HIT BLOGEREK: Origins, Drink-Up Intensive Overnight Mask | Całonocna maska nawilżająca

22 sierpnia 2019

HIT BLOGEREK: Origins, Drink-Up Intensive Overnight Mask | Całonocna maska nawilżająca

blog_maska_na_noc_całonocna_origins_drink-up_intensive_overnight_mask_opinia_recenzja_blog_działanie_cena

Często kupując kosmetyki, ulegam poleceniom influencerek - zapewne też lubicie sprawdzać opinie przed zakupem. Ja dodatkowo lubię konfrontować te urodowe hity z moimi doświadczeniami i przedstawiać je na blogu. I tak też jest w przypadku dzisiejszego bohatera. Osławiona intensywnie nawilżająca maska całonocna (!) marki Origins (która ma za zadanie ugasić pragnienie naszej cery!) znalazła się w moim posiadaniu. 

To, co w pierwszej chwili zwraca uwagę w tym kosmetyku, to zapach i konsystencja. Zapach bardzo ładny i pobudzający - owocowy, ale nie za słodki. Na początku nie mogłam dojść do tego, co mi przypomina, ale teraz już wiem i odpowiedź jest prosta - zdecydowanie jest on po prostu brzoskwiniowy! I nie ma on nic wspólnego z chemicznymi odpowiednikami, lecz jest jak cudownie soczysty owoc. 

Produkt zaskakuje swoją gęstością, która przypomina kremowe masło, dzięki temu nakłada się go naprawdę bajecznie. Ja aplikuję zawsze porządną, grubą warstwę podczas wieczornej pielęgnacji. Istotne jest to, że maska długo się wchłania, więc lepiej nie nakładać jej tuż przed położeniem się spać. Przecież szkoda wytrzeć cały produkt w poduszkę, bo nie będzie miał szans zadziałać, a mamy mu przecież dać na to całą noc, jak wskazuje nazwa i zalecenie producenta. 

blog_maska_na_noc_całonocna_origins_drink-up_intensive_overnight_mask_opinia_recenzja_blog_działanie_cena

Skład produktu jest niezwykle bogaty, wypełniony olejami i składnikami wprost z natury - jest ich tak dużo, że nawet nie jestem ich tu w stanie wymienić. 

Będąc szczerą, nie jestem pewna, czy maska spełni oczekiwania skóry suchej czy podrażnionej, bo po aplikacji nie odczuwa się uczucia ulgi czy nałożenia kompresu. Ale mogę ją polecić do cery mieszanej, nawet z niedoskonałościami. Rano budzimy się z cerą nawilżoną, rozjaśnioną i bardziej miękką. I moja skóra czuje się po niej komfortowo cały dzień - zauważyłam, że po jej użyciu produkcja sebum jest zdecydowanie mniejsza, a wygląd i trwałość makijażu zdecydowanie lepsza. Ostatnio niestety zaliczyłam okropny wysyp i obawiałam się, jak moja cera zareaguje na ten produkt, a sprawdził się świetnie. Maska ta w połączeniu z tonikiem z kwasem doprowadziła moją skórę do względnej stabilizacji. 

Zdaje się, że aktualnie pojawiła się nowa wersja tej maski wzbogacona o wodę z lodowca, kwas hialuronowy i masło z awokado, a jej pojemność zmniejszono ze 100 ml do 75 ml, za które trzeba zapłacić ok. 90 zł. Czy to dużo jak na maseczkę? Pewnie. Ale trzeba też wziąć pod uwagę, że tubka wystarczy nam na naprawdę wiele użyć, a kosmetyku tego typu nie aplikujemy codziennie. Ja w przypadku droższych produktów zawsze poluje na okazje i zniżki - i Wam też to polecam! :)

Czy Wam też spodobała się całonocna maseczka od Origins? 

Cała prawda o pędzlach Zoeva | Zestaw Rose Golden Luxury Set Vol. 1 po 4 latach używania - aktualizacja

16 sierpnia 2019

Cała prawda o pędzlach Zoeva | Zestaw Rose Golden Luxury Set Vol. 1 po 4 latach używania - aktualizacja

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

Jestem pędzlomaniaczką i nie boję się do tego przyznać! Zauważyłam pewną zależność - kiedy myję swoją kolekcję pędzli, to mam wrażenie, że nie ma to końca, a kiedy ich używam, ciągle brakuje mi jakichś modeli ;) 

W ocenach pędzli jestem surowa i wymagająca - według mnie ich prawdziwą jakość można ocenić dopiero po kilku latach używania, dlatego dzisiaj przychodzę do Was z takim postem. Przed podjęciem decyzji o zakupie zestawu zdecydowanie chciałabym wiedzieć, czy jest wart swojej ceny. 

