Laminowanie włosów | Efekty + dwa przepisy

26 marca 2017 Brak komentarzy
laminowanie_włosów_przepis_efekty_blog

Czy słyszeliście kiedykolwiek o laminowaniu włosów żelatyną? Włosy po zabiegu mają być błyszczące i wygładzone. Specjalnie dla Was przeprowadziłam test dwóch przepisów! W poście znajdziecie dokładną instrukcję wykonania zabiegu krok po kroku, a także efekty uwiecznione na zdjęciach. Zapraszam!

laminowanie_włosów_z_odżywką_krok_po_kroku_przepis_blog_efekty

Laminowanie włosów krok po kroku


To bardzo proste! W zasadzie potrzebujemy jedynie dwóch rzeczy: żelatyny i odżywki.

Czubatą łyżkę żelatyny zalałam gorącą wodą do 1/3 wysokości szklanki. Taka ilość spokojnie wystarczy na średniej długości włosy (przy moich cienkich kosmykach było tego nawet za dużo). Podczas gdy mikstura stygła, ja umyłam włosy szamponem, który używam na co dzień. Potem dodałam do żelatyny łyżkę odżywki do włosów. U mnie była to akurat esencja Czarna Orchidea WS Academy. Teraz mikstura może się trochę zwarzyć, ale zupełnie się tym nie przejmujcie, bo to nie wpłynie na jej działanie. Nie musicie też obawiać się charakterystycznego zapachu żelatyny - po zmyciu nie będzie on wyczuwalny.

Na umyte i wilgotne włosy nałożyłam ciepłą mieszankę. Stwierdziłam, że nie ma sensu czekać aż całkowicie wystygnie, bo ciepło powoduje, że łuski włosa się rozchylają, dlatego też mikstura powinna zadziałać lepiej. Nałożyłam ją w pewnej odległości od skóry głowy, bo obawiałam się obciążenia.

Po zaaplikowaniu mikstury zwinęłam włosy w koczek i nałożyłam foliowy czepek oraz ręcznik. Całość trzymałam na włosach jakieś 30-40 minut. Po tym czasie spłukałam włosy letnią wodą, aby mieć pewność, że wszystko usunę dokładnie z włosów, a następnie jeszcze raz chłodną wodą, aby zamknąć łuski włosów (dzięki temu powinny ładniej błyszczeć).  Warto dodać, że nie używałam już niczego więcej, żeby pokazać Wam realny efekt, tzn. nie nakładałam nic przed umyciem włosów ani po umyciu - żadnej dodatkowej odżywki, maski czy silikonowego serum.

laminowanie_włosów_z_odżywką_krok_po_kroku_przepis_blog_efekty

Laminowanie włosów z odżywką - efekty


Co do efektu - mam mieszane uczucia. Przede wszystkim włosy było bardzo trudno rozczesać, bo były sztywne. Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, fryzura nie błyszczy bardziej niż zwykle, a końcówki wyglądają na mocno przesuszone i zniszczone. 

Są też oczywiście plusy - fryzura naprawdę świetnie się układała, włosy wyglądały jakby były lekko wygładzone prostownicą, nie straciły objętości, a mój blond był ładnie rozświetlony. Włosy nawet lepiej wyglądały po pierwszym myciu, bo dociążyłam końcówki dodatkowo odżywką i silikonem, więc zniwelowałam ten "suchy" efekt. Efekt jak na zdjęciu utrzymał się do dwóch myć.

laminowanie_włosów_z_aloesem_krok_po_kroku_przepis_blog_efekty

Laminowanie włosów z żelem aloesowym - efekty


Nie byłam szczególnie zachwycona efektem laminowania z odżywką, ale postanowiłam dać temu zabiegowi jeszcze jedną szansę i dodać do mieszanki zamiast odżywki żel aloesowy (również jedną łyżkę tak jak w poprzednim przepisie). Jak się zaraz przekonacie, to było bardzo dobre posunięcie. Moje włosy uwielbiają aloes, więc i w tym przypadku zadziałał świetnie.

