Dwie stylizacje do biura w (jeszcze) letnim klimacie

12 września 2018

Dwie stylizacje do biura w (jeszcze) letnim klimacie


Dzisiaj mój debiut w pokazywaniu Wam na blogu... stylizacji! Bądźcie dla mnie łaskawe, drogie Panie, to było dla mnie trudne wyzwanie i wierzę w to, że praktyka czyni mistrza :)

***

Moją pierwszą propozycją będą stylizacje do biura. Dlaczego? Bo to bliskie mojemu sercu - bardzo lubię koszule, marynarki, materiałowe spodnie. 


Zaczynamy od dosyć odważnego looku. Wzrok przyciąga kwiecista marynarka - to bardzo wyraziste ubranie, dlatego reszta musiała być zdecydowanie bardziej stonowana. Dlatego pod marynarkę założyłam klasyczną, białą bluzkę z kołnierzykiem. Jestem właśnie w trakcie poszukiwania jakiegoś fajnego topu do tego zestawu. Dół postanowiłam utrzymać w kolorze jasnego różu. Spodnie mają wysoki stan i proste nogawki, dzięki czemu wydłużają nogi, a zakładki podkreślają biodra. Torebka jest bardzo prosta, ale już parę osób mnie o nią pytało. Buty są za to nieoczywiste - wysoki, gruby obcas i perełki rzucają się w oczy. 


 Marynarka - bonprix
Bluzka - no name
Spodnie - bonprix
Buty - Vices 
Torebka - Abakus


Drugi zestaw jest bardzo standardowy - złożony z białej bluzki, ołówkowej spódnicy i czarnych szpilek. Spódnica w kratkę jest dopasowana i niestety lub podkreślać brzuszek, więc dobrałam do niej luźną górę. Bluzka ma ozdobiony rękaw i wiązanie z chwostami. Szpilki są bardzo wygodne, ale za to mają sznurki, które możemy związać i zakończyć kokardką z przodu lub z tyłu. Aby nie było zbyt nudno - torebka ma dodatki w postaci wstawek z wężowej skóry i białego króliczego ogona.


 Bluzka - bonprix
Spódnica - Reserved
Buty - Deichmann
Torebka - Dresslily
Bransoletka - Katherine


* post powstał we współpracy z bonprix.pl

Małe cele na wrzesień

4 września 2018

Małe cele na wrzesień


Kiedyś podzieliłam się z Wami swoimi małymi celami na dany miesiąc i postanowiłam do tego wrócić, bo pozwala mi trzymać swoje plany w ryzach. W związku z tym, że ostatnio postanowiłam zrezygnować z dodatkowych zleceń, zyskam więcej czasu wolnego, który chciałabym poświęcić przede wszystkim na polepszenie jakości swojego codziennego życia. Może mój tekst również Was zainspiruje do zmian :)

1. Szybki marsz 2-3 razy w tygodniu

Przez ostatni rok starałam się w miarę możliwości ćwiczyć, ale niestety moja aktywność fizyczna nie była regularna. Często nawet jeśli na dany dzień ją planowałam, to wypadało mi coś, co uniemożliwiało mi zrealizowanie tego planu lub kompletnie brakowało mi energii. Moje mięśnie są kompletnie zastane po ostatnich tygodniach, dlatego postanowiłam dać im się na nowo przyzwyczaić do wysiłku i we wrześniu wprowadzam godzinny marsz 2-3 razy w tygodniu. Nie jest to zwykły spacer, ale kilkukilometrowy dystans szybkim tempem. Postanowiłam nie zwlekać – zaczęłam od razu!

2. Czytanie

W sierpniu udało mi się powrócić do czytania. Starałam się to robić zaraz po pracy, bo nie byłam jeszcze aż tak zmęczona po całym dniu, a dodatkowo pozwalało mi to oczyścić umysł i wyjść myślami z zawodowych obowiązków. Na razie zaczęłam powoli, od prostych lektur i poradników, ale mam teraz zamiar codziennie zamiennie poświęcać czas na czytanie lub trening. 


