Lirene, Kokosowy peeling solny | Miał być kokosowy raj...

19 maja 2018

Lirene, Kokosowy peeling solny | Miał być kokosowy raj...

kokosowy_peeling_solny_lirene_blog_opinia_recenzja_działanie

Jak już Wam nieraz wspominałam, rzadko zdarza mi się trafiać na kosmetyczne buble, bo staram się uważnie kupować kosmetyki. Czasem jednak pośpiech i brak czytania etykiet może spowodować wpadkę... i właśnie o takiej wpadce możecie przeczytać w tym poście.

kokosowy_peeling_solny_lirene_blog_opinia_recenzja_działanie

Kokosowy peeling solny od Lirene. Produkt w pięknym opakowaniu, które przyciągnęło mój wzrok, niestety okazał się wydmuszką... 

Zamiast peelingu w środku znalazłam tak naprawdę żel z małymi drobinkami o lekko glutowatej konsystencji i bardzo sztucznym zapachu, który zupełnie nie przypomina kokosa. Nic dziwnego, ponieważ w jego składzie nie ma ani grama tego owocu.

kokosowy_peeling_solny_lirene_blog_opinia_recenzja_działanie

Działanie peelingu też nie jest szczególnie zauważalne. Skóra wydaje się trochę gładsza w dotyku, ale tak naprawdę drobinki w kontakcie z wilgotną skórą od razu się rozpuszczają, a taki sposób aplikacji jest zalecany przez producenta. Zaraz po nałożeniu na skórze pozostaje lekka warstwa, która mnie osobiście nie przeszkadza, ale dla niektórych może być nieprzyjemna i dawać uczucie oblepienia, a nie czystości. 

Skład niestety jest nieciekawy - sól, cukier, gliceryna i trochę chemii. Zdecydowanie brakuje tu jakiegokolwiek oleju. Gdybym przeczytała go przed zakupem, kosmetyk na pewno nie trafiłby do mojego koszyka.

Jeśli zobaczycie ten peeling na półce w drogerii, zdecydowanie nie wyciągajcie po niego ręki.


Nowości w mojej szafie + mini lookbook :)

9 maja 2018

Nowości w mojej szafie + mini lookbook :)


Dzisiaj na blogu coś, co Was trochę zaskoczy. I dobrze! Bo ten post różni się od innych, co sprawiło mi sporo radości w jego tworzeniu. Pokażę Wam nowości w mojej szafie również na sobie i to w warszawsko-toskańskich aranżacjach. Gotowi? :)


Przed wyjazdem na majówkę do Włoch postanowiłam zaopatrzyć się w trzy ważne rzeczy dla turysty -  kapelusz, okulary przeciwsłoneczne i wygodne buty sportowe. Kapelusz obowiązkowo musiał być słomkowy i wakacyjny, a okulary ze szkiełkami-lusterkami. Obie pozycje znalazłam w H&M. Buty z Pumy są dosyć proste, ale naprawdę komfortowe w noszeniu i dziewczęce dzięki różowym wstawkom.


Szukałam też nowej sukienki - prostej, do noszenia na co dzień - i szczerze mówiąc, nie jest mi łatwo znaleźć model, w którym wyglądam dobrze. Sukienka z H&M ma wszystko, co potrzebne - dekolt w serek, wiązanie podkreślające talię i ciekawe, zwiewne rękawy. Jest niesamowicie wygodna i nie wymaga prasowania. W CCC znalazłam świetne espadryle na wiosnę ze wstążką wiązaną wokół kostki.


Ostatnia rzecz to dosyć odważna bluzka z Mohito, która łączy w sobie bardzo dużo modnych elementów ozdobnych - są niebieskie paski, są kwiaty, są odkryte ramiona i falbany. Niestety materiał bardzo się gniecie - wystarczył przejazd komunikacją miejską, żebym się wygniotła. 

Jak Wam się podoba taki mini lookbook? :)

Kwietniowe nowości: zakupy + upominki z Meet Beauty [DUŻO ZDJĘĆ!]

6 maja 2018

Kwietniowe nowości: zakupy + upominki z Meet Beauty [DUŻO ZDJĘĆ!]


