Letni niezbędnik 2017 | Lakiery do paznokci, filtry, mgiełki i inne

23 czerwca 2017

Letni niezbędnik 2017 | Lakiery do paznokci, filtry, mgiełki i inne

lakiery_hybrydy_kolory_semilac_na_lato_blog

Nie wiem, jak to się stało, ale w tamtym roku nie opublikowałam dla Was mojego letniego niezbędnika, mimo że taki post przygotowywałam co roku. Nadrabiam jednak tym razem, bo skoro już oficjalnie rozpoczęliśmy lato, to trzeba się nim również zacząć cieszyć! Co znajdzie się w moim tegorocznym must have na najbliższe miesiące?

Lakiery hybrydowe


Kolory moich paznokci często dopasowuję do pory roku. Jesienią i zimą zdecydowanie rządzą odcienie ciemniejsze oraz błysk, a latem pastele i neony. W zasadzie mam już na tę chwilę swoją ulubioną grupkę barw od Semilac: Pink Smile (mój ukochany pudrowy róż), Mint (lato bez mięty? Nie ma takiej opcji!) oraz neonowy i nieoczywisty Pink Doll.


rimel_stay_matte_bibułki_inglot_blog

Puder i bibułki matujące


Lato to szczególnie trudny czas dla makijażu. Dlatego ja zawsze w swojej torebce zawsze mam puder w kamieniu i bibułki matujące, żeby szybko móc usunąć sebum i błyszczenie. W tym roku będzie mi towarzyszył polecany przez blogerki Rimmel Stay Matte - powiem Wam szczerze, że pozytywnie mnie zaskoczył. Daje ładne, satynowe wykończenie, ale nie jest zbyt pudrowy i całkiem nieźle przedłuża trwałość podkładu. Jedynie mam obiekcje co do opakowania, bo wieczko już popękało. Bibułki matujące z Inglota są natomiast chyba nie do pobicia! Ich chłonność jest godna podziwu, wystarczy jedna bibułka, żeby zmatowić całą twarz. Zdecydowanie różnią się od innych bibułek - tutaj nie mamy pergaminu, tylko jakby gumową substancję. Koniecznie zobaczcie mój test bibułek matujących:


soraya_ideal_beauty_filtr_vichy_spf50_dax_sun_suchy_olejek_blog_kosmetyki_na_lato

Balsam korygujący


Raczej nie zapowiada się, żebym w tym roku szczególnie się opaliła (wypad na dwa dni nad morze przy okazji konferencji raczej nie pomoże), więc moim sprzymierzeńcem zdecydowanie będzie balsam korygujący Soraya. Ten ze zdjęcia znalazłam w paczce od Meet Beauty i zapowiada się naprawdę nieźle! Balsam jest wymieszany z podkładem, dzięki czemu przyciemniamy skórę, wyrównujemy koloryt, zakrywamy niedoskonałości i do tego nawilżamy. Użyłam go na razie dwa razy i pierwsze wrażenia są świetne. Nakładam go na nogi, dzięki czemu wyglądają zdecydowanie lepiej i pięknie się błyszczą. Efekt nie utrzymuje się cały dzień, ale całe szczęście nie tworzą się smugi. 

Filtry


Filtr przeciwsłoneczny to nieodłączna część lata. Nigdy o nich nie zapominajcie, żeby ustrzec skórę nie tylko przed poparzeniami, ale przede wszystkim szybszym starzeniem. Na twarz znowu nakładam filtr matujący Vichy, który naprawdę lubię. Opalaniu na balkonie będzie towarzyszyć mi suchy olejek Dax Sun, który nie ma zbyt dużej ochrony, ale myślę, że będzie wystarczająca. Jest w sprayu, więc szybko się go nakłada (choć lepiej go używać na zewnątrz, ja pobrudziłam całą podłogę w pokoju) i myślę, że można go też spokojnie wykorzystać na... włosy!


kosmetyki_na_lato_mgiełka_avon_tonik_różany_evree_blog

Mgiełki


Nie ma nic cudowniejszego niż spryskanie ciała chłodzącą mgiełką w czasie upalnego dnia. Podczas tegorocznego lata twarz będę spryskiwać tonikiem różanym Evree. Spokojnie może posłużyć jako mgiełka - jest niesamowicie wydajny i usuwa pudrowość z twarzy. Choć, trzeba przyznać, że strumień po psiknięciu mógłby być subtelniejszy. Mgiełka do ciała z Avonu to natomiast prawdziwy hit. Zapachy są soczyste, owocowe i utrzymają się dość długo jak na taką zwykłą mgiełkę. Niestety raczej podczas plażowania lepiej jej unikać, bo ma w składzie alkohol.