Dwa lata temu pokazałam Wam, jak wyglądają moje pierwsze pędzle marki Zoeva - wtedy po dwóch latach użytkowania wyglądały niemal jak nowe:


Dziś aktualizuję Wam sytuację - pędzle są ze mną już 4 lata i korzystam z nich bardzo intensywnie. Pokażę Wam z bardzo bliska, jak wygląda Rose Golden Luxury Set Vol. 1 (teraz są już dostępne trzy części setu Rose Golden!) po takim czasie. Na początek przypomnijmy sobie, z jakich modeli składa się zestaw:

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

110 Face Shape


Mały, lekko zaokrąglony pędzel do konturowania, który umożliwia bardzo precyzyjną aplikację produktu.

127 Luxure Sheer Check


Ścięty, puchaty pędzel do różu, który nakładając produkt, od razu go blenduje - świetnie sprawdzi się więc również przy mocno napigmentowanym kosmetyku. 

102 Silk Finish


Zaokrąglony pędzel do podkładu z gęstym, zbitym włosiem. Świetnie radzi sobie z rozprowadzaniem podkładu bez smug.

106 Powder


Bardzo duży puchaty pędzel do pudru, którym można omieść twarz, pozbyć się niepotrzebnych osypanych drobinek np. cieni do oczu, a także rozblendować zbyt dużo produktu użytego do konturowania. 


142 Concealer Buffer 


Mały, zbity kulkowy pędzel. Teoretycznie służy do rozprowadzania korektora, ale ja wolę go używać do czyszczenia cieni przy makijażu oczu czy pomadki, która wylała się poza kontur ust.

227 Luxe Soft Definer


Puchaty pędzel do cieni, który nada się zarówno do nakładania ich na całą powiekę, w zewnętrznym kąciku, jak i blendowania.

231 Luxe Petite Crease


Pędzel z czubkiem, który umożliwia precyzyjniejsze nałożenie cieni, np. podkreślenie załamania, wewnętrznego kącika czy dolnej powieki.


317 Wing Liner


Płaski, skośny pędzel do eyelinera. Świetny właśnie do rysowania kreski. Na upartego można nim również podkreślić brwi, choć w tym przypadku nie będzie to do końca komfortowe, bo włosie jest do tego trochę za długie i zbyt giętkie.

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

Po tych kilku latach nadal uważam, że to dobry zestaw bazowy, bo posiada pędzle, którymi wykonamy pełny makijaż zarówno twarzy, jak i oczu. Oczywiście, jeśli bardziej interesujecie się make-upem, to będzie on niewystarczający, ale na początku świetnie się sprawdzi. Tym bardziej, że po tak długim okresie nadal nie mogę przyczepić się do jakości tych pędzli. Do setu dołączona jest też naprawdę świetna, piękna i dobrze wykonana kosmetyczka. Pędzle są smukłe i dobrze leżą w dłoni, więc nie ma obaw o to, że wyślizgną nam z ręki podczas malowania czy mycia. 

W tym czasie podczas mycia wypadło może kilka włosków, włosie jest nadal miękkie i się nie przebarwiło (nawet mimo używania naprawdę napigmentowanych produktów), ale co najważniejsze - klei doskonale trzyma, a skuwki w żadnym modelu nie odczepiły się od trzonków. Faktycznie włosie jest trochę mniej sprężyste niż na samym początku, ale problem nie jest na tyle duży, żeby wpływał na sposób aplikowania kosmetyków i uzyskiwane efekty. 

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog
zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

Tutaj możecie zobaczyć pędzle z naprawdę bliska. Jak widzicie, napisy zupełnie się nie starły, zapewne dlatego że są one wytłoczone. Trzonki są troszkę porysowane, ale i tak mniej niż pędzle innych marek, które posiadam. Najbardziej ucierpiały skuwki - widać na nich ubytki i wytarcia (pokazałam Wam pędzel do konturowania, który wygląda najgorzej, a także inne, na których zniszczenia są znacznie mniejsze), ale jak możecie zauważyć na innych zdjęciach, uszczerbki nie rzucają się aż tak mocno w oczy, a tym bardziej nie wpływają na użytkowanie. 

zoeva_rose_golden_luxury_set_zestaw_pędzli_cena_jakość_czy_warto_kupić_blog

Czy po kilkuletnim doświadczeniu z pędzlami Zoeva nadal je polecam? Zdecydowanie tak! I ciągle uważam, że są warte swojej ceny. Wolę przeznaczyć na dobre pędzle większy budżet i móc się nimi cieszyć naprawdę długo. 

