Zoeva, Rose Golden Luxury Set | Jak wygląda zestaw pędzli po dwóch latach używania?

20 sierpnia 2017

Zoeva, Rose Golden Luxury Set | Jak wygląda zestaw pędzli po dwóch latach używania?

zoeva_pędzle_zestaw_rose_golden_luxury_set_blog_opinia_zdjęcia_recenzja_cena_czy_warto_kupić

Spokojnie mogę o sobie powiedzieć, że jestem kolekcjonerką pędzli. Wprawdzie moja kolekcja nie jest imponująco duża, ale w swoich zbiorach mam kilka różnych marek. Ma też na to wpływ oczywiście niewielka ilość miejsca do przechowywania, jak również to, że takie hobby nie należy do najtańszych.

Pędzle marki Zoeva były dla mnie jednym z większych kosmetycznych marzeń. Ze względu na konieczność zainwestowania w nie większej sumy pieniędzy, zdecydowałam się sprawić sobie taki prezent na jakąś wyjątkową okazję - była nią obrona pracy magisterskiej i zakończenie studiów. Od tamtej pory minęły dwa lata i teraz produkty Zoeva nie są dla mnie już tak niedostępne jak za studenckich czasów.

Mój wybór padł na Rose Golden Luxury Set złożony z ośmiu pędzli. Decyzja była naprawdę przemyślana, a zestaw skrupulatnie wybrany. Zdarza się, że piszecie do mnie pytania o pędzle i wtedy zawsze Wam odpowiadam, żebyście koniecznie właśnie na niego zwrócili uwagę. Dlaczego? Bo jest świetnie skomponowany i jesteście nim w stanie zrobić pełny makijaż twarzy i oczu. Są tutaj bardzo podstawowe modele pędzli i jeśli nie jesteście szczególnymi pasjonatami make-upu - będzie zupełnie wystarczający do codziennego użytku.

zoeva_pędzle_zestaw_rose_golden_luxury_set_blog_opinia_zdjęcia_recenzja_cena_czy_warto_kupić

Z czego składa się zestaw pędzli Rose Golden Luxury Set?


106 Powder

Duży, puchaty pędzel do pudru.
Ze względu na rozmiar można nim bardzo szybko omieść twarz. Nie jest mocno zbity, dzięki czemu nie nabiera zbyt wiele pudru i nie uzyskujemy na twarzy efektu maski.

102 Silk Finish

Średniej wielkości zaokrąglony pędzel do podkładu.
To pędzel, dzięki któremu zobaczyłam, jak ogromny komfort nakładania podkładu można uzyskać. Idealnie rozprowadza fluid, nie pozostawiając żadnych smug. Podkład ładnie stapia się ze skórą i daje efekt wygładzonej cery. 

127 Luxe Sheer Cheek

Puchaty, skośny pędzel do różu.
Ten pędzel poradzi sobie z  absolutnie każdym różem, pozostawiając na policzku idealnie rozblendowaną smugę koloru. Nałożone produkty wyglądają tak dobrze, że sprawiają wrażenie naturalnego rumieńca!

110 Face Shape

Mały, zaokrąglony pędzel do konturowania.
Jeśli lubicie mocne i precyzyjne konturowanie, to ten model na pewno je Wam zapewni. Doskonale dopasowuje się do miejsca pod kością policzkową, ale jest na tyle duży, że spokojnie wykonturujemy nim też czoło czy szczękę.

142 Concealer buffer

Dość duży (jak na przeznaczenie) zaokrąglony i zbity pędzel do korektora.
Kiedyś wydawało mi się, że taki pędzel jest dla mnie zbędny, ale używam go w różnych sytuacjach. Świetnie sprawdzi się przede wszystkim do kremowych korektorów w słoiczku, dzięki czemu nie musimy wkładać palców do opakowania. Można go też jednak spokojnie użyć do poprawek po osypaniu się cieni lub przy wyjechaniu pomadką poza kontur ust, do nałożenia cienia na całą powiekę, a nawet do rozświetlacza.

227 Luxe Soft Definer

Puchaty pędzel do cieni.
Uwielbiam ten pędzel! Dla mnie doskonale blenduje cienie, nawet te trudniejsze we współpracy, przez co uzyskujemy piękny efekt rozmycia. Można nim też spokojnie nałożyć cień na całą powiekę.

