NaiLove: ChiodoPRO, 192 Secret Blush | Dyskretnie i uniwersalnie

24 września 2017

NaiLove: ChiodoPRO, 192 Secret Blush | Dyskretnie i uniwersalnie

chiodopro_192_secret_blush_opinia_recenzja_blog_swatche_trwałość

Bardzo dawno na blogu nie było paznokci, prawda? W czasie wakacji znowu miałam trochę przerwy od hybryd i doprowadzałam paznokcie do stanu normalności. Kiedy w końcu udało mi się z nimi dojść do porządku, w moim manicure ciągle gości lakier od ChiodoPRO w odcieniu Secret Blush. To moja pierwsza przygoda z tymi lakierami i od razu okazała się strzałem w dziesiątkę.

chiodopro_192_secret_blush_opinia_recenzja_blog_swatche_trwałoś

Secret Blush to cudowny, stonowany róż z domieszką odcienia nude. Kolor jest tak uniwersalny, że przypadnie do gustu każdej kobiecie i jest jednym z tych, które wręcz trzeba posiadać w swojej kolekcji. Nazwa w zasadzie idealnie do niego pasuje, jest delikatny, ale daje efekt zadbanych i dziewczęcych paznokci. Nawet jeśli zdarzy nam się odpryśnięcie, to nie rzuca się to zbyt bardzo w oczy. Doskonale sprawdzi się do pracy lub biura, jeśli wymaga się od Was subtelnego manicure'u.

chiodopro_192_secret_blush_opinia_recenzja_blog_swatche_trwałoś

Lakier bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Pomimo jasnego odcienia perfekcyjnie kryje przy dwóch warstwach - zero problemów, prześwitów, smug czy bąbelkowania. Konsystencja jest średnio gęsta i bardzo dobrze się z nim pracuje, także przy skórkach. Pędzelek jest duży i wygodny, dzięki czemu łatwo położyć kolor równomiernie.

Przy ostatnich ulubieńcach pytaliście mnie, jak oceniam trwałość lakieru. Według mnie jest podobna do Semilac, ale ChiodoPRO jest lakierem bardziej miękkim. Przez to dość łatwo ulega urazom mechanicznym (ja ostatnio przycięłam lakier zamkiem błyskawicznym i od razu zrobiła się dziurka), ale równocześnie sprawnie można się go pozbyć i nie trzeba go kilkukrotnie namaczać acetonem.   

chiodopro_192_secret_blush_opinia_recenzja_blog_swatche_trwałoś

Podsumowując, ja jestem zachwycona! A jak Wam się podoba? :)

Ulubieńcy lata!

21 września 2017

Ulubieńcy lata!


Cóż, nie da się ukryć, że lato przeminęło bezpowrotnie. Pogoda bardzo mocno wskazuje już na jesień, dlatego najwyższy czas podsumować wakacyjny czas dzięki ulubieńcom :)

ChiodoPRO, 192 Secret Blush 

W końcu postanowiłam wypróbować jakąś inną markę lakierów hybrydowych niż Semilac - padło na ChiodoPRO. Na See Bloggers dostałam przepiękny lakier, którego kolor mnie zachwycił! Secret Blush to cudowny, nudziakowy róż, bardzo uniwersalny i... dyskretny :) Wkrótce pokażę Wam go na paznokciach.


L'Oreal, Color Riche Palette


Ciemne, intensywne odcienie pomadek z tej palety bardzo przypadły mi do gustu. Najczęściej używałam w ostatnich tygodniach ciemnej czerwieni i fuksji. Te dwa odcienie pięknie kryją, są kremowe i nie najgorzej trwałe. Spokojnie przetrwają kawę czy drobną przekąskę. Do palety dołączona jest baza, a także duże lusterko i pędzelek, co jest niesamowicie wygodne.


