Skin79, Animal Mask: Dark Panda, Angry Cat, Dry Monkey | Jakim zwierzątkiem Ty chcesz zostać? :)

24 maja 2017

Skin79, Animal Mask: Dark Panda, Angry Cat, Dry Monkey | Jakim zwierzątkiem Ty chcesz zostać? :)

skin79_ajzatyckie_maski_w_płacie_które_wybrać_blog_opinia_recenzja

Witajcie po dłuższej przerwie na blogu! Bardzo Was przepraszam za ten przestój - spowodowany był wyjazdem na konferencję Meet Beauty (wkrótce relacja!) i koniecznością nadrobienia innych rzeczy w związku z moją nieobecnością. Mam nadzieję, że trochę się stęskniliście :)

W dzisiejszym wpisie coś na granicy pielęgnacji i... dobrej zabawy, czyli zwierzaczkowe azjatyckie maski od Skin79. Myślę, że będziecie nimi zainteresowane, a jeśli nie - to powinnyście przychylniejszym okiem spojrzeć na maski w płacie. Ja ciągle jestem pod ich wrażeniem - to jedne z nielicznych masek, które mają tak długofalowe działanie, odczuwalne przez cały następny dzień po relaksującym zabiegu. Minusem może być cena, bo jedna sztuka kosztuje ok. 15 zł. Czasem jednak można sobie pozwolić na odrobinę luksusu, szczególnie wtedy, kiedy nasza skóra potrzebuje intensywniejszej pielęgnacji. Przetestowałam dla Was niemal całe zoo - czarną pandę, złego kota i suchą małpę. 

skin79_maska_animal_mask_dark_panda_czarna_panda_test_opinia_recezja_blog
skin79_maska_animal_mask_dark_panda_czarna_panda_test_opinia_recezja_blog

Skin79, Animal Mask For Dark Panda - maska mocno wybielająca


Post postanowiłam rozpocząć od maski, która najmniej przypadła mi do gustu, czyli czarnej pandy. Jej zadaniem jest wybielenie cery, wyrównanie kolorytu i zniwelowanie cieni dzięki zawartości witaminy B3. Zastosowałam ją akurat w momencie, kiedy miałam trochę śladów po niedoskonałościach - pomyślałam, że może będzie w stanie je trochę zniwelować. Po nałożeniu odczuwałam bardzo przyjemny efekt chłodzenia oraz bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny zapach. To była maska, z której moja skóra żel "wypiła" najbardziej, Po ściągnięciu cera była nawilżona, miękka i napięta, ale nie zauważyłam wyrównania kolorytu, na co liczyłam. Następnego dnia było lepiej, bo cera miała ładny, naturalny blask i była lekko zaróżowiona. To, co mnie zaskoczyło, to delikatne rozjaśnienie cieni pod oczami, ale nie był to spektakularny efekt. Maska jakoś tam zadziałała, ale rezultaty nie powaliły mnie na kolana. 

skin79_maska_animal_mask_angry_cat_zły_kot_test_opinia_recezja_blog
skin79_maska_animal_mask_angry_cat_zły_kot_test_opinia_recezja_blog

Skin79, Animal Mask For Angry Cat - kojąca maska dla cery problematycznej


Zły kot to maska wprost stworzona dla mnie - ma nawilżać, koić i przyspieszać gojenie, dlatego zdecydowałam się użyć jej w momencie, kiedy skóra była w bardzo kiepskim stanie i było na niej sporo zaognionych niedoskonałości. W jej składzie znajdziemy wyciąg z aloesu czy drzewa herbacianego. Po nałożeniu odczułam lekki efekt chłodzenia oraz mrowienie w tym miejscach, gdzie cera była mocniej podrażniona. Maska spisała się na medal! Wraz z upływem czasu po aplikacji niedoskonałości bladły i łagodniały. Podrażnienia były ukojone, cera nawilżona i odświeżona, choć koloryt cery nie był wyrównany. Prawdziwy szał był jednak następnego dnia - po niemal dobie od użycia moja twarz wyglądała świetnie - skóra była świeża i promienna, a niedoskonałości w stanie zagojenia. Rewelacja!

