka cytryna

27 czerwca 2018

Skin79, Yum Yum Cleanser Lemon | Azjatycka cytryna

skin79_mus_do_oczyszczania_demakijażu_twarzy_yum_yum_cleanser_lemon_blog_opinia_recenzja

Azjatycki i lekki jak chmurka mus... to brzmi naprawdę zachęcająco. A jednak między mną a Yum Yum Cleanser od Skin79 nie powstała silna więź, która pozwoliłaby mi poczuć tęsknotę po skończeniu produktu.

Urocze opakowanie w formie słoika pozostało idealne jedynie na płaszczyźnie wizualnej - codzienne otwieranie i zamykanie jest mało praktyczne, a o poranku, kiedy marzę o jak najszybszym odświeżeniu twarzy, jest wręcz zmorą.

skin79_mus_do_oczyszczania_demakijażu_twarzy_yum_yum_cleanser_lemon_blog_opinia_recenzja

Cytrynowa nuta, która miała być orzeźwiająca, jest dla mnie drażniącą nos wonią przypominającą tę ze środków czystości. To ogromny minus, który znacznie utrudnia użytkowanie kosmetyku.

Są też oczywiście plusy. Cudowna, leciutka konsystencja, która pod wpływem wody zmienia się w mięciutką piankę i sprawia, że choć kosmetyku wydaje się bardzo mało, jest bardzo wydajny, bo wystarczy dosłownie wielkość ziarnka grochu, by oczyścić całą twarz. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że skóra rozjaśniła się i nabrała więcej blasku. Zapewne jest to zasługa wysokiej zawartości soku z cytryny (aż 66% składu!) i olejku cytrynowego. Zdecydowanie jednak wolę go używać rano niż do porządnego oczyszczania przed snem czy do demakijażu, do czego teoretycznie jest przeznaczony. 

Ponadto, w składzie znajdziemy też inne oleje, mi.in.: eukaliptusowy, geraniowy, limetkowy, rozmarynowy, z trawy cytrynowej czy arganowy. Naprawdę sporo tego!

Ale mimo składu, efektów oraz braku podrażnienia czy przesuszenia czuję, że to nie to. To jeden z tych kosmetyków, o których zapomnę po kilku dniach od zdenkowania. Przy cenie 80 zł za 100 g produktu spodziewałabym się jednak czegoś innego. A wiem, że można się zachwycić produktem do oczyszczania twarzy, co choćby pokazał mi żel głęboko oczyszczający Pearl Luminate.

skin79_mus_do_oczyszczania_demakijażu_twarzy_yum_yum_cleanser_lemon_blog_opinia_recenzja

Mieliście okazję używać musu od Skin79? Jakie były Wasze wrażenia?

Niekosmetyczni ulubieńcy ostatnich miesięcy #9

12 czerwca 2018

Niekosmetyczni ulubieńcy ostatnich miesięcy #9


Dzisiaj odpocznijmy trochę od kosmetyków - chciałabym Wam opowiedzieć o kilku bardzo fajnych rzeczach do domu oraz polecić świetne filmy i seriale na wieczór. To do dzieła! :)

Nawilżacz powietrza


Czy są tu na sali osoby, które potwornie cierpią z powodu suchego powietrza? Ja podniosę obie ręce, bo kilka miesięcy temu przypałętało mi się przewlekłe podrażnienie błon śluzowych. Objawy są okropne - od uporczywego kaszlu i ciągłych infekcji, po takie wysuszenie gardła, które uniemożliwia normalny sen. Skoro już sobie pomarudziłam, to powiem, że znalazłam coś, co przynosi ulgę - nawilżacz powietrza. Wystarczy włączyć go na godzinkę, dwie przed snem, żeby poczuć się lepiej. Jeśli zmagacie się z podobnymi problemami, to być może taki sprzęt będzie pomocny. Niestety nie mogę Wam polecić swojego modelu ze zdjęcia, który kupiłam na allegro. Wydawał się naprawdę fajny, bo ma ciekawy design i działa jeszcze jako kolorowa lampka, ale niestety po trzech tygodniach odmówił posłuszeństwa i w ogóle nie wytwarza pary. Przyzwyczaiłam się jednak do jego działania na tyle, że będę po prostu szukać czegoś lepszego.


