Ulubieńcy jesieni | Skin79, Bielenda, Balea, Lush, BeBeauty, Catrice, Tangle Angel

16 grudnia 2017

Ulubieńcy jesieni | Skin79, Bielenda, Balea, Lush, BeBeauty, Catrice, Tangle Angel

skin79_zel_aloesowy_maska_z_zieloną_herbatą_ulubieńcy_blog

Połowa grudnia to doskonały czas, by już oficjalnie pożegnać się z jesienią i przestawić się na klimat zimowy. Dlatego dzisiaj ulubieńcy - kosmetyki, które szczególnie przypadły mi do gustu w ostatnich tygodniach.

Skin79, Oczyszczająca maska z zieloną herbatą


Tej maski ostatnio udało mi się używać dość regularnie, dzięki czemu zauważyłam poprawę w stanie mojej cery. Stany zapalne są zagojone, wągrów jest znacznie mniej, a pory są mniej widoczne. Skóra po masce jest trochę ściągnięta, ale zdecydowanie dłużej utrzymuje się mat. Koloryt jest wyrównany, a cera wygląda na odżywioną. Maska nie jest najtańsza, ale jest jej sporo i myślę, że posiadaczki skóry tłustej powinny się nią zainteresować.


Skin79, Żel aloesowy 


Żel aloesowy na moim blogu pojawia się naprawdę często i doszły mnie słuchy, że zaczęłyście go używać z mojego polecenia :) Ostatnio doceniłam go jeszcze bardziej, bo miałam ogromne problemy z moimi włosami - wypadały i mocno się przetłuszczały. Teraz codziennie rano nakładam żel aloesowy na skórę głowy i zauważyłam, że mniej się ona buntuje. Żel aloesowy ma też całą masę innych zastosowań - nawilża i łagodzi podrażnienia. Koniecznie poczytajcie o nim w tym poście:


bielenda_żel_węglowy_do_twarzy_balea_pianka_do_twarzy_lush_full_of_grace_ulubieńcy_blog

Bielenda, Oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy


Tego żelu jeszcze u mnie nie widzieliście, a jego używanie wiąże się z ogromną przyjemnością. Wprawdzie nie zauważyłam, aby jakoś szczególnie wpływał na moją cerę, ale ma prześliczny zapach, nie wysusza skóry, ale jednocześnie czuję, że jest ona oczyszczona - to jest w zasadzie dla mnie najważniejsze w tego typu produkcie. 

Balea, Łagodna pianka do mycia twarzy


Ostatnio naprawdę mam szczęście do produktów do oczyszczania twarzy - czyścik z Lush, żel z Bielendy i wspomniana pianka bardzo fajnie się u mnie sprawdziły. To produkt idealny do porannego oczyszczania, bo jest bardzo delikatny - raczej nie poradziłby sobie z pozbyciem się resztek makijażu. Konsystencja jest bardzo przyjemna, jakbyśmy nakładały na skórę chmurkę :) Produkt jest niesamowicie wydajny - ciągle daleko mu do osiągnięcia dna!


Lush, Full Of Grace


Ta niepozorna kostka to wcale nie mydło, jak można by pomyśleć po pierwszym rzucie oka. To super nawilżacz wypełniony olejkami, który genialnie sprawdza się nałożony na noc. Po przyłożeniu "mydełka" do skóry zaczyna się ona rozpuszczać pod wpływem ciepła, a my raczymy się świetnym działaniem olejków i maseł w nim zawartych. Rano budzimy się z cudownie nawilżoną, gładką i promienną skórą.