skin79_maska_animal_dry_monkey_sucha_małpa_test_opinia_recezja_blog
skin79_maska_animal_dry_monkey_sucha_małpa_test_opinia_recezja_blog

Skin79, Animal Mask For Dry Monkey - maska silnie nawilżająca


Z ostatnią maską zaszalałam wczoraj - skóra po moim wyjeździe do Warszawy była po prostu zmęczona przez dość mocny makijaż przez kilka dni. Sucha małpa ma oczywiście nawilżać, ale także łagodzić i przyspieszać gojenie dzięki ekstraktowi z kwiatu lotosu i wyciągowi z ziaren kakaowca. Ta maska również zadziałała rewelacyjnie i wręcz mam problem z tym, żeby wybrać tę najlepszą z tego zestawienia. Kwiatowy zapach pozwolił mi się odprężyć i zrelaksować po całym dniu. Skóra była wyraźnie dopieszczona, nawilżona, rozjaśniona i promienna. Przestałam odczuwać jakiekolwiek ściągnięcie, skóra była (i w zasadzie nadal jest!) gładka oraz miękka w dotyku. Tutaj żel, którym nasączony jest płat, bardzo szybko się u mnie wchłonął i był mniej klejący niż w pozostałych przypadkach. Dzisiaj rano zdecydowanie łatwiej było mi wykonać makijaż - podkład lepiej się rozprowadzał i stopił ze skórą - to może być świetna opcja przed imprezą!

Czy Wy też jesteście fankami azjatyckich masek w płacie?


Evree, Tonizujący płyn micelarny

18 maja 2017

Evree, Tonizujący płyn micelarny

evree_tonizujący_płyn_micelarny_demakijaż_opinia_recenzja_blog

Pisałam już niejednokrotnie, że naprawdę lubię markę Evree, a w szczególności ich olejki - zarówno do ciała, jak i twarzy. Staram się też testować inne produkty - to moja druga przygoda z produktem do demakijażu tej firmy i niestety ponownie jest nieudana. Ostatnim razem bardzo zawiódł mnie olejek do demakijażu oczu, a tym razem tonizujący płyn micelarny.  

Producent przypisał produktowi aż dwie role- płynu micelarnego oraz toniku. Kosmetyk ma być więc wielofunkcyjny i może być stosowany zarówno rano, jak i wieczorem. Szczerze mówiąc, ja nigdy nie łączę produktu do oczyszczania z produktem do tonizowania - dla mnie to dwie różne funkcje, więc mam do tego osobne kosmetyki.

evree_tonizujący_płyn_micelarny_demakijaż_opinia_recenzja_blog

Butelka ma 300 ml i sam płyn jest nawet całkiem wydajny, a dozowanie bardzo wygodne. Możemy wyczuć delikatny zapach z kwiatową, ale nieprzesłodzoną nutą. Jeśli chodzi o skuteczność w zmywaniu makijażu twarzy, to tutaj jest dobrze i nawet jestem zadowolona - skóra nie jest ściągnięta, lecz czysta, miękka i zmatowiona. Produkt nie wpływa jednak na normalizację wydzielania sebum, o czym wspomina producent na opakowaniu.

Płyn micelarny wyłożył się natomiast kompletnie na demakijażu oczu. Niestety odczuwałam szczypanie i zamglenie, a większość aplikacji kończyła się po prostu płaczem i podrażnieniem. Kiedy już wydawało mi się, że cały make-up został usunięty, okazywało się, że rano budziłam się z rozmazanym tuszem i efektem pandy pod okiem. 

Przetestowałam już tak dużo płynów micelarnych, że mam co do nich naprawdę duże wymagania, a kilka produktów wysoko podniosło poprzeczkę. Dlatego też niestety płyn micelarny Evree nie znajdzie już miejsca na mojej półce.

Używaliście tego płynu micelarnego? Jakie są Wasze ulubione micele?

