Dlaczego maska w płacie nie działa? Najczęściej popełniane błędy

15 sierpnia 2018

Dlaczego maska w płacie nie działa? Najczęściej popełniane błędy

maski_w_płacie_najczesciej_popelniane_bledy_poprawna_aplikacja_maski_w_plachcie

Maski w płacie to dobrodziejstwo, które przybyło do nas z Azji. Mają one formę płatu (z różnego rodzaju włókien) nasączonych składnikami odżywiającymi skórę. Mogą oczywiście mieć różnorakie działanie - nawilżające, rozświetlające czy oczyszczające. Uwielbiam ten rodzaj masek za wygodę - oczyszczamy twarz, wyciągamy maskę z opakowania, nakładamy, a po wszystkim wyrzucamy do kosza. Zresztą obserwując mój blog czy Instagram, doskonale wiecie, jak często korzystam z tego sposobu pielęgnowania cery. Jeśli maski w płacie, które do tej pory miałyście, nie zadziałały na Waszą skórę, to być może po drodze coś poszło nie tak. Poniżej znajdziecie listę możliwych do popełnienia błędów.

maski_w_płacie_najczesciej_popelniane_bledy_poprawna_aplikacja_maski_w_plachcie

1. Nieczytanie instrukcji


Wprawdzie generalizowanie jest złe, ale trzeba przyznać, że my Polacy wolimy wszystko robić po swojemu, a instrukcję czytamy dopiero wtedy, kiedy coś się zepsuje. Mnie też się to często zdarza, ale w przypadku jakichkolwiek maseczek zawsze czytam, co zaleca producent. Bardzo ważna jest informacja, jak długo należy trzymać maskę na twarzy, czy trzeba ją zmyć, czy może wklepać. Złe zastosowanie maski sprawi, że po prostu nie zadziała, ale może nam też przysporzyć problemów.

2. Nakładanie maski na źle oczyszczoną skórę


Jeśli nie oczyścicie odpowiednio skóry przed aplikacją maski, składniki odżywcze nie mają szans się wchłonąć. Dobrze jest wcześniej wykonać peeling, szczególnie enzymatyczny, który złuszcza martwy naskórek, ale jest delikatny dla cery. Producenci masek w płacie często też zalecają zastosowanie toniku po oczyszczeniu twarzy, ale jeszcze przed aplikacją płatu - ma to na celu przywrócenie skórze odpowiedniego pH. 

3. Niepoprawna aplikacja maski


Zanim nałożycie maskę na twarz, zwróćcie uwagę, czy nie ma ona warstwy ochronnej. Niektóre maski posiadają nawet folię z dwóch stron. Wtedy trzeba ściągnąć tę grubszą (łatwiejszą do usunięcia) warstwę, nałożyć maskę i pozbyć się drugiej warstwy ochronnej. Bardzo ważne jest, aby płat dokładnie przylegał, dlatego aplikację zaczynamy od środka twarzy i wyrównujemy całość do zewnętrznej strony, tak aby nie powstały bąble.

4. Zły czas aplikacji


Producent nie przez przypadek na opakowaniu podaje czas, przez który należy trzymać maskę na twarzy. To nieprawda, że im dłużej, tym lepiej i Wasza cera wchłonie więcej dobroczynnych składników. Jeśli doprowadzicie do wyschnięcia maski, Wasza skóra stanie się przesuszona. Pamiętacie z biologii pojęcie osmozy? To zjawisko będzie miało miejsca właśnie w tym przypadku - płat wyciągnie wodę ze skóry, aby doprowadzić do równowagi stężenia płynów. Maska działa tylko w momencie, w którym jest nasączona.

maski_w_płacie_najczesciej_popelniane_bledy_poprawna_aplikacja_maski_w_plachcie

5. Niewykorzystywanie całej esensji


Płat jest w opakowaniu zanurzony w sporej ilości cudownie działającej esencji. Zauważycie, że po jego wyciągnięciu w opakowaniu zostaje całkiem sporo płynu. Co z nim zrobić? Nałożyć na szyję, dekolt czy ramiona - tam też skóra na tym skorzysta!