3. Lepsze odżywianie się

Niestety intensywna praca i wiele obowiązków przełożyło się na jakość moich posiłków. Teraz część zyskanego czasu będę mogła poświęcić właśnie na lepsze odżywianie się. W planie jest nie tylko jedzenie większej ilość warzyw, owoców i sałatek, ale również odkrywanie nowych smaków czy testowanie przepisów. W ostatnich miesiącach moim odkryciem jest awokado oraz koktajl z banana i mango.

4. Przynajmniej jeden zabieg kosmetyczny dziennie

Oczywiście jako blogerka urodowa mam całą masę kosmetyków i wiele z nich używam na co dzień, ale zrezygnowałam z zabiegów, które są bardziej wymagające lub czasochłonne. Zostałam w zasadzie jedynie przy peelingu i maseczce. Od poniedziałku zaczęłam ponownie szczotkować ciało rano – już zapomniałam, jakie to przyjemne! Kompletnie odpuściłam też olejowanie włosów na noc (czasem udało mi się to zrobić w weekend, ale rano i olej na włosach miałam może z godzinkę). Postanowiłam wprowadzić też do swojej rutyny masaż bańką chińską i prądy d’Arsonvala


5. Uporządkowanie zdjęć

Chaos w zdjęciach z tego roku to moja zmora. Mam zapchane karty pamięci, zdjęcia są nieposegregowane. Co planuję? Przede wszystkim ułożenie zdjęć w folderach, a następnie wybranie najlepszych ujęć. Mam nadzieję, że uda mi się też poprawić ewentualne usterki, jak zbyt ciemne zdjęcie, brak koloru czy zły kadr. Muszę też koniecznie wysprzątać swoje archiwum fotograficzne bloga i pozbyć się tego, co nie będzie mi już potrzebne. Wbrew pozorom ten mały punkt to całkiem spory projekt, na który muszę poświęcić co najmniej kilka dni.

6. Wyjechać na urlop

W tym roku nie udało mi się zorganizować typowych wakacji i porządnego odpoczynku. Powiem Wam szczerze, że brak dłuższego urlopu niestety powoduje nawarstwianie się zmęczenia i zmniejszenie produktywności. Mam nadzieję, że uda mi się pod koniec września wyskoczyć gdzieś chociaż na kilka dni, żeby się odstresować. Trzymajcie kciuki, żeby się udało!


Jak u Was zapowiada się wrzesień?


Nowości w mojej szafie | Peek & Cloppenburg, bonprix, Reserved, CCC

30 sierpnia 2018

Nowości w mojej szafie | Peek & Cloppenburg, bonprix, Reserved, CCC


Bardzo polubiłam pokazywanie Wam moich ubraniowych nowości :) Nie tylko dlatego, że uwielbiam zakupy, ale przygotowywanie tych postów sprawia mi frajdę, bo jest odskocznią od tematów kosmetycznych. To co, zaczynamy?

Po raz pierwszy kupiłam coś w sklepie Peek & Cloppenburg i to w dodatku online! Zawsze kojarzył mi się on z drogimi rzeczami, ale jak się okazuje, mają też własne marki w przystępnych cenach, a do tego trafiłam na wyprzedaż. Jestem bardzo mile zaskoczona. Kupiłam kilka koszul i sweterek - jakość jest o niebo lepsza niż w większości sieciówek. Zdecydowanie będę teraz zaglądać do tego sklepu podczas zakupów. 

Pierwszą rzeczą, która od razu rzuciła mi się w oczy była długa koszula w koralowym kolorze. To właśnie jej długość zachęciła mnie do kupna. Ma długi rękaw, ale koszula bardzo fajnie wygląda, kiedy jest on podwinięty.


Koszula jeansowa to klasyka, ta ma neutralny kolor, bez żadnych wyraźnych przetarć, a dodatkowo taliowany krój. Bardzo ładnie podkreśla sylwetkę.

Neonowa, różowa koszula to prawdziwa bomba - to są właśnie moje kolory. Ten model jest dosyć luźny, ale jest za to zapinany pod samą szyję, a guziki są ukryte.


W tym sweterku zakochałam się od pierwszego wejrzenia - nie dość, że jest w pięknym czerwonym odcieniu, to jeszcze ma dekolt w serek, który powoduje optyczne wydłużenie szyi. Sam sweterek jest bardzo miły i lekki. Będzie idealny na okres przejściowy, a potem mam zamiar łączyć go z gładką niebieską koszulą - myślę, że to będzie świetna kompozycja.