231 Luxe Petit Crease

Pędzel do cieni cieńszym czubkiem.
Ten model posłuży nam do zadań specjalnych i bardziej precyzyjnego nakładania cieni. Ja lubię nim aplikować opalizujące cienie na środek powieki lub przyciemnić załamanie powieki, by oko wydawało się większe.

317 Wing Liner

Skośny pędzel do eyelinera.
Pędzlem najchętniej rysuję kreskę na powiece cieniem - można to zrobić naprawdę szybko i bez większych poprawek. Teoretycznie pędzel można tez używać do podkreślania brwi, ale u mnie w tej kwestii się nie sprawdza - jak dla mnie włosie jest zbyt długie i zbyt miękkie do tej roli. 

Kosmetyczka

Zestaw zapakowany jest w piękną kosmetyczkę, której wykończenie imituje skórę. W środku znajdziemy dużą oraz małą zamykaną na zamek kieszonkę. Wykonanie jest naprawdę świetne - kosmetyczka prezentuje się tak dobrze, że spokojnie może posłużyć za kopertówkę!

zoeva_pędzle_zestaw_rose_golden_luxury_set_blog_opinia_zdjęcia_recenzja_cena_czy_warto_kupić

Najwyższa jakość wykonania


Pędzle marki Zoeva dają nam całą masę powodów do zachwytu. Design jest naprawdę wyjątkowy - brązowe trzonki, złote skuwki i napisy prezentują się obłędnie. Nazwy modeli, marki oraz jej hasło przewodnie (Color. Love. Makeup) nie zblakły i nie wytarły się. Trzonki są troszkę krótsze niż w pędzlach Hakuro, ale nadal są komfortowe w używaniu.

Włosie jest cudownie miękkie. Pomimo wielokrotnego mycia nie stało się szorstkie, nie zmieniło kształtu i co najważniejsze - nie wypada! Przez dwa lata pędzle pozbyły się dosłownie pojedynczego włoska, co jest imponujące.

Trzonki wyglądają bardzo dobrze, jedynie na skuwkach można zauważyć pojedyncze rysy. Muszę jednak przyznać, że o ten zestaw dbam ze szczególną pieczołowitością. Nie moczę w wodzie miejsca klejenia, suszę zawsze włosiem w dół w specjalnych osłonkach, nie zabieram też ich ze sobą w czasie podróży. To mój ukochany zestaw, którego używam tylko w domu. 

Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że po dwóch latach pędzle wyglądają i sprawują się niemal tak samo jak w dniu zakupu. Po takim czasie użytkowania o pędzlach można już powiedzieć naprawdę dużo. Kiedy zaczęłam malować się pędzlami Zoeva, zauważyłam znaczną poprawę w jakości makijażu, zarówno pod względem trwałości, jak i ogólnego wykończenia. Nawet najlepsze kosmetyki nie zadziałają, jeśli nie będziemy mieć dobrych narzędzi do ich nakładania.

zoeva_pędzle_zestaw_rose_golden_luxury_set_blog_opinia_zdjęcia_recenzja_cena_czy_warto_kupić

Kiedy ja kupowałam swój zestaw, jego cena oscylowała w granicach 260 zł. Teraz niestety musimy za niego zapłacić już ok. 300 zł, przy czym nadal uważam, że pędzle są tej ceny warte. Dla mnie marka Zoeva to klasa sama w sobie, zawsze będzie mi się kojarzyć z elegancją, jakością i precyzją. Zestaw przekonał mnie na tyle, że teraz dokupuję jeszcze inne potrzebne mi pojedyncze modele tej marki. Przy okazji wspomnę, że miałam okazję mieć w dłoniach podróbki tych pędzli i uwierzcie mi, że nawet nie ma czego porównywać - ani w kwestii wyglądu, ani działania.

Kto podziela moją miłość do pędzli Zoeva, ręka w górę!

Indigo, Perfumowany olejek arganowy Indigolicious | Przed letnią imprezą

15 sierpnia 2017

Indigo, Perfumowany olejek arganowy Indigolicious | Przed letnią imprezą

indigo_argan_body_oil_olejek_arganowy_do_ciała_po_kąpieli_indigolicious_blog_recenzja_opinia

W ten piękny, letni dzień na blogu koniecznie musiał pojawić się produkt, który jest bardzo wakacyjny, a zdecydowanie takim można określić olejek do ciała od Indigo!