Aktualnie w Polsce Zoeva jest dostępna tylko w Sephorze, ale zdradzę Wam sekret - ja w zeszłym roku w Black Friday kupowałam pędzle bezpośrednio na stronie marki ze zniżką i darmową przesyłką ;) Tym bardziej, że ceny ciągle rosną - ja zapłaciłam za zestaw 4 lata temu 260 zł, obecnie trzeba w niego zainwestować aż 320 zł.

Czy Wy też jesteście fankami pędzli Zoeva? :)


Moja kolekcja perfum

9 sierpnia 2019

Moja kolekcja perfum

ysl_yves_saint_lauren_mon_paris_giorgio_armani_si_blog

Już Wam kiedyś wspominałam, że wpisy o zapachach pojawiają się rzadko, bo nie jest to wcale taki prosty temat. Ale ostatnio mnie oświeciło i stwierdziłam, że mogę Wam pokazać wszystkie flakony, które aktualnie mam - dzięki temu będziecie miały w jednym poście szybki przegląd kilku produktów i być może coś Wam wpadnie w oko :)

YSL, Mon Paris


To mój pierwszy zapach kupiony w perfumerii, więc chyba zawsze będę miała do niego jakiś sentyment ;) Kwiatowy, słodki, sensualny i wciągający. Zapach to połączenie kwiatu datury (znany również pod nazwą bielunia), paczuli i piżma. Do tego ma przepiękny flakon - wpadlibyście na to, że nawiązuje do damskiego garnituru? Uwielbiam właśnie takie nuty zapachowe, więc dla mnie jest idealny zarówno na dzień, jak i na wieczór. 

Giorgio Armani, Si


Znany i dosyć popularny zapach. Kiedyś pani w perfumerii mi go odradzała, argumentując, że będę pachnieć jak wszyscy ;) Ja wyczuwam tu pudrowo-waniliową nutę, którą tworzy tak naprawdę połączenie czarnej porzeczki i piżma. Dla mnie to zapach, który określiłabym jako otulający, idealnie pasuje do ciepłego szalika, ale zarazem ma w sobie coś eleganckiego. 

donna_karan_dkny_fresh_blossom_jean_paul_gautier_scandal_a_paris_blog

DKNY, Be Delicious - Fresh Blossom


Propozycja od Donny Karan ma w sobie świeżość wiosny i woń rozwijających się kwiatów. I faktycznie mamy tu połączenie owoców i kwiatów - grejpfruta, porzeczki, brzoskwini, róży i jaśminu. Zapach jest subtelny, delikatny i dziewczęcy. Powiedziałabym, że w ciągu dnia trzyma się bardzo blisko skóry, nie roztacza wokół siebie wyraźnej aury, lecz jest dyskretny. Niestety nie jest zbyt trwały i według mnie nie zapada w pamięć. Charakterystyczna dla tych zapachów butelka niestety nie jest zbyt wygodna w codziennym użytkowaniu. 

Jean Paul Gatier, Scandal A Paris


Mój najnowszy nabytek, z którym wiąże się ciekawa historia. Szukałam perfum podczas ostatniej promocji w Douglasie i ekspedientka poleciła mi ten zapach. Postanowiłam przed kupnem trochę się z nim oswoić i zobaczyć, jak będzie współgrał ze skórą. Kiedy wyszłam ze sklepu, podbiegła do mnie dziewczyna i zapytała, czym pachnę - wtedy wiedziałam, że muszę wrócić po buteleczkę ;) Zapach jest bardzo słodki, wręcz landrynkowy, ale rozwija się i zaczyna wpadać w pudrową nutę z odrobiną gruszki. Podstawą zapachu jest miód i paczula, które uzupełnione są jaśminem i właśnie gruszką.

moschino_i_love_love_calvin_klein_in2u_for_her_blog

Moschino, I Love Love


Zapach jest trochę jak ta odjechana i odjazdowa butelka - cytrusowy i energetyzujący. Mogę go określić naprawdę wieloma rzeczownikami, które przychodzą mi na myśl, gdy go czuję - radość, młodość, optymizm, zabawa, kreatywność. Dla mnie ta nuta cytrusowa jest bardzo wyraźna i zdecydowanie przeważa, ale znajdziemy tu też kwiaty - różę i konwalię - oraz cynamon, który dodaje tutaj coś gorzkiego dla równowagi.  