BeBeauty, Płatki kosmetyczne MAXI


Punktem obowiązkowym w mojej łazience są duże płatki kosmetyczne, dzięki czemu nie muszę zużywać miliona małych wacików przy demakijażu. Te z Biedronki są bardzo fajne, bo są dosyć grube, nie rozwarstwiają się i są miękkie.

catrice_kamuflaż_korektor_tangle_angel_ulubieńcy_blog

Catrice, Kamuflaż w płynie


Kiedy moja skóra zaczyna wariować, korektor jest dla mnie niezbędny. Kamuflaż z Catrice to produkt godny polecenia - ma jasny odcień, ładnie kryje i stapia się skórą, jest całkiem trwały. Żałuję, że nie nadaje się u mnie pod oczy, bo ma zbyt szary odcień, który nie zniweluje fioletowych czy niebieskich cieni.

Tangle Angel


Niezmiennie zachwycam się tą szczotką. Łatwość, z jaką rozczesuje moje włosy, jest godna podziwu. Zabieg odbywa się szybko i bezboleśnie, nawet jeśli włosy mają gorszy czas i są przesuszone. Szczotka ma wygodną rączkę i oryginalny, anielski design. Już Wam wspomniałam, że raczej nie sprawdzi się przy włosach wysokoporowatych, bo niestety może je puszyć i powodować elektryzowanie. 



Znacie moich jesiennych ulubieńców?


Skin79, Hawaiian Mud | Maski w płacie z glinką

10 grudnia 2017

Skin79, Hawaiian Mud | Maski w płacie z glinką

skin79_maska_w_płacie_z_glinką_hawaiian_mud_mask_sheet_blog

Weekend to idealny moment na maseczkę, prawda? A co powiecie na połączenie maski w płacie i glinek? Według mnie brzmi intrygująco!

Niedawno trafiłam na wielką wyprzedaż masek w Skin79 - te, które oglądacie w tym wpisie, udało mi się dorwać za... 3 zł! Cena masek w płacie niestety na razie jest jeszcze dość wysoka, więc chętnie korzystam z wszelkich promocji, bo to niesamowicie wygodny i praktyczny sposób dbania o urodę.

Przetestowałam dla Was maski, w których składzie oprócz glinek znajdziemy muł z wulkanicznych okolic Hawajów. Mają one zwężać pory, matowić cerę i szczególnie korzystanie wpływać na skórę tłustą i trądzikową

Przyznam Wam się szczerze, że miałam problem z pierwszą aplikacją maski, ponieważ z obu stron jest ona zabezpieczona folią i nie byłam pewna, od której strony powinnam zacząć. Ale teraz mogę już Wam podpowiedzieć, jak to poprawnie zrobić :) Najpierw należy ściągnąć cieńszą, przezroczystą folię i tą stroną przyłożyć maskę do skóry, a następnie oderwać grubszą, białą warstwę. Na ogromny plus zasługuje to, że maska składa się z dwóch części - górnej i dolnej, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej nałożyć płat i dopasować maskę do twarzy. Te maski trzymamy na twarzy aż pół godziny i czekamy aż całość całkowicie zaschnie, dzięki czemu usunięcie płatu jest bardzo proste. Producent zaleca także umycie skóry po zdjęciu maski, a następnie nawilżenie.

skin79_maska_w_płacie_z_glinką_hawaiian_mud_mask_sheet_green_soothingy_blog

Hawaiian Mud Sheet Mask - Green Soothing


Wersja zielona ma przede wszystkim oczyszczać pory i wygładzać skórę. Pierwsze zadanie zostało wykonane mniej więcej w połowie - część porów faktycznie była oczyszczona, ale efekt nie był szczególny. Trzeba jednak przyznać, że skóra była niesamowicie miękka i gładka w dotyku. Cera była zmatowiona, a pory zwężone, ale nie zauważyłam, aby utrzymało się to także następnego dnia.

Po nałożeniu maski odczuwalne było chłodzenie, a wraz z zasychaniem glinki również ściągnięcie, w szczególności na policzkach. Po zdjęciu płatu skóra była w związku z tym dosyć mocno przesuszona, ale za to koloryt był wyrównany.

