SheFoot, Dwustopniowa kuracja dla stóp | Przygotowujemy stopy na wiosnę

3 kwietnia 2019

SheFoot, Dwustopniowa kuracja dla stóp | Przygotowujemy stopy na wiosnę

shefoot_dwustopniowa_kuracja_dla_stóp_efekty_działanie_blog_opinia_recenzja

Przyznajcie się, dziewczyny - która z Was zimą trochę odpuściła sobie pielęgnację stóp? Ja niestety należę do tej grupy. Za oknem coraz cieplej, a to oznacza, że już niedługo będziemy wystawiać tę część ciała do słońca. Jak się jednak zabrać za suche i szorstkie stopy? Dwustopniowa kuracja od SheFoot to rzecz, która pozwoliła mi w parę chwil przywrócić je do świetnej kondycji.

shefoot_dwustopniowa_kuracja_dla_stóp_efekty_działanie_blog_opinia_recenzja

Ale po kolei! W pudełku znajdziemy dwie saszetki - jedna z nich to peeling, a druga to skarpety nasączone płynem.

Zabieg rozpoczynamy od peelingu, który ma rozpuścić martwy naskórek i usunąć go z powierzchni skóry. Peeling zawiera enzymy z papai i owoców cytrusowych oraz łupiny orzechów i zmielone pestki moreli. Brzmi owocowo i smakowicie, prawda? Po otworzeniu saszetki otrzymujemy gęsty, gruboziarnisty peeling o słodkim zapachu, którym przez około minutę masujemy stopy, a następnie zmywamy. Efekt zauważalny jest od razu - skóra jest bardzo gładka i miękka. 

Drugim etapem jest maseczka w postaci skarpet z mocznikiem, masłem shea czy olejem makadamia w składzie. Skarpetki są szczelnie zamknięte i producent zaleca ich rozerwanie, ale poszczególne warstwy były tak sklejone, że nie mogłam sobie z tym poradzić i po prostu je rozcięłam. W maseczce relaksujemy się około 20-30 minut, a potem wmasowujemy gęstą substancję, która pozostaje po ich ściągnięciu. Ja zaraz po zabiegu dodatkowo założyłam zwykłe, bawełniane skarpetki, żeby wyciągnąć z kosmetyków maksimum.

shefoot_dwustopniowa_kuracja_dla_stóp_efekty_działanie_blog_opinia_recenzja

Dwustopniowa kuracja w pół godziny zmieniła moje stopy nie do poznania - stały się mięciutkie i nawilżone, a efekt utrzymał się przez kilka dni. Aby przedłużyć to, co udało się uzyskać, warto już tym razem przyłożyć się do pielęgnacji i codziennie nakładać krem. Zabieg będzie świetnym pomysłem przed urlopem (kiedy chcemy, żeby stopy wyglądały dobrze) oraz po wakacjach (kiedy stopy mogą być wysuszone przez różne czynniki).

Minusem może być cena, bo za produkt zapłacimy ok. 17 zł, ale za świetny zabieg można wydać taką kwotę raz czy dwa razy na sezon, kiedy stopy są odsłonięte. W składzie obu saszetek znajdziemy wiele olejów i ekstraktów mających działanie nawilżające, zmiękczające i regenerujące.


Produkty SheFoot jak dotąd mnie nie zawiodły i z przyjemnością sięgnę po kolejne propozycje marki!

Beauty Face, Kolagenowa maska na usta | Potrzebny wynalazek?

30 marca 2019

Beauty Face, Kolagenowa maska na usta | Potrzebny wynalazek?

beauty_face_kolagenowa_hydrożelowa_maska_na_usta_do_ust_blog_recenzja

Słyszałyście o takim wynalazku jak maska na usta? Mnie już oczywiście obiło się coś wcześniej o uszy, ale przetestowałam taką maskę zupełnym przypadkiem. Czy jednak sama zdecydowałabym się na kupno?

Maska nie wygląda zaskakująco - to hydrożelowy płat nasączony składnikami aktywnymi zamknięty szczelnie w saszetce. Trzeba przyznać, że płatek bardzo dobrze przylega do skóry i obejmuje nie tylko same usta, ale również spory obszar wokół nich. 

