Niedziela dla włosów | Peeling skóry głowy

5 grudnia 2016 17 komentarzy
pielęgnacja_włosów_blog_bandi_trichopeeling_holika_holika_aloes_ultraplex

Ostatnio zaczęłam przywiązywać większą wagę do pielęgnacji włosów i poświęcam im zdecydowanie więcej czasu. Bardzo lubię pokazywać Wam moje relacje z tych zabiegów w postaci serii postów Niedziela dla włosów. Staram się jednak też nie robić tego za często, tylko pokazywać Wam przy okazji różne ciekawe produkty.

bandi_trichopeeling_szampon_pilomax_ultraplex_odżywka

Wczoraj zaczęłam od czegoś wyjątkowego, czyli peelingu skóry głowy. Wspominałam Wam już, że jakoś nie mogę przekonać się do wykonywania tego zabiegu po prostu cukrem. Kompletnie mi to nie wychodzi, bo zanim dobrze wymasuję skórę, cukier zdąży się rozpuścić. Dlatego używanie do tego specjalistycznego produktu wydaje mi się zdecydowanie łatwiejszym wyjściem. Ostatnio na targach LNE w Krakowie kupiłam tricho-peeling Bandi, który jest bardzo prosty i wygodny w użytkowaniu. Przed myciem włosów nanosimy pipetą płyn na skórę głowy, masujemy i pozostawiamy na 10 minut. To mój drugi zabieg i postanowiłam ten czas delikatnie wydłużyć. Płynu użyłam na przetłuszczone włosy, ale nie było to problemem, bo po płynie wszystko doskonale się zmywało. Po peelingu skóra jest naprawdę świetnie oczyszczona, a włosy odbite od nasady, ale nie ma efektu przesuszenia.

Jeśli chodzi o szampon, to dzisiaj użyłam szamponu do włosów bez objętości Pilomax. Kiedyś miałam inny ich szampon i wspominam go tak sobie, ale ten bardzo lubię. Świetnie się pieni, ale nie wysusza i nie plącze włosów. Po umyciu użyłam odżywki Ultraplex - nałożyłam ją pod turban na ok. 20 minut. Odżywka zmiękcza włosy i ułatwia rozczesywanie.

sok_z_czarnej_rzepy_wcierka_pielęgnacja_włosów_holika_holika_żel_aloesowy_aloes

Jako wcierkę stosuję ostatnio sok z czarnej rzepy, ale przypada już zrobienie od niego przerwy. Zauważyłam, że soku trzeba używać na mokre włosy, na lekko wilgotnych powoduje ciężkość i nieświeży efekt.  Na razie nie jestem pewna jego działania, ale wydaje mi się, że włosów wypada znacznie mniej i dłużej są świeże.

Pytaliście ostatnio, jak spisuje się żel aloesowy z Holika Holika. Dzisiaj postanowiłam nałożyć go na wilgotne włosy, bo bardzo lubią aloes i widząc dzisiejszy efekt, mam ochotę kupić większe opakowanie. Dzięki niemu udało mi się w końcu zniwelować trochę efekt przesuszonych końcówek, który ostatnio mogliście zobaczyć tu

Moje włosy wczoraj miały się naprawdę dobrze - były miękkie, gładkie, dobrze się układały, a kolor był rozświetlony. Już nie mogę się doczekać wizyty u fryzjera, bo włosy sporo podrosły i zrobiły się już za ciężkie, przez co trudno jest utrzymać objętość.



Czytaj dalej »

Listopadowe nowości kosmetyczne

2 grudnia 2016 16 komentarzy

W listopadzie dużo się działo - targi kosmetyczne LNE, Black Friday, Cyber Monday, Dzień Darmowej Dostawy. Ten miesiąc był naprawdę idealnym momentem na zrobienie większych zakupów, a także przygotowanie prezentów świątecznych. Dla mnie ostatnie tygodnie były bardzo intensywne - sporo wyjazdów, większe projekty w pracy, ciągła walka o to, żeby odgonić choroby. Grudzień (oraz weekend!) witam więc z wielką ulgą, bo to przecudowny okres. Wiecie, co jest najlepsze w Bożym Narodzeniu? Przygotowania i czekanie na Święta - też tak macie? :) Przechodząc jednak do meritum, czas na podsumowanie nowości kosmetycznych. Ostrzegam, że jest tego sporo, a zarazem wszystko jest niesamowicie ciekawe!