6. Wielokrotne używanie płatu


Ten punkt wiąże się bezpośrednio z poprzednim. Duża ilość pozostałej w opakowaniu esencji może Was kusić, by schować tam zużyty płat do nasączenia i ponownie zaaplikować. Nawet o tym nie myślcie! Na płacie mogły się zgromadzić bakterie czy sebum. Maski w płacie są przeznaczone do jednorazowego użytku.

7. Mycie twarzy po zdjęciu maski


Umycie twarzy po ściągnięciu maski to najgorsze co możecie zrobić. Taka maska może być jednym z elementów zlożonej pielęgnacji, więc spokojnie po jej użyciu możecie na twarzy nałożyć serum, krem czy makijaż. Oczywiście mogą wystąpić wyjątki od reguły (np. bąblujące maski oczyszczające), dlatego patrzcie punkt 1. i czytajcie instrukcję!


Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu maski w płacie będą doskonale działać na Wasze cery :) 

Moje sposoby na radzenie sobie z upałem

11 sierpnia 2018

Moje sposoby na radzenie sobie z upałem

jak_przetrwac_upaly_blog_sposoby_pomysly_porady

W tym roku wakacyjna pogoda zapewniła nam bardzo dużo słońca i bezchmurnego nieba. Mimo że z natury jestem zmarzluchem, to ostatnie upały dały mi popalić. Lato w mieście takim jak Wrocław jest szczególnie trudne - tu naprawdę dosłownie żar leje się z nieba! Mam jednak kilka patentów na to, jak poradzić sobie z wysokimi temperaturami. Mam nadzieję, że coś Wam się przyda! :)

1. Piję dużo wody, jem dużo owoców i warzyw


Picie dużej ilości wody jest ważne dla naszego zdrowia, ale w czasie upałów szczególnie. Stawiam sobie na biurku szklankę, co powoduje, że sięgam po nią automatycznie i nie muszę się aż tak skupiać na tym, by nawadniać organizm. 

Staram się również jeść lżej. Do swojej diety latem wprowadziłam owocowe koktajle, które schładzam w lodówce. Zdradzę Wam, że ostatnio moim ulubionym połączeniem jest banan i mango. Świetnym pomysłem są też różnego rodzaju sałatki - ja uwielbiam szczególnie przepisy z rukolą. Co ciekawe, jeśli ograniczycie gotowanie, to również wpłynie znacznie na temperaturę w Waszym mieszkaniu!

jak_poradzic_sobie_z_upalem_lato_w_w_miescie_blog

2. Zasłaniam okna


Być może zasłanianie okna podczas pięknego, słonecznego dnia może Wam się wydać dziwne, ale dzięki temu promienie nie wpadają do środka i nie uzyskujemy efektu szklarni. Ja nie zasłaniam okien całkowicie, ale przeważnie mam opuszczone do połowy rolety. Dobrze też wietrzyć mieszkanie w porach, kiedy na dworze jest chłodniej czyli o poranku i wieczorem.

3. Używam wentylatora i nawilżacza powietrza


Przeżycie lata w mieście bez wspomagania się klimatyzacją lub wentylatorem jest nierealne. Ja nie lubię klimatyzacji, bo od razu boli mnie od niej gardło, ale nie da się jej całkowicie uniknąć. Klimatyzacja działa w komunikacji miejskiej, sklepach czy niektórych biurach. W związku z tym używam też nawilżacza powietrza. W przeciwnym razie moja śluzówka jest bardzo wysuszona, co utrudnia mi spanie w nocy.

sposoby_na_radzenie_sobie_z_upalem
patenty_na_upal

4. Używam kosmetyków chłodzących


Kiedy jest naprawdę gorąco, kosmetyki z efektem chłodzenia mogą przynieść ogromną ulgę. Ja obecnie korzystam z kawowego serum Eveline oraz lawendowego żelu do stóp Yves Rocher. Kosmetyki tego typu są dla mnie zbawienne po prysznicu, bo nie uznaję prysznica innego niż gorącego - nawet w upał :)