Olejek zamknięty jest w poręcznej butelce o pojemności 100 ml, więc spokojnie można go zabrać ze sobą do plażowej torebki. Dodatkowo, olejek jest... w sprayu! Z jednej strony to niesamowicie wygodne podczas aplikacji, bo nic nam się nie rozlewa, z drugiej, trzeba uważać, aby nie spryskać wszystkiego wokół siebie i nie marnować produktu.

indigo_argan_body_oil_olejek_arganowy_do_ciała_po_kąpieli_indigolicious_blog_recenzja_opinia

Na samym początku składu znajdziemy emolienty (zapobiegają odparowywaniu wody), a dopiero potem olej ze słodkich migdałów i olej arganowy. Produkt został wzbogacony o niesamowicie intensywną kompozycję zapachową, która jest w stanie latem zastąpić perfumy. Zapach jest mocno wyczuwalny i całkiem nieźle utrzymuje się na skórze. Można go też spokojnie nałożyć na włosy!

indigo_argan_body_oil_olejek_arganowy_do_ciała_po_kąpieli_indigolicious_blog_recenzja_opinia

Jak jest z działaniem olejku? Według mnie nie powala - działa bardzo doraźnie i powierzchownie. Po wieczornym nałożeniu już rano czuję, że skóra jest przesuszona. Olejek dość długa się wchłania, choć trzeba przyznać, że jest suchy w dotyku, nie brudzi ubrań i nie zostawia tłustych plam. Dlatego też idealnie sprawdzi się przed wieczornym wyjściem - bardzo ładnie nabłyszcza skórę, efekt przy opaleniźnie jest naprawdę piękny, doraźnie można pozbyć się efektu ściągnięcia i wysuszenia, a także otoczyć się cudownym zapachem.

Cena olejku to 29 zł - trzeba przyznać, że to dość sporo jak na tego typu produkt. Może być fajny do wakacyjnej kosmetyczki, na plażę, na wieczorne wyjście czy imprezę. Dla mnie do codziennej pielęgnacji jest niestety niewystarczający.

Znacie olejki Indigo? Też uwielbiacie ich intensywne zapachy?

Organix, Brazilian Keratin Smooth | Wygładzający szampon z keratyną

11 sierpnia 2017

Organix, Brazilian Keratin Smooth | Wygładzający szampon z keratyną

organix_ogx_szampon_brazilian_keratin_smotth_shampoo_blog_opinia_recenzja

Organix jest marką, na której produkty uwagę zwróciłam już dawno temu, aż w końcu postanowiłam coś wypróbować. Na pierwszy ogień poszedł szampon wygładzający z keratyną. Opakowania są większe niż standardowe, więc obawiałam się, że w razie niesprawdzenia się odżywki, będę miała spory problem, co z nią zrobić, dlatego też postanowiłam na razie zrezygnować z jej zakupu. 

Kiedy widzę brązowy kolor opakowania i słowo "brazilian" w nazwie, od razu mam przed oczami amazońską puszczę - czy Wy też macie takie skojarzenia? Natchnęło mnie to na tyle, że postanowiłam nawet zrobić zdjęcia w podobnym klimacie! Oczywiście w ramach dostępnych mi polskich warunków ;) Mam nadzieję, że poczujecie odrobinę wakacyjnego upału!

organix_ogx_szampon_brazilian_keratin_smotth_shampoo_blog_opinia_recenzj

Jeśli chodzi o szampony, to trudno mi znaleźć takie, z którymi moje włosy wybitnie się polubią. Najczęściej wysuszają mi one mocno kosmyki na długości, a znowu te z dodatkiem olejów powodują przyklapnięcie i obciążenie. Bohater dzisiejszego wpisu jest gdzieś po środku tego wszystkiego, ale z małymi zastrzeżeniami.