Na początku listopada wybrałam się do Krakowa na targi kosmetyczne LNE oraz spotkanie blogerskie. Same targi były naprawdę ogromnym wydarzeniem i choć nie planowałam szczególnych zakupów, dałam się skusić na kilka rzeczy. Na stoisku Skin79 zaopatrzyłam się w innowacyjną, bąblującą maskę oczyszczającą, o której pewnie już słyszeliście, oraz dwuetapowy zabieg oczyszczający na nos. Na pewno zrobimy test na blogu!

Już jakiś czas temu w ofercie Bandi wpadł mi w oko peeling do skóry głowy, który należy do specjalnej linii trychologicznej tej marki. Jako że peelingowanie skóry głowy w inny sposób nijak mi nie wychodzi i nie mogę się do tego zmobilizować, to tego typu preparat wydał mi się idealny. Peeling ma płynną formę i jest prosty w użyciu - po prostu nakłada się go na skórę głowy 10 minut przed umyciem włosów. 


Razem z dziewczynami (pozdrowienia dla Blankity i TinyHa! :)) wybrałyśmy się do "Chińczyka" po tanie akcesoria do paznokci. Zobaczcie, ile rzeczy udało mi się kupić za niecałe 20 zł (jeśli dobrze pamiętam ;)) - drewniane patyczki, blok polerski, pilniczek, pędzelek do zdobień, wzorniki, tasiemkę do zdobień, cyrkonie, szczoteczkę do brwi/maskary i do rąk (idealna do oczyszczania paznokci po wszelkiego rodzaju pyłkach!).


W ramach targów i wspomnianego spotkania dostałam kilka kosmetyków - krem do rąk Bielendy, szklany pilniczek (zawsze taki pilniczek łamię!), pięknie pachnącą oliwkę do paznokci. Poznałam też markę Ikor, która ma w swojej ofercie kosmetyki mineralne. Marka podarowała nam cienie - ja wybrałam piękny rudawy odcień. Zaciekawiła mnie też bezbarwna pomadka, która na ustach zmienia się w róż. Kolor jest piękny, ale po pierwszych testach trwałość wypadła średnio, czym jestem trochę zawiedziona, bo producent zapewniał o wręcz niezdzieralności pomadki. 


Ostatnio usłyszałam o świetnym podkładzie MakeUp Atelier Paris, który skusił mnie do zakupów w MintiShopie. Cena fluidu jest wysoka, ale postanowiłam zaryzykować. Niestety na razie nie jestem zadowolona - zaraz po nałożeniu wygląda genialnie (efekt PhotoShopa na twarzy - wow!), ale u mnie bardzo szybko się świeci i ściera. Spróbuję jeszcze pokombinować przy sposobie aplikacji, a także z różnymi kremami i pudrami. Przy okazji wrzuciłam do koszyka obowiązkowy punkt mojej kolorówki, czyli Revlon ColorStay, ale tym razem z pompką. Stwierdziłam też, że porównam słynny płynny kamuflaż Catrice z moim ulubionym korektorem z L'Oreal. Na razie Catrice zdecydowanie wolę na doskonałości, mam wrażenie, że kolor pod oczy nie jest dla mnie odpowiedni. 

Nowością w pielęgnacji jest krem do stóp Sylveco, co do którego na razie nie mam zdania oraz aloesowe trio Holika Holika, z którym wiąże się śmieszna historia.  Postanowiłam zamówić mały żel aloesowy, aby sprawdzić jego działanie oraz piankę do twarzy, którą ostatnio polecała Madzia z bloga Delishe. Niestety podczas pakowania paczki nastąpiła pomyłka i zamiast pianki dostałam żel pod prysznic. MintiShop stanął jednak na wysokości zadania - przysłał mi piankę, a żel pod prysznic otrzymałam w prezencie :)


Czas na łupy z blackfriday'owej wyprzedaży. Zniżki teoretycznie nie są duże, bo sięgają przeważnie 10-15%, ale ja zawsze czekam na ten dzień i spełniam wtedy moje kosmetyczne zachcianki, które przemyślałam i które na pewno chcę mieć, często też kupuję świąteczne prezenty. Moje paczki są więc naprawdę duże, więc łączna zniżka też nie należy do najniższych. 