Szczotkowanie ciała na sucho - sposób na gładką skórę

15 maja 2017

Szczotkowanie ciała na sucho - sposób na gładką skórę

szczotkowanie_ciała_na_sucho_masaż_zalety_plusy_jak_wykonać_jaka_szczotka_blog

O szczotkowaniu ciała na sucho wspominałam Wam już na blogu kilkakrotnie, nie poświęciłam jednak temu tematowi osobnego postu, a uważam, że naprawdę warto. Szczotkowanie ciała to zabieg, który nie jest czasochłonny ani nie wymaga dużych nakładów finansowych, a pozwala utrzymać skórę całego ciała w świetnej kondycji. Szczotkowaniem ciała zainteresowałam się na początku blogowania i od tamtej pory wykonuję ten zabieg z mniejszymi lub większymi przerwami, ale zawsze do niego wracam, w szczególności wiosną, kiedy ciało trzeba przygotować do lata. Z dzisiejszego wpisu dowiecie się, jakie są zalety szczotkowania ciała, jak wykonywać ten zabieg oraz jak wybrać odpowiednią do tego szczotkę. 

Zalety szczotkowania ciała na sucho oraz przeciwwskazania


Przez szczotkowanie ciała pobudzamy krążenie oraz stymulujemy układ limfatyczny, co powoduje usuwanie toksyn i działa oczyszczająco na organizm. Taki masaż wspomaga także rozbijanie tkanki tłuszczowej zgromadzonej pod skórą, więc konsekwencją jest zmniejszenie cellulitu. Z każdym zabiegiem skóra staje się coraz bardziej gładka i jędrna, nabiera ładniejszego kolorytu i zdrowego blasku. Zapobiegamy też wrastaniu włosków, bo usuwamy martwy naskórek tak jak ma to miejsce również podczas peelingu. Nałożone po zabiegu produkty zdecydowanie lepiej się wchłaniają i działają, dlatego w zależności od problemów Waszej skóry możecie wybrać kosmetyk nawilżający lub ujędrniający. Musicie uważać, jeśli macie na ciele popękane naczynka, stany zapalne lub żylaki - najlepiej te miejsca omijać podczas szczotkowania. Trzeba być ostrożnym również przy pieprzykach, aby ich przez przypadek nie zadrapać. 

szczotkowanie_ciała_na_sucho_masaż_zalety_plusy_jak_wykonać_jaka_szczotka_blog

Jak wykonywać szczotkowanie?


Szczotkowanie jest bardzo proste - wystarczy wykonywać długie, posuwiste ruchy skierowane w górę. Podstawowa zasada jest taka, że nasz masaż wykonujemy zawsze w kierunku serca. Dlatego najlepiej zacząć od stóp (także pod spodem!), łydek i ud, przesuwając się w górę w stronę brzucha. Potem przejść do rąk, rozpoczynając od dłoni i powrócić do pleców. Jeśli chodzi o obszar dekoltu i piersi, to tutaj skóra jest bardzo delikatna, więc możecie zrezygnować ze szczotkowania, jeśli jest dla Was niekomfortowe. Ja z ogromnym wyczuciem jedynie przez chwilę muskam dekolt, bo po prostu to lubię. Masaż powinien trwać od 5 do 10 minut i najlepiej wykonywać go przed prysznicem, aby potem zmyć z siebie zdarty martwy naskórek. Skóra podczas zabiegu musi być całkowicie sucha i czysta (jak wskazuje nazwa), dlatego nie nakładamy na nią nic ani przed masażem, ani w jego trakcie. W zależności od trybu dnia możecie szczotkowanie wykonywać rano lub wieczorem. Ja uwielbiam robić to o poranku - niesamowicie dodaje energii właśnie dzięki pobudzeniu krążenia krwi. Na początku szczotkowanie może być dla Was nieprzyjemne i trochę bolesne - odczuwalne jest to jak zadrapanie skóry. Aby nie zrobić sobie krzywdy i nie zrazić się, lepiej zacząć od krótszego zabiegu bez przyciskania szczotki, lecz po prostu gładzenia powierzchni skóry. Z czasem Wasza skóra się przyzwyczai, wyczucie w zabiegu będzie zdecydowanie lepsze, a nawet będziecie miały ochotę na zwiększenie intensywności - tak również było w moim przypadku ;)

szczotkowanie_ciała_na_sucho_masaż_zalety_plusy_jak_wykonać_jaka_szczotka_blog

Jaką szczotkę wybrać do masażu?