To, co wydarzy się w dzisiejszym poście, może być dla Was nie lada szokiem... U mnie tak się właśnie stało, kiedy załadowały się wszystkie zdjęcia. Tym razem zaczniemy trochę inaczej niż zwykle - najpierw pokażę Wam wszystkie upominki, które otrzymałam na konferencji Meet Beauty, a dopiero potem przeczytacie relację :) Na końcu wpisu moje skromne zakupy z poprzedniego miesiąca. 

Annabelle Minerals wyposażyło mnie w dwa cienie glinkowe w "kawowych" kolorach - Frappe i White Coffee. Nie jestem przekonana, czy będą to moje odcienie, ale zaciekawiła mnie właśnie ta glinka - może będzie dobrze współpracować z moimi tłustymi powiekami. Kompletną nowością tej marki są olejki, ja akurat otrzymałam wersję Stay Pure. Miałam okazję go już raz używać i niestety zapach przypomina mi... kamforę.


Maski w płacie od Mediheal oraz krem do twarzy marki specjalizującej się w kosmetykach naturalnych Bartos to dla mnie kompletne nowości i jednocześnie największe niewiadome. 


Markę Efektima kojarzę przede wszystkim z płatków pod oczy i faktycznie będę miała okazję wypróbować ich kolejne wersje. Jedne z nich mają bardzo ciekawy design maski w grochy, a drugie są całkowicie czarne! A oprócz tego peelingi w trzech wersjach, serum antycellulitowe i nawilżającą mgiełkę do twarzy, którą można też stosować na makijaż. 


Paczka od Tołpy wzbudziła moją szczególną ciekawość. Znalazł się w niej peeling enzymatyczny, czarna maska oczyszczająca, chusteczka z kawasami oraz żel do twarzy z olejem lnianym.


Olejek Bio-Oil na pewno wielu z Was jest dobrze znany. Kolejne mniej znane nowości to kosmetyczka z próbkami kosmetyków dla dzieci od Mustella oraz kremowy żel pod prysznic o boskim zapachu od Roge Cavailles. Pollena Eva podczas konferencji przeprowadzała testy skóry i dobierała kosmetyki indywidualnie. Do mnie trafiła emulsja micelarna, tonik normalizujący, matująco-przeciwzmarszczkowy krem na dzień oraz termopeeling myjący do ciała.


Firma O2 Skin specjalizująca się w kosmetykach tlenowych podarowała nam krem na dzień oraz krem na noc, a ich bliźniacza marka kolorówkowa lakier do paznokci w intensywnym kolorze oraz pomadkę w odcieniu brudnego różu. 


Pierre Rene zaprezentowało naprawdę intrygujące nowości. Czy te trzy buteleczki z pipetami nie wyglądają uroczo? To olejek do paznokci, rozświetlacz w płynie oraz primer, którego jestem bardzo ciekawa - czyżby to coś na kształt inglotowskiego Duraline? Marka zadbała tez o paznokcie - pilnik, blok polerski, odżywka oraz lakiery hybrydowe w odcieniu kobaltowym i błękitu wpadającego w miętę. Wśród kolorówki znalazłam eyeliner, tusz z klasyczną szczoteczką, puder, który może posłużyć za bronzer, oraz pomadkę w odważnym, fioletowym kolorze.


Jedną z absolutnie najbardziej interesujących rzeczy na konferencji była baza peel off od Neess. O co chodzi? A o to, że hybryd nie trzeba dzięki niej ściągać acetonem! Miałam okazję to zweryfikować na warsztatach. Z pewnością zrobimy sobie porządny test, który sprawdzi, czy baza ma wpływ na trwałość manicure'u. Oprócz tego do mojej kolekcji dołączył lakier w odcieniu szmaragdowej zieleni i ozdoby, a do kolekcji pędzli szczotka do konturowania.


A teraz przechodzimy już do moich zakupów! Nie załapałam się na promocję w Rossmannie (szczególnie mi się nie spieszyło, nie miałam też jakichś wielkich potrzeb), dlatego w Naturze dorwałam w końcu słynny podkład HD od Catrice. Muszę przyznać, że po nałożeniu wygląda naprawdę genialnie, a twarz jest wygładzona, ale niestety bardzo szybko się po nim świecę.