Od kilku tygodni czaiłam się na szczoteczki do twarzy MakeUp Revolution - bardzo ciekawił mnie taki sposób aplikowania kolorówki. Zdecydowałam się od razu na cały zestaw do twarzy - szczoteczkę do podkładu, różu i bronzera. 


Zniżki wyjątkowo objęły też markę Zoeva, więc nie mogłam się powstrzymać przed tym, aby tego nie wykorzystać. Do pędzli przykładam ogromną wagę. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że mam już absolutnie wszystko, czego mi potrzeba, ale malując się regularnie, widzę, że moje potrzeby są coraz większe. Dlatego moja kolekcja powiększyła się o bardzo precyzyjny pędzel 240 oraz pędzel do rozcierania kresek 226. Szczerze mówiąc, myślałam, że model 240 będzie większy, bo kupiłam go z myślą o dolnej powiece, i muszę się do niego przyzwyczaić. 


Postanowiłam przetestować kolejną gąbeczkę do makijażu, tym razem z Real Techniques, którą poleca wiele osób. Na razie musi poczekać w kolejce. Uzupełniłam też zapas genialnego tuszu L'Oreal So Couture. Warto kupować go online, bo jest dwa razy tańszy niż w stacjonarnych drogeriach!


Codziennie się maluję, a więc wykonuję też demakijaż płynem micelarnym i tego typy produkty zużywam bardzo szybko. Mój obecny płyn już zbliża się do końca (swoją drogą jest świetny i niedługo przeczytacie o nim na blogu!), więc postawiłam na zaufaną markę Sylveco i ich lipowy płyn micelarny, który można określić już mianem kultowego. Zupełnie spontanicznie do koszyka dorzuciłam oczyszczające płatki na nos Missha, które wyświetliły się w rekomendacjach podczas zakupów (reklama dźwignią handlu ;)). Warto wspomnieć, że marka w swojej ofercie ma azjatyckie kosmetyki, które obecnie robią absolutną furorę i które również powoli zaczynam wprowadzać do swojej pielęgnacji.


Niedawno wspominałam Wam, że myślę o zakupie podróżnej wersji Tangle Teezera, bez którego nie wyobrażam już sobie funkcjonowania. Niestety moja szczotka dostała niezłego kopniaka przy przewożeniu w walizce bez żadnej ochrony. Początkowo myślałam nad złotym modelem, ale akurat nie było go na stanie i wtedy ujrzałam to... Limitowaną edycję w srebrne gwiazdki! Czy nie jest urocza?

A jak Wam poszły zakupy podczas ostatnich promocji? ;)

Czytaj dalej »

Haul: Ptak Fashion City | Nowości w mojej szafie

29 listopada 2016 33 komentarze
blog_nowości_ubrania_ptak_fasion_city_koronkowa_bluzka

Kilka tygodni temu miałam okazję odwiedzić Ptak Fasion City. Dla niewtajemniczonych - jest to ogromny kompleks handlowy związany z modą w pobliżu Łodzi. Do dzisiejszego postu zainspirował mnie mój tata :) Nie miałam w planach pisania Wam o nowościach - stwierdziłam, że to zbyt regionalne "centrum handlowe" (a w zasadzie miasteczko, jak nazwa wskazuje ;)). Poradziłam się Was na Instagramie i zgodnie powiedzieliście, że koniecznie muszę Wam swoje łupy pokazać i że czekacie na te wpis! Na przygotowanie tego haulu potrzebowałam trochę czasu, a ostatnie wyjazdy temu nie sprzyjały, stąd małe opóźnienie. Mam jednak nadzieję, że taka forma przypadnie Wam do gustu. Szczerze mówiąc, nieźle się bawiłam podczas "sesji" zdjęciowej ;)