Żeby było uczciwie - użyłam tego samego szamponu co przy poprzednim zabiegu i nie nakładałam już żadnych innych kosmetyków. 

laminowanie_włosów_z_aloesem_krok_po_kroku_przepis_blog_efekty

Nadal miałam problem z rozczesaniem włosów, ale po wysuszeniu wyglądały bardzo dobrze. Fryzura nie była obciążona, wręcz przeciwnie - świetnie się układała, kosmyki były sypkie i wygładzone. Blond jest rozświetlony, nie ma też efektu przesuszenia, którego bardzo się obawiałam. Efekt ze zdjęcia również utrzymał się do dwóch myć, ale ogólnie włosy wyglądały lepiej w zasadzie przez cały tydzień (warto wspomnieć, że włosy myję codziennie).

Dla kogo laminowanie włosów?


Według mnie najlepiej laminowanie sprawdzi się przy niskoporowatych włosach, które z natury są dość śliskie i proste, a zabieg powinien to jeszcze bardziej wyeksponować. Możecie też poeksperymentować przy włosach średnioporowatych (takich jak moje) i dodać składnik, który najbardziej lubią Wasze włosy. Myślę, że na włosach kręconych i wysokoporowatych efekt będzie niestety rozczarowujący - mogą tu wystąpić problemy ze skrętem i odpowiednim dociążeniem. 


Robiliście już zabieg laminowania włosów? Jak się u Was sprawdził?

Czytaj dalej »

Dwa miesiące bez hybryd! | Masło shea Indigo, zabieg regenerujący Perfecta i manicure japoński

22 marca 2017 Brak komentarzy

jak_zregenerowac_wzmocnic_paznokcie_po_hybrydach

Po naprawdę długim czasie noszenia hybryd postanowiłam zrobić sobie przerwę. I to porządną! Do tej pory od czasu do czasu zdarzał mi się odpoczynek, który trwał tydzień lub dwa. Tym razem miałam zdecydowanie bardziej sumienne postanowienie wzmocnienia paznokci - zależało mi na tym, aby odrosła cała płytka, aby była zdrowa i bez jakichkolwiek zniszczeń czy rozwarstwień. Dlatego też odpuściłam sobie hybrydy aż na dwa miesiące, co było moim rekordem. We wpisie chciałam Wam przedstawić, jakie zabiegi przez ten czas wykonałam i co mi najbardziej pomogło we wzmocnieniu paznokci. 

jak_zregenerowac_wzmocnic_paznokcie_po_hybrydach

Indigo, Shea Butter


Przede wszystkim postawiłam na codzienne nakładanie masła shea. Każdego wieczora tuż przed snem wcierałam w paznokcie i skórki produkt Indigo. Niestety efekty troszkę mnie zawiodły - naprawdę się do tego przyłożyłam, licząc przede wszystkim na silne nawilżenie. Stan moich skórek poprawił się tylko w niewielkim stopniu - nadal mocno narastają i zadzierają się. Nie zauważyłam też żadnego wpływu na wzmocnienie płytki paznokcia. Trzeba przyznać, że produkt genialnie pachnie, bo jest mocno perfumowany. Wydaje mi się, że lepszym zastosowaniem dla niego będzie nakładanie go po skończonym manicure lub po prostu zamiast kremu do rąk grubą warstwą na noc, bo działa bardzo doraźnie.  

Perfecta, Zabieg regenerujący - domowy manicure


W swoich zbiorach znalazłam zabieg regenerujący przeznaczony dla dłoni od Perfecty i stwierdziłam, że to idealny czas na jego zastosowanie. Zabieg składa się z dwóch etapów - pierwszy to peeling, a drugi to maska parafinowa. Peeling ma drobne, szafirowe drobinki i bardzo przypomina mi peeling Yoskine, którego używam do twarzy. Produktu było w saszetce bardzo dużo, a po użyciu dłonie były naprawdę wyjątkowo wygładzone. Tuż przed snem nałożyłam maskę, która ma konsystencję gęstego kremu, a po kilkunastu minutach zmienia się w tłustą, oleistą i klejącą się warstwę. Kiedy obudziłam się rano, dłonie wyglądały świetnie - były bardzo nawilżone, zniknęły wszelkie zadziorki na skórkach. Ale niestety efekt utrzymał się tylko do kilku myć, co oznacza, że równie dobrze mogłam nałożyć grubą warstwę kremu na noc i założyć bawełniane rękawiczki. Myślę, że wynik byłby bardzo podobny. Jeśli chodzi o peeling, to możemy go zastąpić zwykłym peelingiem do twarzy l ciała. Dlatego na pewno już nie wrócę do tego zabiegu. 

