Ulubieńcy blogerek: Pixi, Glow Tonic | Tak, jest zachwyt!

8 grudnia 2018

Ulubieńcy blogerek: Pixi, Glow Tonic | Tak, jest zachwyt!

pixie_glow_tonic_tonik_złuszczający_blog_recenzja_opinia_działanie

Przy zakupie kosmetyków dosyć często sugeruję się opiniami innych blogerek. Tak też było w przypadku bohatera dzisiejszego wpisu, czyli toniku złuszczającego marki Pixi. 

Co nam obiecuje producent? Pod wpływem złuszczającego działania toniku skóra ma się stać gładsza, napięta i po prostu zdrowsza. I to jest produkt, który naprawdę działa!

pixie_glow_tonic_tonik_złuszczający_blog_recenzja_opinia_działanie

Tonik ma dosyć specyficzny, "babciny" zapach, ale mi to nie przeszkadza i lubię go używać. Butelka jest bardzo poręczna, a otwór zapewnia wygodną aplikację płynu na wacik. Stosuję go jedynie na noc i już rano po przebudzeniu widać różnicę. Pewną niedogodnością jest lekkie uczucie ściągnięcia na policzkach przy mojej mieszanej cerze, ale to jedynie mała wada przy całej palecie zalet.

Różnicę w stanie mojej cery zauważyłam już po pierwszych użyciach. Stała się bardziej rozjaśniona, przestała być szara, a koloryt zaczął się wyrównywać. Dodatkowo skóra stała się gładsza i bardziej miękka w dotyku, a pory zmniejszone. Niedoskonałości też wydają się mniej widoczne, mniej zaczerwienione i lepiej się goją, nie tworząc aż tak dużych jak wcześniej stanów zapalnych.

pixie_glow_tonic_tonik_złuszczający_blog_recenzja_opinia_działanie

W składzie toniku oprócz kwasu glikolowego znajdziemy również dużą zawartość aloesu oraz żeń-szeń, kasztanowiec i wyciąg z oczaru amerykańskiego, który ujędrnia i wygładza skórę.

Aktualnie postanowiłam zimą zrobić zabiegi kwasami u kosmetyczki, więc odstawiłam tonik, żeby nie było to zbyt wiele dla skóry. Ale po zakończeniu kuracji na pewno do niego wrócę! Cena niestety jest dosyć wysoka - za taką niewielką buteleczkę o pojemności 100 ml musimy zapłacić ok. 50 zł, ale... według mnie naprawdę warto!


Kto z Was używał tego toniku i również go uwielbia?

Yves Saint Laurent, Mon Paris | Zapach dla stylowej kobiety

25 listopada 2018

Yves Saint Laurent, Mon Paris | Zapach dla stylowej kobiety

yves_saint_laurent_mon_paris_recenzja_blog_opinia_zapach_kwiatowy

Temat zapachów na blogu pojawił się zaledwie parę razy przez te kilka lat. Nie ukrywajmy - nie da się go oddać słowami. Czasem jednak staram się Wam pokazać perfumy, z którymi jakoś się utożsamiam, i opisać swoje uczucia.

Dzisiaj zapach, który do mojej kolekcji dołączył latem i który niesamowicie mi się podoba!

yves_saint_laurent_mon_paris_recenzja_blog_opinia_zapach_kwiatowy

Mon Paris od YvestSaint Laurent to woda perfumowana inspirowana Paryżem, a więc stolicą stylu. I faktycznie flakon ma swój modowy odnośnik - nawiązuje do kobiecego garnituru. Z pozoru krawędzie butelki wydaje się ostre, ale po bliższym przyjrzeniu się widzimy, że są oszlifowane i zaokrąglone. Dzięki nim w połączeniu z różowym płynem wypełniającym wnętrze tworzy się piękna gra światła. Zwieńczenie flakonu stanowi klasyczna, czarna kokarda. 