Pierwsza rzecz to bardzo prosta bluzka z rękawem trzy czwarte i koronkowym przodem. Lekka, wygodna, miękka i w kolorze, który pozwala mi na jej zakładanie w zasadzie w każdej wersji. Sama w sobie jest niezobowiązująca, ale z marynarką już nabierze bardziej formalnego charakteru.

blog_nowości_ubrania_ptak_fasion_city_koszula_w_kratę

Od kilku sezonów szukałam koszuli w kratę, ale ciągle coś mi przeszkadzało - a to kolor był nieodpowiedni, a to źle leżała na biuście i się rozpinała, a to była po prostu za droga. Połączenie bieli, czerwieni i granatu było zdecydowanie tym, co sobie wymarzyłam. Zauroczyły mnie precyzyjnie wykończone mankiety. Koszula ma dość gruby materiał, więc myślę, że nasza przygoda będzie miała szansę potrwać dłużej, ale niestety jego rozprasowanie jest dość trudne i czasochłonne.

blog_nowości_ubrania_ptak_fasion_city_różowa_bluzka_koszula

Oczywiście nie mogło zabraknąć różu! Rzucająca się w oczy koszulo-bluzka w granatowe grochy na intensywnym tle skradła moje serce. Teoretycznie należy już do dość oficjalnego dresscode'u - jest zachowawcza w kroju, dość luźna i mocno zabudowana, dodatkowo możemy pod szyją zawiązać kokardę, co dodaje jej elegancji. Jej kolor powoduje jednak, że nie możemy brać jej do końca na serio. Strój dużo o nas mówi i myślę, że ta bluzka świetnie do mnie pasuje.

blog_nowości_ubrania_ptak_fasion_city_ciepły_sweter_na_zimę_z_dekoltem

Czy sweter może być sexy? Myślę, że odpowiedź widać na powyższym zdjęciu :) Obszerność grubego swetra jest doskonale wyważona pastelowym kolorem i głębokim dekoltem. Sweter jest długi, luźny, oversize'owy, ale zarazem mega kobiecy! Nie jest przesadzony w żadną stronę - nie podkreśla za dużo, a zarazem nie jest nudny.

blog_nowości_ubrania_ptak_fasion_city_ciepłe_ponczo_czarne

To ponczo widzę w towarzystwie kubka gorącej herbaty i dobrej książki. Jego rolą zdecydowanie jest opatulenie się podczas mroźnej zimy, ale zarazem ogromna ilość materiału powoduje, że kompletnie nie będzie się nadawał pod płaszcz, a tym bardziej pod kurtkę. Sporo się tutaj dzieje przez krój i desenie, dlatego czarno-biała kolorystyka jest idealnym rozwiązaniem.

blog_nowości_ubrania_ptak_fasion_city_różowy_płaszcz_na_zimę

Najważniejszym zakupem był nowy płaszcz zimowy. Czy ktoś jest zaskoczony kolorystyką? ;) Guziki są ukryte pod spodem (oprócz jednego przy szyi), co niesamowicie mi się podoba, bo nadaje płaszczowi klasycznego i minimalistycznego charakteru. Ma domieszkę wełny i na razie sprawdza się idealnie. Dobrałam do niego błękitną apaszkę, aby nie bylo zbyt cukierowo. W chłodniejsze dni na pewno zamienię ją na grubszy szal.

blog_nowości_ubrania_ptak_fasion_city_różowe_trampki_granatowa_duża_torba

Ups... Chyba coś wymknęło się spod kontroli... Tak, mam też różowe buty! Oczywiście teraz ich nie zakładam, ale robiłam to z ogromną przyjemnością na początku jesieni. Tworzyły mój ulubiony zestaw z wcześniej wspomnianym pastelowym swetrem. Razem wyglądają naprawdę genialnie! Trampki mają ukrytą platformę, więc nie musimy wybierać pomiędzy piękną sylwetką a sportowym lookiem. Mają wyższą cholewkę, ale z buty są dziurki, dzięki którym w środku nie topią nam się stopy.