Skład jest naprawdę przyjemny - kolagen, kwas hialuronowy, olejek różany, ekstrakt z czereśni, a nawet witaminy. Maska ma na celu poprawić jędrność skóry i warg, nawilżyć, zregenerować, uszczelnić naczynia krwionośne, a nawet zwalczyć zaczerwienienia czy przebarwienia.

beauty_face_kolagenowa_hydrożelowa_maska_na_usta_do_ust_blog_recenzja

Płat należy nałożyć na usta na 20-30 minut. W tym czasie odczuwałam dziwne mrowienie - dla mnie średnio przyjemne. Po ściągnięciu maski faktycznie skóra jest napięta, wygładzona i rozjaśniona. Usta są nawilżone, ale nie jest to uczucie ulgi, jaki daje nałożenie na wargi balsamu. 

Odnoszę jednak wrażenie, że podobny efekt do uzyskanego jesteśmy w stanie spokojnie uzyskać maseczkami na całą twarz oraz balsamami do ust. Tutaj mamy produkt dedykowany tylko niewielkiej części twarzy, za który musimy zapłacić 8 zł. Czy warto? Według mnie niekoniecznie i nie sięgnę po produkt tego typu ponownie.

A jakie jest Wasze zdanie na temat maseczek na usta?

Ulubieńcy zimy | Nabla, Bourjois, Miss Sporty, Nacomi i inni

19 marca 2019

Ulubieńcy zimy | Nabla, Bourjois, Miss Sporty, Nacomi i inni

blog_ulubieńcy_alantan

Pogoda zaskakuje nas ostatnio zmiennością, ciśnienie wariuje, a temperatura idzie w górę - to oznacza jedno: zbliża się wiosna! Zamknijmy chłodny, zimowy czas także kosmetycznie - dzisiaj pokażę Wam swoich ulubieńców z ostatnich tygodni :)

Krem Alantan


Na pierwszy ogień produkt z apteki za dyszkę! Krem Alantan z alantoiną i panthelonem to fajna opcja dla osób, które zmagają się z podrażnieniem, wysuszeniem, suchymi skórkami czy łuszczącą się skórą. Ja używałam go po zabiegach kwasem TCA (tak, to ten, po którym dosłownie schodzi cała skóra) i bardzo pomógł mi przetrwać trudny czas regeneracji. Łagodził podrażnienia, zaczerwienienia i przynosił mi ogromną ulgę. 

nacomi_peeling_kawowy_czarne_mydło_Agafii_blog_ulubieńcy

Nacomi, Peeling do ciała o zapachu mrożonej kawy


Produkt Nacomi to połączenie samych zalet - genialny skład, ładny zapach i świetne działanie. Peeling jest bardzo zbity, ale dobrze wykonuje się nim masaż na wilgotnej skórze. Po użyciu skóra jest gładka, miękka i nawilżona dzięki zawartości olejów. A do tego kosmetyk naprawdę pachnie jak mrożona kawa! Oczywiście ze względu na zawartość ziarenek kawy w łazience mamy niezłe pobojowisko, ale taki już urok peelingów kawowych ;)

Czarne Mydło Agafii


Hit, który Wam ostatnio pokazywałam - czyli czarne mydło Agafii. W swoim składzie zawiera aż 37 ziół. Na pierwszy rzut oka to ciemna, kleista maź, ale... o bardzo przyjemnym, kwiatowym zapachu. Produkt cudownie się pieni i zostawia skórę jednocześnie czystą i wypielęgnowaną. Odkąd go używam, zauważyłam, że moja skóra jest w znacznie lepszej kondycji!


roller_różowy_kwarc_turbopigment_dżin_blog_ulubieńcy

Roller z różowego kwarcu


Rollery z naturalnych kamieni zyskały na popularności dzięki blogerekom i youtuberkom. Ja też dałam się skusić temu trendowi ;) Masaż rollerem jest bardzo przyjemny - kamień utrzymuje chłód, więc skóra po jego użyciu jest odprężona. Masażer ma dwie końcówki różnej wielkości, większa może posłużyć do całej twarzy, a mniejsza pod oczy. Ja często używam go dodatkowo z maskami w płacie, dzięki czemu esencja jeszcze lepiej się wchłania. 