Miss Sporty, Really Me! Really Coral


Pod koniec lata zaczęłam bardziej stawiać na nawilżanie i w zasadzie ciągle towarzyszył mi nabłyszczający balsam od Miss Sporty. Daje bardzo naturalny efekt, świetnie nawilża usta, zapobiega powstawaniu suchych skórek. Nie potrzebuję lusterka, aby nałożyć błyszczyk na usta i jest wręcz stworzony do torebki


Inglot, Bibułki matujące 


Bibułki matujące z Inglota są absolutnie rewelacyjne! Mają niesamowitą chłonność i wystarczy jedna bibułka, by pozbyć się sebum z całej twarzy. Dodatkowo, przedłużają trwałość podkładu. Ja jestem nimi naprawdę zachwycona!

Organix, Wygładzający szampon z keratyną


Ten szampon świetnie się u mnie sprawdził zaraz po rozjaśnianiu włosów, kiedy były bardzo przesuszone i trudno było je rozczesać. Szampon zupełnie nie plącze włosów, a nawet delikatnie je nawilża i wygładza. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam poprawę kondycji moich kosmyków, choć nie mogę go używać codziennie, bo wtedy działa zbyt obciążająco.



Lush, Angels on Bare Skin


O kosmetykach Lush słyszałam już od dawna, aż w końcu nadarzyła się okazja, aby je przetestować. Mój wybór padł na cudowny czyścik do twarzy z lawendą. Świetnie oczyszcza twarz, ale nie powoduje ściągnięcia skóry, bo zawiera oleje. Ma świetny skład i równie genialne działanie - naprawdę zauważyłam poprawę stanu cery po kilku tygodniach stosowania. 


Balea, Łagodna pianka do oczyszczania twarzy


Bardzo lubię używać pianek podczas porannego mycia twarzy, bo są z reguły bardzo łagodne. Pianka Balea nie nadaje się do zmywania makijażu czy dogłębnego oczyszczania, ale o poranku bez problemu radzi sobie z nagromadzonym sebum czy resztkami kosmetyków nałożonych wieczorem. Pianka ma bardzo przyjemną konsystencję i ładnie pachnie.

Pielęgnacja stóp z Nivelazione: dezodorant do stóp i butów, krem w sprayu & intensywnie regenerująca kuracja

17 września 2017

Pielęgnacja stóp z Nivelazione: dezodorant do stóp i butów, krem w sprayu & intensywnie regenerująca kuracja

pielęgnacja_stóp_nievelazione_spray_krem_blog_recenzja_opinia

Na blogu już wiele razy pisałam, że o pielęgnację stóp dbam regularnie. Moja skóra tak domaga się nawilżenia, że nie ma szans, żebym zapominała o tej części ciała. Przez ostatnie tygodnie testowałam cały zestaw do pielęgnacji stóp od Nivelazione.

Nivelazione, dezodorant do stóp i butów


Dezodorant do stóp niestety mnie rozczarował. Początkowo wydawało się, że ma zapach, który będzie neutralizował inne, ale nie zauważyłam kompletnie żadnej różnicy - czy to podczas aplikacji bezpośrednio na stopy, czy do butów. Dodatkowo, niestety zawsze po użyciu aerozolu dostaję ataku kaszlu, mimo że staram się to robić jak najdalej od twarzy. Spray roznosi się po pomieszczeniu i działa bardzo dusząco. Muszę jednak przyznać, że nie powoduje dyskomfortu czy szczególnego wysuszenia, a alkohol w składzie tego produktu jest bardzo wysoko.

pielęgnacja_stóp_nievelazione_spray_krem_blog_recenzja_opin

Nivelazione, krem w sprayu do stóp


Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że ten produkt będzie po prostu sprayem nawilżającym, co od razu mnie zainteresowało, bo mogłabym bardzo szybko nawilżyć stopy o poranku. Okazało się jednak, że to pianka, którą trzeba wsmarować w skórę. Jest zdecydowanie lżejsza od kremu, ale jej właściwości oceniam jako słabsze niż standardowego kremu. W zasadzie nawilżenie jest odczuwalne jedynie przez krótki czas po nałożeniu. Na plus zasługuje natomiast bardzo odświeżający zapach. Myślę, że produkt może być fajną opcją dla osób, które zapominają o pielęgnacji stóp, a nietypowy sposób aplikacji może im pomóc. W szczególności, jeśli skóra nie jest bardzo przesuszona. W składzie znajdziemy mocznik, masło shea czy kwas hialuronowy, ale też całą masę rzeczy, która pozwala uzyskać właśnie konsystencję pianki.

