Kilka kosmetycznych nowości + paczka od Meet Beauty

22 maja 2019

Kilka kosmetycznych nowości + paczka od Meet Beauty


Całe wieki nie było tu kosmetycznych nowości! Powód jest prosty - w zasadzie nic nie kupuję, tylko zużywam zapasy :) Ostatnio jednak odwiedziłam Hebe, oczywiście idąc po jedną rzecz, wróciłam z całą torbą. Dodatkowo, ze względu na odwołaną w tym roku konferencję Meet Beauty (spotkamy się w Warszawie dopiero w 2020 roku!) organizatorzy przesłali nam kosmetyczną paczkę - pokażę Wam, co się w niej znalazło.


Na samym początku wspomniałam o Hebe. Wybrałam się tam po gąbki celulozowe, których używam do zmywania maseczek, bo moje do niczego się już nie nadawały. Przy okazji natknęłam się na promocję na maseczki właśnie, więc do domu przywędrowały ze mną dwie wersje z tołpy, płatki kolagenowe pod oczy Purederm oraz maski w płacie Skin79 z serii Fresh Garden. Obok na zdjęciu możecie zobaczyć zwartość małej paczki PR od Delii - dwa kremy do rąk oraz zmywacz do paznokci w gąbce (aż szkoda, że go nie użyję, bo od dawna nie korzystam ze zwykłych lakierów).


Powyżej możecie natomiast zobaczyć, co znalazło się w przesyłce od Meet Beauty. Róż oraz rozświetlacz mineralny Annabelle Minerals, zapas suchych szamponów Batiste w wersji standardowej i podróżnej, krem do twarzy Mesoboost i balsam do ust marki bloc oraz coś do pielęgnacji ciała - balsam Solverx i tołpa.

Dajcie znać, co zaciekawiło Was najbardziej i o czym chcielibyście poczytać na blogu!

Delia, Matt Liquid Lipstick Metallic Finish | 103 Britney | Metaliczny akcent na usta

16 maja 2019

Delia, Matt Liquid Lipstick Metallic Finish | 103 Britney | Metaliczny akcent na usta

delia_pomadka_metaliczna_matt_liquid_lipstick_mettalic_finish_103_britney_blog_swatche_opinia_recenzja_cena

Metaliczne akcenty pojawiły się w modzie kilka sezonów temu, opanowały też makijaż, bo to bardzo ciekawy efekt. I o ile jakoś ten efekt na oku stosujemy chętniej, o tyle przy ustach nie mamy tyle odwagi. Trafiłam jednak na pomadkę, która idealnie pasuje do dziennego makijażu, zwraca uwagę swoim metalicznym wykończeniem, ale przy tym absolutnie nie wygląda tandetnie. 

Delia wypuściła na rynek pomadkę, która ma matową "bazę", ale zatopienie w niej milionów bardzo drobno zmielonych drobinek daje metaliczny efekt przy odbiciu światła. Drobinki te widać po naprawdę dobrym wpatrzeniu się w produkt i co ważne nie migrują po twarzy - zostają tylko tam, gdzie mają być, czyli na ustach.

delia_pomadka_metaliczna_matt_liquid_lipstick_mettalic_finish_103_britney_blog_swatche_opinia_recenzja_cena

Pomadka przy nakładaniu wydaje się lekka i płynna, ale jednocześnie nie jest kremowa. Błyszczykowy aplikator pasuje tutaj idealnie, bo umożliwia bardzo precyzyjne wyrysowanie konturu. Po kilku minutach produkt zaczyna zastygać, ale nie tworzy nieprzyjemnej skorupy i nie wysusza warg. Mimo to nadal pozostawia delikatny ślad na szklance przy piciu.

Zdecydowanie pomadka nie należy do najtrwalszych. Przy ostrożnym piciu czy suchej przekąsce nadal będzie widoczna, ale nie przetrwa większego posiłku. Całe szczęście bardzo ładnie się ściera. 

delia_pomadka_metaliczna_matt_liquid_lipstick_mettalic_finish_103_britney_blog_swatche_opinia_recenzja_cena

Kolor 103 Britney to brudny róż - w sam raz na co dzień. Ze względu na wyraziste wykończenie według mnie lepiej komponuje się z delikatnym makijażem oka. Muszę przyznać, że chyba nie odważyłabym się na intensywny kolor, który jednocześnie byłby metaliczny - dla mnie na ustach działoby się wtedy zdecydowanie za dużo. Natomiast odcień nude lub róż ze względu na swoją neutralność pozwalają za to na lekką ekstrawagancję w wykończeniu. 