Podsumowując, maska była w porządku, ale jej działanie mnie nie zachwyciło.

skin79_maska_w_płacie_z_glinką_hawaiian_mud_mask_sheet_pink_vitality_blog

Hawaiian Mud Sheet Mask - Pink Vitality


Zdecydowanie lepiej współpracowało mi się z wersją różową, choć maska zaschnęła znacznie szybciej i zaczęła się odklejać od skóry. Pory były bardzo dobrze oczyszczone i zwężone, nie było odczuwalne aż tak duże ściągnięcie skóry. Cera była zaróżowiona i wyglądała zdrowiej.

Następnego dnia zauważyłam, że makijaż zdecydowanie lepiej się utrzymuje, choć sam podkład nie wyglądał rewelacyjnie, bo w niektórych miejscach widać było suche skórki. Mogło to jednak wynikać z tego, że użyłam masek w tym samym tygodniu, jedynie z dwudniową przerwą. 

Po takiej kuracji dostrzegłam jednak znaczną poprawę w kondycji cery - wygoiły się wszelkie stany zapalne, zaczerwienienia, a ogólna ilość wągrów i niedoskonałości znacznie się zmniejszyła. 


Uwielbiam glinki i jak widać, ich regularne stosowanie przynosi zauważalne efekty. Czy Wy też lubicie działanie glinek?


Mój makijażowy zestaw na co dzień - wersja na dzień lekki i intensywny

6 grudnia 2017

Mój makijażowy zestaw na co dzień - wersja na dzień lekki i intensywny

codzienny_makijaż_kosmetyki_blog


Kiedyś codzienne robienie pełnego makijażu wydawało mi się niemożliwe, teraz udało mi się dojść do wprawy i skrócić czas jego wykonywania na tyle, że mogę się nim cieszyć każdego dnia :)

Swój make-up dopasowuję do planu dnia i jego intensywności. Kiedy dzień poza domem kończy się szybciej, stawiam na lżejszy makijaż, kiedy zadań jest dużo - skupiam się na trwałości. Dlatego też w dzisiejszym poście zobaczycie wersje makijażu dopasowane do obu trybów dnia.

codzienny_makijaż_podkład_revlon_makeup_atler_paris_oriflame_kamuflaż_catrice_korektor_loreal


Podstawą jest oczywiście podkład. W mojej kosmetyczce zawsze mam Revlon ColorStay. Jest to jednak dość ciężki podkład, dodatkowo moja skóra nie lubi, kiedy ciągle używa się jednego fluidu, bo przestaje z nim współpracować, dlatego nakładam go w dni, kiedy zależy mi na kilkunastogodzinnej trwałości podkładu. W pozostałe dni aplikuję mieszankę kremu BB z Oriflame oraz podkładu z MakeUp Atelier Paris. Ten drugi w tym momencie jest dla mnie troszkę za jasny, poza tym nałożony sam na moją skórę bardzo szybko się ściera. Taka mieszanka jest natomiast gdzieś po środku - krycie i trwałość określiłabym jako średnie. 

Pod oczy ląduje mój ulubiony żółciutki korektor z L'Oreala, który fajnie kryje zasinienia. Pojedyncze niedoskonałości zakrywam kamuflażem z Catrice w płynie. W tej roli sprawdza się świetnie, bo jego kolor jest dla mnie zbyt siny bym mogła go nakładać pod oczy. 


makijaż_na_co_dzień_oczy_palety_cieni_thebalm_nude_tude_zoeva_naturally_yours


Mam niesamowicie tłuste powieki, więc mój makijaż oczu nie istnieje bez bazy. W tym momencie używam matowej wersji z Zoevy i uważam, że to bardzo dobra baza, choć u mnie nie zawsze daje radę, bo jestem naprawdę trudnym przypadkiem. Zdecydowanie też lepiej współpracuje z cieniami tej samej marki niż z innymi.