Szampon keratynowy od Organix ma gęstą konsystencję i naprawdę dobrze się pieni, więc jest w stanie umyć przy jednokrotnym nałożeniu dość mocno zanieczyszczone włosy. W zapachu głównie przebija się kokosowa nuta, ale przełamana czymś jeszcze, co trudno mi określić (może kakao?). Zapach przywodzi na myśl tropikalne klimaty, ale nie jest przesłodzony. Przez jakiś czas jest też wyczuwalny na kosmykach. Mimo że opakowanie jest dosyć spore, to jego kształt sprawia, że jest bardzo praktyczne w użytkowaniu.

organix_ogx_szampon_brazilian_keratin_smotth_shampoo_blog_opinia_recenzj

W składzie szamponu znajdziemy keratynę, olej kokosowy, olej z awokado czy masło kakaowe, przy czym składniki te zobaczymy całkiem wysoko na liście. 

Jak działa szampon? Przede wszystkim nie wysusza i nie plącze włosów. Naprawdę je wygładza, sprawia, że są bardziej miękkie i błyszczące. Testowałam go nawet ostatnio bez odżywki i byłam w stanie rozczesać po nim włosy, co zwykle graniczy z cudem!

Jest to produkt raczej dociążający, więc nie spodziewajcie się po nim większej objętości. Przy używaniu go kilka dni z rzędu włosy mogą być przyklapnięte i szybciej tracić świeżość, dlatego stosuję go naprzemiennie z innym produktem. Lepiej też nałożyć po nim lekką odżywkę, jeśli macie problemy z przetłuszczaniem się włosów.

Jestem bardzo zadowolona z działania tego szamponu i polecam Wam go, jeśli macie włosy rozjaśniane, takie, które trudno rozczesać i dociążyć. Szampon zachęcił mnie nawet do tego, żeby wypróbować inne produkty tej marki, mimo że nie należą do najtańszych. Za szampon zapłacimy ok. 35 zł za 385 ml - jest go więc trochę więcej niż standardowa mała butelka, dzięki temu, że jest gęsty można go zaliczyć do wydajnych.

Które produkty marki Organix polecacie?

6 zastosowań żelu aloesowego - musisz go mieć w swojej kosmetyczce!

8 sierpnia 2017

6 zastosowań żelu aloesowego - musisz go mieć w swojej kosmetyczce!

właściwości_żelu_aloesowego_zalety_blog

Tegoroczne lato postawiło przede mną wiele wyzwań, dlatego też w najbliższych tygodniach mogę bywać tutaj trochę nieregularnie lub znikać. Będę się oczywiście starać z całych sił, żeby być tutaj z Wami jak najczęściej, ale już Was z góry przepraszam za niespodziewane przerwy w dostawie treści :)

Pomimo że mamy dopiero sierpień, już mogę powiedzieć, że żel aloesowy to jedno z moich największych i najważniejszych odkryć kosmetycznych tego roku. Jego uniwersalność i ilość zastosowań są naprawdę nie do przecenienia. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć, do czego możecie wykorzystywać żel aloesowy i jakie ma działanie. Myślę, że po przeczytaniu będziecie mieć ochotę na to, żeby sprawdzić jego właściwości na sobie :)

Do tej pory używałam żelu aloesowego marki Holika Holika oraz Skin79. Oba sprawdziły się równie świetnie, choć wersja ze Skin79 jest łatwiejsza w aplikacji dzięki szerokiemu słoiczkowi. O produktach aloesowych Holik Holika możecie poczytać tutaj:


zastosowania_żelu_aloesowego_zalety_blog

1. Na włosy i skórę głowy


Najpierw zacznę od mojego ulubionego zastosowania! Moje włosy i skóra głowy są naprawdę kapryśne i rzadko im coś odpowiada, ale aloes pokochały od pierwszego użycia. Najbardziej lubię nakładać żel na skórę głowy. Żel szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej tłustej warstwy. Absolutnie nie obciąża włosów, a nawet lekko odbija je od nasady! Skóra jest nawilżona, a wszelkie podrażnienia i swędzenie zniwelowane. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam nawet mniejsze wydzielanie sebum. Żel ma działania przeciwgrzybiczne i bakteriobójcze, więc można go stosować nawet na problemy z łupieżem. Potwierdzono też jego działanie na cebulki włosów, więc może pomóc przy wypadaniu. Aplikować można go bezpośrednio na skórę głowy lub wymieszać z szamponem, dzięki czemu zyska właściwości nawilżających. Żel z powodzeniem można dodawać do odżywek lub masek, a nawet bezpośrednio nakładać na włosy i końcówki. Kosmyki będą bardziej miękkie i dociążone, ale nie będą obciążone i posklejane. Sprawdzi się nawet w przypadku włosów szybko przetłuszczających się - przetestowałam to na sobie :)