5. Przed użyciem maski w płacie wkładam ją do lodówki


Schłodzenie maski w płacie przed jej aplikacją to genialny patent! Zabieg jest jeszcze przyjemniejszy i bardziej relaksujący.

jak_przetrwac_uaply_lato_w_miescie

6. W torebce mam pod ręką mgiełkę


Wykorzystałam malutkie butelki z atomizerami, aby mieć szybki sposób na ochłodzenie się i odświeżenie w biurze (my całe szczęście nie mamy klimatyzacji ;)). W jednej mam tonik do twarzy, a w drugiej mgiełkę do ciała. Wyciągam, spryskuję i gotowe! A przy okazji w biurze ładnie pachnie ;)

7. Spinam włosy


Dla mnie nie ma nic gorszego latem niż lepiące się do karku włosy. Nie dość, że włosy wyglądają niekorzystnie, to powodują one jeszcze większe odczucie gorąca. Ogólnie wolę nosić upięte włosy, ale w upały szczególnie dbam o to, by miały jak najmniej kontaktu ze skórą. 


A jak Wy sobie radzicie z upałami?


6 podstawowych akcesoriów do włosów, które powinnaś mieć!

3 sierpnia 2018

6 podstawowych akcesoriów do włosów, które powinnaś mieć!

akcesoria_gadżety_do_włosów_które_warto_mieć_must-have_włosy


Zastanawiacie się, co jeszcze powinnyście zrobić, aby Wasza relacja z włosami się poprawiła? Prezentuję Wam listę sześciu podstawowych akcesoriów do włosów, które są absolutnym must-have i na pewno ułatwią Wam życie! Dlaczego warto mieć te rzeczy?


Invisibobble / gumki-sprężynki


Mam szczerą nadzieję, że nie używacie tych okropnych gumek z metalowymi elementami. Jeśli jeszcze zalega Wam w szufladzie jakaś sztuka, to natychmiast ją wyrzućcie! Takie gumki to zbrodnia dla kosmyków, bo powodują ich łamanie. Wybierzcie gumki-sprężynki - naprawdę zobaczycie różnicę. Nie ściskają włosów, nie odkształcają ich, nie wplątują się w nie. Są świetne nie tylko na co dzień, ale również do spinania włosów do snu. Zwykłych gumek nie używam już od bardzo dawna i na pewno do nich nie wrócę.


akcesoria_gadżety_do_włosów_które_warto_mieć_must-have_włosy


Klamra do włosów



Klamra do włosów? Ktoś jeszcze tego używa? A ja Wam powiem, że to bardzo przydatny gadżet! Nawet jeśli nie lubicie upinać nią włosów, świetnie sprawdzi się podczas stylizowania fryzury, w szczególności podczas robienia loków, bo możemy szybko podzielić włosy na warstwy i spiąć tę część, która czeka na swoją kolej. Dzięki temu niepotrzebne w danej chwili kosmyki nie przeszkadzają nam w pracy.


Wypełniacz do koka



Elegancka i szybka fryzura jest możliwa. Wypełniacz do koka umożliwia błyskawiczne uzyskanie pięknej stylizacji. Wypełniacze mają różne odcienie i rozmiary, dzięki czemu możecie je dobrać odpowiednio do koloru, grubości i długości włosów. Stworzenie takiego koka zajmuje dosłownie dwie minuty, możecie też go bardziej wygładzić, dodać mu objętości lub zaplec wokół ozdobny warkocz. 