Nivelazione, intensywnie regenerująca kuracja S.O.S dla stóp


Na koniec produkt, z którym bardzo się polubiłam, bo działa dokładnie tak, jak tego oczekuję. Krem przeznaczony jest dla skóry zniszczonej, suchej, szorstkiej i zrogowaciałej. Po nałożeniu odczuwa się ogromną ulgę, krem dodatkowo pozostawia tłustawy film, który działa przez długi czas. Po aplikacji wieczorem moje stopy czują się komfortowo jeszcze rano. Skóra faktycznie nie rogowacieje i wolniej narasta, a zarazem jest łatwa do usunięcia, bo nie tworzy nieprzyjemnej, suchej skorupy. Zapach jest miły dla nosa, ale nienachalny. Konsystencja jest średnio gęsta, ale odnoszę wrażenie, że krem jest niestety bardzo niewydajny i dość szybko dobija dna. W składzie znajdziemy naprawdę fajne składniki - mocznik (aż 30% !), olej z nasion makadamii, olej rzepakowy, wosk pszczeli czy alantoinę.  

Znacie produkty Nivelazione? 

DIY: lawendowy tonik

13 września 2017

DIY: lawendowy tonik

diy_lawendowy_tonik_mgiełka_do_twarzy_tutorial_blog

Ach, lawenda - jeśli czytacie mnie od dłuższego czasu, na pewno wiecie, że uwielbiam jej zapach. Uspokaja mnie i relaksuje, choć wiem, że dla wielu jest drażniący. Jeśli macie lawendę w domu (ja mam na balkonie :)), to można ją wykorzystać nie tylko w celach ozdoby i zapachu, ale także... kosmetycznie! Ja przygotowałam lawendowy tonik DIY i przy okazji stworzyłam dla Was instrukcję.

Jakie są zalety lawendowego toniku?

Sprawdzi się przede wszystkim w przypadku cer tłustych, ponieważ działa antybakteryjnie i antyseptycznie. Łagodzi podrażnienia i dodatkowo ma działanie oczyszczające oraz zmniejszające produkcję sebum.

diy_lawendowy_tonik_mgiełka_do_twarzy_tutorial_blog

Jak zrobić własny tonik lawendowy?


Wystarczy dwie łyżki suszonych kwiatów lawendy zalać 150 ml przegotowanej, gorącej wody. Następnie zostawić 20 minut pod przykryciem, aby napar się zaparzył. Po przestudzeniu należy go przecedzić, a następne przelać do butelki. Ja wykorzystałam butelkę z atomizerem, dzięki czemu mogę go także stosować jako mgiełkę do twarzy. Aby dłużej zatrzymał świeżość, warto przechowywać go w lodówce. Możecie dodawać także inne składniki, biorąc pod uwagę upodobania Waszej cery, np. glicerynę, aby uzyskać właściwości nawilżające.

Miss Sporty, Really Me! | Nabłyszczające balsamy do ust idealne do torebki!

8 września 2017

Miss Sporty, Really Me! | Nabłyszczające balsamy do ust idealne do torebki!

miss_sporty_balsam_błyszczyk_do_ust_do_torebki_really_me_blog_swatche_kolory_cena_opini

Szukacie balsamu, który nabłyszczy i zmiękczy usta, zajmie mało miejsca w torebce i można użyć go na szybko bez lusterka? Być może zainteresują Was balsamy w tubce od Miss Sporty z serii Really Me! 

miss_sporty_balsam_błyszczyk_do_ust_do_torebki_really_me_blog_swatche_kolory_cena_opinia

W serii znajdziemy cztery błyszczyki o bardzo cukierkowym smaku i zapachu - mnie przypominają gumę balonową. Bardzo zaskoczyło mnie to, że są gęste, ale jednocześnie przyjemnie aplikuje się je na usta. Wydobywanie z tubki nie sprawia żadnego problemu. Produkty mają tak słodkie i dziewczęce opakowania, że szczególnie młodsza część widowni może poczuć się zachęcona.