Szczotkowanie zapewne skojarzy Wam się z włosami i jest to dobry trop, ale do masażu potrzebujemy szczotki przeznaczonej do ciała. Powinna być ona wykonana z naturalnego włosia - i może być to zarówno włosie roślinne (np. agawy), jak i zwierzęce (np. dzika). Najprostszą szczotkę dostaniecie nawet w Rossmannie, jeśli masaże chciałybyście zacząć wykonywać już dziś. Na rynku są jednak dostępne różne szczotki - podłużne, okrągłe, z gałką, paskiem lub po prostu długą rączką (jak do mycia pleców). Swoją szczotkę dostałam kilka lat temu od sklepu Szczotkarnia i jestem z niej niesamowicie zadowolona. Dzięki podłużnemu kształtowi świetnie leży w dłoni i ani razu nie zdarzyło się, aby się wyślizgnęła. Jest świetnie wykonana - włosie nie wypada, a drewniany trzonek nie pęka. W zależności od użytego włosia twardość szczotki będzie różna. Twarde będzie włosie agawy, miękkie włosie końskie. Najlepiej wybrać średnią twardość szczotki, a więc wykonaną z różnych włókien - dzięki czemu początki nie będą trudne, a po jakimś czasie szczotka nie stanie się dla nas zbyt miękka. Moja właśnie do takich należy, ponieważ włosie jest wymieszane - mam tutaj zarówno dzika, jak i agawę. 

Za co lubię szczotkowanie na sucho?


Zastosowanie tego typu masażu daje wręcz natychmiastowe skutki - uwielbiam ten przypływ energii o poranku, mimo że szczotkowaniu poświęcam maksymalnie pięć minut. To drugi obok wody z cytryną rytuał, który pozwala mi dobrze i z pozytywnym nastawieniem rozpocząć dzień. Już po kilku dniach skóra jest wyraźnie gładsza i mniej ziemista, a po kilkunastu zabiegach zauważam ujędrnienie i zredukowanie cellulitu. Jeśli chcecie przygotować swoje ciało na lato, to polecam połączyć szczotkowanie z masażem bańkami chińskimi - będziecie absolutnie zaskoczone efektami, które można osiągnąć naprawdę w krótkim czasie. Jeśli macie problem z regularnością, wprowadźcie zabieg małymi krokami, żeby wyrobić sobie nawyk - ja zaczynałam od masażu dwa razy w tygodniu, potem zaczęłam włączać go co drugi dzień, a teraz zdarza się, że wykonuję go nawet codziennie :)


Czy Wy już rozpoczęłyście zabiegi szczotkowania ciała na sucho?

Haul z Wiednia | DM & Lush

12 maja 2017

Haul z Wiednia | DM & Lush

co_warto_kupić_dm_balea_alverde_blog_opinia_recenzja_polecane_kosmetyki

Wiem, wiem, niedawno były kosmetyczne nowości, ale w Wiedniu miałam okazję zrobić zakupy w sklepach, do których nie mamy dostępu w Polce, więc postanowiłam poświęcić temu osobny post. O wizycie w DM myślałam już wcześniej, po czym okazało się, że drogerię mam tuż obok hotelu, więc nie było tu mowy o przypadku! Zakupy w Lushu były natomiast kompletnie spontaniczne - na ulicy zobaczyłam dziewczynę z ich torbą i wtedy mnie olśniło. Przy czym okazało się, że salon jest na mojej wyznaczonej trasie - czy to nie cudowne? :D Przejdźmy więc do konkretów!

Pierwszą rzeczą, jaką zaplanowałam do kupienia w DM, były żele do golenia z Balei. Ostatnim razem ten produkt absolutnie mnie zachwycił, więc oczywiście wzięłam aż dwa. Mam nadzieję, że ich właściwości nie różnią się w zależności od wersji. Postanowiłam też wypróbować dezodorant, bo jeszcze nie było okazji - wybrałam neutralny zapach, który kojarzy mi się z czystością i delikatnością. 

co_warto_kupić_dm_balea_alverde_blog_opinia_recenzja_polecane_kosmetyki

Owocowe maski Balea kupiłam pod wpływem impulsu. Nie znam niemieckiego (nieważne, że uczyłam się go kilka lat - nic nie pamiętam!), więc nie mam zielonego pojęcia, jak mają działać. Może się to wydawać na pierwszy rzut oka nierozważne, ale ja używam bardzo różnych masek do twarzy - i oczyszczających, i nawilżających, a czasem nawet napinających. Przed użyciem na pewno jednak co nieco sprawdzę w słowniku :)