Turban do włosów



Kiedyś myślałam, że turban to zupełnie zbędna rzecz, ale zmieniłam zdanie, odkąd mam go w swoim posiadaniu. Używam go codziennie. Przyda się po nałożeniu oleju albo maski, aby wytworzyć ciepło, dzięki któremu składniki odżywcze lepiej się wchłoną. Po umyciu włosów pozwala odsączyć nadmiar wody, choć pamiętajcie, aby nie trzymać go na głowie zbyt długo, bo może wzmagać przetłuszczanie!

akcesoria_gadżety_do_włosów_które_warto_mieć_must-have_włosy


Porządna szczotka



Nie chcę nawet myśleć, ile czasu, energii i włosów straciłam na beznadziejnej jakości szczotki. Jeśli wydanie na porządną szczotkę kilkudziesięciu złotych wydaje Wam się przesadą, to uwierzcie mi, że jest to błąd. Dobrze dobrana szczotka nie będzie wyrywała, łamała i niszczyła włosów, wygładzi je, a nawet może dodać objętości! Ja uwielbiam Tangle Angel i moją podróżną wersję Tangle Teezera - nie wyobrażam sobie bez nich funkcjonowania.


Grzebień



Pewnie zastanawiacie się, po co Wam grzebień, skoro macie szczotkę, ale nic tak ładnie i dokładnie nie rozdzieli włosów przy stylizacji. Grzebieniem warto też rozczesać włosy po nałożeniu odżywki, aby ją lepiej rozprowadzić, co wpłynie na jej skuteczność. Wybierzcie model z grubymi zębami - wtedy rozczesywanie będzie bezbolesne.



Mam nadzieję, że macie wszystkie sześć włosowych akcesoriów! 


Nowości kosmetyczne czerwiec / lipiec

28 lipca 2018

Nowości kosmetyczne czerwiec / lipiec


Blogerki znają ten problem, że czasem rzeczy muszą poczekać na obfotografowanie, żeby można było ich użyć ;) Mnie tym razem zeszło wyjątkowo długo - chciałabym Wam pokazać, co przywiozłam z See Bloggers oraz moje niewielkie zakupy. Zaczniemy od tej pierwszej części.

Miniprodukty! Kto z nas ich nie kocha? Idealne na podróż, do walizki lub w sytuacjach kryzysowych. Na zdjęciu widzicie, że udało się skomponować fajny zestaw niezbędników - olejek do twarzy i ciała Kneipp, suchy szampon Batiste, balsam SPN Nails, a także szampon i odżywkę Natura Siberica.


Z konferencji przywiozłam absolutnie całą górę maseczek w płacie! Naprawdę będzie co testować i czym się upiększać :)

Od Oillan dostałam balsam oraz krem do rąk. Jest też duża wersja suchego szamponu Batiste, szampon marki Petalfresh, którą dopiero będę poznawać, i hit - czyli własnoręcznie stworzony przeze mnie żel pod prysznic na stoisku nowej firmy kosmetycznej Nutka.


Ostatnia rzecz to coś, co zasłużyło na szczególną uwagę, czyli miodowa maska do masażu twarzy od Lirene - jestem bardzo ciekawa tego typu zabiegu i już nie mogę się doczekać!


Na koniec moje skromne zakupy. Jak wiecie uwielbiam azjatyckie kosmetyki, bardzo często sięgam po markę Skin79 i oczywiście nie mogłam się oprzeć promocjom. Do koszyka wpadły pewniki, czyli żel aloesowy oraz maska z zieloną herbatą. Skusiłam się też na całą serię maseczek Seoul Girl's Secret Beauty Mask.

Z polecenia koleżanki kupiłam specyfik do włosów - Kaminoto, który ma wzmacniać włosy i przyspieszać ich porost. Buteleczka 150 ml kosztowała coś ok. 140 zł, ale to naprawdę działa! Moje włosy zupełnie przestały wypadać, mam pełno baby hair i włosy wydają mi się dłuższe - żałuję, że nie zmierzyłam ich przed rozpoczęciem kuracji. 

W Hebe zrobiłam zapas płynu micelarnego Garnier - to już jest enta butelka w mojej łazience.

Które z nowości szczególnie Was zaciekawiły?