A jakie są Wasze letnie niezbędniki?


Ulubieńcy wiosny

20 czerwca 2017

Ulubieńcy wiosny

lusterko_podświetlane_gadżety_makijaż_blog

W końcu oficjalnie będziemy mogli już świętować lato oraz początek wakacji, choć trzeba przyznać, że kiedy się pracuje, to ten czas cieszy już troszkę mniej :) Mimo wszystko, możemy wyciągnąć z tego okresu letniego całkiem sporo, bo dni są bardzo długie, co mnie szczególnie cieszy ze względu na pracę nad zdjęciami do bloga przeważnie wieczorami ;) Nie przedłużając jednak niepotrzebnie tego wstępu, zapraszam Was dzisiaj na ulubieńców wiosny - będą ciekawe gadżety, ulubiony kolor lakieru, a także trochę pielęgnacji. Zapraszam!


Podświetlane lusterko z Chin


Każdego dnia coraz bardziej lubię to lusterko! Jest duże, wygodne, z odpowiednią ilością żarówek i designerskim wyglądem! Pytaliście w komentarzach pod postem o tym lusterku o baterie - u mnie do tej pory się nie zużyły i wydaje mi się, że lusterko nie będzie wymagało ich częstej wymiany.


semilac_pink_smile_szczotkarnia_szczotka_szczotkowanie_ciała_blog

Semilac, Pink Smile


Ten lakier w ulubieńcach pojawiał się już niejeden raz. To jeden z moich absolutnie ulubionych kolorów. Być może dlatego, że po prostu uwielbiam odcień pudrowego różu :) Jest subtelny, delikatny, ale zarazem klasyczny. Na pewno sprawdzi się w biurze, a z odrobiną brokatowego dodatku na imprezie. Ubóstwiam go!



Szczotkarnia, szczotka do szczotkowania na sucho


Od kilku tygodni regularnie znów szczotkuję ciało na sucho (tutaj wpis o zaletach tego cudownego zabiegu). Jak już Wam wspomniałam, używam do tego szczotki ze sklepu Szczotkarnia i jestem zachwycona jej jakością! Mam ją od kilku lat, ale nic złego się z nią nie dzieje - trzonek nie pęka, włosie nie wypada. Szczotka jest bardzo wygodna w użyciu i ma średnią twardość, więc sprawdzi się zarówno na początku przygody ze szczotkowaniem, jak i później. 

skin79_żel_aloesowy_żel_oczyszczający_oqganique_pianka_do_mycia_ciała_blog

Skin79, Żel aloesowy


Żel aloesowy to od kilku miesięcy must-have w mojej kosmetyczce. Uwielbiam wielofunkcyjne kosmetyki, a ten jest tak uniwersalny, że każda kobieta powinna go wypróbować. Ja najbardziej lubię go używać do włosów, bo ich nie obciąża, ale je nawilża, a także na wszelkiego rodzaju podrażnienia. 



Organique, Grecka pianka do mycia ciała


Pianka niestety już dobiła dna, ale wrażenia pod prysznicem były niesamowite! Cudownie aksamitna konsystencja, nawilżona i miękka po użyciu skóra - to musi brzmieć kusząco. Na razie wszystko inne jest dalekie od przebicia tego produktu!



Skin79, Żel głęboko oczyszczający


Kolejny produkt marki Skin79 w tym zestawieniu - to musi o czymś świadczyć. Żel jest genialny - dobrze oczyszcza skórę, ale jej nie wysusza, przepięknie pachnie, dzięki czemu działa relaksująco. Sposób dozowania jest niesamowicie wygodny - nic się nie zacina, a do tego mamy pewność, że produkt zużyjemy do końca.