Na koniec torba, którą mieliście okazję zobaczyć w niekosmetycznych ulubieńcach. Jest przeogromna! Dodatkowo można ją rozpiąć po bokach i zapewne dla niejednej osoby mogłaby pełnić rolę torby podróżnej. Bardzo doceniam też małą kieszonkę z tyłu, w której noszę klucze - problem ze znalezieniem ich w torebce mam z głowy. Jak już Wam wspominałam, nie chciałam wybierać nic w jasnym kolorze na co dzień, a zarazem chciałam odejść od czarnego standardu, dlatego zdecydowałam się na granat. Czasem torbę noszę na ramieniu, a czasem po prostu trzymam za uszy. Dodałam do niej modny dodatek w postaci króliczego ogona, żeby było zabawniej. 

Jak Wam się podoba taka forma postu zakupowego? Czy któraś z rzeczy wpadła Wam w oko? :)

Czytaj dalej »

Joanna, Ultraplex | Zabieg krok po kroku, pielęgnacja, efekty po zabiegu i 2 tygodnie później

26 listopada 2016 15 komentarzy
joanna_ultraplex_zabieg_regeneracji_krok_po_kroku_efekty_czy_warto_kupić_opinia_recenzja_blog

Zabiegi fryzjerskie z końcówką -plex są ostatnio bardzo popularne. Ich zadaniem jest odbudowa zniszczonych włosów, w szczególności tych rozjaśnianych. Ja postanowiłam taki zabieg wykonać sama w domu - a umożliwił mi to system regeneracji włosów Ultraplex Joanny. Dzisiaj przeprowadzę Was przez cały zabieg krok po kroku, pokażę jego efekty, a także opowiem o wchodzącej w skład linii pielęgnacji.

Linia Ultraplex składa się z kilku produktów. Najważniejszy z nich to trzyczęściowy zestaw regeneracji, kolejny to delikatny szampon i odżywka, a także regenerator, który ma pomóc w utrzymaniu efektów przeprowadzonego zabiegu.

joanna_ultraplex_zabieg_regeneracji_krok_po_kroku_efekty_czy_warto_kupić_opinia_recenzja_blog

Zabieg krok po kroku


Krok 1 - AKTYWATOR (Ultraplex 1) - to produkt, który ma za zadanie odbudować mostki dwusiarczkowe wewnątrz włosa i ograniczać łamanie się włosów. Zawartość saszetki jest płynna - wymieszałam ją z ok. 25 ml wody i nałożyłam na wilgotne włosy na 20 minut. Można go także dodawać do produktu koloryzującego lub rozjaśniającego w czasie farbowania. Dla mnie ilość aktywatora była odpowiednia ze względu na to, że moje włosy są cienkie i półdługie. W przypadku włosów grubych i długich trzeba się będzie troszkę nagimnastykować przy nakładaniu.

Krok 2 - STABILIZATOR (Ultraplex 2) - ma za zadanie wzmacnianie mostków dwusiarczkowych oraz domknięcie łusek włosów. Również nałożyłam go na 20 minut, nie zmywając aktywatora.

Krok 3 - SZAMPON (Ultraplex 4) - włosy umyłam szamponem z tej samej linii, aby uzyskać lepszy efekt. Szampon jest delikatny dla włosów, bo nie posiada SLSów ani SLESów.

Krok 4 - ODŻYWKA (Ultraplex 5) - dla jeszcze lepszego efektu po umyciu włosów i spłukaniu szamponu nakładam odżywkę. Trzymałam ją 20 minut pod czepkiem i w ręczniku, a potem spłukałam letnią wodą.

Po zabiegu oraz wysuszeniu włosy prezentowały się tak:

joanna_ultraplex_zabieg_regeneracji_krok_po_kroku_efekty_czy_warto_kupić_opinia_recenzja_blog

Efekty zabiegu


Włosy wyglądały naprawdę świetnie i cudownie łatwo się rozczesywały - były wyjątkowo gładkie, błyszczące, dociążone na całej długości i "mięsiste". Wydawało mi się też, że uzyskałam "efekt prostownicy", ale kosmyki dośc szybko się odgniotły i nie były już tak idealnie proste. Jedynym minusem było to, że zabieg dość mocno je obciążył i już po kilku godzinach niestety skóra głowy była przetłuszczona. Nie przeszkadzało mi to jednak szczególnie, bo specjalnie na zabieg wybrałam wolny dzień. 