 

2. Nawilżanie skóry


Żel aloesowy ma właściwości nawilżające, dlatego można go stosować zamiast kremu. Może być niewystarczający dla skóry suchej, ale posiadaczki tłustej cery powinny być zadowolone, ponieważ żel jest lekki i niekomedogenny, co oznacza, że nie zapycha porów.  W przypadku skóry, która potrzebuje większej dawki nawilżenia, można go zastosować tak samo jak serum, czyli po prostu pod krem. Żel można też wymieszać z balsamem i nakładać na ciało, bo ma wiele leczniczych właściwości, o których przeczytacie w następnym punkcie. Na wakacjach spokojnie zastąpi nam kompleksową pielęgnację skóry, dzięki czemu nie trzeba zabierać tony kosmetyków!

3. Na problemy skórne - podrażnienie, alergia, trądzik


Najlepsze w żelu aloesowym jest to, że pomaga w walce z wieloma problemami skórnymi. Jako że aloes ma właściwości przeciwświądowe, przeciwzapalne, bakteriobójcze i wspierające regenerację naskórka, jest wręcz niezastąpiony w każdej kosmetyczce! Pomoże na poparzenia słoneczne, swędzącą, skłonną do alergii skórę, podrażnienia po goleniu, a nawet trądzik w stanie zapalnym. Mimo że moja skóra nie jest szczególnie wrażliwa na podrażnienia, to przy zmianie wody podczas wyjazdów zdarzają mi się różne niespodzianki, dlatego teraz żel aloesowy jest moim must-have. Łagodzi, likwiduje pieczenie, swędzenie, przyspiesza gojenie się ran i stanów zapalnych.

żel_aloesowy_na_skórę_i_włosy_zalety_blog

4. Jako baza pod makijaż


Jak już wspomniałam, żel aloesowy nie zapycha porów, szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze filmu, ale nawilża skórę, dlatego wręcz stworzony jest do tego, żeby nakładać go pod makijaż. Ja mam często problem z uczuciem ściągnięcia na policzkach po nałożeniu pudru, aplikacja żelu pod krem pomaga mi ten problem zniwelować. Bazy dedykowane pod makijaż często są napakowane silikonami - tutaj mamy naturalną alternatywę! Świeży zapach żelu z pewnością też pobudzi Was i orzeźwi o poranku.

5. Dodatek do maseczek


Nawilżające właściwości aloesu warto wykorzystać podczas tworzenia maseczek. Jeśli jesteście fankami kosmetyków DIY, to Wasza skóra z pewnością podziękuje Wam za dodanie tego składnika. Maska dzięki żelowi będzie lekka, ale nawilżająca. Można go zastosować zarówno do twarzy, jak i włosów. Sam żel aloesowy także można nałożyć grubszą warstwą zamiast maseczki, na pewno zapewni odświeżenie.

6. Pod oczy


Mała ilość snu i długie godziny przed komputerem często powodują problemy z cieniami i opuchnięciami pod oczami. Tak, w tym przypadku żel aloesowy również może być pomocny! Warto wklepać go w okolice oczu, a włożony do lodówki przed aplikacją zadziała jeszcze lepiej i przyniesie ulgę.


Czy już Was skusiłam do tego, aby mieć żel aloesowy w swojej kosmetyczce? ;)

L'Oreal, Color Riche La Palette Matte Bold - paleta matowych szminek z bazą!

2 sierpnia 2017

L'Oreal, Color Riche La Palette Matte Bold - paleta matowych szminek z bazą!

loreal_color_riche_la_palette_matte_paleta_pomadek_baza_opinia_recenzja_swatche_blog

Czy wiecie, że 29 lipca obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Szminki? To więc idealny moment, abyśmy na blogu bliżej przyjrzeli się jakiemuś kolorowemu produktowi do ust. I to nie byle jakiemu, bo całej palecie matowych pomadek od L'Oreal!