Znacie moich ulubieńców? :)

NaiLove: Semilac, 000 Lazure Dream | Paznokcie w kolorze bezchmurnego nieba

17 czerwca 2017

NaiLove: Semilac, 000 Lazure Dream | Paznokcie w kolorze bezchmurnego nieba

semilac_semilike_000_lazure_dream_blog

Zdałam sobie sprawę, że dawno nie pokazywałam Wam żadnego lakieru! Dlatego też czas to nadrobić! Dzisiaj na moich paznokciach gości intrygujący lakier, czyli SemiLike Lazure Dream od Semilac. Dlaczego ten lakier jest tak wyjątkowy? Ponieważ nie jest dostępny w regularnej sprzedaży. Można go dostać jako prezent na pokazach marki Semilac lub podczas specjalnych promocji.

semilac_semilike_000_lazure_dream_blog

Kiedy widziałam swatche SemiLike w Internecie moja reakcja nie była zbyt entuzjastyczna - ot, zwykły lakier, ale wszystko zmieniło się, kiedy w końcu sama pomalowałam nim paznokcie. Nie pomyślałam, że aż tak świetnie będę się czuć w niebieskościach!

Lazure Dream to kolor niezapominajek albo bezchmurnego nieba... Wywołuje same pozytywne i trochę beztroskie skojarzenia. Niebieski należy do palety kolorów zimnych i jakoś wolę go zdecydowanie nakładać, kiedy dłonie są blade. W związku z tym dla mnie jest idealny na wiosnę i początek lata. Kolor trudno nazwać klasycznym, ale z drugiej strony kojarzy mi się piękną, niebieską koszulą biurową. Nie jest neonowy, lecz delikatny, więc myślę, że sprawdzi się na wiele okazji.

Lakier kryje przy dwóch warstwach, ale może robić delikatne prześwity, bo jest dosyć wodnisty jak na lakier hybrydowy. Trzeba się dlatego przyłożyć bardziej przy skórkach, żeby ich nie zalać. Wykończenie jest całkowicie kremowe, czyli takie, jakie lubię najbardziej :)

semilac_semilike_000_lazure_dream_blog

Jak Wam się podoba taki błękit na paznokciach?

Niedziela dla włosów | Pielęgnacja skóry głowy i pierwsze wrażenie szamponu Organix

13 czerwca 2017

Niedziela dla włosów | Pielęgnacja skóry głowy i pierwsze wrażenie szamponu Organix

pielęgnacja_włosów_niedziela_dla_włosów_blog

Wprawdzie dzisiaj wtorek, ale zapraszam Was na niedzielę dla włosów :) Jak wspominałam Wam w aktualnej pielęgnacji włosów tutaj, niestety ostatnio było u mnie krucho z czasem i nie mogłam go poświęcić swojej fryzurze. W końcu jednak zdarzył się troszkę wolniejszy weekend. Przyjrzałam się swoim włosom i doszłam do dwóch wniosków - zdecydowanie muszę powrócić do wcierki z soku z czarnej rzepy, bo bardzo wypadają mi włosy, a do tego przyłożyć się do ochłodzenia koloru, więc w tym tygodniu na pewno użyję fioletowego szamponu. 

Ale tematem dzisiejszego wpisu jest to, co zrobiłam dla swoich włosów w ostatnią niedzielę!

peeling_skóry_głowy_pielęgnacja_włosów_blog

Zaczęłam od peelingu skóry głowy z produktem Bandi. Bardzo często mnie o niego pytacie, a ja ciągle nie mam co do niego jednoznacznej opinii, bo nie jestem regularna w peelingowaniu. Plusem jest to, że jest wygodny w aplikacji, bo nakładamy go na skórę głowy pipetą i zostawiamy na 10 minut. Na pewno po takim produkcie łatwiej jest mi dobrze doczyścić włosy, bo ostatnio miałam z tym ogromny problem mimo dwukrotnego mycia. Postanowiłam też przetestować szampon z firmy Organix, bo te produkty ciekawiły mnie od dawna. Wybrałam chwaloną wersję "brazylijską" z kokosem, keratyną, awokado i masłem kakaowym. Powiem Wam szczerze, że pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Szampon zupełnie nie wysuszył i nie splątał włosów - zdecydowałam się nawet nie nakładać po nim odżywki i nie miałam problemu z rozczesaniem. Zapowiada się bardzo dobrze!