Pierwsze mycie


Przed pierwszym myciem konieczne jest nałożenie REGENERATORA (Ultraplex 3), który również odnajdziemy w systemie regeneracyjnym. U mnie ta część zabiegu przypadła już następnego dnia  - regenerator nałożyłam na wilgotne włosy na 20 minut, przykryłam foliowym czepkiem, ręcznikiem, a w po ok. 10 minutach podgrzałam dodatkowo suszarką. Produkt zmyłam szamponem Ultraplex i ponownie nałożyłam odżywkę na kilka minut. Niestety nie zrobiłam Wam zdjęcia po pierwszym myciu, bo było to bardzo wcześnie rano ;) Włosy ponownie były mocno dociążone, podczas suszenia czułam, że tworzą wręcz ciężką, zwartą taflę. Regenerator pogłębił to, co osiągnęłam dzień wcześniej. Uzyskałam też efekt pięknie rozświetlonego blondu.

joanna_ultraplex_zabieg_regeneracji_krok_po_kroku_efekty_czy_warto_kupić_opinia_recenzja_blog

Pielęgnacja po zabiegu


Swoją pielęgnację włosów przez ostatnie dwa tygodnie oparłam na linii Ultraplex, aby jak najlepiej sprawdzić efekty całego zabiegu. Mniej więcej co trzecie mycie musiałam używać bardziej oczyszczającego szamponu, ponieważ fryzura była obciążona. Trochę obawiałam się, że spowoduje to zmniejszenie efektu zabiegu, ale włosy cały czas były tak samo gładkie. Szampon Ultraplex słabo się pieni i pomimo dwukrotnego mycia włosów zawsze miałam wrażenie, że są niedomyte. Po każdym myciu nakładałam odżywkę Ultraplex, która świetnie dyscyplinuje włosy. Dwa razy w tygodniu na wilgotne włosy aplikowałam regenerator - dokupiłam dodatkowo większe opakowanie (regnerator jest również w zestawie do regeneracji - to ten sam produkt!) W środku tygodnia nakładałam go tylko na 10 minut, ale w weekend starałam się bardziej przyłożyć. Po regenatorze i umyciu nakładałam oczywiście odżywkę. Co kilka dni zabezpieczałam też końcówki silikonowym serum. Poza tym nie stosowałam wzmożonej pielęgnacji, tzn. nie olejowałam włosów i nie nakładałam masek.

joanna_ultraplex_zabieg_regeneracji_krok_po_kroku_efekty_czy_warto_kupić_opinia_recenzja_blog

Efekty po dwóch tygodniach


Mniej więcej po 1,5 tygodnia od zabiegu zauważyłam, że końcówki włosów stają się szorstkie w dotyku. Jak możecie zobaczyć na zdjęciu z dzisiaj, czyli dwa tygodnie po regeneracji, faktycznie wyglądają na przesuszone, ale i tak są w lepszym stanie niż przed zabiegiem. Trzeba wziąć pod uwagę, że na stan moich włosów wpłynęło wiele czynników, tzn. codzienne mycie i suszenie, brak olejowania i maskowania (co zwykle robię 1-2 razy w tygodniu) oraz po prostu konieczność podcięcia końcówek, które już o to wołają. Wizytę u fryzjera planuję za miesiąc. Na zdjęciu niestety nie widać, że włosy świetnie odbijają światło i nadal w dotyku są wyjątkowo gładkie. Warto wspomnieć, że dzisiaj przed zrobieniem zdjęcia nałożyłam regnerator na ok. pół godziny przed myciem oraz odżywkę po umyciu na ok. 15 minut. Przez cały ten okres włosy genialnie się rozczesywały i nie musiałam ich dodatkowo wspierać sprayem, co zwykle robię.