Paleta pomadek z serii Color Riche prezentuje się nieziemsko. To czarne, eleganckie pudełko z motywem skóry na wierzchu, z ogromnym lusterkiem oraz małym pędzelkiem ze spiczastym czubkiem, który pozwala na bardzo precyzyjną aplikację pomadki. Opakowanie jest poręczne, cienkie, a jego rozmiar idealnie pasuje do kobiecej torebki.

loreal_color_riche_la_palette_matte_paleta_pomadek_baza_opinia_recenzja_swatche_blog

W palecie znajdziemy bazę oraz pomadki w pięciu odcieniach o całkowicie matowym wykończeniu:
- słodki róż;
- brzoskwiniowy pomarańcz;
- jasna, koralowa czerwień;
- soczysta, klasyczna czerwień;
- głęboka fuksja. 

Swatche odcieni znajdziecie na poniższych zdjęciach, przy czym pomadki zostały tutaj nałożone bez bazy.

loreal_color_riche_la_palette_matte_paleta_pomadek_baza_opinia_recenzja_swatche_blog

Jak na matowe produkty, pomadki mają bardzo kremową i przyjemną w nakładaniu konsystencję. Absolutnie nie wysuszają ust, przez co są komfortowe w noszeniu i myślę, że mogą to być jedne z niewielu pomadek o matowym wykończeniu, które nie będą sprawiały nieprzyjemnych odczuć osobom o suchym ustom. Pomadki mają zapach, który można uznać za miły dla nosa.

Róż i pomarańcz są zdecydowanie mniej napigmentowane od reszty, trudniej je nałożyć równomiernie i łatwo o prześwity. Jasna czerwień stoi po środku, a klasyczna czerwień i fuksja mają naprawdę fajną pigmentację. Zauważyłam, że ma to też przełożenie na trwałość. Jaśniejsze odcienie niestety dość szybko się ścierają.

loreal_color_riche_la_palette_matte_paleta_pomadek_baza_opinia_recenzja_swatche_blog

Baza ma woskową konsystencję, dzięki której usta są nawilżone i wygładzone, a nakładanie pomadek jest łatwiejsze. Baza przedłuża też trwałość szminek. Bez bazy oraz bez posiłków mocniej napigmentowane kolory wytrzymają nawet kilka godzin. Z bazą spokojnie mogę się napić w pracy porannej kawy, a kolor jest widoczny jeszcze przed dłuższy czas. Nie są to najtrwalsze, matowe pomadki, ale za to nie są tępe i nie wysuszają warg. 

Cena palety jest bardzo rozbieżna w zależności od sklepu, ale przeważnie oscyluje wokół 50-70 zł (obecna cena według strony Rossmann to 26 zł, więc prawdopodobnie trwa jakaś promocja ;)), co za pięć odcieni, bazę, piękny design, pędzelek i duże lustro jest naprawdę dobrą ceną. Tym bardziej, że nierzadko tyle kosztuje jedna szminka znanej marki!

Paleta zwraca na siebie uwagę - zdarzyło mi się, że dziewczyny mnie zaczepiały i pytały o nią :) Bardzo chętnie zabieram ją ze sobą na wyjazdy - mam wygodne lusterko do malowania się i wybór odcieni, które dopasuję do każdego makijażu. Paleta bardzo przypadła mi do gustu, w szczególności dwa najciemniejsze odcienie. Miałam ją ze sobą przy każdym ważniejszych wydarzeniach w ostatnich tygodniach.


Jak podoba Wam się paleta L'Oreal? Który odcień przypadł Wam do gustu najbardziej?