Ostatnia z koszul jest bardzo prosta - bez rękawów i w różowe pasy. Świetnie sprawdzi się w biurze, jak i do biegania po mieście.

Przy okazji na zdjęciu możecie zobaczyć też moją nową torbę w, a jakże, różowym kolorze. Torba jest nietypowa, bo nie ma zamka ani zatrzasku, tylko jest zawiązywana, a dodatkowo ma bardzo długi pasek. Zdecydowanie lepiej nosi się ją przerzuconą niż na jednym ramieniu. Skąd jest torebka? Ze sklepu bonprix, w którym też po raz pierwszy robiłam zamówienie. Ale to nie wszystko.


Wybrałam również bardzo odważną marynarkę w kwiatowy wzór. Jestem nią oczarowana, bo jest bardzo oryginalna. Specjalnie do niej dobrałam lniane pastelowe spodnie z wysokim stanem i prostymi nogawkami. Ostatnia w zamówieniu była luźna biała koszula z ozdobnymi rękawkami.

Te rzeczy wkrótce pokażę Wam w osobnym poście i pełnej stylizacji! :)


Dzianinowa ołówkowa spódnica w kratkę z Reserved nie jest dla każdego. Niestety lubi podkreślić brzuszek, ale zarazem cudownie eksponuje biodra. Przez materiał jest bardzo wygodna. Dla bezpieczeństwa noszę ją z luźną górą.

Ostatnia rzecz to sandałki z wyprzedaży w CCC, które dosłownie kosztowały grosze. Najbardziej lubię je za to, że mają małe podwyższenie - bardzo wygodne na co dzień, ale jednocześnie nogi wyglądają zdecydowanie lepiej niż w kompletnie płaskich sandałkach. Niestety trudno znaleźć taki model butów w sklepach.

Jestem ciekawa, co spodobało Wam się najbardziej!


*post zawiera link sponsorowany
Efektima, Black-Detox, Hydrożelowe płatki pod oczy z węglem bambusowym

26 sierpnia 2018

Efektima, Black-Detox, Hydrożelowe płatki pod oczy z węglem bambusowym

efektima_czarne_płatki_pod_oczy_z_węglem_bambusowym_blog_efekty

Co można robić w niedzielny wieczór? Zrobić pysznej, gorącej herbaty, włączyć ulubiony serial lub poczytać książkę i... nałożyć płatki pod oczy, by kwitnąco zacząć nowy tydzień!

Z płatkami Efektima miałam już do czynienia wielokrotnie. Poniżej znajdziecie linki do innych recenzji kosmetyków tej marki:


Dzisiejszy test może zainteresować przede wszystkim osoby, które mają problem z opuchnięciami i cieniami pod oczami.

efektima_czarne_płatki_pod_oczy_z_węglem_bambusowym_blog_efekty

Płatki, jak to zwykle u tego producenta, są szczelnie zamknięte w listku wypełnionym płynem. Te akurat nie były nasączone aż tak dobrze, jak zdarzało mi się to wcześniej, nie odczuwałam, też efektów chłodzenia. Odniosłam wrażenie, że dosyć szybko moja skóra wypiła z nich całą esencję.

Za to skład jest interesujący i warto przyjrzeć mu się bliżej - znajdziemy tu węgiel bambusowy, kwas hialuronowy, ekstrakt z alg, alantoinę, wyciąg z pestek winogron czy olejek z kwiatów róży. Naprawdę sporo tego! Producent zapewnia, że produkt działa wygładzająco, nawilżająco i odmładzająco.

To, co było najbardziej zauważalne, po zdjęciu płatków to zmniejszenie cieni i obrzęków pod oczami. Różnica była naprawdę ogromna. Skóra w dotyku była bardzo miękka i napięta, ale niestety nie zauważyłam zmniejszenia zmarszczek i dla mnie produkt zadziałał też zbyt mało nawilżająco.