Calvin Klein, In2U Fo Her


Ten zapach kupiłam razem z Moschino na zeszłorocznej dużej promocji w Rossmannie. Chciałam odejść trochę od tych słodkich zapachów, żeby od nich odpocząć. Zapach określiłabym jako uniwersalny, z męską nutą, dla chłopczycy. Używam go dosyć rzadko, bo po dłuższym użytkowaniu jednak do mnie nie przemawia, nie ma w sobie nic wyjątkowego, nudzi mnie. Najbardziej pasuje mi do tenisówek i sportowego luzu. Kompozycja jest dosyć skomplikowana - ma w sobie bergamotkę, grejpfrut, liść porzeczki, orchideę, kaktus, bursztyn, cedr i wanilię. 

prouve_51_fm_federico_mahora_173_blog

Prouve, nr 51


To zapach marki, której nie znam, a miałam go okazję kiedyś dostać - myślałam, że nie trafi w mój gust, ale miło mnie zaskoczył. Pewnie zrozumiecie dlaczego, kiedy przeczytacie, że składa się na niego czarna porzeczka, bergamotka, jaśmin, konwalia, cedr, piżmo, wanilia i drzewo sandałowe. Powtarzają się tu składniki z zapachów, które wybieram, prawda? :) Zapach jest bardzo ciekawy i wielowymiarowy. Na początku świeży i kwiatowy, następnie przechodzi w ciepłe, słodkie stadium wanilii, by na końcu poczuć nutkę owocu porzeczki. Perfumy będą świetne na letni wieczór albo na sezon jesienny. 

Federrico Mahora, nr 173


Te perfumy wybrałam sama na See Bloggers chyba trzy lata temu i najwidoczniej od tego czasu zmienił mi się gust, bo wtedy mi się podobały, a teraz coś mnie w nich drażni. Są intensywne, agresywne i mdlące. To taka słodycz, która już nie jest urzekająca i kobieca, tylko czegoś jest tutaj za dużo. Producent pisze o zapachu, że jest hipnotyzujący i oniryczny - i faktycznie coś w tym jest. Znajdziemy tu wanilię i piżmo (które często wybieram), a do tego mech, gorzkie migdały i drzewo jacaranda. 

Czy macie w swojej kolekcji któryś z tych zapachów?


NaiLove: Kolorowy french | Letnia wersja klasyki krok po kroku

5 sierpnia 2019

NaiLove: Kolorowy french | Letnia wersja klasyki krok po kroku

manicure_na_lato_paznokcie_lato_wakacje_french_francuski_kolorowe_końcówki_blog_tutorial_krok_po_kroku_pomysł_na_letnie_paznokcie

W manicurze najczęściej szukam prostych rozwiązań, bo nie mam na tyle rozwiniętych zdolności manualnych, by móc poszaleć. Niemniej jednak cały czas się uczę, a od pewnego czasu przykładam do tego większą uwagę, żeby pokazać Wam coś fajnego :)

French manicure już jakiś czas temu powrócił do łask, ale ja wykorzystałam go do odświeżonej wersji w sam raz na lato. Klasyczne białe końcówki zamieniłam na kolor i wykorzystałam geometryczne zdobienie. Wykonanie jest banalnie proste i zrobicie to bez specjalnych narzędzi, choć ja dla ułatwienia użyłam zestawu pędzelków do zdobień, które dorwałam za grosze na Aliexpress. 

manicure_na_lato_paznokcie_lato_wakacje_french_francuski_kolorowe_końcówki_blog_tutorial_krok_po_kroku_pomysł_na_letnie_paznokcie

1. Zaczęłam oczywiście od bazy i utwardzenia jej w lampie. Później nałożyłam i utwardziłam dwie warstwy przezroczystego fioletu o żelowym wykończeniu - Semilac 059 French Lilac.

2. Następnie płaskim, szerokim pędzelkiem do zdobień zaaplikowałam dwie warstwy lakieru My Laq M056 My Cupcake. Zauważcie, że zrobiłam to tylko na połowie końcówki, a dodatkowo pod skosem. Chciałam uzyskać mocne, graficzne linie, a nie standardową linię uśmiechu. 