Produkt daje nam możliwość zabawy - można go pomieszać z inną pomadką czy nałożyć odrobinę tylko na środku, tworząc efekt ombre. Pomadkę kupimy za jedyne 15 zł - opakowanie jak na tę cenę jest dobrze zrobione i nie ma obaw o noszenie go w torebce.

A Wy - miałybyście odwagę na metaliczne usta?


SheFoot, Dwustopniowa kuracja dla stóp | Przygotowujemy stopy na wiosnę

3 kwietnia 2019

SheFoot, Dwustopniowa kuracja dla stóp | Przygotowujemy stopy na wiosnę

shefoot_dwustopniowa_kuracja_dla_stóp_efekty_działanie_blog_opinia_recenzja

Przyznajcie się, dziewczyny - która z Was zimą trochę odpuściła sobie pielęgnację stóp? Ja niestety należę do tej grupy. Za oknem coraz cieplej, a to oznacza, że już niedługo będziemy wystawiać tę część ciała do słońca. Jak się jednak zabrać za suche i szorstkie stopy? Dwustopniowa kuracja od SheFoot to rzecz, która pozwoliła mi w parę chwil przywrócić je do świetnej kondycji.

shefoot_dwustopniowa_kuracja_dla_stóp_efekty_działanie_blog_opinia_recenzja

Ale po kolei! W pudełku znajdziemy dwie saszetki - jedna z nich to peeling, a druga to skarpety nasączone płynem.

Zabieg rozpoczynamy od peelingu, który ma rozpuścić martwy naskórek i usunąć go z powierzchni skóry. Peeling zawiera enzymy z papai i owoców cytrusowych oraz łupiny orzechów i zmielone pestki moreli. Brzmi owocowo i smakowicie, prawda? Po otworzeniu saszetki otrzymujemy gęsty, gruboziarnisty peeling o słodkim zapachu, którym przez około minutę masujemy stopy, a następnie zmywamy. Efekt zauważalny jest od razu - skóra jest bardzo gładka i miękka. 

Drugim etapem jest maseczka w postaci skarpet z mocznikiem, masłem shea czy olejem makadamia w składzie. Skarpetki są szczelnie zamknięte i producent zaleca ich rozerwanie, ale poszczególne warstwy były tak sklejone, że nie mogłam sobie z tym poradzić i po prostu je rozcięłam. W maseczce relaksujemy się około 20-30 minut, a potem wmasowujemy gęstą substancję, która pozostaje po ich ściągnięciu. Ja zaraz po zabiegu dodatkowo założyłam zwykłe, bawełniane skarpetki, żeby wyciągnąć z kosmetyków maksimum.

shefoot_dwustopniowa_kuracja_dla_stóp_efekty_działanie_blog_opinia_recenzja

Dwustopniowa kuracja w pół godziny zmieniła moje stopy nie do poznania - stały się mięciutkie i nawilżone, a efekt utrzymał się przez kilka dni. Aby przedłużyć to, co udało się uzyskać, warto już tym razem przyłożyć się do pielęgnacji i codziennie nakładać krem. Zabieg będzie świetnym pomysłem przed urlopem (kiedy chcemy, żeby stopy wyglądały dobrze) oraz po wakacjach (kiedy stopy mogą być wysuszone przez różne czynniki).

Minusem może być cena, bo za produkt zapłacimy ok. 17 zł, ale za świetny zabieg można wydać taką kwotę raz czy dwa razy na sezon, kiedy stopy są odsłonięte. W składzie obu saszetek znajdziemy wiele olejów i ekstraktów mających działanie nawilżające, zmiękczające i regenerujące.


Produkty SheFoot jak dotąd mnie nie zawiodły i z przyjemnością sięgnę po kolejne propozycje marki!

Beauty Face, Kolagenowa maska na usta | Potrzebny wynalazek?

30 marca 2019

Beauty Face, Kolagenowa maska na usta | Potrzebny wynalazek?

beauty_face_kolagenowa_hydrożelowa_maska_na_usta_do_ust_blog_recenzja

Słyszałyście o takim wynalazku jak maska na usta? Mnie już oczywiście obiło się coś wcześniej o uszy, ale przetestowałam taką maskę zupełnym przypadkiem. Czy jednak sama zdecydowałabym się na kupno?

Maska nie wygląda zaskakująco - to hydrożelowy płat nasączony składnikami aktywnymi zamknięty szczelnie w saszetce. Trzeba przyznać, że płatek bardzo dobrze przylega do skóry i obejmuje nie tylko same usta, ale również spory obszar wokół nich. 