Skoro byłam już przy półce z pielęgnacją twarzy, do koszyka wrzuciłam krem pod oczy z Alverde, który zapowiada się bardzo fajnie, bo ma masełkowatą konsystencję - to lubię! Żele pod prysznic z Balei to zawsze punkt obowiązkowy! Te soczyste zapachy są hipnotyzujące - wybrałam wersję arbuzową oraz limitowaną edycję z ananasem, a także żel z drobinkami - liczę, że będzie działał nawilżająco.

co_warto_kupić_dm_balea_alverde_blog_opinia_recenzja_polecane_kosmetyki

Jako że już powoli zbliżam się do denek moich kosmetyków do mycia twarzy, postanowiłam wypróbować piankę, również marki Balea. Wybrałam wersję delikatniejszą (była jeszcze dla cery tłustej albo z niedoskonałościami), aby nie mieć ewentualnych problemów ze ściągnięciem i wysuszeniem cery.

co_warto_kupić_dm_balea_alverde_blog_opinia_recenzja_polecane_kosmetyki_lush

Miałam już okazję testować szampon i odżywkę Balea z olejem arganowym (tu recenzja) i trochę obciążały moje włosy, ale i tak zdecydowałam się jeszcze na wypróbowanie wersji do włosów blond.

Na koniec moje zakupy z Lusha. W tym sklepie można absolutnie przepaść! Wszystkie produkty są wystawione na półkach, z jednej strony docierają do Ciebie zapachy produktów do kąpieli, z drugiej pracownicy pytają, w czym Ci pomóc. Byłam kompletnie zagubiona, ale kompetentna obsługa pospieszyła z pomocą i pomogła wybrać coś ciekawego. Nie musicie się martwić, jeśli nie znacie miejscowego języka - pracownicy perfekcyjnie znają angielski :) Wybrałam czyścik do twarzy z lawendą Angels On Bare Skin, który ma sprawdzać się do skóry mieszanej - z jednej strony oczyszczać, ale z drugiej być na tyle delikatny, aby można było go używać na co dzień. Ta różowa, intensywna rzecz to słynny Comforter - w sklepie nawet zaprezentowano nam, jak dokładnie ta "kostka" kąpielowa działa i jak świetną pianę można nią uzyskać w wannie. Kolejna rzecz to coś bardzo nietypowego - to mydełko, które widzicie, wcale nie jest mydłem, ale silnie nawilżającym serum o nazwie Full of Grace, które można nakładać pod maskę lub krem na noc, aby wzmocnić ich działanie. Na pewno przyda się przy mojej wysuszającej terapii przeciwtrądzikowej. Obsługująca pani była tak miła, że dała mi całkiem sporą próbkę maski do włosów H'Suan Wen Hua, której używa się przed myciem włosów.

O których produktach najchętniej przeczytalibyście więcej na blogu?

Test płatków pod oczy Efektima: Wine-Therapy, Hialu-Lift, White-Compress

9 maja 2017

Test płatków pod oczy Efektima: Wine-Therapy, Hialu-Lift, White-Compress

hydrożelowe_płatki_po_oczy_efektima_wine-therapy_hialu-lift_white-compress_opinia_recenzja_blog

Czy Wy też macie dosyć tej pogody? Mój organizm woła o trochę więcej słońca! Jeśli również czujecie zmęczenie, to zapewne dzisiejszy post bardzo Wam się przyda. Przetestowałam płatki pod oczy, które mają napinać skórę, wygładzać zmarszczki i zmniejszać cienie pod oczami. Jeśli jesteście zainteresowani, to koniecznie zajrzyjcie dalej!