Balsamy na zdjęciu wyglądają na dość mocno koloryzujące, ale nie dajcie się zwieść, bo to tylko pozory. Dają transparentny, bardzo naturalny efekt, odcienie różnią się niuansami na tyle, że kiedy zrobiłam swatche na ustach, aparat tych różnic kompletnie nie wychwycił i wszystkie wyglądały tak samo.

Really Nude to najjaśniejszy odcień z kolekcji i faktycznie na ustach ma się wrażenie białawej poświaty, Really Pink jest bardziej różową wersją wcześniej wspomnianego koloru. Really Apricot jest najcieplejszy z całej palety. Moim faworytem jest natomiast Really Coral - ciepły, stonowany róż, który chyba daje najbardziej wyrazisty kolor ze wszystkich tu wymienionych.

miss_sporty_balsam_błyszczyk_do_ust_do_torebki_really_me_blog_swatche_kolory_cena_opini

Ze względu na swoją transparentność spokojnie można je nakładać bez szczególnej precyzji, więc balsamy fajnie sprawdzają się w torebce. Nie są zbyt trwałe, czego można było się spodziewać, ale nie jest też najgorzej - najlepiej prezentują się przez godzinę po nałożeniu, bo ładnie się mienią, lekki blask utrzymuje się nawet do dwóch godzin bez jedzenia i picia. Błyszczyki są gęste i klejące, tworzą przyjemną warstewkę ochronną na ustach. Jestem całkiem miło zaskoczona ich działaniem, bo naprawdę ładnie nawilżają usta, sprawiają, że stają się gładkie i niwelują powstawanie suchych skórek. Wysoko w składzie znajdziemy olej ze słonecznika oraz masło shea, co oczywiście można zaliczyć na plus.

Błyszczyki można dorwać w Rossmannie za ok. 14 zł, przy czym są naprawdę bardzo wydajne i wystarczą na wiele, wiele aplikacji. 

A jakie balsamy Wy nosicie w torebce? ;)

Sierpniowe zakupy - tylko to, co niezbędne :)

5 września 2017

Sierpniowe zakupy - tylko to, co niezbędne :)

krem_pod_oczy_evree_vianek_blog

Wiecie, że ostatni post zakupowy pojawił się w maju? Jestem z tego bardzo zadowolona, bo w końcu opanowałam swój zakupoholizm i zaczynam zużywać zapasy. W tym miesiącu kupiłam tylko same niezbędne rzeczy, czyli takie, które zdenkowałam lub powoli się kończą.

Krem pod oczy to ważna rzecz i do pielęgnacji tej okolicy twarzy przykładam się szczególnie. Tym razem na swoją kolej oczekują kosmetyki znanych przeze mnie i cenionych marek - nawilżający krem Vianek i upiększający krem evree.

bibułki_matującr_wibo_catrice_kamuflaż_revlon_colorstay_invisibobble_mgiełka_do_włosów_jantar_blog

Jeśli chodzi o kolorówkę, to do koszyka wpadły mi pewniaki. Zrobiłam zapas bibułek matujących Wibo, które kosztują grosze, a naprawdę są bardzo dobre! Podkład Revlon ColorStay, który zapewne Was nie dziwi, a także kamuflaż w płynie Catrice. Wolę tę wersję zdecydowanie bardziej od kremowej w słoiczku, ma też lepszy odcień. Wprawdzie nie sprawdza się u mnie pod oczami, bo wygląda sino, ale bardzo lubię go nakładać na niedoskonałości. 

Prawie wszystkie moje gumki Invisibobble zakończyły swój żywot, a ja nie wyobrażam sobie bez nich funkcjonowania na co dzień, więc koniecznie musiałam się w nie wyposażyć. Tym razem wybrałam wersję półtransparentną w miętowym, pastelowym odcieniu. 

Od dłuższego czasu przed rozczesywaniem włosów używam odżywki w sprayu. Tym razem w pośpiechu wzięłam z półki mgiełkę Jantar, ale niestety nie zwróciłam uwagi na to, że ma wysoko w składzie alkohol i po kilku użyciach stwierdzam, że raczej się nie polubimy. 

To już wszystko! Coś szczególnie zwróciło Waszą uwagę?