Z polecenia Agu Blog postanowiłam sprawdzić szampon Captis Duo, który jest przeznaczony do walki z ŁZS. Na zdjęciu obok odżywka od Gliss Kur. Jakiś czas temu miałam inny spray tej marki, który świetnie się sprawdzał. Wersja dla włosów bez objętości wygląda obiecująco. 


Dermatolog na problemy z potliwością stóp polecił mi krem Uro polskiej firmy Lefrosch. Na razie zapowiada się naprawdę nieźle i na pewno poinformuję Was, jeśli produkt okaże się hitem. Ostatnio nabrałam ochoty na peeling do stóp, więc postawiłam na sprawdzoną markę evree.


Krem pod oczy Ava z algą śnieżną nie zrobił na mnie zbyt dużego wrażenia. Wróciłam też do pasty z Ziaji z serii Liście Manuka, która kiedyś świetnie mi służyła. Przy ostatniej wizycie w naturze koleżanka znalazła płyn micelarnym Biały Jeleń... Ileż ja go szukałam! Kiedyś był naprawdę genialny, jestem ciekawa, czy czegoś nie zmienili. 

Mam nadzieję, że przebrnęliście przez ten obszerny post! Które nowości Was najbardziej zainteresowały?  :)

L'Oreal, Płyn micelarny dla skóry normalnej i mieszanej | Brat bliźniak słynnego Garniera?

25 kwietnia 2018

L'Oreal, Płyn micelarny dla skóry normalnej i mieszanej | Brat bliźniak słynnego Garniera?

l'oreal_płyn_micelarny_dla_skóry_normalnej_i_mieszanej_blog_opinia_recenzja_skuteczność

Jakie są Wasze oczekiwania wobec płynu micelarnego? Dla mnie jest ważne, aby był skuteczny w zmywaniu całego makijażu - od podkładu po tusz - miał dużą pojemność i przystępną cenę. Niestety dzisiejszy bohater wpisu nie spełnił tych wszystkich kryteriów. Dlaczego?

l'oreal_płyn_micelarny_dla_skóry_normalnej_i_mieszanej_blog_opinia_recenzja_skuteczność

Największym plusem produktu jest duża pojemność - 400 ml starcza na całkiem długo, biorąc pod uwagę, że zużywam duże ilości płynów do demakijażu. Butelka jest wygodna w użytkowaniu, a z korka nie wylewa się zbyt dużo produktu. Jeśli chodzi o cenę, to jest to dosyć standardowa drogeryjna półka, ale oczywiście znajdziemy tańsze produkty - bez promocji zapłacimy za niego ok. 21 zł. 

Przy pierwszych użyciach kosmetyk skojarzył mi się od razu ze słynnym płynem micelarnym od Garniera i w sumie niewiele się pomyliłam, bo ich składy różnią się jednym składnikiem. Płyn nie ma zapachu, nie pieni się i nie podrażnia skóry, ale... mam zastrzeżenia co do jego skuteczności. Dobrze radzi sobie z podkładami, korektorami i cieniami, ale niestety nie usuwa dokładnie tuszu, mimo że przykładam nasączony wacik na dłuższą chwilę do oczu i daje mu czas na rozpuszczenie makijażu, a potem staram się jak najdokładniej wyczyścić całą linię rzęs. Bardzo często zdarza się, że po umyciu twarzy żelem lub po wstaniu rano pod oczami mam czarną pandę. 

Czy wrócę do płynu micelarnego od L'Oreal? Niestety nie. Całe szczęście w mojej kosmetycznej półce czekają na mnie kolejne nowości do wypróbowania :)



Niedziela dla włosów | Pielęgnacja awokado i bad hair day

15 kwietnia 2018

Niedziela dla włosów | Pielęgnacja awokado i bad hair day

pielęgnacja_włosów_rozjaśnianych_awokado_efekt_test_blog

W ramach kolejnej niedzieli dla włosów postanowiłam Wam pokazać, jak moje włosy reagują na awokado. Kiedyś za cel obrałam sobie przetestowanie różnych olejów i sprawdzenie ich współpracy z moimi włosami. Pomocne będzie też przypomnienie, że mam włosy cienkie, rozjaśniane i średnioporowate. Jeśli również takie macie, to jest duże prawdopodobieństwo, że na taką pielęgnację zareagują podobnie. 