jak_zregenerowac_paznokcie_po_hybrydach

Manicure japoński


Od manicure japońskiego, który wykonałam w salonie, minęło ponad dwa tygodnie i jestem tym zabiegiem z każdym dniem coraz bardziej zachwycona. Godzina w salonie kosmetycznym wystarczyła, aby całkowicie odmienić i zregenerować moje paznokcie. Od tamtej pory nie zdarzyło mi się żadne zadarcie, zahaczenie ani złamanie. Paznokcie błyszczą trochę mniej niż na początku, ale nadal są gładkie (oczywiście tam, gdzie nie ma odrostu). Jestem wręcz przekonana, że nie jest to mój ostatni zabieg tego typu i chyba zdecyduję się na własny zestaw do manicure japońskiego. Jak przebiegał zabieg i jak wyglądały paznokcie zaraz po manicurze możecie zobaczyć w tym poście:


A jak Wy regenerujecie swoje paznokcie?

Czytaj dalej »

KONKURS! Wygraj bon do sklepu Dresslink + krótki przewodnik po sklepie

19 marca 2017 Brak komentarzy
dresslink_bon_kupon_konkurs

Zapowiada nam się piękna niedziela, bo właśnie dzisiaj na blogu rusza konkurs, w którym możecie wygrać bon do sklepu Dresslink! Już kilkukrotnie pisałam Wam o urodowych gadżetach z tego sklepu, a teraz sami będziecie mieli okazję coś przetestować - wystarczy wziąć udział w zabawie! Poniżej znajdziecie wszystkie szczegóły, a także bardzo krótki przewodnik po tym, jak odnaleźć się w sklepie.

Konkurs - zasady oraz nagroda


Aby wziąć udział w konkursie musicie:
1. Zarejestrować się w sklepie - koniecznie z tego linku (ten warunek jest konieczny, a posiadanie konta w sklepie będzie sprawdzane).
2. Wybrać ze sklepu rzecz, która najbardziej Wam się podoba oraz uzasadnić swój wybór.
3. Wypełnić formularz, który znajduje się na końcu postu.

Zwycięży osoba, która udzieli najbardziej kreatywnej odpowiedzi oraz spełni wszystkie warunki konkursu. Konkurs potrwa do 2 kwietnia włącznie, a wyniki zostaną ogłoszone w tym poście w ciągu trzech dni od zakończenia. Dodatkowo zwycięzca zostanie poinformowany o wygranej drogą mailową. Bardziej szczegółowy regulamin konkursu znajdziecie tutaj.

Nagrodą w konkursie jest bon do sklepu Dresslink o wartości 30 dolarów (rzeczy w sklepie są naprawdę tanie!). Oczywiście możecie dokonać w sklepie większych zakupów, a bon po prostu obniży kwotę do zapłaty. Weźcie pod uwagę, że koszty wysyłki również wliczają się w wartość zakupionych przedmiotów. 

Jak zarejestrować się w sklepie?


To banalnie proste! W po kliknięciu w link, który umieściłam wyżej, zostaniecie przekierowani do strony głównej sklepu. Tam w górnym prawym rogu znajdziecie sekcję "Sign in / Join", w którą należy kliknąć. Potem wystarczy tylko wpisać swój e-mail oraz hasło i stworzyć konto. Gotowe! Po utworzeniu konta warto w swoim profilu dodać dane - imię, nazwisko, adres, dzięki czemu nie będziecie musieli ich wpisywać za każdym razem podczas zakupów.


Jak kupować w sklepie?