W "lekkie" dni używam palety theBalm Nude Tude - w ostatnich tygodniach jakoś wyjątkowo pasuje mi to zestawienie kolorystyczne. Jeśli po pracy muszę jeszcze wybrać się na miasto, stawiam na klasykę - paletę Zoeva Naturally Yours. Mam już tutaj wypracowane dwa zestawy makijaży, które w połączeniu z bazą Zoevy czasem wytrzymują nawet intensywny trening fitnessu (nie krzyczcie - ćwiczę w makijażu, bo biegnę na trening prosto z pracy ;)).


makijaż_na_co_dzień_konturowanie_szminka_pomadka_miss_sporty

Ostatnio skupiam się na zużyciu pudru sypkiego z Kobo - czy tylko ja tak wolno denkuję pudry?! Jest średni - nie wysusza bardzo skóry, lekko przedłuża trwałość podkładu, ale raczej już do niego nie wrócę. Bardzo ważnym dla mnie elementem są brwi, na które nakładam świetną pomadę z Inglota.

Uwielbiam konturowanie twarzy! Zawsze używam bronzera Bahama Mama (zagubił się na zdjęciu ;)), a potem uzupełniam go różem, bo uwielbiam ten efekt świeżości na policzkach. Przy lżejszym makijażu stawiam na jasny odcień od Bell, przy mocniejszym na róż z Inglota, który jest intensywny i nieźle się trzyma.

Kompletnie nie mam teraz ochoty na matowe pomadki. Kiedy się spieszę, aplikuję nawilżający błyszczyk z Miss Sporty lub pomadkę z Wibo w kolorze nude. Jeśli mogę dłuższą chwilę poświęcić ustom, maluję je szminkami Miss Sporty o bardziej nasyconych, jesiennych odcieniach.


A jak wygląda Wasz makijaż na co dzień?

Nowości kosmetyczne z października i listopada | Zakupowe szaleństwo

2 grudnia 2017

Nowości kosmetyczne z października i listopada | Zakupowe szaleństwo

pędzle_zoeva_rose_golden_complet_eye_set_blog

Przez długi czas robiłam zakupy tylko wtedy, kiedy czegoś naprawdę potrzebowałam, ale przez ostatnie dwa miesiące trochę poszalałam. Jeśli chcecie sprawdzić, co fajnego znalazło się ostatnio w moich zbiorach, zapraszam do czytania!

Niedawno w kosmetycznych marzeniach pokazywałam Wam pędzle Zoeva... Nie przypuszczałam, że to marzenie spełni się tak szybko. Na produkty marki Zoeva zniżki pojawiają się rzadko, więc nie mogłam nie skorzystać z Black Friday i zrobiłam sobie wcześniejszy prezent urodzinowy. To już jest uzależnienie! Im więcej pędzli Zoeva posiadam, tym większą ochotę mam na kolejne. Design, funkcjonalność, jakość wykonania powalają. Do mojej kolekcji dołączył Rose Golden Complete Eye Set vol. 2.

baza_pod_cienie_hean_miya_krem_z_kokosem_blog_zakupy

Przy okazji kupna pędzli do koszyka wrzuciłam bazę pod cienie Hean. Moja już powoli się kończy, a ta jest niedroga i słyszałam o niej wiele dobrego, więc na pewno to sprawdzimy. Trzecią rzeczą w moim zamówieniu był krem firmy MIYA - tutaj zadziałały na mnie opinie blogerek. Wybrałam wersję kokosową, która jest przeznaczona do skóry mieszanej i tłustej.

semilac_primer_bezkwasowy_hybrydy_blog

Ostatnio mam spory problem z utrzymywaniem się hybryd. Nie wiem, czy to kwestia moich paznokci, lakierów czy lampy, ale postanowiłam wypróbować primer bezkwasowy Semilac. Powiem szczerze, że na razie nie widzę różnicy, więc chyba muszę szukać przyczyny dalej. 