Żeby jednak wygładzić i troszkę dociążyć włosy, użyłam kuracji dwufazowej z Biokap. Ma ona w składzie oleje i silikony, ale mimo to nie obciąża włosów, co dla mnie jest bardzo zaskakujące!

pielęgnacja_włosów_aloes_żel_aloesowy_blog

W związku z tym, że użyłam peelingu, postanowiłam wykorzystać okazję i nałożyć na skórę głowy żel aloesowy. Naprawdę uwielbiam ten patent - skóra głowy jest nawilżona, ale nieobciążona. Zniknęło też podrażnienie i swędzenie, które mi ostatnio towarzyszyło. Żeby trochę unieść włosy od nasady użyłam sprayu zwiększającego objętość Kallos. Faktycznie efekt jest zauważalny, ale niestety u mnie nie utrzymuje się zbyt długo. Po zabiegach zostawiłam włosy do naturalnego podeschnięcia, a potem delikatnie wymodelowałam na okrągłej szczotce z użyciem suszarki. 

niedziela_dla_włosów_blog

A włosy prezentowały się tak! Były wygładzone, ale jednak na samych końcówkach brakowało im troszkę odżywki, bo były szorstkie w dotyku. Nie mogłam też sobie poradzić z odgnieceniami po bokach. Ale ogólnie rzecz biorąc, taka dawka pielęgnacja na pewno im się przysłużyła. Myślę, że lekkie spuszenie końcówek mogło wyniknąć z obecności oleju kokosowego w składzie. Wprawdzie moje włosy go lubią, ale końcówki włosów zawsze wymagają specjalnego traktowania :)

Przy okazji możecie na zdjęciu możecie zobaczyć, że schodzę powoli z cieniowania i kształtu litery V, na rzecz prostego cięcia. Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji i będę włosy powoli wyrównywać, dzięki czemu nie będą takie przerzedzone na końcach.


Prezenty z Meet Beauty III | Chyba mogę otwierać drogerię :)

10 czerwca 2017

Prezenty z Meet Beauty III | Chyba mogę otwierać drogerię :)

meet_beauty_prezenty_upominki_gifty_2017

Obiecałam Wam, że prezenty otrzymane na Meet Beauty (tutaj relacja) pokażę Wam w osobnym poście, bo jest tego naprawdę sporo. Tym bardziej, że oprócz otrzymanej po konferencji ogromnej torby, organizatorzy wysłali do nas jeszcze dodatkowe paczki! 

Skoro już jesteśmy przy torbie, to tegoroczne wzory były naprawdę wyjątkowe. Design został specjalnie dla nas zaprojektowany przez Gosię Zimniak - do wyboru była wersja makijażowa (czyli moja), pielęgnacyjna, włosowa i paznokciowa. Pomysł absolutnie genialny!

Paczki były różne i każda z nas dostała zupełnie coś innego (nie jestem przekonana, czy to był dobry pomysł), więc możecie też podejrzeć co nieco u innych blogerek i nie będziecie mieć deja vu :)

eveline_nowości_balsam_maseczka_krem_blog

Eveline podarowało mi cały karton, w którym znalazłam dwa balsamy do ciała (odżywczy i wyszczuplający), krem-żel na dzień, słynną odżywkę do paznokci 8w1 oraz oczyszczającą maskę w słoiczku z aktywnym węglem, której użycia już nie mogę się doczekać. 

nivelazione_krem_dezodorant_spray_blog

Jako że naprawdę dbam o swoje stopy, paczka od Farmony bardzo mi się spodobała. Znalazłam tam całą linię Nivelazione - krem regenerujący, spray do stóp i butów przeciw przykremu zapachowi oraz krem... w sprayu! Ależ mnie ten wynalazek intryguje.

soraya_ideal_beauty_blog_bielenda_węgiel_aktywny_pearl_base_esencja

Marka Soraya postawiła na nowości - kremy do twarzy na dzień, mające dawać efekt rozświetlenia cery i niwelować jej zmęczenie (zdecydowanie coś dla mnie ostatnio!), a także dwa balsamy do ciała Ideal Beauty, w tym jeden korygujący koloryt - w sam raz na lato! 