Sklep jest bardzo intuicyjny i jest podzielony na sekcje, wśród których znajdziecie to, co Was najbardziej interesuje - ja zawsze klikam w zakładkę "Beauty" :) 

Załóżmy, że chcecie zakupić czarną maskę, o której ostatnio pisałam tutaj. Wchodzicie na stronę produktu, a następnie dodajecie tę rzecz do koszyka ("Add to cart"). Po przejściu do koszyka akceptujecie swoje zakupy. Jeśli jesteście zalogowani i macie wypełnione swoje dane, wszystkie pojawią się automatycznie. Następnie wybieracie sposób wysyłki (przy najtańszej, standardowej wysyłce rzeczy dotrą do Was w 2-3 tygodnie) oraz sposób zapłaty (tutaj macie możliwość zapłaty PayPalem lub kartą). Poniżej znajduje się też miejsce na wpisanie kodu rabatowego - przed zakupem polecam Wam przeszukanie Internetu, na pewno jakiś znajdziecie, a koszt Waszych zakupów będzie mniejszy! Obecnie też sklep ma wiele promocji i możecie kupować rzeczy za grosze. Zajrzyjcie tutaj

dresslink_bon_kupon_konkurs

Formularz konkursowy


Jeszcze raz zachęcam Was do zabawy - wypełnijcie poniższy formularz. Życzę Wam powodzenia! :)


Czytaj dalej »

Ulubieńcy zimy | Multum boskich kosmetyków!

17 marca 2017 Brak komentarzy
blog_ulubieńcy_sylveco_płyn_micelarny_orphica_pure_holika_holika_żel_aloesowy

Nie da się ukryć, że w powietrzu czuć już wiosnę - w końcu za kilka dni będziemy ją oficjalnie rozpoczynać. Nie wiem jak Wy, ale ja już jestem zmęczona zimowymi miesiącami, choć też potrafią być przyjemne! Tej wiosny stawiam na sporo aktywności i już nie mogę się doczekać. Żegnając się z zimą, prezentuję Wam najlepsze kosmetyki ostatnich miesięcy.

aqua_pi_cosmetics_krem_pod_oczy_orphica_serum_pure_sylveco_tonik_hubiskusowy_płyn_micelarny_blog

Aqua Pi Cosmetics, Rozjaśniający, nawilżająco-przeciwzmarszczkowy krem na okolice oczu


Zestawienie rozpoczniemy od rewelacyjnych produktów pod oczy, dzięki którym moja skóra pod oczami jest w najlepszej kondycji od lat! Pierwszy z nich to krem marki, która niedawno pojawiła się w blogosferze - Aqua Pi Cosmetics. W kremie urzekła mnie przede wszystkim konsystencja - treściwa, zbita, masełkowata. Zarazem jednak idealnie sprawdza się pod makijażem - nic się nie warzy, a skóra jest doskonale nawilżona przez cały dzień. 


Orphica, Serum pod oczy PURE


Na noc używam natomiast serum. Troszkę na początku przeszkadzała mi konsystencja, która jest wodnista, dzięki czemu produkt musimy nabierać pipetą. Z czasem się jednak przyzwyczaiłam, a naprawdę genialne działanie odwraca uwagę od lekkiej niedogodności. Produkt w swoim składzie ma śluz ze ślimaka, kolagen czy elastynę, które działają wygładzająco. Skóra pod oczami jest pięknie napięta, a zmarszczki bardzo wyraźnie zminimalizowane. Nawilżenie uzupełniam o poranku kremem, o którym wspomniałam wyżej. 


Sylveco, Hibiskusowy tonik do twarzy


Tonik o nietypowej konsystencji rozwodnionej galaretki, która jest bardzo charakterystyczna. Zapomnijcie o wysuszeniu, ściągnięciu i suchych skórkach! Tonik pięknie nawilża i pozostawia ochronną warstewkę dzięki zawartości aloesu. Doskonale nadaje się też do wykonania tonikowej maseczki - wystarczy produktem zwilżyć bawełniany płat i nałożyć na kilka minut na twarz - cera odzyska blask i ładny koloryt. 


Sylveco, Lipowy płyn micelarny


Jeśli szukacie skutecznego płynu micelarnego ze świetnym, naturalnym składem, to zdecydowanie powinniście skierować swoje kroki ku płynowi Sylveco. Wprawdzie przy tuszu trzeba mu dać dłuższą chwilę, ale jest bardzo delikatny, nie wysusza i nie podrażnia skóry, jak robią to niektóre płyny. Z demakijażem twarzy radzi sobie świetnie, a przy okazji robimy coś dobrego dla cery, bo kosmetyk zawiera ekstrakt z kwiatów lipy, aloes czy proteiny owsa. 