Przetestowałam trzy rodzaje płatków marki Efektima, które dostaniecie w każdym Rossmannie: Wine-Therapy, Hialu-Lift oraz White-Compress. Wszystkie zapakowane były w zamkniętą saszetkę, w której znajduje się płyn, więc mamy pewność, że płatki nie będą wysuszone. Na opakowaniu otrzymujemy bardzo dokładne informacje na temat tego, czego możemy się spodziewać po produkcie - jakie ma dawać efekty, a także jakie składniki poprawiające jakość skóry zawiera. Jak się okazało, płatki ogólnie miały podobne działanie, ale niektóre dogadały się z moją skórą pod oczami lepiej niż inne. Koszt płatków to ok. 5 zł za jedną parę, dlatego jeśli myślicie nad zakupem, przeczytajcie post, żeby nie wyrzucić pieniędzy w błoto. 

hydrożelowe_płatki_po_oczy_efektima_wine-therapy_hialu-lift_white-compress_opinia_recenzja_blog

Wine-Therapy, Hydrożelowe płatki pod oczy na bazie ekstraktu z czerwonego wina


Na pierwszy ogień poszły płatki z ekstraktem z czerwonego wina (aż mam ochotę puścić tutaj do Was oczko :D) i okazało się, że te sprawdziły się u mnie zdecydowanie najlepiej. Płatki były cienkie, ale bardzo przyjemne i odpowiednio nasączone. Przez dłuższy czas po nałożeniu utrzymał się efekt chłodzenia, co było niesamowicie relaksujące, a do tego bardzo odczuwalny był zapach winogron. Płatki średnio zadziałały na cienie pod oczami i nawilżenie (ale ja mam bardzo suchą skórę), ale skóra była niesamowicie napięta i sprężysta, zmarszczki spłycone, a efekt był jeszcze lepszy następnego dnia - kompletny brak jakiejkolwiek opuchlizny! Oprócz ekstraktu z wina zawierają również witaminy, kwas hialuronowy czy ekstrakt z alg. 

hydrożelowe_płatki_po_oczy_efektima_wine-therapy_hialu-lift_white-compress_opinia_recenzja_blog

Hialu-Lift, Hydrożelowe płatki pod oczy


Te płatki zawierają drobinki złota, a także alantoinę czy panthenol, więc powinny działać łagodząco. Były jednak albo mniej nasączone, albo moja skóra szybciej wchłonęła płyn, bo wyschły zdecydowanie najszybciej z prezentowanych w tym wpisie. Uczucie chłodzenia było odczuwalne jedynie tylko przez chwilę po aplikacji. W tym przypadku również nie zauważyłam szczególnego nawilżenia, ale skóra była napięta, zmarszczki spłycone, a cienie nawet lekko rozjaśnione. Więc jeśli macie większy problem z cieniami niż z napięciem skóry, ta propozycja może Wam bardziej przypaść do gustu. Choć rezultaty nie utrzymały się tak długo jak w poprzednim przypadku. 

hydrożelowe_płatki_po_oczy_efektima_wine-therapy_hialu-lift_white-compress_opinia_recenzja_blog

White-Compress, Hydrożelowe płatki pod oczy, rozjaśniające cienie i sińce


Te płatki najmniej przypadły mi do gustu, a nasza przygoda nie zaczęła się zbyt dobrze. Jak wspomniałam przy pierwszych płatkach, są one dość cienkie, ale te sprawiły mi ogromny problem przy wyciąganiu z opakowania - zwijały się, a nawet przez przypadek zrobiłam... dziurę. Tutaj efekt chłodzenia też był odczuwalny jedynie po aplikacji. W tym przypadku nawilżenie było najsłabsze, nie zauważyłam żadnego wpływu na cienie i sińce (mimo że produkt jest dedykowany tym problemom). Skóra wprawdzie była napięta, a zmarszczki spłycone, ale efekt był bardzo krótkotrwały i na pewno nie kupię ich ponownie. W składzie zobaczymy ekstrakt z mleka, alg, kwas hialuronowy czy różany olejek eteryczny, ale nie mają zapachu, 


Stosujecie płatki pod oczy czy stawiacie jedynie na sam krem? Jakie płatki możecie polecić?

Skin79, Pearl Luminate Brilliant Deep Cleanser | Czemu tak bardzo przypadł mi do gustu?

5 maja 2017

Skin79, Pearl Luminate Brilliant Deep Cleanser | Czemu tak bardzo przypadł mi do gustu?

skin79_pearl_luminate_żel_głęboko_oczyszczający_recenzja_opinia_blog

Dzisiaj po raz kolejny odsłona azjatyckiej pielęgnacji, która bardzo przypadła mi do gustu. Z każdym kolejnym kosmetykiem mam ochotę na coraz więcej, bo te produkty świetnie dogadują się z moją skórą. 