Nowości znalazły się także w prezencie od Bielendy - żel myjący z aktywnym węglem (to teraz chyba topowy składnik w kosmetykach), tonik do cery mieszanej, podkład matujący (niestety kolor dla mnie zdecydowanie za ciemny) oraz perełkową bazę w wersji nawilżającej, na którą miałam ogromną chrapkę.

kosmetyki_naturalne_cosnature_blog_vianek-szampon_biolaven_krem

Muszę przyznać, że Cosnature to marka, o której jeszcze w ogóle nie słyszałam. To naturalne kosmetyki niemieckie - może to coś w stylu naszego Sylveco? Znalazłam masło do ciała, maskę do włosów z awokado oraz maseczkę. Na zdjęciu widzicie także szczoteczkę do zębów Jordan - ta firma również była sponsorem eventu.

Nie zabrakło także wspomnianego wyżej Sylveco - w mojej paczce znalazł się nawilżający szampon Vianek, wzmacniająca maseczka tej samej marki oraz krem do rąk Biolaven (jak znam tę linię, to będzie pięknie pachnieć lawendą :D).

palmers_balsam_odżywka_kokos_blog_diagnosis

Palmer's specjalizuje się w kosmetykach z kokosem, więc cóż innego mogłoby się znaleźć w torbie? Balsam do ciała, balsam do ust oraz odżywka, która jest niestety w saszetce, co na pewno będzie utrudniać używanie, bo zdecydowanie jest jej za dużo na jeden raz. Miniaturka kremu do rąk Alma K absolutnie zachwyca zapachem. To marka, która produkuje kosmetyki z minerałami z morza martwego. 

Od Diagnosis dostałam dwa małe kremy teoretycznie skierowane do mam - do biustu oraz przeciw rozstępom, maskę w płacie ze złotem, płyn micelarny (tego nigdy za wiele!) oraz suplement diety wzmacniający włosy, skórę i paznokcie.

dax_cashmere_strobing_rozświetlacz_cień_mineralny_annabelle_minerals_blog

Czas na kolorówkę! Dax Cosmetics z produktami Cashmere postawił na konturowanie, dlatego też w torbie znalazłam rozświetlacz w gąbeczce (takiego cuda jeszcze nie znam!) oraz dwustronny stick do konturowania z bronzerem i rozświetlaczem. Annabelle Minerals obdarowało nas (zdaje się, że tutaj wszyscy dostali to samo) dwa mineralne cienie do powiek - jeden w waniliowym, a drugi czekoladowym odcieniu.

gosh_kosmetyki_pędzel_neonail_aquarelle_blog_pierre reene_konturowanie_błyszczyk_eyeliner

Na zdjęciu po lewej widzicie produkty otrzymane na warsztatach. NeoNail i ich nowy produkt Aquarelle, który niestety u mnie pozostanie bezużyteczny, ponieważ nie posiadam niezbędnej do niego bazy, oraz kilka drobiazgów od Gosh - podkład, tusz do rzęs, rozświetlacz w kredce oraz pędzel do podkładu. Nie przepadam za płaskimi pędzlami do nakładania fuidu, ale dam mu szansę.

Pierre Rene sprezentowało mi set do konturowania, eyeliner oraz błyszczyk w wyrazistym odcieniu.

ws_academy_eliksir_esencja_blog_bandi_uv_expert_balsam_mgiełka_blog

Na samym końcu postu postanowiłam też wrzucić rzeczy, które dostałam na targach. Od marki WS Academy otrzymałam indywidualne zaproszenie na stoisko, gdzie zostałam obdarowana esencją do włosów oraz eliksirem, który został specjalnie dla mnie skomponowany na miejscu (w szamponie znalazły się zioła, keratyna i mango). Marka Bandi bardzo pozytywnie zaskoczyła blogerki i zorganizowała dla nich akcję z nową serią kosmetyków do ochrony przeciwsłonecznej - balsamem oraz mgiełką, jako dodatek dorzucono miniaturkę nawilżającego kremu do twarzy idealną na wyjazdy.