joanna_krem_do_stóp_holika_holika_żel_aloesowy_ws_academy_czarna_orchidea_blog

Holika Holika, Wielofunkcyjny żel aloesowy


Uwielbiam wielofunkcyjne kosmetyki, a żel aloesowy spełnia absolutnie wszystkie kryteria. Można go stosować jako krem do twarzy, stóp, maseczkę, na włosy... Moje kosmyki uwielbiają go z wzajemnością. Opakowanie żelu tej marki ma fantastyczny design, który od razu zwraca na siebie uwagę. Wszechstronność żelu aloesowego zachwyciła mnie na tyle, że zdecydowałam się na kolejne, ale tym razem większe, opakowanie, choć akurat postanowiłam przetestować inną azjatycką markę :)


Joanna, Krem do stóp odżywczy Lanolina i Masło Shea


Krem do stóp, który kompletnie przypadkowo wpadł do mojego koszyka na zasadzie - na pewno się przyda. Nie miałam zielonego pojęcia, że tak miło mnie zaskoczy. Ma obłędny zapach kojarzący się z mydłem i czystością, który zachwyca mnie przy każdym użyciu. Do tego w składzie kremu odnalazłam lanolinę, masło shea czy mocznik. Moja skóra stóp bardzo łatwo się przesusza, a ten krem cudownie ją nawilża i regeneruje, a do tego kosztuje grosze! Minus jest taki, że opakowanie jest dosyć małe i krem nie wystarcza na długo. Czy widzieliście go gdzieś stacjonarnie? Chętnie kupię kolejne opakowanie, a ostatnio dorwałam go online.

WS Academy, eliksir i esencja z serii Czarna Orchidea


Moje włosy są bardzo trudne - skóra głowy się przetłuszcza, a końce są suche, dlatego rzadko jakikolwiek kosmetyk im pasuje. Kosmetyki stworzone przez mistrzów fryzjerstwa Wierzbickiego i Schmidta o dziwo bardzo im podpasowały! Zauważyłam, że włosy nie są przesuszone, a zarazem nie są oklapnięte. Mało tego, mam wrażenie, że dłużej utrzymują świeżość, a seria świetnie pachnie! Zapach jest męski, ale ma w sobie coś intrygującego, więc jeśli lubicie nieoczywiste zapachy, na pewno Wam się spodoba. Szampon nie plącze włosów, natomiast odżywka tak świetnie ułatwia rozczesywanie, że nie muszę już używać dodatkowych produktów, co często musiałam do tej pory robić. Minusem odżywki jest to, że umieszczono ją w słoiku, co przy jej lekkiej konsystencji nie bardzo się sprawdza.  Jeśli macie podobne problemy z włosami jak ja - koniecznie zwróćcie uwagę na te kosmetyk w Rossmannie. 

Zoeva, paleta Cocoa Blend


Zoeva to marka, której bardzo ufam - jak do tej pory jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Otrzymany w ramach prezentu urodzinowego bon postanowiłam przeznaczyć na kolejną paletę tej firmy - tym razem Cocoa Blend. I mimo że odcienie wyglądają na dość ciemne, to uwierzcie, że można nimi wykonać również makijaże dzienne. Paletą jestem zachwycona od pierwszego użycia, a moim ulubionym cieniem jest ten intensywny róż z pierwszego rzędu - świetnie sprawdza się jako kolorystyczny akcent. Cienie oczywiście są świetnie napigmentowane, dobrze się łączą i blendują, mają niezłą trwałość, choć bez bazy się nie obędzie. Szczerze mówiąc, to ta paleta podoba mi się chyba bardziej niż Naturally Yours, która jest dla mnie troszeczkę za złota.

Zoeva, pędzel 240 / Luxe Petit Pencil


Kiedy zamawiałam ten pędzel, nie do końca zwizualizowałam sobie jego wielkość. Byłam zaskoczona, a nawet na początku trochę zawiedziona, że jest taki mały... Z czasem okazało się, że to jednak ogromna zaleta! Można z ogromną precyzją podkreślić wewnętrzny kącik lub dolną powiekę. Jeśli boicie się koloru w makijażu, ale jednak chciałybyście przemycić jakiś żywszy akcent, to ten pędzel pozwoli Wam na perfekcyjne nałożenie koloru na małej powierzchni w miejscu, które dokładnie sobie wyznaczyłyście. 