Wnioski


Z zabiegu jestem bardzo zadowolona i mam zamiar za jakiś czas go ponowić. Włosy przez ten czas wyglądały, jakbym codziennie nakładała na nie maskę przynajmniej na kilkadziesiąt minut, a tak naprawdę nie musiałam poświęcać im więcej czasu niż zwykle. Co do samego systemu regeneracji, to mam pewne zastrzeżenia. Szkoda, że aktywator jest w formie saszetki, bo trzeba całość zużyć podczas jednej aplikacji, a przy krótszych włosach można byłoby go wykorzystać na dwa zabiegi. Zostało mi natomiast bardzo dużo stabilizatora i już raczej go nie zużyję, bo wykorzystuje się go tylko podczas zabiegu. Jeśli zdecydujecie się na zestaw, polecam też jednak wyposażyć się w odżywkę, a jeśli efekt chcecie utrzymać dłużej, również w większe opakowanie regeneratora. Według mnie bez tych produktów włosy nie byłyby w tak dobrym stanie. Przy następnej regeneracji zastanowię się nad szamponem -  nie jestem pewna, czy kupię kolejne opakowanie, bo nie widziałam różnicy, jeśli użyłam swojego zwykłego szamponu. 

Myślę, że system regeneracji Ultraplex sprawdzi się przede wszystkim na włosach rozjaśnianych, może też wspomóc włosy wysokoporowate. Przy włosach niskoporowatych na pewno osiągnięcie dość obciążający efekt i włosy nie będą miały objętości. Ogólnie jednak uważam, że tego typu zabieg to naprawdę świetna sprawa, bo cały zestaw wraz z pielęgnacją kosztował mnie ok. 60 zł i, tak jak wspomniałam, na pewno będzie gościł częściej podczas moich włosowych ryyuałów.

Stosowaliście zabiegi typu -plex? Jakie były u Was efekty?


Czytaj dalej »

Niekosmetyczni ulubieńcy ostatnich tygodni #5

22 listopada 2016 28 komentarzy
blog_kosmetyczny_blog_o_urodzie_ulubieńcy

Jupi! Ale się cieszę! W końcu nadszedł czas na niekosmetycznych ulubieńców. Jak już Wam wspominałam, uwielbiam pisać te posty. Słowa dosłownie same układają mi się w zdania, a dzięki takim tematom na blogu pojawia się trochę świeżości i nowej energii :) Mam nadzieję, że lubicie czytać o tym, co mnie ostatnio zainspirowało, co mi się spodobało. 


Jedzenie


W kategorii jedzenie, a tak w zasadzie jedzeniowych gadżetów, nie mogło zabraknąć mojego nowego zaparzacza do herbaty. Czy ten ludzik nie jest przezabawny? Jeszcze śmieszniej robi się, kiedy herbata paruje, a pod... jego pachami pojawiają się kropelki :D Od razu na myśl przychodzi mi relaksujący seans w saunie. Zaparzacz jest silikonowy i naprawdę świetnie się go czyści. Do tej pory używałam takiego standardowego, metalowego zaparzacza i wyciąganie stamtąd liści było dla mnie udręką.

Kolejnymi ulubieńcami są kaszki z Biedronki. To nic innego jak kasza manna - moją ulubioną jest zwykła, śmietankowa wersja, mogłabym ją jeść codziennie! Do wyboru jest także kaszka z sosem truskawkowym lub wiśniowym. Taka przekąska jest bardzo pożywna i od razu lepiej mi się pracuje. Poza tym trochę przenoszę się w czasy dzieciństwa :)

blog_kosmetyczny_blog_o_urodzie_ulubieńcy

Dodatki


Jakiś czas temu pokazywałam Wam na Instagramie, że odwiedziłam Ptak Fashion City. Obiecałam Wam haul zakupowy, ale na razie nie było okazji pokazać Wam nowości. W końcu jednak zapowiada mi się spokojniejszy weekend i będę mogła wszystkie łupy sfotografować. Jednym z nich była właśnie ta torebka, która jest genialna. Wiele z Was powie, że jest za duża, bo im większa torba, tym więcej chce się do niej włożyć, ale u mnie bardzo się sprawdza. Dodatkowo, jej boki się odpinają, a wtedy pojemność robi wrażenie! Nie chciałam standardowej czarnej torby, za brązem nie przepadam, a jasny kolor odpadał, bo to typowa torba na co dzień. Ten granat sprawdza się idealnie, a przez połączenie różnych faktur (wężowa skóra, zamsz, błyszczący skaj) wygląda ciekawie. Do torebki dodałam też bardzo modny element w postaci króliczego ogona.