Niekosmetyczni ulubieńcy #8

6 czerwca 2017

Niekosmetyczni ulubieńcy #8

książka_psc_ola_budzyńska_jak_zostać_panią_swojego_czasu_blog


Odpocznijmy znowu trochę od kosmetyków i przenieśmy się w zupełnie inne klimaty! Dzisiaj polecę Wam świetną, motywującą książkę, a także seriale idealne do obejrzenia w luźniejszy wieczór. To co, zaczynamy?


Książka


Ola Budzyńska, Jak zostać Panią Swojego Czasu? Zarządzanie czasem dla kobiet


Wierzę, że wiele z Was zna Olę z jej internetowej działalności - to niesamowicie przedsiębiorcza i inspirująca osoba, dlatego też jej książkę kupiłam jeszcze przedpremierowo i nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła ją w końcu otworzyć. Jak się okazuje, słusznie towarzyszyło mi wielkie podekscytowanie lekturą. Ola kieruje swoją książkę do kobiet, bo uważa, że wśród "trenerów" zarządzania czasem dominuje model męski, który po prostu nie przystaje do stylu życia współczesnej kobiety. Ola uświadomiła mi, że wszystko to, co robimy, powinno prowadzić do osiągania postawionych sobie celów, a nie być po prostu robieniem czegoś dla samego robienia. I pomimo że tematem zarządzania czasem interesuje się od dawna i myślę, że ogólnie idzie mi ostatnio całkiem nieźle, to trudno nadal wprowadzić mi w życie realizację celów długoterminowych, do których Ola przykłada dużą wagę - daje recepty na to, jak w końcu zacząć działać! Autorka od razu skłoniła mnie do tego, aby usiąść z kartką papieru, uporządkować swoje myśli i wypisać to, co chciałabym w najbliższych miesiącach osiągnąć. Książka to także poradnik... odpuszczania - uświadamia, że w życiu musimy wybierać i ustalać priorytety, nie da się zrobić wszystkiego i musimy się z tym po prostu pogodzić. Bardzo cieszy, że Ola żadnych celów nie uznaje za "mniej ambitne" - równie dobrym celem jest napisanie książki, jak i zrobienie generalnego porządku w piwnicy. My, kobiety, powinnyśmy zacząć doceniać swoją pracę i absolutnie w żadnej sytuacji nie rezygnować z własnego rozwoju. Dla mnie książka Oli to pozycja must-read dla każdej kobiety, szczególnie takiej, która gdzieś po drodze zagubiła się w ilości obowiązków i zadań. 

trzynaście_powodów_recenzja_sport_endomondo_blog

Seriale


Trzynaście powodów


Trzynaście powodów to serial, o którym musieliście usłyszeć, jeśli spędzacie czas w Internecie, bo wywołał ogromną burzę oraz dyskusję na temat świata współczesnych nastolatków. Serial podejmuje trudne, ale bardzo aktualne tematy, jak samobójstwo i znęcanie się w szkole. Główną bohaterką opowieści jest Hannah Baker, która, przez splot różnych wydarzeń oraz problemów, podejmuje dramatyczną decyzję o popełnieniu samobójstwa. Zostawia jednak po sobie nagrania na trzynastu kasetach, opowiadające o powodach, które ją do tego skłoniły. Kasety wędrują wśród osób, które według nastolatki dołożyły swoją cegiełkę do jej piętrzących się problemów. I o ile na początku serii Hannah wydaje się po prostu przewrażliwioną i rozhisteryzowaną nastolatką, o tyle jej postrzeganie przez widza zmienia się z każdym odcinkiem. Serial można zaliczyć do tych z kategorii "mocne" i skłaniających do refleksji - czy my też nieświadomie, nawet drobnym gestem czy słowem nie wyrządziliśmy komuś ogromnej krzywdy? Czy na pewno jesteśmy niewinni? Serial jest też świetnie zrobiony pod względem opowiadania tej historii - splata nam się tu opowieść Hannah, bieżące wydarzenia, a także spojrzenie innego bohatera - Claya, razem z którym śledzimy losy Hannah. Ogromną pracę wykonał tutaj genialny montaż, który stwarza płynne przejścia pomiędzy tymi wszystkimi częściami, dzięki czemu mamy wrażenie wzajemnego uzupełniania się, a zarazem lepszego zrozumienia motywów bohaterki. Jeśli jeszcze tego serialu nie widzieliście - absolutnie czas to nadrobić!