Miss Sporty, pomadka Wonder Smooth 302 Powerfull Berry


Już po pierwszym użyciu zakochałam się w kolorze tej pomadki. Wcześniej myślałam, że takie ciemne, fioletowe kolory nie są dla mnie, ale okazało się, że ten odcień doskonale do mnie pasuje, a ja czuję się w nim wyjątkowo. Pomadka nie jest zbyt trwała, ale trudno się spodziewać tego po jej cenie. U mnie nie jest jednak tak źle - pomadka wytrzymuje spokojnie 3-4 godziny i poranną kawę. Ściera się wtedy wierzchnia, błyszcząca warstwa, ale nadal widać, że usta są "zafarbowane". 


A co u Was sprawdziło się zimą?

Czytaj dalej »

Perfecta SPA, Ujędrniający cukrowy peeling do ciała Crème Brûlée | Czyli dlaczego warto sprawdzać etykiety przed zakupem...

14 marca 2017 Brak komentarzy
perfecta_cukrowy_peeling_creme_brulee_blog_recenzja_opinia

W zeszłym roku w czerwcu miałam okazję spróbować prawdziwego crème brûlée we francuskiej knajpce - mimo że ten deser wygląda i pachnie obłędnie, a ja jestem wielką fanką dań z jaj, to niestety przewrotnie to danie nie przypadło mi do gustu. Jednak zapach przypalonego, skarmelizowanego cukru, który odnalazłam w peelingu marki Perfecta, niesamowicie mi się spodobał, bo kojarzy mi się teraz z ważnym momentem w moim życiu, czyli pierwszą samotną podróżą i pierwszym lotem samolotem :) Już zawsze zapach crème brûlée będę łączyć właśnie z tą fantastyczną i pełną wrażeń wycieczką do Francji! To niesamowite, że co kilka dni pod prysznicem wracają do mnie te miłe wspomnienia. Woń jest jednak na tyle słodka, że dla wielu może być po prostu męcząca.

Sam kosmetyk jest naprawdę przyjemny - w końcu trafiłam na cukrowy peeling, który nie rozpuszcza się od razu po kontakcie z wodą albo brudzi wszystko naokoło olejem. Konsystencja przypomina mi trochę skrystalizowany miód połączony z żelem i bardzo fajnie sprawdza się podczas kąpieli. Kosmetyk łatwo też dzięki tej konsystencji oraz sporemu otworowi wyciągnąć z opakowania. Po wtarciu drobinek w skórę staje się ona przyjemnie gładka i nawilżona. Drobinki są dość duże i spełniają swoje zadanie, ale zarazem nie są zbyt ostre. Peeling zostawia po sobie film, który może być odczuwalny jako nieprzyjemny, jeśli nie lubicie takiego efektu. Trudno stwierdzić działanie ujędrniające, ale w tej kwestii nie spodziewałabym się cudów, choć skóra jest ładnie napięta. Wydajność określiłabym jako średnią - peeling wystarczy na 6-7 użyć, a za produkt zapłacimy ok. 20 zł w drogerii. 

perfecta_cukrowy_peeling_creme_brulee_blog_recenzja_opinia

Niestety okazało się, że peeling cukrowy Perfecta ma nieciekawy skład. Pierwsze jego składniki to parafina (na którą bardzo uważam!), cukier (to akurat jest oczywiście w porządku!), krzemionka (która tutaj jest tylko zapychaczem poprawiającym konsystencję), a także PEG-40 Castor Oil, który jest kontrowersyjny, bo do produkcji PEG-ów stosowany jest bardzo szkodliwy gaz. Dopiero po tych składnikach możemy wypatrzeć olej ze słodkich migdałów, z nasion krokosza czy makadamia. Gdyby kolejność składników była odwrotna nie byłoby aż tak źle - na początku mielibyśmy wtedy świetnie działające oleje, a dopiero potem to, co poprawia konsystencję produktu. Akurat ten peeling znalazłam w jakiejś kosmetycznej paczce, ale po przeczytaniu etykiety na pewno zrezygnowałabym z zakupu w sklepie.

Pamiętajcie, żeby zaglądać do etykiet, zanim kupicie jakiś kosmetyk!

Czytaj dalej »




SZABLON BY: PANNA VEJJS.