Pigment - Turbo Glow, Dżin


Turbopigmenty z Glam Shop to bardzo specyficzny produkt - kompletnie nie nadają się do aplikowania pędzlem, najlepiej współpracują wcierane w skórę. Wtedy dają nam wspaniały efekt błysku i trójwymiarowości dzięki odbijającym światło drobinkom. Ja posiadam kolor Dżin - to ciepły róż z fioletową-złotą poświatą, bardzo lubię makijaż w takiej kolorystyce.

nabla_dreamy_miss_sporty_wonder_smooth_blog_ulubieńcy_bourjois_healthy_mix_no50

Miss Sporty, pomadka Wonder Smooth, nr 302


Tej zimy walczyłam z suchymi ustami, więc szerokim łukiem omijałam matowe pomadki. Kiedy chciałam na co dzień postawić na mocniejszy kolor, z pomocą przyszła mi szminka od Miss Sporty z serii Wonder Smooth. Ma kremową konsystencję, bardzo komfortowo się ją nakłada, nie wysusza ust, a nawet tworzy przyjemną warstewkę ochronną. A dodatkowo usta zostały podkreślone widocznym, wiśniowo-jagodowym kolorem.

Nabla, paleta cieni Dreamy


Paletę Nabli pokochałam, jak tylko ją zobaczyłam. Uwielbiam brązowe, różowe i fioletowe tonacje, więc w kwestii odcieni paleta całkowicie spełnia moje oczekiwania. Są tu cienie matowe, jak i błyszczące - jesteśmy w stanie stworzyć makijaż dzienny, wieczorowy, jak i bardziej szalony. Aplikacja jest bardzo przyjemna, a cienie mają dobrą trwałość. Opakowanie posiada też bardzo duże, wygodne lusterko. 

Bourjois, Healthy Mix nr 50


Kiedy zauważyłam, że kultowy podkład Healthy Mix pojawił się w jaśniejszej wersji, od razu wpadł do mojego koszyka. Na początku nie byłam z niego zadowolona - nie trzymał się, spływał mi z twarzy. Ale z czasem zaczęłam doceniać jego lekkość, komfort w noszeniu i efekt nawilżenia - tak bardzo, że przez całą zimą używałam niemal jedynie jego. Podkład nie ma mocnego krycia, ale jest to zdecydowanie fajna opcja na co dzień. 


Miałyście do czynienia z którymś z tych produktów? :) 

Drop of Essence, Olej arganowy o zapachu grejpruta | Pozimowe orzeźwienie dla skóry

13 marca 2019

Drop of Essence, Olej arganowy o zapachu grejpruta | Pozimowe orzeźwienie dla skóry

drop_of_essence_olej_arganowy_o_zapachu_grejpruta_maroko_sklep_blog_recenzja_opinia

A gdyby tak każdego wieczoru przy okazji pielęgnacji ciała przeprowadzić mały zabieg aromaterapii? Ja jestem za! W ostatnim czasie moja łazienka wypełniała się po kąpieli orzeźwiającym zapachem grejpruta dzięki olejowi arganowemu o tym zapachu.

Ten wyjątkowy kosmetyk składa się w 99% z oleju arganowego oraz w 1% z esencji zapachowej. Jego intensywny zapach sprawia, że można go nawet używać zamiast perfum! Dla mnie natomiast to chwila ogromnego relaksu i odprężenia, bo zapach grejpfruta działa odprężająco, łagodzi objawy stresu i dodaje energii.

Olej grejpfrutowy dodatkowo działa przeciwbakteryjnie, antyoksydacyjnie, łagodzi stany zapalne. Podczas masażu wspomaga układ krążenia i limfatyczny, co przekłada się na zmniejszenie cellulitu.

Olej arganowy to natomiast hit w pielęgnacji antystarzeniowej. Może być stosowany do skóry podrażnionej, atopowej i trądzikowej. 

drop_of_essence_olej_arganowy_o_zapachu_grejpruta_maroko_sklep_blog_recenzja_opinia

Pomimo wielu właściwości kosmetyku ja używałam go do pielęgnacji ciała. I nie tylko zapach był zniewalający, ale efekty stosowania oleju były równie zadowalające. Skóra stała się napięta i silnie nawilżona, a nawet uzyskała lekki blask. Faktycznie zauważyłam zwiększenie jędrności i mniejszą widoczność skórki pomarańczowej. Zapach utrzymywał się na skórze bardzo długo, a sam olej nie pozostawiał tłustej warstwy i nie brudził ubrań, więc z powodzeniem można go stosować również na dzień. Trochę dziwnie aplikowało mi się produkt, psikając go na ciało, bo nie była to miła mgiełka, tylko zwykły strumień. Ale jest to niewielka niedogodność, biorąc pod uwagę działanie. 

Bardzo żałuję, że olejek ma tylko 50 ml pojemności i jest dostępny jedynie online, bo bardzo chętnie widziałabym go w mojej łazience jeszcze przez kilka tygodni. Olej zdecydowanie mogę określić jako ulubieńca :)

Ktoś z Was miał do czynienia z tym pięknie pachnącym olejem?