Skład jest naprawdę przyjemny - kolagen, kwas hialuronowy, olejek różany, ekstrakt z czereśni, a nawet witaminy. Maska ma na celu poprawić jędrność skóry i warg, nawilżyć, zregenerować, uszczelnić naczynia krwionośne, a nawet zwalczyć zaczerwienienia czy przebarwienia.

beauty_face_kolagenowa_hydrożelowa_maska_na_usta_do_ust_blog_recenzja

Płat należy nałożyć na usta na 20-30 minut. W tym czasie odczuwałam dziwne mrowienie - dla mnie średnio przyjemne. Po ściągnięciu maski faktycznie skóra jest napięta, wygładzona i rozjaśniona. Usta są nawilżone, ale nie jest to uczucie ulgi, jaki daje nałożenie na wargi balsamu. 

Odnoszę jednak wrażenie, że podobny efekt do uzyskanego jesteśmy w stanie spokojnie uzyskać maseczkami na całą twarz oraz balsamami do ust. Tutaj mamy produkt dedykowany tylko niewielkiej części twarzy, za który musimy zapłacić 8 zł. Czy warto? Według mnie niekoniecznie i nie sięgnę po produkt tego typu ponownie.

A jakie jest Wasze zdanie na temat maseczek na usta?

Ulubieńcy zimy | Nabla, Bourjois, Miss Sporty, Nacomi i inni

19 marca 2019

Ulubieńcy zimy | Nabla, Bourjois, Miss Sporty, Nacomi i inni

blog_ulubieńcy_alantan

Pogoda zaskakuje nas ostatnio zmiennością, ciśnienie wariuje, a temperatura idzie w górę - to oznacza jedno: zbliża się wiosna! Zamknijmy chłodny, zimowy czas także kosmetycznie - dzisiaj pokażę Wam swoich ulubieńców z ostatnich tygodni :)

Krem Alantan


Na pierwszy ogień produkt z apteki za dyszkę! Krem Alantan z alantoiną i panthelonem to fajna opcja dla osób, które zmagają się z podrażnieniem, wysuszeniem, suchymi skórkami czy łuszczącą się skórą. Ja używałam go po zabiegach kwasem TCA (tak, to ten, po którym dosłownie schodzi cała skóra) i bardzo pomógł mi przetrwać trudny czas regeneracji. Łagodził podrażnienia, zaczerwienienia i przynosił mi ogromną ulgę. 

nacomi_peeling_kawowy_czarne_mydło_Agafii_blog_ulubieńcy

Nacomi, Peeling do ciała o zapachu mrożonej kawy


Produkt Nacomi to połączenie samych zalet - genialny skład, ładny zapach i świetne działanie. Peeling jest bardzo zbity, ale dobrze wykonuje się nim masaż na wilgotnej skórze. Po użyciu skóra jest gładka, miękka i nawilżona dzięki zawartości olejów. A do tego kosmetyk naprawdę pachnie jak mrożona kawa! Oczywiście ze względu na zawartość ziarenek kawy w łazience mamy niezłe pobojowisko, ale taki już urok peelingów kawowych ;)

Czarne Mydło Agafii


Hit, który Wam ostatnio pokazywałam - czyli czarne mydło Agafii. W swoim składzie zawiera aż 37 ziół. Na pierwszy rzut oka to ciemna, kleista maź, ale... o bardzo przyjemnym, kwiatowym zapachu. Produkt cudownie się pieni i zostawia skórę jednocześnie czystą i wypielęgnowaną. Odkąd go używam, zauważyłam, że moja skóra jest w znacznie lepszej kondycji!


roller_różowy_kwarc_turbopigment_dżin_blog_ulubieńcy

Roller z różowego kwarcu


Rollery z naturalnych kamieni zyskały na popularności dzięki blogerekom i youtuberkom. Ja też dałam się skusić temu trendowi ;) Masaż rollerem jest bardzo przyjemny - kamień utrzymuje chłód, więc skóra po jego użyciu jest odprężona. Masażer ma dwie końcówki różnej wielkości, większa może posłużyć do całej twarzy, a mniejsza pod oczy. Ja często używam go dodatkowo z maskami w płacie, dzięki czemu esencja jeszcze lepiej się wchłania. 