Efektima, Maseczka wygładzająco-pojędrniająca | Lift & Correct

23 lipca 2018

Efektima, Maseczka wygładzająco-pojędrniająca | Lift & Correct

efektima_lift_and_correct_maseczka_pod_oczy_wygładzająca_blog

Miło mi Was znowu przywitać po przerwie! Niestety w 2018 roku los mi nie sprzyja i co rusz coś przeszkadza mi w mojej internetowej działalności - najczęściej problemy zdrowotne albo praca, ale tym razem przypałętał się jeszcze remont. Pamiętajcie jednak, że jeśli nie ma mnie tu, to staram się w miarę regularnie pojawiać się na Instagramie, więc koniecznie obserwujcie mój profil: mademoiselle_magdalene.

Wiecie, jak to jest po remoncie - skóra i włosy nigdy nie są w najlepszym stanie. Dlatego powoli wracam do żywych i staram się też doprowadzić siebie do porządku. Na pierwszy ogień, być może trochę zaskakująco, poszła maseczka pod oczy marki Efektima, a w zasadzie i pod, i nad, i wokół :) 

Muszę przyznać, że jej aplikacja sprawiła mi sporo frajdy i dzięki swojej formie przeniosła mnie... w świat karnawału, choć latem bardziej pasowałby jednak festiwalowy klimat.

efektima_lift_and_correct_maseczka_pod_oczy_wygładzająca_blog

Założę się, że podczas pielęgnacji oczu, często zapominacie o tym, że bardzo ważne jest nakładanie produktów również na łuk brwiowy, naprawdę dzięki temu, drogie Panie, będziecie mogły się cieszyć dłużej młodym wyglądem. Większość masek pod oczy ma po prostu formę płatków nakładanych jedynie pod dolną powieką. Efektima poszła o krok dalej i stworzyła niesamowicie komfortową w nakładaniu maskę, która zaskoczyła mnie świetnym dopasowaniem do kształtu twarzy. Z jednej strony płat jest dobrze nasączony, ale z drugiej cały czas porządnie trzyma się skóry, więc nie jesteśmy skazane na leżenie plackiem (choć w sumie czasem to jest niezły pomysł).

Ciekawym dodatkiem są czarne kuleczki, które mają masować skórę i pobudzać ją do lepszego wchłaniania substancji odżywczych. Byłam sceptycznie nastawiona, ale okazało się, że po ściągnięciu maseczki zauważyłam drobne ślady w miejscach, gdzie były kulki.

W składzie kosmetyku znajdziemy kolagen, kwas hialuronowy, wyciąg z nasion owsa czy wyciąg z trzęsaka morszczynowatego - wszystkie te elementy mają działać nawilżająco, regenerująco oraz ujędrniająco.

Maska jest doskonałym zastrzykiem odżywczym, kiedy skóra potrzebuje czegoś na już. Jej działanie jest natychmiastowe - po zdjęciu skóra jest niesamowicie napięta i głęboko nawilżona, zmarszczki są wygładzone, a obrzęki zmniejszone. Pewną niedogodnością może być pozostawienie przez nią bardzo klejącego filmu, który znika dopiero po kilku godzinach, dlatego produkt jest fajną opcją na wieczorną pielęgnację, a nie pod makijaż.

Za pojedynczy rytuał zapłacimy ok. 10 zł - niemało, ale czasem warto sobie pozwolić, jeśli akurat potrzebujecie czegoś, co odmieni Waszą skórę pod oczami w kilkanaście minut.

To jak - macie ochotę na odrobinę relaksu w karnawałowym stylu? :)

Nowości w mojej szafie | Ubrania, biżuteria, buty

11 lipca 2018

Nowości w mojej szafie | Ubrania, biżuteria, buty


Praca nad dzisiejszym wpisem zajęła mi ok.... 11 godzin (!), ale powiem Wam szczerze, że dawno żaden post nie sprawił mi tak dużo frajdy. Dlaczego tak długo? Bo chciałam Wam pokazać produkty w użyciu, a nie po prostu powieszone za wieszakach. W tym wpisie znajdziecie całą masę pięknych rzeczy, które pojawiły się w mojej szafie w ciągu ostatnich tygodni. Aby Was nie zanudzić, będę mieszać kategorie nowości, a znajdziecie tutaj zarówno ubrania, jak i buty oraz biżuterię. Mam nadzieję, że będzie Wam się miło oglądało :)