Black Mirror


Głównym tematem serialu Black Mirror są zagrożenia płynące z rozwoju technologicznego. Serial jest futurystyczny i przerażający, bo stwarza groźną wizję świata. Każdy z odcinków stanowi absolutnie osobną historię, dlatego można go oglądać zupełnie losowo. Niektóre epizody trwają nawet 1,5 h! Według mnie jednak nie wszystkie są równe dobre - najbardziej spodobała mi się trzecia seria oraz pierwszy odcinek pierwszej. Jak media społecznościowe mogą kontrolować nasze życie, a nawet decydować o śmierci ludzi? A może śmierć... stanie się pojęciem względnym i będzie jedynie stanem ciała, ale nie umysłu? W jaki sposób będziemy ponosić karę za nasze złe czyny? M.in. na takie pytania odnajdziecie odpowiedź w tym serialu. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do obejrzenia! 

Sport


Endomondo


W związku z powrotem do regularnych treningów (to już czwarty miesiąc mojej walki!), ponownie zaczęłam korzystać z aplikacji Endomondo. Lubię to, że pozwala mi kontrolować efekty i ilość spalanych kalorii, co działa motywująco. Przy biegu, chodzeniu czy jeździe na rowerze możemy korzystać z GPS-a, który wylicza, jak długą trasę przebyliśmy, ale możemy też dodawać treningi ręcznie, co jest bardzo wygodne. 

Zumba


Jeśli chodzi o zajęcia z tańcem oraz koordynacją ruchową w tle, to zawsze u mnie kończy się tragicznie. Dla mnie sekwencje kroków i zsynchronizowanie rąk z nogami to czarna magia, ale trochę pomaga mi w tym... zumba. To coś na pograniczu aerobiku i tańca latynoskiego, ale za to u mnie wyciska siódme poty. Próbujcie sobie skakać przez godzinę - kto by się nie zmęczył?! Zajęcia są dla mnie idealne, dlatego że układy się powtarzają, więc łatwiej mi się z moim tanecznym beztalenciem wdrożyć, ale dla wielu po prostu może to być przez tę powtarzalność nudne. Dla mnie to fajna zabawa i spalanie kalorii w jednym!

moda_trendy_lato_blog

Moda


Króliczy ogon, jeansowa kurtka i różowe buty


Królicze ogony to już od wielu miesięcy hit, jeśli chodzi o ozdabianie kobiecych torebek, ale mają też swój wymiar praktyczny. Nie wiem, jak to jest u Was, ale ja ciągle gubię... zapięcia do zamków lub dołączone do torebek elementy dekoracyjne. Króliczy ogon rozwiązał mój problem, bo sprawdza się w każdym przypadku. Dlatego ja mam już aż trzy w różnych kolorach - czarnym, białym i miętowym - odpowiednio dopasowanym do torebki oczywiście :)

Jeans nigdy nie wychodzi z mody, ale jeśli chodzi o kurtki to ciągle zmieniają się ich kroje i kolory, więc co jakiś czas po prostu kupuję nową. Przy obecnej pogodzie taka kurtka sprawdza się idealnie - bo nie jest w niej ani za ciepło, ani za zimno. Do jeansów uwielbiam te różowe trampki, które już Wam kiedyś pokazywałam. Są niesamowicie wygodne, choć wymagają trochę uwagi, jeśli chodzi o utrzymanie ich w czystości. Obie rzeczy są po prostu no name, ale zapewne podobne można znaleźć w sieciówkach.


A co Was ostatnio zainspirowało?