Pigment - Turbo Glow, Dżin


Turbopigmenty z Glam Shop to bardzo specyficzny produkt - kompletnie nie nadają się do aplikowania pędzlem, najlepiej współpracują wcierane w skórę. Wtedy dają nam wspaniały efekt błysku i trójwymiarowości dzięki odbijającym światło drobinkom. Ja posiadam kolor Dżin - to ciepły róż z fioletową-złotą poświatą, bardzo lubię makijaż w takiej kolorystyce.

nabla_dreamy_miss_sporty_wonder_smooth_blog_ulubieńcy_bourjois_healthy_mix_no50

Miss Sporty, pomadka Wonder Smooth, nr 302


Tej zimy walczyłam z suchymi ustami, więc szerokim łukiem omijałam matowe pomadki. Kiedy chciałam na co dzień postawić na mocniejszy kolor, z pomocą przyszła mi szminka od Miss Sporty z serii Wonder Smooth. Ma kremową konsystencję, bardzo komfortowo się ją nakłada, nie wysusza ust, a nawet tworzy przyjemną warstewkę ochronną. A dodatkowo usta zostały podkreślone widocznym, wiśniowo-jagodowym kolorem.

Nabla, paleta cieni Dreamy


Paletę Nabli pokochałam, jak tylko ją zobaczyłam. Uwielbiam brązowe, różowe i fioletowe tonacje, więc w kwestii odcieni paleta całkowicie spełnia moje oczekiwania. Są tu cienie matowe, jak i błyszczące - jesteśmy w stanie stworzyć makijaż dzienny, wieczorowy, jak i bardziej szalony. Aplikacja jest bardzo przyjemna, a cienie mają dobrą trwałość. Opakowanie posiada też bardzo duże, wygodne lusterko. 

Bourjois, Healthy Mix nr 50


Kiedy zauważyłam, że kultowy podkład Healthy Mix pojawił się w jaśniejszej wersji, od razu wpadł do mojego koszyka. Na początku nie byłam z niego zadowolona - nie trzymał się, spływał mi z twarzy. Ale z czasem zaczęłam doceniać jego lekkość, komfort w noszeniu i efekt nawilżenia - tak bardzo, że przez całą zimą używałam niemal jedynie jego. Podkład nie ma mocnego krycia, ale jest to zdecydowanie fajna opcja na co dzień. 


Miałyście do czynienia z którymś z tych produktów? :) 

Drop of Essence, Olej arganowy o zapachu grejpruta | Pozimowe orzeźwienie dla skóry

13 marca 2019

Drop of Essence, Olej arganowy o zapachu grejpruta | Pozimowe orzeźwienie dla skóry

drop_of_essence_olej_arganowy_o_zapachu_grejpruta_maroko_sklep_blog_recenzja_opinia

A gdyby tak każdego wieczoru przy okazji pielęgnacji ciała przeprowadzić mały zabieg aromaterapii? Ja jestem za! W ostatnim czasie moja łazienka wypełniała się po kąpieli orzeźwiającym zapachem grejpruta dzięki olejowi arganowemu o tym zapachu.

Ten wyjątkowy kosmetyk składa się w 99% z oleju arganowego oraz w 1% z esencji zapachowej. Jego intensywny zapach sprawia, że można go nawet używać zamiast perfum! Dla mnie natomiast to chwila ogromnego relaksu i odprężenia, bo zapach grejpfruta działa odprężająco, łagodzi objawy stresu i dodaje energii.

Olej grejpfrutowy dodatkowo działa przeciwbakteryjnie, antyoksydacyjnie, łagodzi stany zapalne. Podczas masażu wspomaga układ krążenia i limfatyczny, co przekłada się na zmniejszenie cellulitu.

Olej arganowy to natomiast hit w pielęgnacji antystarzeniowej. Może być stosowany do skóry podrażnionej, atopowej i trądzikowej. 

drop_of_essence_olej_arganowy_o_zapachu_grejpruta_maroko_sklep_blog_recenzja_opinia

Pomimo wielu właściwości kosmetyku ja używałam go do pielęgnacji ciała. I nie tylko zapach był zniewalający, ale efekty stosowania oleju były równie zadowalające. Skóra stała się napięta i silnie nawilżona, a nawet uzyskała lekki blask. Faktycznie zauważyłam zwiększenie jędrności i mniejszą widoczność skórki pomarańczowej. Zapach utrzymywał się na skórze bardzo długo, a sam olej nie pozostawiał tłustej warstwy i nie brudził ubrań, więc z powodzeniem można go stosować również na dzień. Trochę dziwnie aplikowało mi się produkt, psikając go na ciało, bo nie była to miła mgiełka, tylko zwykły strumień. Ale jest to niewielka niedogodność, biorąc pod uwagę działanie. 

Bardzo żałuję, że olejek ma tylko 50 ml pojemności i jest dostępny jedynie online, bo bardzo chętnie widziałabym go w mojej łazience jeszcze przez kilka tygodni. Olej zdecydowanie mogę określić jako ulubieńca :)

Ktoś z Was miał do czynienia z tym pięknie pachnącym olejem?