Kubek z Biedronki


Już naprawdę nie pamiętam kiedy kupiłam ten kubek - rzuciłam go gdzieś w czeluściach kuchni i kompletnie o nim zapomniałam, a to świetny gadżet na gorący czas. Kubek ma w sobie wyciskarkę i sitko, dzięki czemu możemy do niego nalać wody z owocami czy miętą, a żądne "farfocle" nie będą nam przeszkadzały w piciu. Można też tę część wyciągnąć i potraktować jako zwykły, zamykany pojemnik. Ja czasem zabieram w  nim do pracy smoothie. Świetna sprawa!

Słodka, różowa filiżanka


Jeszcze niedawno istniał dla mnie tylko jeden rodzaj kawy - z mlekiem. Mimo że mam naprawdę porządny ekspres do kawy, to ciągle stawiałam na latte. Ostatnio w Homli zobaczyłam małe filiżanki w pastelowych kolorach - oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wybrała różu :) Dzięki temu maleństwu nauczyłam się pić porządną, czarną kawę i powiem Wam, że dopiero teraz czuję energetyczną moc tego napoju!


Stojak na biżuterię


Lubię rzeczy, które są ładne i praktyczne, a właśnie taki jest ten niepozorny stojak na biżuterię z kotem. Codziennie zakładam jakąś biżuterię - zegarek, pierścionki, kolczyki... Wcześniej wszystko było porozrzucane po biurku, bo nie chciało mi się ciągle tego wkładać do szkatułki, żeby rano znowu coś z niej wyciągać. Taki mały spodek załatwił sprawę - teraz mam perfekcyjny porządek.



The Crown


Serial o królowej Wielkiej Brytanii - Elżbiecie - naprawdę mnie zachwycił, a jestem wymagającym widzem. Historia współczesna jako tło, dbałość o szczegóły w strojach i wnętrzach, barwne postacie - to mocne atuty tej produkcji. Nie musicie być fanami angielskiej monarchii, ta historia jest po prostu świetnie opowiedziana. Nieporadna Elżbieta, nieprzykładny mąż, buntownicza siostra czy genialnie pokazany Winston Churchill na pewno będą Was wciągać w każdy kolejny odcinek.

Dom z papieru


Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to produkcja jak każda inna - kolejna historia o napadzie. Ileż już tego było? Ale uwierzcie mi, że nie tym razem. Scenariusz jest inteligentny, nieprzewidywalny, a zwroty akcji porywające - na to byście nie wpadli! Serial trzyma wysoki poziom praktycznie przez całe dwa sezony, a bardzo rzadko się to zdarza. Jak przygotować perfekcyjny plan na zdobycie niebagatelnych pieniędzy? Sprawdźcie w Domie z papieru ;)

Contratiempo


Biznesmen budzi się w hotelowym pokoju obok martwej kochanki... Co się właściwie wydarzyło? Bohater zatrudnia wybitną adwokat, aby dojść do tego, co tak naprawdę się stało. Dawno nie widziałam tak dobrze skonstruowanego filmu - fabuła jest cały czas rozwijana, a twórcy filmu mocno pogrywają z widzami. Atmosfera jest gęsta, zaplątana i pełna tajemnicy. Co jest prawdą, a co fałszem? Rozstrzygnięcie zagadki poznacie dopiero na samym końcu i zdecydowanie będziecie zaskoczeni. Jeśli nie docenialiście do tej pory kina hiszpańskiego, to ta produkcja zmieni Wasze myślenie.