Quick tip: Jak uratować zaschnięty tusz?

3 marca 2019

Quick tip: Jak uratować zaschnięty tusz?

sposób_patent_na_zaschnięty_tusz_jak_uratować_zaschnięty_tusz_jak_wykorzystać_tusz_do_końca_blog

Zaschnięty tusz na pewno zdarzył się każdej z nas. Mam dziś dla Was niezawodny sposób na to, jak w kilka sekund można go uratować. Co istotne, patent ten sprawdzi się również do tego, żeby zużyć tusz niemal do ostatka. Czasem wydaje nam się, że opakowanie jest już puste, a wiele niewykorzystanego produktu znajduje się jeszcze na jego ściankach! Można więc przy okazji jeszcze sporo zaoszczędzić, szczególnie jeśli kosmetyk nie należał do najtańszych. 

sposób_patent_na_zaschnięty_tusz_jak_uratować_zaschnięty_tusz_jak_wykorzystać_tusz_do_końca_blog
sposób_patent_na_zaschnięty_tusz_jak_uratować_zaschnięty_tusz_jak_wykorzystać_tusz_do_końca_blog

Co jest tajemnicą? Gliceryna! Którą w aptece kupicie za kilka złotych. Wystarczy, że dodacie jedną kroplę (w przypadku bardziej upartego tuszu dwie krople) do opakowania, zamknięcie je i potrząśniecie energicznie przez kilkanaście sekund. Po otworzeniu tusz będzie jak nowy!

Zaletą tego patentu jest to, że będziecie mogły użytkować tusz przez dłuższy czas bez ponawiania tego zabiegu - co trzeba zrobić np. przy rozpuszczaniu go przez wkładanie opakowania do ciepłej wody.

sposób_patent_na_zaschnięty_tusz_jak_uratować_zaschnięty_tusz_jak_wykorzystać_tusz_do_końca_blog

Znałyście ten sposób czy jest to dla Was nowość?


MÓJ HIT! Czarne mydło Agafii 37 ziół

27 lutego 2019

MÓJ HIT! Czarne mydło Agafii 37 ziół

syberyjskie_czarne_mydło_bania_agafii_blog_recenzja_opinia

Czarne mydło - to brzmi tak samo intrygująco, jak i nieapetycznie... Moje pierwsze doświadczenie z tego typu produktem właśnie było mniej więcej takie: ciekawa glutowata formuła i niekoniecznie przyjemny zapach. Ale od tamtej pory sporo się zmieniło, kiedy w moje ręce wpadło syberyjskie czarne mydło. Moje drogie, cóż to jest za cudo!

syberyjskie_czarne_mydło_bania_agafii_blog_recenzja_opinia

Faktycznie formuła jest dosyć kleista i ciągnąca, ale opakowanie z ogromnym otworem ułatwia aplikację. Przed pierwszym użyciem spodziewałam się, że produkt nie będzie się za bardzo pienił i będę musiała włożyć sporo energii w jego rozprowadzenie po ciele. Ale było to kompletne mylne wrażenie, bo mydła cudownie się używa, świetnie się pieni i... przede wszystkim pięknie, kwiatowo pachnie. Zapach przypomina mi wiosnę i bez. 

Jednak najlepsze dopiero przed nami! Odkąd używam czarnego mydła, skóra całego mojego ciała jest w znacznie lepszej kondycji. Nie mam przesuszeń, zmniejszyły się moje problemy z niedoskonałościami na plecach i dekolcie. Skóra jest świetnie nawilżona, gładka i miękka w dotyku.

syberyjskie_czarne_mydło_bania_agafii_blog_recenzja_opinia

Warto wspomnieć, że mydła można używać nie tylko do mycia ciała, ale także włosów! Niestety w tym drugim przypadku produkt u mnie się nie sprawdził - włosy były zdecydowanie zbyt ciężkie i nie mogłam ich w żaden sposób odbić od nasady. Choć trzeba przyznać, że były nawilżone, łatwo się rozczesywały (nawet bez odżywki!) i nie elektryzowały się, co jest zmorą wielu z nas zimą. 

W składzie produktu znajdziemy aż 37 ziół i olejów - lista jest tak długa, że nie będę jej wymieniać, ale ich działanie widać gołym okiem. Opakowanie ma aż 500 gramów, więc produktu wystarcza naprawdę na dłuuugo, a dorwiemy go już za mniej niż 20 zł. 


A jakie są Wasze doświadczenia z czarnym mydłem?