Wiele z Was pisało, że pianka aloesowa z Holika Holika, o której wspomniałam tutaj, niestety powoduje u Was nieprzyjemny efekt ściągnięcia. Jeśli tak właśnie jest, a chcecie wypróbować coś azjatyckiego do mycia twarzy, powinniście spróbować żelu głęboko oczyszczającego Pearl Luminate od Skin79

skin79_pearl_luminate_żel_głęboko_oczyszczający_recenzja_opinia_blog

Szata graficzna butelki jest minimalistyczna, bo sam żel jest ozdobą dzięki zanurzonym w nim drobinkom przypominającym perełki. Drobinki rozpuszczają się podczas mycia twarzy i nie zapychają pompki. Na ogromną pochwałę zasługuje butelka typu airless - to mój absolutnie ulubiony i niezawodny sposób na dozowanie produktu do ostatniej kropli. Zwykłe pompki bardzo często nie działają już pod koniec opakowania, tutaj tłok wraz z zużyciem przesuwa się ku górze, co bardzo dobrze widać na zdjęciach, gdzie żel jet zużyty w połowie. Dozownik wyciska odpowiednią ilość produktu na jedno użycie, nic się nie rozlewa ani nie marnuje. Nawet mała ilość bardzo dobrze się pieni i wystarczy na oczyszczenie całej twarzy. Opakowanie zawiera 100 ml żelu, ale wydajność określiłabym jako średnią - być może zużywam go dość szybko, dlatego że niesamowicie go lubię :)

Podczas pierwszej aplikacji pomyślałam, że zapach kojarzy mi się ewidentnie z Azją. Nie wiem dlaczego, bo nigdy nie odwiedziłam tego kontynentu - może to po prostu siła sugestii. Bardzo wyraźna jest tu kwiatowa nuta, a w składzie odnajdziemy wiele kwiatowych ekstraktów. Zapach jest delikatny i relaksujący, zdecydowanie należy do takich, którymi trudno się znudzić. 

skin79_pearl_luminate_żel_głęboko_oczyszczający_recenzja_opinia_blog

Wprawdzie żel nazwany został głęboko oczyszczającym, ale takiego działania nie jestem pewna. Nie używam go do zmywania makijażu, bo żel to zawsze dla mnie ostatni etap oczyszczania. Jednak po zastosowaniu skóra jest niesamowicie miękka i gładka, nie ma uczucia ściągnięcia czy podrażnienia, wręcz koloryt cery jest wyrównany. Jeśli moja twarz była akurat w lepszym stanie odczuwałam nawet delikatne nawilżenie. Myślę, że żel sprawdzi się nawet przy skórze skłonnej do zaczerwienienia czy alergii, bo uratował mnie podczas ostatniego wyjazdu do Wiednia. Niestety skóra na całym moim ciele zareagowała okropną reakcją alergiczną na wiedeńską wodę - czułam ogromne swędzenie, miałam wysypkę i czerwone plamy. Jedynie skóra na twarzy wyszła z tego bez większego szwanku i właśnie tę zasługę przypisuje żelowi. Produktu używałam zarówno rano, jak i wieczorem, ale szczególnie upodobałam sobie nim poranne oczyszczanie, bo żel jest bardzo delikatny. 

Produkt ma niesamowicie długi skład (a przeważnie szukamy produktów z jak najkrótszym składem), ale wystarczy na niego spojrzeć, by zrozumieć, że to zaleta. Żel zawiera aż 50 naturalnych składników (!), w tym wyciąg z pereł, ekstrakty i oleje z kokosa, pomarańczy czy eukaliptusa, a nawet kwas glikolowy. Skóra zdecydowanie może czuć się dopieszczona. 

Jedynym minusem tego kosmetyku jest dla mnie cena - 100 zł w cenie regularnej za żel do mycia twarzy to według mnie stanowczo za dużo. Ja kupiłam go w ogromnej promocji - te akurat całe szczęście się zdarzają, więc chętnie upoluję żel przy kolejnej okazji. 

Znacie ten perełkowy żel od Skin79?