3. To samo zrobiłam po drugiej stronie końcówki. Dzięki temu, że zastosowałam ciemniejszy kolor od poprzednika, mogłam z powodzeniem uzyskać krycie w miejscu łączenia się odcieni. Mój lakier to Semilac 034 Mardi Gras.

4. Dla urozmaicenia tego zdobienia dodatkowo cienkim pędzelkiem z długim włosiem nałożyłam brokatowy lakier Semilac 094 Pink Gold. Zrobiłam to przy fiolecie, bo dzięki kontrastowi ten element jest lepiej widoczny. Nie przejmowałam się grubością tej linii - nie chodziło mi o to, aby była cieniutka i perfekcyjna. Na koniec oczywiście utrwaliłam wszystko topem.

5. Postanowiłam jeszcze trochę zaszaleć i na palcu serdecznym zostawiłam fiolet bazowy, a na niego nałożyłam różowe i czarne cyrkonie. 

manicure_na_lato_paznokcie_lato_wakacje_french_francuski_kolorowe_końcówki_blog_tutorial_krok_po_kroku_pomysł_na_letnie_paznokcie

Lubicie manicure francuski? Wykorzystałybyście taką wariację na jego temat na wakacje?

DIY: Masło / mus do ciała | Przepis bazowy + moje lawendowe masło regenerująco-ujędrniające

1 sierpnia 2019

DIY: Masło / mus do ciała | Przepis bazowy + moje lawendowe masło regenerująco-ujędrniające

diy_domowe_masło_mus_do_ciała_krok_po_kroku_przepis_tutorial_blog

A gdyby tak mieć na półce w łazience masło do ciała dopasowane idealnie do naszych potrzeb i z naturalnym składem? Możecie je po prostu zrobić własnoręcznie i zdecydować, jaki ma mieć zapach, konsystencję oraz właściwości. Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem bazowym na taki kosmetyk, pokażę Wam, jakie ja masło zrobiłam dla siebie oraz jak uzyskać konsystencję delikatnego musu.

diy_domowe_masło_mus_do_ciała_krok_po_kroku_przepis_tutorial_blog

Przepis bazowy na masło do ciała


Stworzenie własnego masła do ciała jest naprawdę banalnie proste. Możecie dowolnie dobierać składniki, posiłkując się podstawowym wzorem:


  • 60-80% masło kosmetyczne jako baza,
  • 20-40% oleje roślinne o dodatkowych zaletach dla skóry,
  • 1-2,5% olejek eteryczny dla zapachu.


Moje regenerująco-ujędrniające masło o zapachu lawendy


Do swojego masła do ciała wykorzystałam:

  • 60 g masła shea
  • 25 g oleju kokosowego
  • 15 ml oleju z awokado
  • 10 ml oleju jojoba
  • 2,5 ml oleju eterycznego z lawendy 


Masło shea - wzmacnia barierę lipidową skóry, jest przecwizmarszczkowe, a nawet działa jak naturalny filtr przeciwsłoneczny. 

Olej kokosowy - wygładza zmarszczki, pomaga walczyć z rozstępami i bliznami.

Olej z awokado - nawilża, przyspiesza gojenie się ran, zmniejsza zmiany skórne - podrażnienia i lekkie poparzenia. 

Olej jojoba - działa ujędrniająco i uelastyczniająco, wspomaga regenerację naskórka i chroni go przed czynnikami zewnętrznymi. 

Lawendowy olej eteryczny - działa antyoksydacyjnie, przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Zapach olejku natomiast wycisza i koi nerwy. W sam raz do wieczornej pielęgnacji przed snem :)

diy_domowe_masło_mus_do_ciała_krok_po_kroku_przepis_tutorial_blog

Czego potrzebujemy do wykonania masła?


Oprócz składników przyda nam się szklana misa, szpatułka / łyżeczka, opakowanie na gotowy produkt (ja wykorzystałam opakowania po zużytych kosmetykach) oraz opcjonalnie mikser. 

diy_domowe_masło_mus_do_ciała_krok_po_kroku_przepis_tutorial_blog
diy_domowe_masło_mus_do_ciała_krok_po_kroku_przepis_tutorial_blog
diy_domowe_masło_mus_do_ciała_krok_po_kroku_przepis_tutorial_blog

Masło / mus do ciała krok po kroku


1. Masło bazowe rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Ja do metalowej miski wlałam gorącą wodę, a następnie umieściłam w niej mniejszą szklaną miskę z masłem shea. Mieszanie pozwoli masłu szybciej się rozpuścić.