8 obliczy blogera | 4. urodziny bloga: ankieta + konkurs

30 lipca 2017

8 obliczy blogera | 4. urodziny bloga: ankieta + konkurs

kulisy_blogowania_kim_jest_bloger_co_robi_bloger_urodziny_bloga

Od czterech lat, dokładnie 30 lipca, na moim blogu zawsze pojawia się post. Jestem w szoku, że moja przygoda trwa już od 2013 roku. W poprzednich latach niejednokrotnie mówiłam Wam, jak ważne jest dla mnie blogowanie, a nawet... staje się coraz ważniejszą częścią mojego życia. Dzięki blogowi rozwinęłam wiele umiejętności, poznałam fajnych ludzi, mam szansę uczestniczyć w ciekawych eventach i możecie nie wierzyć, ale blog niesamowicie pomaga mi w mojej karierze zawodowej. Naprawdę jestem szczęśliwa, kiedy dostaję pełen podziwu feedback na temat mojego bloga od ludzi, którzy mnie nie znają lub dopiero mnie poznali. Przez ostatni rok odczułam to szczególnie mocno. Do dzisiejszych blogowych urodzin postanowiłam podejść troszkę inaczej i zdradzić Wam trochę kulis blogowania. Ci z Was, którzy czytają, ale sami nie blogują, pewnie kojarzą blog jedynie z pisaniem, a tak naprawdę prowadzenia swojego miejsca w sieci wymaga wielu umiejętności w różnych zakresach. Jesteście ciekawi, czym jeszcze zajmuje się bloger? Poznajcie osiem obliczy blogera! Myślę, że post będzie również przydatny dla osób początkujących lub zastanawiających się nad założeniem własnej strony.

kulisy_blogowania_kim_jest_bloger_co_robi_bloger_urodziny_bloga

1. Pisarz / dziennikarz


Zacznę od rzeczy najbardziej banalnej. Blogowanie nierozłącznie wiąże się z pisaniem. Dla mnie to akurat nie problem, a nawet przyjemność. Piszę, odkąd tylko pamiętam, swoje umiejętności wykorzystuję również zawodowo. Pomaga mi w tym także moje polonistyczne wykształcenie. Staram się, żeby moje posty czytało Wam się lekko i przyjemnie - myślę, że tak właśnie jest, bo wiele osób mówiło mi, że lubi mój styl, co bardzo mnie cieszy. Czy pisania można się nauczyć? Oczywiście! Trzeba tylko ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Każdy napisany tekst, nawet na najbardziej błahy temat, przybliża nas do celu. Blogerzy nierzadko pełnią także rolę dziennikarzy - wyszukują informacje, prowadzą rozmowy, wywiady, wyłapują małe rzeczy z codziennych rzeczy, urywki dialogów, które potem stają się inspiracją do kolejnych wpisów. 

2. Fotograf


Zdjęcia to obecnie bardzo ważny element twórczej działalności. Kiedy blogi dopiero się pojawiały, nikt nie zwracał na to większej uwagi. Dzisiaj to zdjęcia są haczykiem na nowego czytelnika, mają być estetyczne, przyciągać wzrok i zachęcać do tego, by zajrzeć w twórczość autora głębiej. Fotografia to w tym momencie najbardziej czasochłonna czynność, jaką wykonuję podczas tworzenia tego miejsca. Przygotowanie sesji do jednego wpisu wraz z obróbką potrafi czas zająć nawet kilka godzin - zdecydowanie dłużej niż zajmuje mi napisanie samego tekstu. Cały czas staram się być w tym coraz lepsza, inspirować się, zmieniać ustawienia, oświetlenie, próbować nowych rzeczy, akcesoriów. Kiedy porównam swoje zdjęcia z dzisiaj i sprzed czterech lat to nazwanie tego przepaścią wydaje mi się zbyt łagodnym określeniem ;)

kulisy_blogowania_kim_jest_bloger_co_robi_bloger_urodziny_bloga

3. Ekspert / doradca


Blogi nie są czytane dla samego faktu czytania. Czyta się je, bo chce się zdobyć informacje, inspirację albo chce się poznać zdanie autora na dany temat. Na blogach urodowych szukacie opinii o produktach, porad, jak rozwiązać problem, który Was dotknął. Blogowanie wiąże się z nieustannym zdobywaniem wiedzy, którą można potem przekazać swoim Czytelnikom. Są oczywiście rzeczy, których dowiedziałam się podczas tych czterech lat pisania dla Was, ale ciągle muszę szukać, czytać, szkolić się, być coraz lepsza, aby to miejsce rozwijało się wraz ze mną. 