skin79_żel_aloesowy_maski_w_płacie_yum_tum_cleanser_blog

Zamówienia w sklepie Skin79 kompletnie nie planowałam, ale zobaczyłam na Facebooku, że robią dużą wyprzedaż masek. Niektóre sztuki można było kupić już za... 3 zł! Maski w płacie nie należą do najtańszych, dlatego nie mogłam nie skorzystać. Przy okazji w promocji znalazł się też cytrynowy czyścik do twarzy. Do wszystkiego dorzuciłam żel aloesowy, tym razem w tubce, który bardzo lubię nakładać na włosy.

it's_skin_maski_w_płacie_blog

We Wrocławiu swój salon otworzył kolejny producent kosmetyków azjatyckich - It's skin. Wiedziałam, że w Black Friday na pewno wpadnę po maski ;) Wybrałam wersję z oliwkami, bambusem oraz olejkiem z drzewka herbacianego. Spontanicznie do koszyka wrzuciłam też płatki pod oczy.

płyn_micelarny_garnier_be_beauty_organizery_akrylowe_anela_blog

Płyn micelarny pojawia się niemal w każdych moich zakupach, bo to produkt pierwszej potrzeby. Płyn z Garniera to już klasyk, ale postanowiłam wypróbować również micel biedronkowy. Na razie nie jestem do niego przekonana.

Lubię celebrować ważne w moim życiu chwile jakimś porządniejszym zakupem. Pierwszą wypłatę w nowej pracy uczciłam kupnem organizerów akrylowych Anela. Dzięki nim udało mi się fajnie zorganizować dwie szuflady z kolorówką. Pokażę Wam wszystko, jak już w pełni będę zadowolona z efektów. Na razie jeszcze szukam kilku rozwiązań. 

promocja_rossmann_zapachy_perfumy_moschino_love_love_calvin_klein_in_2_u

Myślę, że niemal każda z Was skorzystała z promocji w Rossmannie ;) Ja tym razem postawiłam na zapachy, których jeszcze nie miałam okazji używać - Love Love Moschino oraz In 2 U Calvina Kleina. Trwałością i intensywnością tego pierwszego na razie jestem zachwycona!

Jak tam Wasze czarnopiątkowe łupy?

NaiLove: Semilac, 037 Gold Disco | Złote iskierki na paznokciach

29 listopada 2017

NaiLove: Semilac, 037 Gold Disco | Złote iskierki na paznokciach

semilac_037_gold_disco_swatche_blog

Mój manicure jest najczęściej bardzo prosty, bo nie mam czasu na misterne zdobienia. Mam jednak pewien sposób na to, aby bardziej rzucał się w oczy i był po prostu... glamour! Moja tajna broń to lakier Gold Disco Semilac. 

semilac_037_gold_disco_swatche_blog

Gold Disco to iskrzące złote drobinki wymieszane z bezbarwnym lakierem. To sprawia pewne problemy z kryciem - nie mamy tutaj żadnej kolorowej bazy jak ma to miejsce np. w podobnym lakierze Pink Gold. Aby mieć ładnie pokryty paznokieć musimy nałożyć trzy warstwy, ale nie musimy się tutaj martwić o smugi czy prześwity, bo jest prosty w obsłudze. Jedyną niedogodnością brokatowego lakieru jest to, że szybko ściera się na końcach. Za to jednak dość łatwo można się go pozbyć, bo nie tworzy jednolitej skorupy i pod wpływem acetonu robi się bardzo miękki.

Kolor świetnie współgra ze wszelkimi klasycznymi odcieniami - nude, różami, czerwieniami i bordo, ale lubię go też łączyć z miętą. Uwierzcie, że lakier nadaje się również do stylizacji na co dzień, nie tylko na imprezy :)

semilac_037_gold_disco_swatche_blog

Czy Wy też urozmaicacie swój manicure brokatowymi lakierami?