Mon Paris zrobił na mnie wrażenie estetyczne od początku - nie tylko dzięki butelce, ale woń roztacza się wokół nas już od razu po otworzeniu kartonika.  

yves_saint_laurent_mon_paris_recenzja_blog_opinia_zapach_kwiatowy

W perfumach znajdziemy połączenie dwóch rodzajów paczuli z piżmem i daturą. Zapach jest więc typowo słodki i kwiatowy. Początkowo jest mocny, wciągający i uwodzicielski, żeby z czasem stać się bardziej delikatny i intrygujący. Dla mnie jest doskonały zarówno na co dzień, jak i na wieczorne wyjście. Na mojej skórze utrzymuje się bardzo długo. Kojarzy mi się z kobietą pełną klasy i elegancji. Z taką, za którą inni oglądają się na ulicy, która epatuje pewnością siebie i nie boi się wyzwań. 

Bardzo często dobieram zapach do tego, co mam na sobie, a ta woda zdecydowanie pasuje mi do klasycznych stylizacji - małej czarnej, kostiumu, koszuli czy kombinezonu w połączeniu ze szpilkami. A jedno psiknięcie może nam jeszcze dodać szyku! :)


Niekosmetyczni ulubieńcy ostatnich tygodni #10

20 listopada 2018

Niekosmetyczni ulubieńcy ostatnich tygodni #10


Lato upłynęło mi na oczekiwaniu na bardzo późny urlop, ale za to tegoroczna cudowna jesień zdecydowanie inspiruje! Dlatego postanowiłam wrócić do serii niekosmetycznych ulubieńców, których w końcu będziecie mogli zobaczyć na blogu po dłuższej przerwie :)

Jedzenie



Gotowane buraki


Do tej pory buraki jadałam w zupie albo starte, na ciepło z masłem - przygotowane przez moją mamę. Ale mój sposób patrzenia na to warzywo zmienił się, kiedy koleżanka przyniosła do pracy sałatkę z burakiem. Inspirując się tym daniem, ciągle eksperymentuję kulinarnie - uwielbiam łączyć buraka z roszponką, rukolą czy fetą. Czy wiecie, że buraki są źródłem żelaza, kwasu foliowego oraz witamin i minerałów? Naprawdę warto je wprowadzić do diety!


Wielozbożowe chipsy 


Wiem, wiem, przed chwilą pisałam o tym, jak zdrowe są buraki, a teraz pokazuję chipsy... Ale to nie są zwykłe chipsy, bo są wielozbożowe! I teraz właśnie nimi zastępuje standardowe chipsy z ziemniaków pełne chemii. Chipsy ze zdjęcia znajdziecie w Lidlu w trzech wersjach smakowych: z solą, ziołami i pomidorami. Moimi absolutnymi faworytami są te ostatnie :)

Zielona herbata z miętą


Kolejne odkrycie wprost z półki w Lidlu. Połączenie zielonej herbaty i mięty jest bardzo ciekawe, bo nie mamy tutaj typowego posmaku zielonej herbaty (mnie się zawsze kojarzy z tytoniem ;)) ani nie jest to zwykła mięta. Koniecznie spróbujcie, jeśli lubicie takie herbatowe klimaty. 


Ubrania


Długi, melanżowy sweter


Ten sweter upolowałam w tym jesiennym sezonie w sklepie Reserved i już po przymierzeniu wiedziałam, że to będzie hit najbliższych tygodni! Sweter jest tak miły, miękki i ciepły, że ma się ochotę ciągle w niego wtulać. A do tego melanżowy kolor jest bardzo uniwersalny i skomponuje się z wieloma kolorami. 

Kwiatowe kolczyki


Kiedy nie chce mi się zastanawiać, jaką biżuterię założyć, sięgam właśnie po te kolczyki. Cudownie błyszczą przy uchu, bo są w całości wykonane z małych, sztucznych kryształków. Kształt kwiatu jest niesamowicie kobiecy, ale zarazem dość delikatny i równoważący sporą ilość błysku.