Ostatnio jeśli używam olejów, staram się je nakładać na całą noc. I tutaj również tak się stało. Jeśli się zastanawiacie, jak to robię, żeby nie pobrudzić poduszki, to nie jest to nic skomplikowanego :) Nakładam olej na całą długość włosa rozpoczynając mniej więcej na wysokości uszu, następnie zawijam je w ślimak, zabezpieczam foliowym czepkiem i ściskam gumką, żeby "kontrukcja" przetrwała całą noc.

pielęgnacja_włosów_rozjaśnianych_awokado_efekt_test_blog

Wykorzystałam czysty olej awokado z Biochemii Urody, który rano zmyłam szamponem Syoss z serii SalonPlex. Bardzo polubiłam ten szampon, bo sprawia, że moja fryzura jest wygładzona i błyszcząca, ale jednocześnie nieobciążona. Na koniec na kilkanaście minut nałożyłam jeszcze maskę z awokado i migdałami marki cosnature.

pielęgnacja_włosów_rozjaśnianych_awokado_efekt_test_blog

Przy takim połączeniu zaliczyłam niestety niezły bad hair day. Włosy nie chciały się ułożyć, są matowe, a końcówki szorstkie, dodatkowo wyglądają na przerzedzone i wręcz wyszczerbione. Produkty z awokado stosowałam już kilka razy przed tym postem i efekt był podobny. Wniosek jest prosty - moje włosy nie lubią tego składnika :)

Evree, Magic Rose, Upiększający krem pod oczy | Krem z efektem rozświetlenia

7 kwietnia 2018

Evree, Magic Rose, Upiększający krem pod oczy | Krem z efektem rozświetlenia

evree_magic_rose_krem_pod_oczy_rozświetlający_pod_makijaż_na_dzień)blog

Macie problemy z cieniami pod oczami i szukacie rozświetlającego kremu? Propozycja od Evree z pewnością nie jest ideałem, ale może stanowić fajny produkt na dzień, pod makijaż. Dlaczego?

evree_magic_rose_krem_pod_oczy_rozświetlający_pod_makijaż_na_dzień)blog

Krem ma konsystencję, która jednocześnie nie jest zbyt tłusta, ale nie jest też zbyt lekka. Na noc wolę bogatsze i tłustsze produkty, ale na dzień jest wystarczający. Jego główną zaletą są mikroskopijne drobinki rozświetlające - trzeba się naprawdę przyjrzeć, żeby je zauważyć, ale odbija się od nich światło, co sprawia, że cienie pod oczami są mniej widoczne. W połączeniu z makijażem efekt jest naprawdę niezły i zauważalny. Odnoszę wrażenie, że niestety nie przeciwdziała on powstawaniu zasinień czy obrzęków.

Krem nie jest mistrzem w nawilżaniu, ale nie zostawia pod okiem żadnej warstwy, dzięki czemu makijaż się nie warzy, ale skóra nie jest też przesuszona. Aplikacja jest bardzo wygodna dzięki "dzióbkowi", który pozwala na odpowiednie dozowanie produktu. Krem ma delikatny różany zapach, ale jest słabo wyczuwalny.

evree_magic_rose_krem_pod_oczy_rozświetlający_pod_makijaż_na_dzień)blog

Krem powoduje, że skóra jest bardziej napięta i wygładzona, ale nie można tutaj raczej liczyć na większy efekt, jeśli chodzi o zmniejszenie zmarszczek. U mnie w tym przypadku różnica jest minimalna. Krem jest bardzo wydajny, łatwo dostępny i zapłacimy za niego ok. 35 zł.

W składzie znajdziemy olej z awokado, olej jojoba, masło shea, masło mango, ekstrakt z róży damasceńskiej czy olej z nasion chia, ale zaczynają się one pojawiać dopiero mniej więcej w połowie listy.

Podsumowując, krem jest w porządku, ale też nie zachwyca. Mimo wszystko warto rozważyć go do stosowania na dzień w przypadku problemów z zasinieniami pod oczami, jeśli szczególnie zależy nam na ich ukryciu.

Jaki jest Wasz ulubiony produkt pod oczy na dzień?