2. Do masła dodajemy wszystkie oleje w odpowiednich proporcjach (u mnie olej kokosowy, z awokado oraz jojoba).

3. Jeśli chcecie dodać olejek eteryczny, najpierw należy wystudzić płynną substancję do temperatury pokojowej. To zapobiegnie utracie jego właściwości. Razem z olejkiem możecie również dodać witaminę E, która działa jak naturalny konserwant i przedłuży trwałość kosmetyku. Rolę taką też spełnia olej jojoba, który znalazł się w moim maśle (zawiera witaminę E).

4a. Jeśli chcecie uzyskać konsystencję gęstego masła, przelewacie ciecz do opakowania i wstawiacie je do lodówki i na tym Wasza praca się kończy :)

4b. Jeśli natomiast wolicie puszysty mus do ciała, musimy poświęcić naszemu kosmetykowi jeszcze chwilę. Ciecz wstawiłam na ok. 40 minut do lodówki do momentu, w którym składniki zaczęły tężeć, następnie ubijałam mikserem przez ok. 2 minuty. Później wstawiłam mus na 4 minuty do zamrażarki i ponownie ubijałam mikserem przez ok. 2 minuty. Gotowy mus przełożyłam do opakowania. (Dla uproszczenia procesu możecie też spróbować włożyć ciecz do lodówki na godzinę lub do zamrażarki na 20 minut i wtedy ubić).

5. Trwałość kosmetyku to ok. 3 miesiące, nawet do pół roku (jeśli dodaliście wit. E lub olej jojoba). Dla pewności możecie produkt przechowywać w lodówce, a jedynie jego niewielką część w łazience. 

Quick tip: jak naprawić pokruszony kosmetyk? | Drugie życie dla pudru, różu czy cieni

25 lipca 2019

Quick tip: jak naprawić pokruszony kosmetyk? | Drugie życie dla pudru, różu czy cieni

jak_naprawić_uratować_pokruszony_potłuczony_rozbity_kosmetyk_puder_cień_róż_blog_poradnik_co_jest_potrzebne

Spieszycie się i nagle paleta cieni upada Wam na podłogę, zaglądacie do torebki i okazuje się, że cała jest w pudrze... Znacie te problemy? Czy od razu taki rozbity kosmetyk wyrzucacie do kosza? Nie musicie tego robić, bo w kilka minut można go uratować! Jak? Potrzebujemy do tego tak naprawdę tylko dwóch rzeczy.

jak_naprawić_uratować_pokruszony_potłuczony_kosmetyk_puder_cień_róż_blog_poradnik_co_jest_potrzebne

Niezbędna będzie nam szpatułka (może też być to nóż, jeśli takiej nie macie) oraz... alkohol izopropylowy. Teraz pewnie pomyślicie, że nie warto kupować wielkiej butli dla naprawienia jednego kosmetyku, ale zapewniam Was, że izopropanol jest bardzo praktyczny w kobiecej kosmetyczce. Przyda Wam się do dezynfekowania pędzli czy odtłuszczania paznokci (wiedziałyście, że cleanery do hybryd opierają się właśnie na tym alkoholu?). Mnie towarzyszy stale już od kilku lat.

jak_naprawić_uratować_pokruszony_potłuczony_kosmetyk_puder_cień_róż_blog_poradnik_co_jest_potrzebne
jak_naprawić_uratować_pokruszony_potłuczony_kosmetyk_puder_cień_róż_blog_poradnik_co_jest_potrzebne

Do pokruszonego kosmetyku dodajemy izopropanol. Ja wlewam płyn do butelki po sprayu - to pozwala kontrolować ilość cieczy. Musimy dodać jej na tyle, żeby kosmetyk się rozpuścił i stał się plastyczną masą. Po dokładnym wymieszaniu zaczynamy rozprowadzać kosmetyk w pudełku i wygładzamy powierzchnię. Kiedy uzyskamy satysfakcjonujący efekt, po prostu pozostawiamy do wyschnięcia. Jeszcze niedawno pokruszony ulubieniec uzyskał drugie życie :) 

Nie musicie się obawiać, że alkohol izopropylowy zmieni właściwości produktu - po prostu odparuje, a dodatkowo zdezynfekuje nasz kosmetyk. Przecież często wkładamy do niego pędzle i puszki, na których znajdują się bakterie!

Życzę Wam miłego używania swoich naprawionych kosmetyków :)