Serial


Tacy jesteśmy / This is us


Paradoksalnie ostatnio nie miałam zbyt dużo czasu na oglądanie filmów i seriali, ale znalazłam dla Was jeden tytuł godny polecenia. Jeśli lubicie bardzo realistyczne seriale o codziennym życiu, to Tacy jesteśmy zdecydowanie przypadnie Wam do gustu. Fabuła opiera się na rodzinnej historii wielopokoleniowej, ale serial cenię najbardziej za emocjonalne wyważenie. Są chwile trudne i dramatyczne, ale również szczęśliwe, pełne humoru i ciepła. Jak w prawdziwym życiu! Bohaterowie nie są idealni, a świat nie jest cukierkowy. Ja na razie jestem dopiero po pierwszym sezonie, więc jeszcze trochę przyjemności przede mną.

Dom


Jesienne dekoracje


W tym roku do mieszkania wprowadziłam prawdziwie jesienny klimat. Zawitały u mnie ozdobne dynie, wrzos, liście, kasztany i oczywiście cała masa świeczek i światełek. Nawet ostatnio wpadł nowy koc do kolekcji - w sam raz na chłodne wieczory!

Quick tip: Jak wyczyścić szczotkę do włosów?

15 listopada 2018

Quick tip: Jak wyczyścić szczotkę do włosów?


W dzisiejszych czasach jesteśmy zabiegani, często nie mamy czasu na wyszukiwanie i czytanie obszernych informacji. Sama żyję w szybkim tempie i właśnie dlatego postanowiłam dla Was przygotować nową serię postów - Quick tip. Będą to krótkie wskazówki przedstawiające szybkie i praktyczne triki urodowe. Mam nadzieję, że takie materiały będą dla Was przydatne!

Czyszczenie szczotek do włosów, w szczególności z gęstym, naturalnym włosiem nie należy do najprzyjemniejszych. Wierzę jednak, że nie zapominacie o tej czynności, bo oprócz samych włosów w szczotkach osadza się martwy naskórek, łój czy kurz. Czesanie się brudną szczotką znacznie skraca świeżość fryzury! W zależności od ilości czasu swoje szczotki myję co 2-4 tygodnie, ale włosy usuwam z nich codziennie. Mam sposób na to, by zrobić to naprawdę szybko i dokładnie!


1. Zaczynam od pozbycia się wszystkich włosów ze szczotki przy użyciu specjalnego przyrządu, który kupicie dosłownie za kilka złotych w Rossmannie. Do wyczyszczenia plastikowej szczotki możecie też użyć wykałaczki, a do tej z naturalnego włosia gęstego grzebienia.

2. Drugi etap to po prostu zmoczenie szczotki. Ja dla celów instruktażowych całe mycie przeprowadziłam w miseczce, ale zdecydowanie wygodniej będzie to robić w łazienkowej umywalce.

3. Czas na mycie! Do tego celu używam delikatnego szamponu lub płynu do higieny intymnej. W przypadku szczotek plastikowych od razu przechodzę do czyszczenia szczoteczką do zębów, która pozwala dotrzeć w każdy zakamarek szczotki. Wykorzystuję do tego starą, zużytą szczoteczkę do zębów - mamy więc możliwość małego recyklingu ;) W przypadku szczotki z naturalnego włosia, najpierw namydlam całość, tak jakbym myła włosy, a potem domywam wnętrze szczoteczką.