4. Marketingowiec / PR-owiec


Blogowanie to też budowanie marki osobistej, z czego często nie zdają sobie sprawy początkujący blogerzy. Ja w ogóle o tym nie myślałam na początku mojej przygody w sieci. Teraz staram się być rozważniejsza w tym, co wrzucam do Internetu. Czy wiecie, że pracodawcy przed zatrudnieniem pracownika często sprawdzają jego profile w social mediach? Wizerunek ma też ogromne znaczenie przy współpracach z markami - zarabianie na blogach nadal jest wstydliwym i kontrowersyjnym tematem. To jest możliwe, ale uwierzcie, że wymaga ogromnej ilości pracy i czasu. Negocjowanie z klientami wcale nie jest łatwe, wymaga doświadczenia, które trzeba nabyć na własnych błędach. Sam blog też wymaga wkładu finansowego - domena, hosting, layout, sprzęt fotograficzny, reklama w social mediach. Obecnie w sieci blogów jest tak dużo, że trzeba się wspomagać także płatnymi formami promocji. 

5. Organizator


Wiecie, jakie trzeba mieć umiejętności w organizacji czasu, żeby ogarnąć regularne blogowanie, pracę etatową, regularną aktywność fizyczną, codzienne obowiązki? Niezwykle doceniam i szanuję osoby, które są w stanie to wszystko połączyć!

kulisy_blogowania_kim_jest_bloger_co_robi_bloger_urodziny_bloga

6. Social media ninja


Blogi bez social mediów nie istnieją. Ja jeszcze tej trudnej sztuki nie opanowałam, bo zdecydowanie bardziej wolę dodać wpis na blogu, niż przygotować coś na Facebook lub Instagram, ale media społecznościowe to obecnie ogromna potęga. Mogą pomóc zdobyć czytelników, klientów, sprzedawać produkty, dawać wiedzę i inspirację. Spektrum jest ogromne, możliwości też :)

7. Trendsetter


Blogerzy kreują trendy i nie da się temu zaprzeczyć. To w blogowaniu jedna z najpiękniejszych rzeczy, a zarazem ogromna odpowiedzialność, bo mamy realny wpływ na życie innych ludzi. Dlatego zawsze, ale to zawsze trzeba uważać i dokładnie przemyśleć to, o czym piszemy / mówimy w sieci. Wystarczy, że blogerka o niezłym zasięgu poleci jakiś kosmetyk i już przez następne tygodnie trudno dostać go w sklepach. Obserwowałam to wielokrotnie i jest to dla mnie niesamowite zjawisko!

8. Informatyk / programista


Szczerze mówiąc, podstawowa znajomość HTLM-a jest wręcz niezbędna przy prowadzeniu bloga, żeby nie musieć z każdym drobiazgiem latać do kogoś, kto się na tym zna. A na początku tych problemów i błędów jest cała masa. Pierwsze moje szablony były darmowe i samodzielnie je dostosowywałam, co wiązało się z wielogodzinną i wyczerpującą umysł pracą. Zrobienie przekierowania na nową domenę z końcówką .pl było dla mnie niezłym chrztem bojowym, ale jak widać - udało się.

Ankieta

Jak wiecie, bardzo mi zależy na tym, aby to miejsce było coraz lepsze i żeby spełniało Wasze oczekiwania. Dlatego bardzo Was proszę o pomoc i wypełnienie ankiety, która pozwoli mi bardziej poznać Was oraz to, czym się interesujecie i jak widzicie to miejsce! Czy chcielibyście na blogu przeczytać coś na kształt Q&A? Jeśli tak, w ankiecie możecie zadać swoje pytanie!
 


Konkurs!

Z okazji czwartych urodzin bloga postanowiłam przygotować dla Was wyjątkową nagrodę - taką, którą z całego serca mogę Wam polecić. Dlatego też wybrałam paletę Zoeva Cocoa Blend. Ja ją uwielbiam i mam nadzieję, że rozkocha w sobie także któregoś z moich Czytelników.

Aby wziąć udział w konkursie musicie polubić mój fanpage na Facebooku i wypełnić poniższy formularz, aby odpowiedzieć na pytanie konkursowe. Odpowiedzi możecie przesyłać do 13 sierpnia, a dokładny regulamin konkursu znajdziecie tutaj.



Dziękuję, że jesteście tu ze mną od czterech lat! Zapewniam Was, że jeszcze wiele kosmetycznych przygód przed nami :)


EDIT (18.08.2017)


Dziękuję za wszystkie zgłoszenia w konkursie! Zwycięzcą została Aniela M., do której już leci mail z potwierdzeniem wygranej. 

Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi - daliście mi ogromną dawkę inspiracji, ale i radości!