Po aplikacji nie pozostał żaden tłusty filtr, więc może to być doraźny produkt przed ważną imprezą, by zniwelować oznaki zmęczenia. Nie wrócę jednak do niego jako dodatku do codziennej pielęgnacji okolic oczu.

Używałyście tych płatków? Jak u Was zadziałały?


BeautyWro - 15 blogerek w sercu Wrocławia

20 sierpnia 2018

BeautyWro - 15 blogerek w sercu Wrocławia


Pewnej upalnej niedzieli przy wrocławskim rynku, w lokalu o intrygującym retro klimacie spotkało się 15 blogerek... Co mogło z tego wyjść? Same dobroci! W jednym miejscu znalazło się kilkanaście uroczych dziewczyn, które na co dzień z pasją i zaangażowaniem prowadzą swoje blogi z zakresu urody, mody i lifestyle'u. Poniżej pod wspólnym zdjęciem będziecie mogły poznać je wszystkie :) Zapraszam na ich blogi oraz Instagramy!


Spotkanie przebiegało oczywiście w otoczeniu kamer, aparatów i toreb wypełnionych kosmetykami, ale my, blogerki, z upływem lat czujemy się w takim towarzystwie coraz swobodniej. Atmosferę dopełniły napoje i przekąski przygotowane przez BLT & taps.

Dziewczyny były przemiłe, otwarte i uśmiechnięte - część znałam już osobiście, część z sieci, ale udało mi się też zapoznać z nieznaną mi wcześniej twórczością części uczestniczek. Blogerskim plotkom nie było końca - kosmetyki, hejt, współprace, ciekawe blogowe doświadczenia... i upalna pogoda były głównymi tematami. 

W trakcie spotkania odwiedzili nas przedstawiciele marki BasicLab, specjalizującej się w produktach do włosów, którzy nie tylko zaprezentowali swoją ofertę, ale również szczegółowo opowiadali o prawidłowej pielęgnacji włosów i skóry głowy. To była bardzo ciekawa i pouczająca prezentacja.  

Spotkanie blogerek nie mogło się również obejść bez zdjęć, selfie... całej masy zdjęć! 

Uczestniczki: Tina (organizatorka), Natalia (współorganizatorka), Karolina, Ja :), Justyna, JoannaPaulinaEwa,  JulitaDominika, Natalia, EwelinaAsia, Ania oraz Ewa.


Ale największy szok przeżyłyśmy, kiedy organizatorki wręczyły nam upominki od sponsorów, które dosłownie nie miały końca. Nie mogłyśmy wyjść z podziwu, jak wiele pracy dziewczyny włożyły w to, aby przygotować dla nas to wydarzenie. Ogromnie dziękuję przede wszystkim Tinie, która jest główną sprawczynią całego zamieszania, Natalii, która również wykazała się ogromnym zaangażowaniem, a także wszystkim uczestniczkom, dzięki którym ten czas był niezwykle mile spędzony. Doszły mnie słuchy, że to nie ostatnia edycja tego wydarzenia!

Teraz przygotujcie się na długie scrollowanie, ale warto! Zobaczcie, jakie cudowne prezenty przygotowali dla nas sponsorzy. Jest tego taki ogrom, że nie opisywałam Wam wszystkiego po kolei. Jeśli coś Was szczególnie zainteresuje lub macie jakieś pytania, piszcie śmiało w komentarzach! :)



Dlaczego maska w płacie nie działa? Najczęściej popełniane błędy

15 sierpnia 2018

Dlaczego maska w płacie nie działa? Najczęściej popełniane błędy

maski_w_płacie_najczesciej_popelniane_bledy_poprawna_aplikacja_maski_w_plachcie

Maski w płacie to dobrodziejstwo, które przybyło do nas z Azji. Mają one formę płatu (z różnego rodzaju włókien) nasączonych składnikami odżywiającymi skórę. Mogą oczywiście mieć różnorakie działanie - nawilżające, rozświetlające czy oczyszczające. Uwielbiam ten rodzaj masek za wygodę - oczyszczamy twarz, wyciągamy maskę z opakowania, nakładamy, a po wszystkim wyrzucamy do kosza. Zresztą obserwując mój blog czy Instagram, doskonale wiecie, jak często korzystam z tego sposobu pielęgnowania cery. Jeśli maski w płacie, które do tej pory miałyście, nie zadziałały na Waszą skórę, to być może po drodze coś poszło nie tak. Poniżej znajdziecie listę możliwych do popełnienia błędów.