4. Teraz wystarczy dokładnie wypłukać szczotkę pod bieżącą wodą i pozostawić do wyschnięcia!


Cettua, Ujędrniające płatki pod oczy | Szybki sposób na lepszy wygląd skóry pod oczami

11 listopada 2018

Cettua, Ujędrniające płatki pod oczy | Szybki sposób na lepszy wygląd skóry pod oczami

cettua_ujędrniające_hydrożelowe_płatki_pod_oczy_test_recenzja_blog

Która z nas nie lubi szybkich sposobów na poprawę naszego wygląda? Takie właśnie są najlepsze, bo to w prostocie tkwi siła! Ja ostatnio znalazłam taki sposób na lepszy wygląd skóry pod oczami! Mowa o ujędrniających hydrożelowych płatkach marki Cettua, która jest dostępna w Douglasie.

W kartoniku za kilkanaście złotych znajdziemy aż pięć zabiegów pod oczy. Są one jeszcze oczywiście dodatkowo zabezpieczone opakowaniem z grubszej folii, a każda para płatków jest zapakowana osobno, więc absolutnie nic nam nie wyschnie.

cettua_ujędrniające_hydrożelowe_płatki_pod_oczy_test_recenzja_blog

Co odróżnia te płatki od innych, które odnajdziemy w drogerii? Nie są one zanurzone w płynie, lecz po prostu przyklejone do plastikowej warstwy. Jedna strona jest sucha i miękka, a druga lepiąca się. To sprawia, że aplikacja jest  bardzo prosta, płatki doskonale przylegają do skóry, a my w czasie kiedy się pielęgnujemy, możemy spokojnie robić coś innego, bo nie ma szans na to, aby coś nam się przesunęło czy spadło.

Po nałożeniu odczuwalny jest wyraźny i bardzo przyjemny chłód, a efekty są widoczne od razu po ściągnięciu. Skóra jest rozjaśniona, napięta i sprężysta. Zmarszczki mimiczne są wygładzone, a cienie pod oczami mniej widoczne. 

Jestem oczarowana i na pewno te płatki znajdą się jeszcze w moim kosmetycznym kuferku. Oczywiście musimy pamiętać, że jest to pielęgnacja doraźna, a efekt nie utrzyma się zbyt długo.


Polećcie swoje ulubione płatki pod oczy!


Nowości w mojej szafie | Urlopowy i jesienny lookbook :)

7 listopada 2018

Nowości w mojej szafie | Urlopowy i jesienny lookbook :)


Przez ostatnie dwa miesiące w mojej szafie pojawiła się cała masa nowości! Powody? Dość późny wyjazd na urlop, no i oczywiście zmiana sezonu na jesienny, więc uzupełnienie garderoby było obowiązkowe. Mam nadzieję, że w dzisiejszym wpisie, w którym są nie tylko ubrania, ale również piękne widoki, znajdziecie coś inspirującego :)


Zacznijmy od... butów. Mój tata zawsze się śmieje, że kobieta powinna mieć tyle butów, żeby codziennie ubierać inne. Obawiam się, że ostatnio zacznę się do tego zbliżać ;) Zakup, który najbardziej mnie zaskoczył, to szare, zamszowe kozaki za kolano. Nie spodziewałam się, że będą wyglądały aż tak dobrze! Zwróciłam szczególną uwagę na to, aby buty miały zamek i były wiązane w okolicy ud, dzięki czemu można je dopasować. Obcas jest całkiem spory i choć buty są wygodne, to po kilku godzinach noszenia stopy odczuwają pewien dyskomfort.  

Potrzebowałam też do swojej kolekcji prostych, klasycznych szpilek... Nie do końca mi to wyszło, bo zdecydowałam się na różowy kolor :)


Płaskie buty za kostkę w lekko męskim stylu to Lasocki. Zaletą butów jest wygoda oraz to, że są skórzane i mają przeszycie w miejscu, gdzie skórzane buty często nieestetycznie się łamią. Są idealne na aktualną pogodę, bo nie są ocieplane.  