5 urodowych nawyków, które chcę wprowadzić w życie

26 listopada 2017

5 urodowych nawyków, które chcę wprowadzić w życie

plan_pielęgnacji_blog_olejowanie_włosów_urodowe_nawyki

Od kilku... miesięcy w moim kalendarzu mam przyklejoną karteczkę, na której wypisałam nawyki, które chciałabym wprowadzić w życie. I w większości na ich wypisaniu jedynie się skończyło, dlatego postanowiłam się w końcu zorganizować i podzielić się z Wami tym, co chcę wprowadzić do swojej urodowej rutyny. W planach jest wdrażanie wszystkiego drobnymi kroczkami i po kolei. Każdemu zabiegowi wyznaczę konkretny dzień tygodnia, dzięki czemu łatwiej będzie mi o nim pamiętać. Nie będę czekać na nowy rok, zaczynam od zaraz! :)

1. Olejowanie włosów na noc


Jako że włosy myję codziennie rano, kompletnie nie mam czasu na ich wzbogaconą pielęgnację - kończy się na szamponie, odżywce i serum. A gdzie maski, oleje, peelingi? Do tej pory nie olejowałam włosów na noc ze względu na pewne niedogodności, które to ze sobą niesie - czyli brudzenie pościeli. Spróbuję jednak pewnego sposobu - nie będę nakładać oleju przy skórze głowy, włosy zawinę w koczek, na który nałożę czepek i taki kokonik zabezpieczę gumką. Mam nadzieję, że całość będzie się dobrze trzymać, a moja poduszka będzie bezpieczna. W planach mam wypróbowanie nowych olejów - lnianego, jojoba czy z awokado.

szczotkowanie_ciała_bańki_chińskie_darsonwalizacja_plan_pielęgnacji_blog

2. Codzienne szczotkowanie ciała


Szczotkowanie ciała praktykuję od dawna z przerwami. Od jakiegoś czasu udaje mi się to robić w miarę regularnie, ale zdarza mi się je opuszczać w pojedyncze dni, w szczególności w weekend. Ten zabieg niesie ze sobą szereg korzyści - gładszą skórę, a także więcej energii dla organizmu. Efekty widzę bardzo wyraźnie, więc wiem, że warto!

3. Masaż bańką chińską raz w tygodniu


Bańki chińskie mam od kilku lat, ale mój entuzjazm dość szybko opadł i obecnie leżą zamknięte w szafce. To ogromny błąd, bo wystarczy kilka porządnych masaży, by pozbyć się mocno widocznego cellulitu. Zabieg jest dosyć bolesny i czasochłonny, dlatego go porzuciłam.

4. Darsonwalizacja - raz w tygodniu twarzy, raz na dwa tygodnie skóry głowy


Przyrząd zwany Darsonvalem mam od roku i używałam go do tej pory bardzo nieregularnie. Wykorzystuje on prąd w celu dezynfekcji skóry. Podczas przykładania do skóry specjalnej peloty powstają małe wyładowania elektryczne, a w pelocie wytwarza się ozon. Zabieg działa bakteriobójczo i jest bardzo pomocny w trądziku czy łojotoku, a więc coś idealnego dla mnie. Do tej pory przyrządu używałam jedynie do twarzy, teraz chcę również spróbować ze skórą głowy. Wiem jednak, że wprowadzenie tego raz w tygodniu będzie dla mnie zbyt ambitne, więc na razie w planach mam wykonywanie zabiegu dwa razy w miesiącu.

maseczka_pielęgnacja_twarzy_skin79_eveline_blog

 5. Maseczka na twarz dwa razy w tygodniu


Uwielbiam maseczki - to jedna z rzeczy, która najbardziej mnie relaksuje. Mam ich w swojej kolekcji naprawdę sporo. Ostatnio jednak przez mój intensywny tryb życia nie udaje mi się robić tego częściej niż w raz tygodniu - zdarza mi się po prostu o tym zapominać. Maseczki świetnie oczyszczają, nawilżają i regenerują skórę, ale nie wymagają wiele czasu. Przecież w tym samym momencie można zrobić coś innego - wziąć kąpiel, obejrzeć ulubiony serial albo posprzątać.


Jakie zabiegi urodowe Wy wykonujecie regularnie?