Do utraty sił


Obok tego filmu "przechodziłam" kilka razy. Kolejna historia o bokserze? To kompletnie nie dla mnie - tym bardziej, że po prostu nie rozumiem tego sportu (przepraszam wszystkich fanów). W końcu się przełamałam i cóż, żałuję, że tak długo zwlekałam. Rola Jake Gyllenhaala jest wybitna, a film nie jest po prostu biografią sportowca, tylko historią o tym, jak podnieść się z upadku, że nie wszystko w życiu przychodzi jak za pstryknięciem palca i że trzeba ponosić konsekwencje swoich wyborów. Jeśli denerwują Was cukierkowe scenariusze pełne sielanki, w których bohaterom wszystko się udaje - koniecznie zobaczcie ten film.


Scrapbooking


Trzy dni w skulonej pozycji, ręce w kleju i totalny armagedon w pokoju... Ale za każdym razem, kiedy patrzę na album zrobiony własnoręcznie, po prostu robi mi się cieplej. Scrapbooking to dla mnie wyjątkowe hobby - rzadko mam na to czas, ale przynosi mi ogromną satysfakcję, a przy okazji mogę się wyżyć artystycznie i uporządkować najpiękniejsze wspomnienia :)


Majowe nowości kosmetyczne | Nowa lampa i szaleństwo w Hebe

6 czerwca 2018

Majowe nowości kosmetyczne | Nowa lampa i szaleństwo w Hebe

lampa_led_do_hybryd_sunpro_opis_blog_pierwsze_wrażenia

Nowości, nowości, nowości... Kto ich nie lubi? :) 

Najważniejszą nowością nie tylko z maja, ale w ogóle w ostatnich miesiącach jest nowa lampa SunPRO. Zmiana lampy do hybryd marzyła mi się od dawna i w końcu dostałam ją w prezencie na imieniny. Pierwsze wrażenia są świetne! Lampa szybko utwardza lakier, ma timer, sensor ruchu i odpinany dół, dzięki czemu nadaje się również do pedicure. Najważniejsze jest jednak dla mnie to, że ma moc aż 48W i jest na tyle duża, że mogę utwardzać w niej jednocześnie całą rękę, łącznie z kciukiem, co było niemożliwe w małym mostku. Ten model ma jeszcze dodatkową funkcję - specjalne czerwone światło, które ma działać odmładzająco na skórę. 

promocja_hebe_zakupy_blog

Na promocję w Rossmannie się nie załapałam, ale za to całkowicie zaszalałam w Hebe, gdzie również zorganizowaną większą akcję promocyjną. Wyposażyłam się w makijażowe niezbędniki - korektor L'Oreal True Match oraz bazę / odżywkę do rzęs Eveline. Udało mi się tez dorwać nowy, najjaśniejszy odcień kultowego podkładu Bourjois Healthy Mix, ale nie mam na razie jednoznacznej opinii na jego temat.

promocja_hebe_zakupy_blog
promocja_hebe_zakupy_blog
promocja_hebe_zakupy_blog

Do koszyka wpadło mi bardzo dużo pielęgnacji. Cały zestaw z Ziaji - żel i pasta do twarzy z serii Liście Manuka oraz krem do twarzy Antyoksydacyjny z jagodami acai. Każdy kosmetyk kosztował w granicach 5 zł!

Bardzo cieszy mnie, że w końcu poznam markę Nacomi. Wybrałam krem pod oczy, którego skład bardzo mnie zainteresował. Produkty Evree to w głównej mierze u mnie pewniaki, a że lubię maseczki w dużych pojemnościach, zdecydowałam się na czarną maskę detoksykującą

W drogerii można też było znaleźć fajne zestawy dezodorantów Rexona w atrakcyjnej cenie. Do suchych szamponów CO LAB mam na razie mieszane uczucia, ale do wersji tropikalnej, którą posiadam, dołączył... jednorożec ;)

W Hebe znajdziemy również kosmetyki DermoFuture. Wiele osób chwaliło ich sera do twarzy, więc wybrałam wersję rewitalizującą z witaminą A.

Które z nowości najbardziej Was zaciekawiły? Skorzystałyście z promocji w Hebe? :)