Przed wakacjami chciałam też kupić coś na kształt trampek i zdecydowałam się na cudne różowe creepersy z grubą sznurówką i złotymi wstawkami, które sprawiły mi problem przy kontroli na lotnisku ;)

Kozaki, szpilki i creepersy kupiłam online w sklepie Renee. To moje pierwsze zakupy tam, ale stronę mogę Wam polecić. Nie miałam problemu ze zwrotem nietrafionego rozmiaru czy reklamacją jednej pary butów, która okazała się niepraktyczna. 


Botków z odkrytymi palcami jeszcze u mnie nie było! To model, którego nie nosiłam ostatnio zbyt często, bo pogoda musi być odpowiednia. Buty ozdobione są "drewnianym" obcasem i kokardą z chwostem. Teoretycznie są proste, ale według mnie mają w sobie to "coś". Botki znalazłam w sklepie CCC.


Postanowiłam też wyposażyć swoją szafę w więcej sukienek. Czarna sukienka z Mohito naprawdę przyciąga wzrok, bo sporo się tu dzieje: rękawy o długości 3/4 z gumką i sznureczkami, koronka przy dekolcie, na plecach i na dole sukienki. Fajnie sprawdzi się podczas chłodniejszego letniego dnia, jak i do jesiennej stylizacji z kozakami czy długim swetrem.

Drugą sukienkę znalazłam w sklepie Peek & Cloppenburg. Zainteresowała mnie szczególnie nietypowymi ramiączkami i rozwiązaniem przy dekolcie, luźnym dołem i ładnie dopasowanym odcięciem w talii. Z tyłu przy szyi jest nawet zapinana na mały guziczek, co sprawia, że plecy też prezentują się efektownie.


Sportowa, oversize'owa sukienka również pochodzi z tego sklepu. Ma rzucający się w oczy kolor, wiązanie w talii i białe lampasy. Naprawdę fajnie wygląda z tenisówkami. Minus? Niestety okropnie się gniecie.


Ostatnia sukienka jest ze sklepu bonprix i jest to typowo wakacyjny wybór. Co w niej takiego oryginalnego? Wiązanie na szyi, zabudowana aplikacja z przodu, odkryte plecy i odważny, tropikalny wzór. Długość maxi idealnie do niej pasuje!


Rzadko chodzę w bluzkach na ramiączkach, dlatego postanowiłam to zmienić. Ta bluzka z bonprix kupiła mnie przede wszystkim ozdobnym rozwiązaniem wokół dekoltu i górnej części pleców. Folkowy deseń też jest dosyć nietypowy. 


Wprost z wakacyjnego klimatu przenosimy się w typowo jesienną atmosferę! Szukałam jakiejś fajnej, przejściowej kurtki na co dzień i udało mi się znaleźć pikowany model w Reserved. Nie pomyślałabym wcześniej, że wybiorę taki intensywny kolor żółty, ale czy ten kolor nie jest doskonały na obecną porę roku?


Jak jesień to i oczywiście sweater weather, więc nie mogło zabraknąć tutaj swetrów! Dwa z nich są bardzo proste i cienkie - szary ze złotą nitką jest z Terranovy, a fuksjowy z Sinsay. Długi, melanżowy sweter jest niesamowicie ciepły i mięciutki - znalazłam go w Reserved i jestem nim oczarowana. 


Nie lubię kiedy jest mi zimno, a najwięcej ciepła ucieka nam przez... głowę. Z tego względu aktualnie podczas chłodnych poranków zdecydowanie zakładam coś na uszy. W czerwonym berecie z Terranovy czuję się cudownie, a różowa czapka Sinsay towarzyszy mi przy luźnym lub sportowym looku. Chłód mi niestraszny!


Na koniec kilka bazowych koszulek. Czarna i biała z bonprix mają modne ostatnio "sznurowania" na dekolcie - świetnie wyglądają pod marynarką albo swetrem z wycięciem. Pozostałe dwie koszulki z Sinsay zakupiłam z myślą o warstwowym ubieraniu się zimą.


Jestem ciekawa - które nowości spodobały Wam się najbardziej?