maski_w_płacie_najczesciej_popelniane_bledy_poprawna_aplikacja_maski_w_plachcie

1. Nieczytanie instrukcji


Wprawdzie generalizowanie jest złe, ale trzeba przyznać, że my Polacy wolimy wszystko robić po swojemu, a instrukcję czytamy dopiero wtedy, kiedy coś się zepsuje. Mnie też się to często zdarza, ale w przypadku jakichkolwiek maseczek zawsze czytam, co zaleca producent. Bardzo ważna jest informacja, jak długo należy trzymać maskę na twarzy, czy trzeba ją zmyć, czy może wklepać. Złe zastosowanie maski sprawi, że po prostu nie zadziała, ale może nam też przysporzyć problemów.

2. Nakładanie maski na źle oczyszczoną skórę


Jeśli nie oczyścicie odpowiednio skóry przed aplikacją maski, składniki odżywcze nie mają szans się wchłonąć. Dobrze jest wcześniej wykonać peeling, szczególnie enzymatyczny, który złuszcza martwy naskórek, ale jest delikatny dla cery. Producenci masek w płacie często też zalecają zastosowanie toniku po oczyszczeniu twarzy, ale jeszcze przed aplikacją płatu - ma to na celu przywrócenie skórze odpowiedniego pH. 

3. Niepoprawna aplikacja maski


Zanim nałożycie maskę na twarz, zwróćcie uwagę, czy nie ma ona warstwy ochronnej. Niektóre maski posiadają nawet folię z dwóch stron. Wtedy trzeba ściągnąć tę grubszą (łatwiejszą do usunięcia) warstwę, nałożyć maskę i pozbyć się drugiej warstwy ochronnej. Bardzo ważne jest, aby płat dokładnie przylegał, dlatego aplikację zaczynamy od środka twarzy i wyrównujemy całość do zewnętrznej strony, tak aby nie powstały bąble.

4. Zły czas aplikacji


Producent nie przez przypadek na opakowaniu podaje czas, przez który należy trzymać maskę na twarzy. To nieprawda, że im dłużej, tym lepiej i Wasza cera wchłonie więcej dobroczynnych składników. Jeśli doprowadzicie do wyschnięcia maski, Wasza skóra stanie się przesuszona. Pamiętacie z biologii pojęcie osmozy? To zjawisko będzie miało miejsca właśnie w tym przypadku - płat wyciągnie wodę ze skóry, aby doprowadzić do równowagi stężenia płynów. Maska działa tylko w momencie, w którym jest nasączona.

maski_w_płacie_najczesciej_popelniane_bledy_poprawna_aplikacja_maski_w_plachcie

5. Niewykorzystywanie całej esensji


Płat jest w opakowaniu zanurzony w sporej ilości cudownie działającej esencji. Zauważycie, że po jego wyciągnięciu w opakowaniu zostaje całkiem sporo płynu. Co z nim zrobić? Nałożyć na szyję, dekolt czy ramiona - tam też skóra na tym skorzysta!

6. Wielokrotne używanie płatu


Ten punkt wiąże się bezpośrednio z poprzednim. Duża ilość pozostałej w opakowaniu esencji może Was kusić, by schować tam zużyty płat do nasączenia i ponownie zaaplikować. Nawet o tym nie myślcie! Na płacie mogły się zgromadzić bakterie czy sebum. Maski w płacie są przeznaczone do jednorazowego użytku.

7. Mycie twarzy po zdjęciu maski


Umycie twarzy po ściągnięciu maski to najgorsze co możecie zrobić. Taka maska może być jednym z elementów zlożonej pielęgnacji, więc spokojnie po jej użyciu możecie na twarzy nałożyć serum, krem czy makijaż. Oczywiście mogą wystąpić wyjątki od reguły (np. bąblujące maski oczyszczające), dlatego patrzcie punkt 1. i czytajcie instrukcję!


Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu maski w płacie będą doskonale działać na Wasze cery :)