Lubicie sportowe stylizacje? Ja zdecydowanie muszę mieć na taki look nastrój. Ale jak widać coś bardziej na luzie, może być również dziewczęce! Na wyprzedaży w Terranovie upolowałam T-shirt i pastelową bomberkę w kwiaty. Czerwone buty marki Reebok, które dostałam od sklepu Footway, zmieniły moje myślenie o obuwiu sportowym. Dzięki siateczce są super lekkie i przewiewne, kolor zdecydowanie rzuca się w oczy. Od dawna marzył mi się też zestaw pierścionków w różnych rozmiarach, które można by różnorako komponować na palcach - dorwałam je w Bijou Brigitte. Pierścionków było mi mało, więc dodałam błyszczące, cekinowe bransoletkami z mojego ulubionego sklepu ze sztuczną biżuterią, czyli Katherine. Cała pozostała biżuteria, jaką zobaczycie w tym wpisie, pochodzi właśnie z tego miejsca.


Długie kolczyki z chwostami to hit tego sezonu. Kiedy je tylko zobaczyłam, od razu się w nich zakochałam, choć miałam pewne obawy, czy będą na tyle odważna, by je nosić. Niepotrzebnie, bo naprawdę je uwielbiam - ten błękitny kolor jest pełny optymizmu, prawda? Druga para kolczyków to łapacze snów w kolorze złota, a piórka kołyszą się przy uchu w czasie noszenia.

Odkąd zaczęłam pracę zawodową, poczułam, że muszę trochę zmienić swój styl i stałam się ogromną fanką koszul. Czy biała koszula musi być nudna i sztywna? Niekoniecznie! Co pokazuje cudnie utkany kolorowymi kwiatami model z Mohito. Koszula ma jednak minus, bo straszliwie się gniecie. Do koszuli dodałam klasyczne, granatowe spodnie w kant o długości 7/8 marki Sinsay. Zwykle nie wybieram modeli na gumce i już wiem dlaczego - w zasadzie po kilku założeniach się rozciągnęła, a spodnie nie mają możliwości założenia paska. Będzie koniecznie interwencja krawiecka.


Bardzo dawno zakupiłam duży, kwiecisty naszyjnik. Ozdoba spodobała mi się na tyle, że postanowiłam dokupić kolejny model, ale tym razem w srebrnej oprawie. Najczęściej noszę go do sukienek lub kombinezonów.

Długi, złoty naszyjnik jest bardzo uniwersalny - zakładam go, kiedy mam ochotę mieć coś na szyi, ale nic mi za bardzo nie pasuje lub nie mam pomysłu. Wisiorek z łapaczem snów jest tak charakterystyczny, że wybieram go raczej do stonowanych stylizacji.


Teraz czas na coś typowo letniego - tropikalny bezrękawnik z Reserved (ma kołnierzyk, więc nada się również do biura) oraz spodenki w grochy z H&M. Pazura całości dodałam chokerem, który jest granatowy tak jak dolna część stylizacji. 

Ramoneska oraz klasyczna koszula w niebiesko-białe pasy (Sinsay) to w zasadzie elementy obowiązkowe w każdej szafie. Koszula doskonale sprawdzi się w pracy (swoją drogą jest naprawdę fajnej jakości), a po nałożeniu ramoneski mamy wieczorowy look idealny na drinka po stresującym dniu.


Na koniec jeszcze trochę ozdobimy ręce. Bardzo delikatną bransoletkę z gwiazdkami ubieram, kiedy nie mam ochoty na to, aby biżuteria zbyt mocno rzucała się w oczy. Przeciwwagą jest pełen kolorów sznur w stylu boho zaplatany wokół dłoni (zapięcie jest na magnes - co za wygoda!).

Uwielbiam różowe złoto, więc ten zegarek skradł moje serce... Ale okazało się, że bransoleta się nie reguluje, więc będę szukać sposobu na wymianę paska, bo tarcza jest naprawdę piękna!


*post zawiera link sponsorowany