blog_kosmetyczny_blog_o_urodzie_ulubieńcy
blog_kosmetyczny_blog_o_urodzie_ulubieńcy

Ubrania


Obecnie we Wrocławiu niemal można było poczuć wiosnę, ale ostatnie tygodnie raczej wpędzały w depresyjny nastrój. Sroga zima na razie nam się nie zapowiada, dlatego kupione w tym roku botki z CCC idealnie sprawdzają się na tę pogodę. Pomimo że wydają się dość wysokie, to naprawdę są bardzo wygodne dzięki obcasom na słupku. Bardzo lubię sprzączki i często wybieram ten motyw podczas kupowania butów. Zdążyliście to już zauważyć, bo pisaliście, że wiosną kupiłam podobne buty - macie rację! :) Klasyczna czerń sprawdza się do każdego stroju i na każdą okazję.

Druga rzecz to granatowe spodnie z geometrycznym wzorem. Spodnie są no name, ale są niesamowicie wygodne! Powiem Wam szczerze, że męczy mnie czasami ta moda na jeansowe rurki, które są mocno obcisłe. Pomimo że te spodnie mają wąskie nogawki, nie uciskają nogi, są bardzo miękkie i nie trzeba ich przeciskać na siłę (zakładanie wypranych jeansów to niezła męczarnia!). Nie mam najzgrabniejszych nóg, ale wzory odciągają od tego uwagę i bardzo dobrze się w nich czuję. 

blog_kosmetyczny_blog_o_urodzie_ulubieńcy

Dodatki do domu


Kupiony bodaj w tamtym roku kocyk z Pepco jest naprawdę niezastąpiony i przydaje się idealnie do nakrycia nóg podczas czytania książki, oglądania filmu czy pracy na komputerze. Jest niewielki i cienki, ale dla mnie to zaleta, bo jest wystarczająco ciepły i lekki, mogę go szybko złożyć i nie zajmuje dużo miejsca w szafie. A wciąż brakuje mi miejsca, bo...

Ciągle kupuję coś, co przyda się do zdjęć, mimo że nie mam już, gdzie tego przechowywać! Taka jest właśnie historia mojego nowego koszyczka z Pepco, który wołał do mnie ze sklepowej półki, żeby zabrać go ze sobą do domu. Czyż nie jest uroczy? 

Rozrywka


Czy wśród moich Czytelników są fani gier komputerowych? Ja sama nie gram w gry, ale zdarza mi się co ciekawsze fabularnie tytuły przeglądać na YouTube. Kilka tygodni temu już po raz drugi wróciłam do gry Life is Strange, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Bohaterką gry jest Max, studentka szkoły artystycznej, która odkrywa, że posiada moc cofania czasu. Ciekawym elementem jest to, że gracz podejmuje decyzje, które mają wpływ na dalszy ciąg fabuły. Gra prowadzi nas od spokojnej historii nastolatków po emocjonalny rollercoaster. Ta historia zostanie ze mną naprawdę na długo. Podczas oglądania przeszłam absolutnie przez wszystkie możliwe uczucia - śmiałam się, płakałam, klnęłam. Fabuła jest zaskakująca i pełna trudnych moralnych dylematów, a nasza ocena bohaterów zmienia się wraz z przebiegiem rozgrywki. Mam nadzieję, że mój krótki opis jest na tyle zachęcający, że zechcecie bliżej zainteresować się tym tytułem, który w środowisku graczy został uznany za jeden z najważniejszych w 2015 roku.

Jestem ciekawa, czy Wy też lubicie posty z niekosmetycznymi ulubieńcami tak bardzo jak ja? :)

Czytaj dalej »




SZABLON BY: PANNA VEJJS.